post Avatar

Opublikowane 23.06.2019 19:37 przez

Bartosz Burzyński

Drużyna Czesława Michniewicza przynajmniej na kilka dni pozwoliła nam choć po części zapomnieć o problemach ze szkoleniem młodzieży. Sprawiła, że przez moment mogliśmy poczuć dumę z gry młodzieżowej reprezentacji naszego kraju. Wczoraj przyszedł jednak zimny prysznic, który przypomniał nam, że w ostatnich latach na młodzieżowych turniejach, jeśli wyjątkowo udało się na nie awansować, zwykle pełniliśmy rolę chłopców do bicia. Co tu dużo mówić… Stan polskiego futbolu młodzieżowego jest fatalny. Najlepiej świadczy o tym fakt, że w XXI wieku nasze młodzieżówki wystąpiły tylko na dziewięciu dużych turniejach. Gdyby nie to, że trzy z nich organizowaliśmy, ten wynik zapewne wyglądałby dużo gorzej. 

Pomimo małej liczby występów naszych reprezentacji na młodzieżowych mistrzostwach Europy i świata, pokusiliśmy się o ranking, w którym drużyna prowadzona przez Czesława Michniewicza znalazła się na podium, co mimo wszystko także pokazuje, w jakim miejscu sterczymy od wielu lat.

Mistrzostwa Europy u-21 zakończone klęską 0:5 to, w porównaniu do wcześniejszych wyczynów polskich młodzieżówek, wciąż… sukces.

9. Mistrzostwa Europy U-21 – 2017 rok

Najbardziej haniebne miejsce w tym zestawieniu przypadło drużynie prowadzonej przez Marcina Dornę. Tak naprawdę istnieje duża szansa, że nie zagralibyśmy na tym turnieju, gdyby nie fakt, że byliśmy organizatorem. I może tak byłoby lepiej, ponieważ boiskowa postawa naszych reprezentantów była tak słaba, że nie potrafimy znaleźć choćby jednego pozytywu. Owszem, na trybunach była znakomita atmosfera, ale niewielkie to pocieszenie, jeśli przypomnimy sobie męczenie buły w starciach ze Słowacją i Szwecją. Nie mówiąc już o oklepie od Anglików, którzy nie tylko nas pokonali, ale dali nam lekcję futbolu, o której jeszcze długo nie zapomnimy.

Organizacyjny sukces i boiskowa klapa – tak zapamiętamy turniej w Polsce. Oczywiście nie zagraliśmy najmocniejszym składem, ponieważ Milik i Zieliński poprosili Napoli o pomoc w wykręceniu się z turnieju, ale mimo wszystko zagraliśmy znacznie poniżej oczekiwań. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w najsłabszej grupie  zdobyliśmy tylko jeden punkt? I to jeszcze wywalczyliśmy go na dużym farcie, ponieważ Kownacki ze Szwecją wyrównał w doliczonym czasie gry po strzale z rzutu karnego.

Cóż, kiepsko było na pewno, ale zaryzykujemy nawet stwierdzenie, że to był najgorszy turniej reprezentacji Polski bez podziału na kategorię w ostatnim dziesięcioleciu.

8. Mistrzostwa Europy U-19 – 2004 rok 

Do Szwajcarii nie jechaliśmy jako faworyci. Ba, samo przejście eliminacji było już dużym sukcesem, ponieważ na główną imprezą udało się tylko osiem drużyn. Nie było m.in. Czechów i Słowaków, którzy wówczas uchodzili w tym roczniku za jedne z najlepszych reprezentacji. Dla nas wszystko zaczęło się od turnieju, który był rozgrywany na boiskach we Wronkach, Grodzisku Wlkp., Szamotułach, Opalenicy, Pobiedziskach i Lwówku. Podopieczni Andrzeja Zamilskiego dobrze czuli się na tych terenach, ponieważ bez problemów przeszli pierwszy etap eliminacji – wygrali wszystkie trzy grupowe mecze z Cyprem, Łotwą i Norwegią. Co ciekawe tamten turniej był udany z jeszcze jedno względu, gdyż dwóch delegatów UEFA stwierdziło, że Polacy są gotowi, by zorganizować mistrzostwa Europy U-19 w 2006 roku. Teraz może nie robi to na nas wielkiego wrażenia, ale wówczas uznano, że zorganizujemy największą tego typu imprezę w naszym kraju po wojnie.

