Co dobrego zapamiętamy z młodzieżowego Euro?
Weszło

Co dobrego zapamiętamy z młodzieżowego Euro?

Koniec jaki był, wszyscy wiemy, tyłek piecze jak dzień po rozdaniu świadectw. Ale przecież młodzieżowe Euro nie szło prapolskim schematem „mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor”, tylko raczej „mecz o wszystko, mecz o wszystko, mecz o wszystko”. Doprowadzenie do takiego scenariusza jest sporym sukcesem.

Konkretnie – co dobrego na pewno zapamiętamy z mistrzostw?

Parady Grabary

Może ta po strzale Chiesy z pierwszej połowy, gdzie Chiesa był na piątym mecze, ale Grabara skrócił kąt i przyjął strzał na klatę. Może ta po strzale Chiesy z drugiej połowy, kiedy Chiesa perfekcyjnie uderzył z woleja i nie mógł uwierzyć, że Grabara zdążył odbić. Może te akcje, które zatrzymał na początku meczu z Belgią, gdzie równie dobrze mogło być 0:2 i byśmy sobie już raczej nie poszaleli. Zresztą, skoro z 0:5 z Hiszpanią dałoby się Grabarze złożyć niezłą kompilację parad, to o czym my mówimy.

Wątpimy, by Grabara wygryzł prędko Alissona, ale jeśli będzie szedł na wypożyczenie, to dał podczas włoskiego turnieju poważne argumenty, by posłać go do mocnego klubu.

Strzał nadziei Żurkowskiego

Nie był to dobry moment reprezentacji Polski, Belgia królowała na boisku. Nie był to nawet dobry strzał Żurkowskiego. Ot, trochę szczurowaty, nie powiemy, celny, całkiem groźny, ale nie dziwiły nas pretensje belgijskich obrońców do bramkarza. Niemniej ten strzał był trochę jak cała kadra Michniewicza: nie była na pewno jak bomba Tsubasy w okienko, ale dała sobie szansę, a rywali potrafiła zmusić do błędu.

Po golu Żurkowskiego wstąpił w Polaków inny duch, widać było jak uwierzyli w siebie.

Dryblingi Bielika

Bielik to największy polski wygrany młodzieżowego Euro. Strzelił dwie bramki. Zazwyczaj pewnie grał w defensywie, a i z przodu lubił się zapędzić, nawet po skrzydle. Imponowało jak z Włochami, którzy przecież znają się na pressingu i mają w ataku kozaków, potrafił wyprowadzić piłkę z dryblingiem. To zupełnie inny poziom, gdzie tak często problemem polskich defensorów było wyprowadzenie gry, a tutaj mamy człowieka, który nie tylko podać dokładnie potrafi, ale i odważnie samemu zyskać kilka cennych metrów.

Szybkość Michalaka

Wiedzieliśmy, że Michalak to nie jest najwolniejszy skrzydłowy świata, ale na Euro chłopak zgłosił swoją kandydaturę do sztafety 4x400m. Może nie ma największego pakietu oszałamiających dryblingów, ale ma takie gazicho, że każdy z kryjących go obrońców miał z nim sporo problemów. Jako jedyny na początku meczu z Hiszpanią, która nas gniotła, dawał Polsce trochę oddechu – niestety, zabrakło mu wtedy wsparcia.

Faul Zaniolo na Szymańskim

Pamiętacie to zagranie? Zaniolo, gwiazdor Serie A, wchodzi na czerwoną kartkę. Naszym zdaniem zagranie chamskie, obliczone na to, żeby zrobić Polakowi krzywdę.

Ale też podsumowujące wielką frustrację, do jakiej zepchnęliśmy Włochów. Dla nas ten faul to nieoczywisty symbol świetnej defensywy Polaków w drugiej połowie meczu z gospodarzami (im dalej w las tej drugiej połowy, tym to wyglądało lepiej). Tak bardzo ich irytowaliśmy rzetelną grą, że mieli nas serdecznie dość i puszczały im nerwy.

Stałe fragmenty gry

Co tu kryć, wiedzieliśmy, że tiki taki raczej grać nie będziemy, więc szyliśmy ofensywę na nasze możliwości. Stałe fragmenty gry to broń, jaką musi mieć dopracowaną w najmniejszych szczegółach zespół, którego podstawą boiskowej racji jest defensywa. Michniewicz i jego ludzie odrobili lekcję, zaskakując w ten sposób zarówno Belgię, jak i Włochów.

Strzał Kownackiego z 70 metrów

Pamiętacie? Mecz z Włochami, Kownacki na własnej połowie, włoski golkiper wychodzi daleko, Kownacki próbuje strzelać. Nie trafia, nie trafia o kilometr, jest to w zasadzie ordynarna strata, która szczególnie nie dziwiła, bo Kownacki na pewno najlepszego Euro nie miał. Ale jest coś istotnego w tej akcji:

Nieprzypadkowo mówiło się, że Kownaś to taki Grabara naszej ofensywy. Choć nawet z Italią więcej z przodu dał wprowadzony Buksa, tak Kownacki zarażał swoich kolegów bezczelnością. Każdym swoim zagraniem, nawet nieudanym jak w przypadku tego strzału, pokazywał: panowie, nie ma się kogo bać. Gramy odważnie, wszystko jest możliwe. Nie sugerujemy broń Boże, że Kownacki zmieniłby bieg meczu z Hiszpanami, ale na pewno mentalnie nie byliśmy na tym poziomie co w poprzednich meczach.

Ambicję

Nasza kadra wyglądała pod względem CV zdecydowanie najsłabiej w grupie. Kamil Pestka, nasz podstawowy defensor, przyjeżdżał zaledwie z Chrobrego Głogów. Pod nieobecność Gumnego na prawej Chiesę próbował zatrzymać Karol Fila. A jednak nasi – aż do meczu z Hiszpanią – potrafili sprawić, że papiery nie grały, potrafili nadrobić różnicę czystych umiejętności zaangażowaniem, ale też sprawnym ustawieniem. Kto tylko dostawał szansę, dawał z siebie ile fabryka dała.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (13)