Po takim sezonie musiałem szybko oczyścić głowę. Euro bardzo pomogło
Weszło

Po takim sezonie musiałem szybko oczyścić głowę. Euro bardzo pomogło

O świetnym występie przeciwko Włochom i rehabilitacji za bramkę w meczu z Belgią. O czyszczeniu głowy po słabym sezonie Legii Warszawa. O przyczynach straty mistrzowskiego tytułu i samobóju w meczu z Jagiellonią Białystok. O skuteczności, którą popisywał się w Górniku Zabrze, a której zabrakło w barwach Legii. O zaprzątaniu sobie głowy transferem. No i o pracy licencjackiej, której oddanie będzie musiał przesunąć na wrzesień. Przed meczem o awans na Igrzyska Olimpijskie zapraszamy na rozmowę z Mateuszem Wieteską, w której obrońca Legii odnosi się do tych i kilku innych kwestii. 

Boli głowa? 

Od czego?

Trochę piłek już tu wybiłeś. 

Nie boli. Cieszę się, że mogłem jakoś pomóc drużynie. No i zrehabilitowałem się za pierwszą bramkę w meczu z Belgami. Wziąłem sobie do serca słowa trenera o tym, żeby zabezpieczyć tę strefę. Fajnie, że te założenia zostały zrealizowane tak, jak trener chciał.

Już myślałem, że będziesz szedł w skromność, choć na pewno czujesz, że mecz z Włochami był w twoim wykonaniu świetny.  

Jeśli chodzi o całą drużynę, nie mieliśmy zbyt wielu składnych akcji i nie posiadaliśmy zbyt długo piłki, więc pod tym względem pewnie nie był to jakiś bardzo dobry występ. W drugiej połowie miałem ledwie trzy podania, z czego jedno celne. Ale doskonale wiedzieliśmy, że tak to będzie wyglądało, mocno skupiliśmy się na defensywie i z tych zadań wywiązaliśmy się w stu procentach. Jeszcze przed drugą połową trener powiedział nam, co możemy zrobić lepiej, żeby zagrożenie ze strony Włochów zniwelować do minimum i myślę, że po przerwie ich okazje były mniej klarowne. 

To po prostu taki mecz, w którym łatwiej pokazać się środkowemu obrońcy? 

Na pewno musiałem być przez cały mecz skoncentrowany i skupiony, bo grałem na napastników, którzy występują w wielkich klubach. Cieszę się, że razem z Pawłem Bochniewiczem, razem jako cała drużyna, udało nam się zatrzymać taki zespół.

Grałeś przeciwko lepszemu? 

Reprezentacje Portugalii i Anglii były drużynami na podobnym poziomie. Podstawa to właśnie ta koncentracja na tym, żeby grać swoje, wtedy ten rezultat może być pozytywny. 

BOLONIA 19.06.2019 MECZ GRUPA A MISTRZOSTWA EUROPY U-21 W PILCE NOZNEJ 2019: WLOCHY - POLSKA 0:1 --- 2019 UEFA EUROPEAN UNDER-21 CHAMPIONSHIP MATCH IN BOLOGNA: ITALY - POLAND 0:1 MATEUSZ WIETESKA PAWEL BOCHNIEWICZ KRYSTIAN BIELIK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Włosi po meczu piszą, że jeśli te mistrzostwa mają służyć wyłapywaniu nieoszlifowanych diamentów, to ty jesteś jednym z nich. Docierają do ciebie te komplementy?

Mam rodzinę, która to wszystko śledzi. 

I potem ci relacjonuje? 

Może nie do końca, ale zdarza się. Do tego dochodzą jakieś „podkrętki” ze strony znajomych, robią je też chłopaki z kadry. Ale podchodzę do tego bardzo spokojnie. Okej, udało mi się zagrać dwa solidne mecze, ale to jeszcze nie jest moment na hurraoptymizm. Raczej na twarde stąpania po ziemi.

Czyli mecz z Belgami – pomimo tego, że sam zauważasz, iż miałeś udział przy straconej bramce – oceniasz jako dobry w swoim wykonaniu? 

Uważam, że jeszcze w jego trakcie w jakimś stopniu się zrehabilitowałem. Przy pierwszej bramce dla nas przegraliśmy piłkę z jednej strony na drugą, poza tym zablokowałem kilka piłek, więc tak – ostatecznie uważam, że to był dobry występ. 

Po takim sezonie to Euro było ci bardzo potrzebne? 

Po prostu fajnie, że jest. Nie ma co się oszukiwać, ten sezon dla Legii był słaby. Trzeba było po nim jak najszybciej oczyścić głowę i to Euro na pewno w tym pomogło. Można było oderwać się od wydarzeń w klubie i skupić się na innym celu. Cieszę się, że to się udało i jestem pod względem mentalnym w stu procentach gotowy na turniej.