No dobra, ale zanim przejdziemy do Euro w Polsce, wróćmy jeszcze do tego z 2004 roku. Wygranie turnieju krajowego nie oznaczało jeszcze awansu na główną imprezę w Szwajcarii. Do tego potrzebny był triumf na boiskach w Austrii, gdzie zmierzyliśmy się z gospodarzami, Szkocją i Finlandią. Ostatecznie Polacy wygrali grupę i mogli cieszyć się awansu na mistrzostwa Europy. Na samym turnieju było już dużo trudniej, ponieważ trafiliśmy na Turcję, Niemców i Hiszpanię. O ile z tymi pierwszymi jeszcze powalczyliśmy, ponieważ minimalnie przegraliśmy (4:3), o tyle kolejne mecze pokazały już nasze miejsce w szeregu. Nasi zachodni sąsiedzi trzasnęli nas (3:1), a Hiszpania rozbiła 4:1).

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że na tym mistrzostwach Europy mieliśmy całkiem mocną drużynę, ponieważ byli w niej Łukasz Fabiański, Łukasz Piszczek, czy Kuba Błaszczykowski. I to pokazuje najlepiej, że tak naprawdę o sukcesie drużyny młodzieżowej dowiemy się dopiero po kilku latach od turnieju, gdy zobaczymy, w jakich klubach zakotwiczyli reprezentanci.

7. Mistrzostwa świata U-20 – 2019 rok

O tym turnieju zostało już tyle powiedziane w ostatnim czasie, że nie będziemy się zbytnio nad nim rozwodzić. Przede wszystkim trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że byliśmy dziadami. Jasne, awansowaliśmy do 1/8 finału, ale tylko dlatego, że mieliśmy w grupie Tahiti, z którym wygrałaby nawet reprezentacja polityków z Ryszardem Kaliszem na szpicy. Nasz ogólny bilans był nie tylko słaby, a wręcz tragiczny. Bramki zdołaliśmy strzelić wyłącznie temu nieszczęsnemu Tahiti. Poza tym dwie porażki i 0:0 z Senegalem, gdzie Senegal wystawił półrezerwowy skład i też urządzał go bezbramkowy remis.

Cóż, nasza obrona jeszcze wyglądała dość znośnie, ale atak… Tego się w zasadzie nie dało oglądać. Narzekamy na Zielińskiego często i gęsto, a dopiero po takim turnieju widać jaką rzadkością jest polski pomocnik umiejący wymyślić coś poza lagą. Umiejący wymyślić cokolwiek. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mundial w Polsce pokazał, iż musiałby się stać chyba cud, by chociaż kilku chłopaków z tej drużyny stanowiło w przyszłości o sile pierwszej reprezentacji. Ba, by chociaż kilku grało zawodowo w piłkę na dobrym poziomie.

6. Mistrzostwa Europy U-19 – 2006 rok

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, gdy Polacy w 2003 roku wygrali na boiskach w Wielkopolsce pierwszą rundę eliminacyjną do Euro 2004, otrzymaliśmy także pozytywną opinię od delegatów z UEFA w sprawie organizacji mistrzostw Europy w 2006 roku. Dzięki temu 13 lat temu gościliśmy siedem najlepszych reprezentacji do lat dziewiętnastu na Starym Kontynencie. Jak na tamte czasy było to wielkie wydarzenie w Polsce, o czym świadczyło 15 000 kibiców na pierwszym meczu naszych reprezentantów. Niestety pechowo przegranym z Austrią (1:0). Następnie przyszło oczyszczenie, ponieważ w drugim spotkaniu z Belgią Dawid Janczyk ustrzelił pięknego hat-tricka, a my wygraliśmy całe spotkanie 4:1.

