Ulatowski wraca na ławkę, a Wojtkowiak do Lecha
Weszło

Ulatowski wraca na ławkę, a Wojtkowiak do Lecha

Rafał Ulatowski wraca na ławkę trenerską. To znaczy – wraca na stałe, bo przecież bywał już ostatnio trenerem tymczasowym. Były szkoleniowiec m.in. GKS-u Bełchatów czy Zagłębia Lubin przejmie na stałe rezerwy Kolejorza. Drugi zespół Lecha wzmocni też Grzegorz Wojtkowiak, ostatnio zatrudniony przez Lechię Gdańsk.

Wydaje się, że Ulatowski wreszcie znalazł swoje miejsce. W seniorskiej piłce, w której jest parcie na wynik i na realizowanie celów typu „zajmij miejsce X”, sparzył się poważnie. Te ostatnie lata w roli pierwszego trenera to pasmo porażek – degradacje z Bełchatowem, niewypał w Cracovii, krótki i nieudany pobyt w Lechii. Mieliśmy takie przeświadczenie, że w telewizji wypada naprawdę dobrze – elokwentny, wygadany, czujący mecz, merytorycznie przygotowany. Ale w szatni mu nie wychodziło. Nie potrafił porwać za sobą zespołów. On – w pewnym sensie idealista, szatnia – często patrząca na niego z ukosa.

W 2016 roku został dyrektorem akademii Lecha Poznań. Miał uporządkować ją po burzliwym okresie – z akademią żegnali się kolejni trenerzy, z klubu odszedł współtwórca szkółki, czyli Marek Śledź, a coraz mocniej na Kolejorza naciskało Zagłębie Lubin czy Pogoń Szczecin. Ulatowski znalazł swoje miejsce na ziemi – nie musiał już kopać się ze starymi końmi w szatni, mógł się wkręcić totalnie w szkolenie. Włączył się w edukację trenerów, pomagał skautingowi, kreował kierunki rozwoju ALP, zjeżdżał pół Polski oglądając wszystkie lechowe roczniki. Generalnie wszyscy w akademii podkreślali, że facet jest maksymalnie zaangażowany w tę robotę.

Ale na ławkę czasami musiał wskoczyć. Rok temu, gdy Lech zwolnił Bjelicę, to Ulatowski został frontmanem tria trenerskiego z Tomaszem Rząsą i Jarosławem Araszkiewiczem. W tym sezonie objął z kolei rezerwy po tym, jak Dariusz Żuraw został przeniesiony z prowadzenia drugiego zespołu do kierowania pierwszą drużyną. Wcześniej na chwilę przejął drugi zespół po Ivanie Djurdjeviciu, gdy ten awansował do pierwszej drużyny. Ulatowski miał licencję UEFA Pro, był blisko tego zespołu, a Lech wychodził z założenia, że nie ma co zatrudniać trenera na kilka kolejek. W zeszłym sezonie „Ula” wskoczył do szatni i doprowadził drugi zespół do historycznego awansu do II ligi – żadnym rezerwom w kraju nie udało się to do tej pory. Sam Kolejorz bezskutecznie w ostatnich latach próbował trafić na trzeci poziom rozgrywkowy.

Dlaczego w tym roku się udało? Powstała fajna grupa chłopaków, którzy wiedzieli czego chcą. Mieliśmy sporo zdolnej młodzieży, która stanowi większość w tym zespole. Liderem tego zespołu był Darek Dudka. Zapytaj tych chłopców ile od niego się nauczyli. To była nasza opoka. Profesjonalista, gigantyczne doświadczenie, wysoki poziom sportowy. Do tego Krzysiek Kołodziej, 26-letni zawodnik, który odpowiadał u nas za strzelanie – tłumaczył nam Ulatowski, gdy spotkaliśmy się dwa tygodnie temu: – Zawodnicy, którzy schodzili do nas z pierwszego zespołu, nie strzelali fochów. Nie traktowali tego jako zsyłkę. Trener Nawałka też bardzo fajnie to organizował, bo wysyłał zawodników specjalnym busem, to było dobrze przemyślane pod względem logistycznym. Chłopacy pomogli nam np. w meczu z KKS-em Kalisz, gdy ważyły się losy awansu. 

Teraz Ulatowski przejmie tę drużynę na stałe. Na ławkę – jako trener, nie „trener tymczasowy” – wraca po ponad trzech latach. Jego asystentem zostanie Przemysław Małecki, w przeszłości trener juniorów młodszych Kolejorza, który ostatnio pracował z reprezentacją Polski U17. W klubie rozważali nawet taki pomysł, by wziąć kogoś z UEFA Pro „na słupa”, a Małecki miałby być tym nieformalnym pierwszym trenerem, bo to szkoleniowiec bardzo ceniony. Aplikował na kurs UEFA Pro, ale się nie dostał – PZPN nie chce zapełniać ograniczonej listy na coroczny kurs swoimi pracownikami, a wówczas Małecki pracował jeszcze w związku i odpadł właśnie z tego klucza. Ale pomysł z atym, by Małecki pracowałby za „słupem” został ostatecznie zaniechany. Lech uznał, że lepiej, by Małecki pracował razem z Ulatowskim.