Ciężko było? 

Ciężko. Jestem z Mazowsza, od małego kibicowałem Legii, a tu pierwszy sezon, w którym odgrywałem większą rolę w drużynie, zakończył się samymi wstydliwymi wynikami.

Czyli wrócił Wieteska i koniec z mistrzostwami! 

Niektórzy może tak na to patrzą. Byłem bardzo zły, bo tych trudnych momentów było sporo. Odpadliśmy z Ligi Mistrzów, choć nie powinniśmy, później z Ligi Europy, gdy nie powinniśmy tym bardziej. Potem zagrałem z Wyspami Owczymi i był kolejny blamaż, bo tak ten remis można nazywać. Na dokładkę było odpadnięcie z Pucharu Polski i przegrana rywalizacja o mistrzostwo… Dlatego tym bardziej cieszę się, że przynajmniej tutaj na razie wszystko idzie tak, jak powinno.

BOLONIA 19.06.2019 MECZ GRUPA A MISTRZOSTWA EUROPY U-21 W PILCE NOZNEJ 2019: WLOCHY - POLSKA 0:1 --- 2019 UEFA EUROPEAN UNDER-21 CHAMPIONSHIP MATCH IN BOLOGNA: ITALY - POLAND 0:1 MATEUSZ WIETESKA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

A pod względem indywidualnym jak oceniasz ten sezon? W mojej ocenie było trochę gorzej niż w Górniku. 

Ja tak nie uważam.

To będziemy się spierać. 

W Legii nie strzeliłem żadnej bramki, ale uważam, że jeśli chodzi o grę defensywną, było lepiej. Przyszła stabilizacja, wcześniej miałem większe wahania formy. W Górniku jeden mecz był słabszy w moim wykonaniu, drugi był lepszy i to się dość często zmieniało, a w Warszawie wskoczyłem na pewien poziom i się na nim utrzymywałem.

To może zapytam inaczej – czujesz, że wcześniej ludzie oceniali cię bardziej jak napastnika, a nie obrońcę, czyli patrzyli na twoją grę tylko przez pryzmat goli? 

Gdy grałem w Górniku, wszyscy mówili, że tylko strzelam, a nie bronię, a w Legii – że bronię, a nie strzelam. Tak to się kręci, a ja wszystkim nie dogodzę. Uważam, że ten sezon całościowo nie był gorszy. Bez rewelacji, ale okej. 

Pytam też dlatego, że my w Polsce mamy taką tendencję. Teraz obrońcą sezonu został Aleksandar Sedlar, czyli ten, który strzelił najwięcej. 

To bardzo ważny dodatek, że obrońca potrafi wejść w pole karne przeciwnika i się w nim znaleźć, by strzelić. Przy okazji plebiscytów to rzeczywiście pomaga. Ja osobiście uważam, że w tym sezonie najlepszym obrońcą był Kuba Czerwiński, ale skoro ludzie wybrali inaczej, to nie mam z tym problemu. Ich zdanie. 

Frustrowało to, że piłka nie wpada? 

Sytuacje miałem. Może nie tak dużo jak w Górniku, ale gdy piłka znajdowała się na mojej głowie, to albo bramkarz wyjmował, albo poprzeczka, strzał celny. Siedziało to trochę z tyłu z głowy, bo czekałem na pierwszą bramkę dla Legii. Myślałem, że odblokuję się po trafieniu w meczu na obozie w Portugalii, ale niestety się nie udało i trzeba było się z tym pogodzić.

Choć ten strzał w Białymstoku, trzeba przyznać, nie do obrony. 

Niejeden napastnik chciałby strzelić taką bramkę! 

Skoro potrafisz z tego żartować, to wyrzuciłeś już to z głowy. 

Bez przesady, ile czasu mógłbym to rozpamiętywać? 

Wiesz, pojawiały się takie teorie, że ty przy pierwszej bramce dla Belgów nie ryzykowałeś wślizgu, bo bałeś się, że może skończyć się podobnie. Inne sytuacje, ale dostrzeżono analogię. 

W meczu z Belgią w ogóle nie pojawiła się w mojej głowie myśl, żeby zrobić w tej sytuacji wślizg, bo ta piłka była za daleko. Może to perspektywa sprzed telewizora. Wiadomo, że wtedy wszyscy wiedzą najlepiej, jak powinno się zachować. Niektórzy mogą wyjść na boisko i spróbować dosięgnąć taką piłkę na wślizgu – gwarantuję, że nie było szans. 