Podopieczni Michała Globisza o awans do półfinału walczyli z Czechami, którzy także na koncie mieli trzy punkty po dwóch pierwszych spotkaniach. Nasi rodacy polegli (2:0) i ostatecznie zajęli trzecie miejsce w grupie, które wcale nie było najgorsze, ponieważ dawało bezpośredni awans na mundial U-20 rok później.

5. Mistrzostwa Europy U-17 – 2002 rok 

Siedemnaście lat temu byliśmy o włos od wyjścia z grupy na Euro U-17 w Danii. Co prawda sama kwalifikacja na główny turniej nie była wielkim wyczynem, ponieważ wystąpiło na nim aż 16 drużyn, ale cztery oczka wywalczone w fazie grupowej wstydu nam nie przyniosły. Polacy pokonali Węgrów (3:1), zremisowali z Gruzją (1:1) i minimalnie przegrali z Niemcami (1:0), którym zwycięstwo w ostatnim kwadransie gry uratował Lukas Podolski. Swoją drogą na turnieju w Danii z dobrej strony pokazało się mnóstwo świetnych napastników, ponieważ bramki strzelali również Mario Gomez, Roberto Soldado i  Wayne Rooney. Z kolei w naszej reprezentacji na listę strzelców wpisali się Marcin Tarnowski, Tomasz Szczepan, Mariusz Solecki i Marcin Kowalczyk.

4. Mistrzostwa Europy U-17 – 2012 rok 

Jakie to było Euro? Udane. Chyba nawet bardzo udane, ponieważ w grupie nie przegraliśmy żadnego spotkania, dwa zremisowaliśmy i jedno wygraliśmy.

Polska – Belgia 1:0

Słowenia – Polska 1:1

Polska – Holandia 0:0

Przede wszystkim podopieczni Marcina Dorny dobrze grali w obronie, nieco gorzej w ataku, ale ogólnie dawali radę. Wyszli z grupy z pięcioma oczkami na koncie i w półfinale trafili na Niemców.

tab

Źródło/Wikipedia

Zdecydowanym faworytem tego półfinału byli Niemcy, którzy w swoim składzie mieli świetnie zapowiadających się Niklasa Sule, Juliana Brandta, Leona Goretzkę, Maxa Meyera, czy Timo Wernera. Gwiazdą reprezentacji Polski był Karol Linetty, który w półfinałowym starciu zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Mimo wszystko jednak dobra gra Karola nie wystarczyła, by awansować do wymarzonego finału. Timo Werner i spółka od początku spotkania przeważali, co udokumentowali trafieniem Leona Goretzki jeszcze w pierwszej połowie. Co prawda Polacy próbowali odrobić straty w drugiej części, ale Niemcy umiejętnie się bronili. Choć mieli też trochę szczęścia, ponieważ jedno z uderzeń Linetty’ego zatrzymało się dopiero na poprzeczce.

– Przede wszystkim, wydaje mi się, że to było super wydarzenie dla każdego z nas. Bądź co bądź, było to wejście w prawdziwy futbol. Ostatecznie mieliśmy  jednakogromny niedosyt. Walczyliśmy z tymi Niemcami, jak równy z równym. Pamiętam jeszcze jak Karol Linetty uderzył w spojenie, w ostatnich minutach meczu. Ogólnie rzecz biorąc ta kadra zawsze chciała wygrywać. Właściwie to półtora roku czekaliśmy na te mistrzostwa Europy i jechaliśmy tam z zamiarem zdobycia medalu… Uważam, że ten turniej wiele nam pomógł, ponieważ wszystko było robione profesjonale. Ja co prawda nie gram już w piłkę, ale cały czas mam w głowie wartości, które wtedy przekazywał nam trener Dorna. Co ciekawe, za moich czasów w tamtej reprezentacji przez półtora roku trenowaliśmy cztery czy pięć schematów rozegrania stałych fragmentów gry. Właśnie z tych schematów strzeliliśmy później 70 procent bramek – wspominał turniej z 2012 roku, rezerwowy bramkarz, Aleksander Wandzel.

