Nieznośna lekkość odpadania
Blogi i felietony

Nieznośna lekkość odpadania

W 1992 roku na stojąco wchodziłem pod stół, a na chleb mówiłem „bep”, o Igrzyskach w kontekście polskich piłkarzy słyszałem przed dzisiejszy meczem tylko raz. Znacie tę historię?

Mieliśmy jechać do Aten w 2004 roku. Tam, gdzie królem strzelców został Tevez, tam, gdzie sensacyjne czwarte miejsce zdobył Irak. W grę wchodziły rocznik 1982 i młodsze – plus trzech graczy starszych, Argentyna wzięła choćby Kily Gonzaleza i Roberto Ayalę – a nasz rocznik 1982 uchodził za jeden z najlepszych na świecie.

To 1982 zdobył wicemistrzostwo Europy U16 w Czechach, gdzie przegrał dwukrotnie z Hiszpanią, 0:3 w grupie i 1:4 w finale.

To 1982 zdobył mistrzostwo U18 w Finlandii, gdzie wziął na Hiszpanach rewanż 4:1 i ogółem był bezkonkurencyjny.

To był zespół Łukasza Madeja, Rafała Grzelaka, Dariusza Zawadzkiego, Łukasza Nawotczyńskiego, Wojciecha Łobodzińskiego, Sebastiana Mili, Tomasz Kuszczaka, Pawła Kapsy, Pawła Golańskiego, Przemysława Kaźmierczaka, braci Brożków, Karola Piątka.

Gdy dorosła kadra przegrywała grę o Euro 2004 ze Szwecją i Łotwą, równolegle rocznik 1982 bił się w eliminacjach o młodzieżowe Euro. I jak nigdy był faworytem, wszyscy brali wręcz za pewnik, że tam wejdą, bo przecież dlaczego mieliby tam nie wejść, byli mistrzami swojej kategorii wiekowej. Dysproporcja w wynikach jest dramatyczna.

Dorośli:

Screen Shot 06-22-19 at 10.08 PM 001

Młodzi:

Screen Shot 06-22-19 at 10.08 PM

Do już ustalonej kadry dołączali kolejni młodzi gniewni, choćby Paweł Strąk ograny w hitowych meczach Wisły, choćby Ebi Smolarek grający już w Feyenoordzie, choćby Irek Jeleń, Marcin Burkhardt czy odkrycie roku „PN” Marcin Nowacki, a w odwodzie uznawany za wielki talent Sebastian Olszar, grający w Preston – wtedy Championship – Paweł Abbott. Zespół przemocny.

Zespół, który zginął w barażu z Białorusią Aleksandra Hleba 1:5. Nawet nie pojechał na młodzieżowe Euro. Białoruś odpadła tam w grupie.

Zmierzam do tego, że super-hiper utalentowany rocznik, który miał być skazany na Igrzyska, tak naprawdę nawet wokół Igrzysk się nie zakręcił. Był od nich o – bagatela – CAŁY TURNIEJ. Dziś byliśmy od Igrzysk 90 minut. Nie zamierzam o tym zapomnieć. Nikt nigdy wcześniej nawet nie awansował na Euro U21.

Oczywiście nie zamierzam też zapomnieć, że mówienie „byliśmy o 90 minut od Igrzysk” to w pewnym sensie sofistyka, bo Hiszpanie byli bezdyskusyjnie lepsi od pierwszej minuty i nie byliśmy dziś ani przez chwilę blisko remisu. To była lekcja futbolu, lekcja – chce się powiedzieć – totalna. Ale szczerze wam powiem:

Dużo bardziej bolałaby mnie porażka po farfoclu w 90. minucie, przypadkowym karnym, porażka po wyniku minimalnym. Tak, po prostu, wygrał lepszy. Wygrał ten, który na zwycięstwo zasłużył. Odstawiając przy tym taki koncert – pierwsza połowa, ta pogoń za rezultatem, ponad dwadzieścia strzałów z każdej pozycji i po wszystkich wariantach rozegrania ataku – że trudno nie było odczuć podziwu.

Kibicowałem Polsce całym sercem.

Od rana chodziłem jak na szpilkach.

Czekałem na mecz jak zły.

Ale Hiszpania grała przepięknie i jakoś łatwiej mi się pogodzić z porażką, gdy wygrywa zespół grający kapitalnie, bawiący się futbolem, pokazujący jego najlepsze oblicze, niż – powiedzmy – brutale, kombinatorzy, farciarze.

A kto chce argumentować, że cel na turniej i tak został zrealizowany, bo wszystkie juniorskie turnieje są służebne wobec kadry pierwszej, tymczasem selekcjonerowi Brzęczkowi wyłożono na tacy kilka znakomitych kandydatur, nie jest w dyskusji bez szans.

Leszek Milewski

Napisz do autora

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (33)