Takie rzeczy się w piłce zdarzają, nie tylko ja strzeliłem sobie samobója w takim momencie sezonu. Najbardziej zabolało mnie to, że trener Vuković dał mi szansę i mi zaufał, a ja się nie odpłaciłem. Nie mówię, że przez to przegraliśmy mistrzostwo, ale wpływ na tabelę to jakiś miało. Trochę to w głowie siedziało, ale takie życie. Musiałem wziąć to na klatę i to zrobiłem.

Z czasem pamięć nas wszystkich staje się wybiórcza i operujemy symbolami. Ten twój samobój to w przypadku przegranego mistrzostwa Legii po prostu jeden z nich. 

Tak. Nawet teraz brat wysłał mi, że Jagiellonia na swoim fanpejdżu chwali się tą akcją. Nie pamiętam, jak to dokładnie szło, ale bramka znów została wrzucona. Nie ma problemu, możemy się z tego pośmiać.

Trolling na poziomie? 

Niech będzie. Mam nadzieję, że po prostu jeszcze się odgryzę.

BIALYSTOK 15.05.2019 MECZ 36. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: JAGIELLONIA BIALYSTOK - LEGIA WARSZAWA --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: JAGIELLONIA BIALYSTOK - LEGIA WARSAW MATEUSZ WIETESKA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Wszyscy pewnie odetchnęliście po zwolnieniu Ricardo Sa Pinto, teraz pracujecie z Aleksandarem Vukoviciem, ale zespół mocno się zmieni. Nawet pomimo tej końcówki sezonu przyszłość wygląda optymistycznie? 

Na pewno potrzeba czasu na wkomponowanie do zespołu tego, co trener chce z nim zrobić, dlatego nie powinno się oceniać już po pierwszych meczach. Teraz wielu zawodnikom skończyły się kontrakty, które nie zostały przedłużone, pojawi się sporo nowych osób, więc trener na pewno będzie musiał pozbierać to do kupy. Dajmy mu na to czas. Najważniejsze mecze dla klubu będą już w lipcu i sierpniu, ale zrobimy wszystko, żeby w tym roku już na początku sezonu wynik był najlepszy.

Jaka jest twoja diagnoza końcówki poprzedniego sezonu?

Po porażce z Piastem u siebie chyba trochę przestaliśmy wierzyć w swoje umiejętności. Głowa nie była pewna tego, że wychodzi na mecz tak jak po swoje i tego, że to rywal powinien się bać nas, a nie my jego. Przecież nie może być tak, że Pogoń przyjeżdża na Legię, przez pierwsze czterdzieści minut nie ma nas na boisku i potem musimy przez resztę czasu gonić. Nie pokazywaliśmy na boisku tego, że zasługujemy na ten tytuł.

Po prostu głowa? 

Myślę, że w bardzo dużej mierze. Gdyby głowy dojechały, każdy na boisku dałby więcej.

Odcinasz się od tematu transferu? Padają już konkretne nazwy klubów. 

To, że padają, nie znaczy, że są jakieś konkrety. Na razie nie ma żadnych, menedżer nie dzwonił z taką informacją. Mam za to jeszcze cztery lata kontraktu z Legią i na tym się skupiam. No i przede wszystkim na turnieju, a po nim zobaczymy, co będzie.

To Wschód byłby okej, czyli raczej wolisz, jak jest ciepło? 

Nie zajmujmy się plotkami, które gdzieś się pojawiły.

To zapytam inaczej – czujesz, że na mistrzostwach Europy, twoja wartość poszła do góry? 

Na pewno jest tu wielu skautów, którzy nas obserwują, więc dzięki dobrej grze można się wypromować. Na razie postawa naszej drużyny jest taka, że w przypadku wielu zawodników możemy powiedzieć, że wartość idzie do góry, co z czasem przełoży się na transfery.

A jak studia? Wszystko zaliczone? 

Gdy mieliśmy dzień wolnego w Grodzisku, pojechałem ukończyć praktyki w szkole podstawowej, więc na razie jest na bieżąco. Piszę pracę licencjacką. Na pewno już nie oddam jej w terminie czerwcowym, ale postaram się to zrobić we wrześniu.

Okoliczności takie, że promotor chyba zrozumie. 

Taką mam nadzieję.

Niby jest sześć punktów, a jednak zostanie tu dłużej to nic pewnego. Chyba nikt nie zakładał takiego scenariusza. 

Szkoda, że to się tak ułożyło, ale jesteśmy też świadomi swoich umiejętności. Znów nie będziemy faworytami, ale mamy ostatni krok do postawienia i zrobimy wszystko, żeby to zrobić.

Rozmawiał MATEUSZ ROKUSZEWSKI

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (2)