3. Mistrzostwa świata U-20 – 2007 rok 

Bramka Grzegorza Krychowiaka w zwycięskim starciu z Brazylią nawet niedzielnym kibicom została w pamięci. A to duża sprawa, bo w końcu mówimy o turnieju młodzieżowym.

Generalnie początek mundialu był dla nas niezwykle udany, ponieważ rozprawiliśmy się z „Kanarkami”, szybko strzeliliśmy bramkę z USA, a potem… No potem było już coraz gorzej, ponieważ ostatecznie Amerykanie spuścili nam srogie lanie (6:1), remis z Koreą pozwolił awansować do 1/8 finału, gdzie trafiliśmy na Argentynę, która bez problemu wygrała nie tylko z nami (3:1), ale cały turniej.

Lekki niedosyt na pewno był, ponieważ po spotkaniu z Brazylią apetyty piłkarzy i kibiców urosły, ale ogólnie źle nie było. W każdym razie zawodnicy i większość fanów dobrze wspomina Kanadę 2007.

Mariusz Sacha  Do końca życia będę pamiętał niektóre wydarzenia z tamtego turnieju. Zwłaszcza ogromne wrażenie zrobił na mnie Mazurek Dąbrowskiego, zagrany w meczu z Brazylią. Na trybunach było wtedy z sześćdziesiąt tysięcy widzów, a większość z nich to byli Polacy. Samo przyjęcie naszej reprezentacji było bardzo miłe. Ludzie nas rozpoznawali, co bardzo nas dziwiło. Pamiętam, że byliśmy na mszy świętej, gdzie zostaliśmy szczególnie potraktowani przez kibiców. Sam turniej zaczął się dla nas bardzo dobrze i chyba nikt nie spodziewał się takiego startu. Wygrana z Brazylią napędziła nas na resztę turnieju, bo w końcu wygraliśmy z nimi grając przez sześćdziesiąt minut w dziesiątkę. Ja wiem, że grą tego nazwać nie można było, bo w sumie to wykopywaliśmy piłkę i broniliśmy się cały czas. Ale dowieźliśmy to zero z tyłu i były trzy punkty. Później przyszedł zimny prysznic z USA, chociaż tam też prowadziliśmy, bo Dawid Janczyk strzelił na samym początku. Ale później przyjęliśmy sześć bramek. Jednak dobrze, że ten mecz przyszedł, wyciągnęliśmy wnioski i z Koreą wywalczyliśmy remis, który dał nam wyjście z grupy. Szkoda, ze trafiliśmy od razu na Argentynę, która została ostatecznie mistrzem świata, ale to też duże przeżycie zmierzyć się z Aguero.

Łukasz Janoszka – Najbardziej pamiętam jaka masa ludzi nas powitała, ta cała otoczka tego turnieju, no to była naprawdę fajna sprawa. Ludzie nas rozpoznawali niemal wszędzie, jakieś autografy, zdjęcia itd. Dla większości z nas, to było coś niesamowitego, bo w Polsce prawie nikt nas nie rozpoznawał. Co do samego turnieju, to wygraliśmy z Brazylią i to nam dało pozytywnego kopa, później zimny prysznic z USA i remis z Koreą. Ostatecznie wyszliśmy z grupy i szkoda, że wpadliśmy na tę Argentynę. Jednak z samym turniejem mam tylko pozytywne wspomnienia. Mało, kto może przeżyć coś takiego.