Trudno jest znaleźć trenera do rezerw na poziomie II ligi – mówił nam Ulatowski jeszcze zanim zapadła decyzja, że to on poprowadzi drugi zespół Lecha: – To specyficzne położenie. Trener musi schować swoje ambicje do kieszeni, bo naczelnym celem rezerw jest przygotowanie zawodników do gry przy Bułgarskiej, a nie walka o wynik za wszelką cenę. Zatem czasami trzeba oddać swojego najlepszego piłkarza po to, by chłopak pojechał z Wronek do Poznania i oswoił się z atmosferą meczu w Ekstraklasie. Rozmawialiśmy z jednym z trenerów, ale właśnie przez takie względy upadł ten temat. 

W przyszłym sezonie w zespole nie będzie też ani Dariusza Dudki, ani Krzysztofa Kołodzieja. Kołodziejowi wygasła umowa i przeszedł do Elany Toruń, choć Lech próbował go zatrzymać. Dudka z kolei zakończył karierę. Pożegnał się pięknym golem z rzutu wolnego w starciu z Radunią Stężyca. – Darek był bardzo ważną częścią tego zespołu. Chłopcy grający w formacji obronnej dużo się od niego uczyli. Ktoś fajnie powiedział, że to był dla nich taki biegający uniwersytet. Ale Darek kończy z piłką. I w jego miejsce pozyskamy Grzegorza Wojtkowiaka, który wraca do Lecha, ale będzie grał wyłącznie w rezerwach – zdradza Ulatkowski. „Dyzio” ostatnio grał w Lechii Gdańsk – właściwie, to w jej rezerwach. W Kolejorzu zapisał piękną kartę – zdobył mistrzostwo Polski, w Lidze Europy bił się z Juventusem czy Manchesterem City, w Pucharze UEFA z Deportivo La Coruna, Feyenoordem czy Udinese.

Ale jeśli chodzi o transfery do rezerw Kolejorza, to wielkich wzmocnień nie będzie. – Po co nam by to było? Nie robimy nic na siłę, budujemy rezerwy zgodnie z filozofią, którą dawno temu obraliśmy. Dla nas rezerwy to najważniejsza drużyna akademii, a nie jakiś osobny twór, który ma służyć… No właśnie, czemu ma służyć? Od osiągania sukcesów jest pierwsza drużyna, my jesteśmy od szkolenia. A teraz dzięki awansowi możliwości akademii rosną – tłumaczy Ulatowski. Ano na przykład Lechowi będzie łatwiej szkolić obrońców, bo w poprzednich latach problemem akademii był fakt, że w każdej drużynie przez 90% sezonu wszystkie zespoły Kolejorza atakowały, a obrońcy się przyglądali. – Dobrze zrobiła nam centralizacja rozgrywek w juniorach starszych i młodszych, teraz nasza obrona będzie pod większą presją w II lidze. Faktycznie mieliśmy problem z tym, że nasi obrońcy dobrze wyprowadzali piłkę, ale gorzej to wyglądało już w samej fazie bronienia – przyznaje.

Ulatowski nadal będzie dyrektorem akademii. Przy pracy z zespołem odciążać go będzie Małecki, a w zarządzaniu całym szkoleniem nadal wspomagać go ma Marcin Wróbel oraz Dariusz Dudka, który zostanie jedną z ważniejszych osób w ALP. – A o co będziemy walczyć z rezerwami? Zobaczymy. Mamy jakieś rozeznanie, natomiast zweryfikują nas mecze. Nie zakładamy sobie żadnych scenariuszów. Chcemy kontynuować to, nad czym pracujemy od lat, czyli prawidłowy tranzyt zawodników do piłki seniorskiej, a mamy kogo wprowadzać – mówi Ulatowski: – Nie interesuje nas taki model, że nagle ściągniemy pięciu byłych pierwszoligowców i będziemy się napinać, że stać nas na walkę z Widzewem czy GKS-em Katowice. To byłoby wypaczenie istnienia zespołu rezerw. 

No, ciekawie wygląda ten nowy projekt Lecha. Choć jest kilka niewiadomych. Być może Kolejorz niektóre mecze będzie rozgrywał na stadionie przy Bułgarskiej, bo we Wronkach trzeba nanieść kilka korekt, by dostosować ten obiekt do wymogów II ligi. Póki co jednak piłkarze drugiego zespołu i juniorzy, którzy lada moment zostaną do „dwójki” włączeni mają wolne, bo rozgrywki III i CLJ kończyły się później niż Ekstraklasa.

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (6)