2. Mistrzostwa Europy U-21 – 2019 rok

Wspominać tego turnieju nie będziemy, ponieważ wczoraj i dziś napisaliśmy już sporo o kadrze Michniewicza. Jakby ktoś jeszcze nie czytał – KLIK1, KLIK2, KLIK3. Fragment: – Koniec jaki był, wszyscy wiemy, tyłek piecze jak dzień po rozdaniu świadectw. Ale przecież młodzieżowe Euro nie szło prapolskim schematem „mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor”, tylko raczej „mecz o wszystko, mecz o wszystko, mecz o wszystko”. Doprowadzenie do takiego scenariusza jest sporym sukcesem.

Pilka nozna. Euro U21. Wlochy - Polska. 19.06.2019

No właśnie i właśnie dlatego „Michniewiczówkę” stawiamy wyżej od reprezentacji Globisza, która może wyszła z grupy w Kanadzie, ale tak naprawdę odniosła tylko jedno zwycięstwo. Poza tym reprezentanci U-21 wyłapali tylko jeden łomot – grali z takimi przeciwnikami, że spokojnie mogły być trzy – a Dawid Janczyk i spółka lekcję futbolu dostali zarówno od Amerykanów, jak i Argentyńczyków. Samo wyjście z grupy na mundialu także było dużo łatwiejsze, a przeciwnicy mimo wszystko słabsi od tych, z którymi mierzyli się Dawid Kownacki i spółka.

1. Mistrzostwa Europy U-18 – 2001 rok

Trudno przebić złoty medal. Tym bardziej jeśli mowa o naszych młodzieżowych reprezentacjach, które sporadycznie dostają się na główne imprezy. A jak już gdziekolwiek jadą zwykle nie wychodzą z grupy. Tamta drużyna Michała Globisza była jednak zupełnie inna, ponieważ praktycznie nie przegrywała. Wygrywać zaczęła już w 1999 roku, co przyniosło srebrny medal na mistrzostwach Europy U-16.

– Pamiętam, że szliśmy siłą rozpędu, bo na początku w grupie mieliśmy bardzo silną reprezentację Rosji. Udało się wygrać to spotkanie, a później był jeszcze remis z Chorwacją, po kolejnym zaciętym meczu. Na końcu dostaliśmy od Hiszpanów, ale ostatecznie wyszliśmy z grupy. Przez fazę pucharową przeszliśmy po zaciętych meczach z Portugalią i Czechami, o ile dobrze pamiętam. No, a finał znowu z Hiszpanami i po raz kolejny dostaliśmy srogi łomot. Byliśmy wtedy bardzo wściekli, ale i bezsilni. Mówiąc szczerze, oni byli zdecydowani lepsi od nas i bez wątpienia wygrali zasłużenie tamten turniej – wspomina turniej z 1999 roku, Paweł Kapsa.

Porażki z Hiszpanami były naprawdę dotkliwe, gdyż najpierw w grupie było 3:0, a dziesięć dni później w finale 4:1. Co więcej, to były mecze, w których nie mieliśmy kompletnie nic do powiedzenia. Pomimo tego, że wicemistrzostwo było dużym sukcesem, to dla większości tych chłopaków było to ogromne rozczarowanie i trauma. Jedyne antidotum w takich przypadkach to oczywiście rewanż, który nadszedł dwa lata później na mistrzostwach Europy U-18.

zloto

Tym razem nasza reprezentacja nie tylko rozprawiła się z Hiszpanami, ale wygrała cały turniej.

– Niesamowite przeżycie, to była duża euforia i ogromny sukces. Przede wszystkim pamiętam finałowy mecz z Czechami, który wygraliśmy 3:1. To było ciężkie spotkanie, bo graliśmy długi czas w dziesiątkę. Mimo to walczyliśmy i mecz naprawdę był zacięty. Pamiętam, że decydujące bramki strzeliliśmy dopiero w ostatnich minutach. Wykończył to wszystko mój obecny kolega klubowy Wojtek Łobodziński. Ogólnie na tym turnieju byliśmy najlepszą drużyną i wygraliśmy zasłużenie. Od początku wiedzieliśmy, po co tam przyjechaliśmy i znaliśmy swoją wartość. My przez dwa lata, nie przegraliśmy chyba żadnego meczu. Jak trafiliśmy w grupie na Hiszpanię, to każdy był zadowolony. To miał być rewanż i tak właśnie do tego podchodziliśmy. Wygraliśmy bodajże 4:1 i tym razem to oni byli bezradni. Fajnie, ze się udało, a tamtą reprezentację naprawdę wspominam bardzo dobrze, bo mieliśmy świetną atmosferę w szatni. Oczywiście paru chłopaków wymieniło się na przestrzeni tych dwóch turniejów np. doszedł Paweł Brożek, ale ogólnie to byliśmy bardzo zgrani i to było naszą największą siłą – wspomina tamten turniej Paweł Kapsa.

***

Niemal dwie dekady i jedynie dwa medale. Trudno zatem powiedzieć, by reprezentacje młodzieżowe w XXI wieku przyniosły nam wiele radości. Raczej były to rozczarowania, dlatego tym bardziej trzeba docenić wynik reprezentacji Michniewicza, która wykonała robotę ponad stan. Jasne, na koniec skończyło się bęckami, ale mimo wszystko ten turniej będziemy mile wspominać. W przeciwieństwie do większości, w których mieliśmy okazję wystąpić w XXI wieku.

Fot. 400mm.pl

Opublikowane 23.06.2019 19:37 przez

Bartosz Burzyński

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
02.06.2020

#AleNumer – konkurs z nagrodami – ile będzie rzutów karnych?

Aż pięć rzutów karnych zostało podyktowanych w ostatniej kolejce Ekstraklasy. Niektóre wynikające z błędów technicznych (ręka Zwolińskiego), inne powiedzmy, że z pewnej dozy nieroztropności (latający łokieć Petraska). Skoro jedenastki są na topie, to tym razem w konkursie #AleNumer pytamy was właśnie o to, ile razy piłkarze Ekstraklasy będą w tej kolejce strzelać z wapna. Już […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Cygan: Powrót Rakowa do Częstochowy jesienią jest realny

Dzisiejsza decyzja Komisji ds. Licencji to dla Rakowa Częstochowa słodko-gorzka pigułka. Z jednej strony licencja jest, można grać w Ekstraklasie, z drugiej – każdy mecz w Bełchatowie w 2021 roku będzie oznaczał 30 tysięcy złotych kary. Jak przyjęto te werdykty w Częstochowie? Dlaczego w Bełchatowie Raków będzie wpuszczał kibiców nawet, jeśli będzie to nieopłacalne? Czy […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

„Za wcześnie, Piotrek”. Kowal żegna Piotra Rockiego

Rok 2020 to jakiś pieprzony żart. Nieporozumienie. Chciałbym, żeby już się skończył, a to ledwie połowa. Wczoraj kolejny cios. Odszedł Piotr Rocki. Ostatni raz widziałem się z nim rok temu, bo Piotrek przeprowadził się na Śląsk, więc siłą rzeczy nasz kontakt nie był tak mocny, jak wcześniej. Natomiast gdy pojawił się w Warszawie, to oczywiście, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Komu przerwa pomogła, komu zaszkodziła, czyli czego spodziewać się po I lidze?

Nie, nie odwołamy się po raz setny do cytatu „zęby swędzą…” na myśl o powrocie pierwszej ligi. Ale nie będziemy też ukrywać, że gdy myślimy o pierwszym gwizdku na zapleczu Ekstraklasy, na naszych twarzach gości uśmiech. Domyślamy się jednak, że nie wszyscy są tak szczęśliwi, jak my. Były kluby, którym przymusowa przerwa w rozgrywkach dostarczyła […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Deadline? To jakieś amerykańskie czasopismo?

Żyjemy w świecie nieustającej gonitwy. Nie ma żadnego przypadku w tym, że słówko „deadline” zrobiło karierę nie tylko w siedzibach wielkich korporacji, które uwielbiają zaśmiecać/wzbogacać (sami wybierzcie) nasz język tego typu terminami. Ci, którzy się wyłamują, potrafiąc przeciwstawić się tej „dyktaturze”, często zyskują status podziwianych buntowników. I właśnie dlatego musimy bardzo szczerze przyznać, że trochę […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Kara za korupcję dla Cracovii coraz bliżej

Gdy po raz pierwszy poruszyliśmy ten temat na naszych łamach, część komentujących była przekonana, że skończy się na naszym szczerym oburzeniu. Dziś już wiemy, że wręcz przeciwnie. Korupcja, której dopuściła się Cracovia w sezonie 2003/04, była bezkarna naprawdę długo, ale zdaje się, że PZPN ma zamiar wkrótce skorygować ten błąd. Związek poinformował, że jego rzecznik […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Marek Kozioł: „Mam nadzieję, że nasz występ to nie był jednorazowy wybryk”

– Wiadomo, że jak nie szło – na przykład w Mielcu, gdzie przesiadywałem podczas meczów na trybunach, nie łapiąc się nawet do meczowej osiemnastki – to człowiek się zaczynał zastanawiać, czy jest sens dalej to ciągnąć. Tym bardziej że to był taki okres, gdy do piłki trzeba było bardziej dokładać niż na niej zarabiać. Może […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Lublin zamiast Narodowego. Finał Pucharu Polski w wersji oszczędnościowej

Gdyby nie ta pieprzona pandemia, bylibyśmy już miesiąc po finale Pucharu Polski na Narodowym. Stadion jak zwykle byłby pełny, tętniłby życiem. Cóż, pewnie nie obyłoby się też bez jakiejś mniejszej czy większej aferki, natomiast w gruncie rzeczy mielibyśmy święto. Ale to za wcześniej za rok, a finał Pucharu trzeba było przenieść. Nowa arena? Arena Lublin. […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Licencyjny odsiew w pierwszej lidze. Czołowe kluby bez zgody na grę w Ekstraklasie

Proces licencyjny w pierwszej lidze okazał się prawdziwym sitem, które na dziś eliminuje z walki o awans kilka czołowych drużyn. Komisja Licencyjna nie miała litości – gilotyna ścinała kolejne głowy. Czy nas to dziwi? Niespecjalnie. Czy nas to martwi? Tak, jak najbardziej. Dlatego, że w momencie, gdy do Ekstraklasy mogą wejść trzy drużyny, okazuje się, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Komisja podjęła decyzję – wszystkie kluby Ekstraklasy z licencją na sezon 2020/21

No i wszystko jasne, jeżeli chodzi o decyzje Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN. Jeżeli chodzi o licencje na występy w przyszłym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy, otrzymały ją wszystkie kluby obecnie będące w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć trzeba zaznaczyć, że w niektórych przypadkach licencji towarzyszą dodatkowe obostrzenia. Zacznijmy najpierw od klubów, którym PZPN wyznaczył dodatkowe […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Chyba ostatni wywiad z Piotrem Rockim. Takim go zapamiętamy

Wciąż nie do końca dowierzamy w to, co się stało – przed północą zmarł Piotr Rocki, facet, który w naszym mniemaniu był nie do zdarcia. I nie do podrobienia, bo mówimy o jednym z barwniejszych ligowców ostatnich czasów. Postaramy się uczcić jego pamięć, ale na razie chcielibyśmy przypomnieć wywiad, który dwa miesiące temu przeprowadził z […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Ostatnia runda Mateusza Wieteski w Legii? Anglicy poważnie zainteresowani

We wtorkowej prasie echa pierwszej kolejki Ekstraklasy po odmrożeniu piłki, Mateusz Wieteska na celowniku Middlesbrough, Maciej Bartoszek wzniecający ogień w Koronie, rozmowy z Flavio Paixao i ministrem sportu.  PRZEGLĄD SPORTOWY Pierwsza ligowa kolejka w nowej rzeczywistości już za nami. Czy PKO BP Ekstraklasa zdała egzamin? – Zespoły nie musiały kombinować z rozdzielaniem piłkarzy po szatniach. […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Chrobry wraca do gry, czy podtrzyma dobrą passę?

Kiedy na restarcie rozgrywek czeka nas mecz drużyn, które ligowe granie 2020 roku rozpoczęły z przytupem, nie możemy przejść obok niego obojętnie. Stomil Olsztyn i Chrobry Głogów wciąż nie mają pewnego utrzymania. W dodatku sąsiadują ze sobą w ligowej tabeli, więc wygrana w tym starciu jest szczególnie cenna. Dlatego też podpowiadamy, jak typować mecz olsztynian […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Nie żyje Piotr Rocki

Przykra informacja napłynęła do nas przed chwilą. Piotr Rocki nie żyje. Zmarł w nocy z poniedziałku na wtorek. Miał zaledwie 46 lat… Jeszcze niedawno z humorem opowiadał o swojej karierze w wywiadzie na Weszło. Jeszcze niedawno wspominaliśmy niebanalne cieszynki „Rocky’ego” w rankingu najbarwniejszych postaci polskiej piłki. Waleczność, zadziorność – tego nigdy nie można było mu […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Kto utrzyma się w pierwszej lidze? Bełchatów walczy z Sandecją

Jedni walczą o awans, a inni o życie. GKS Bełchatów po dużych zmianach zmierzy się z Sandecją Nowy Sącz. Obydwie drużyny są „nad kreską”, jednak obydwie mają się czego obawiać. Mniejszą przewagę nad strefą spadkową mają gospodarze, ale jeśli nowosądeczanie będą zaliczać wpadki, także im zacznie się palić grunt pod nogami. Dlatego to ciekawe spotkanie […]
02.06.2020
Bukmacherka
01.06.2020

Pucharowicze walczą o awans, czyli Miedź kontra Stal

Wtorek to wielki dzień dla wszystkich fanów pierwszej ligi. Zaplecze Ekstraklasy wraca do gry po długiej przerwie i od razu – śladem Bundesligi czy właśnie Ekstraklasy – z miejsca serwuje nam hit. Bo jak inaczej nazwać starcie ćwierćfinalistów Totolotek Pucharu Polski? No właśnie, dlatego sprawdzamy, jakie zdarzenia warto obstawić w Totolotku w hicie pierwszej ligi! […]
01.06.2020
Inne sporty
01.06.2020

Orlen Stay&Play. Ponad dwa tygodnie pełne e-sportowych emocji

Podczas majowego turnieju Orlen Stay&Play mieliśmy okazję zobaczyć znanych i lubianych sportowców w kompletnie nowym dla nich środowisku. Czego się dowiedzieliśmy? Przede wszystkim, esport nie gryzie i może zapewnić znakomitą zabawę. I to zarówno graczom (w tym przypadku choćby Anicie Włodarczyk oraz Andrzejowi Wronie), jak i osobom śledzącym ich rozgrywkę. Jeśli przegapiliście wydarzenia z ostatnich […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

IV-ligowy absurd na Mazowszu. Zielony stolik nikomu nie służy

Ta historia z mazowieckiej IV ligi jest nieprawdopodobnie zagmatwana. Śledząc ją momentami można poczuć się, jak w filmie Stanisława Barei – absurd goni absurd, paradoks goni paradoks, niezrozumienie goni niezrozumienie. Ostatnimi miesiącami żyliśmy problemami rozstrzygnięć w niższych ligach i one już wydawały nam się kuriozalne, ale przynajmniej z czasem zaczynały się rozwiązywać. I kiedy już […]
01.06.2020