Oceny za Włochy: Mutant Bielik, kozak Grabara, szef Wieteska
Weszło

Oceny za Włochy: Mutant Bielik, kozak Grabara, szef Wieteska

To był klasyczny pokaz tego, jak w świetnie zorganizowanej drużynie mogą błyszczeć indywidualności. Polacy w starciu z Włochami bronili się przez jakieś 82 minuty, ale to nie była obrona desperacka, to nie było poszukiwanie ostatniego oddechu przed pójściem na dno. To była wyważona defensywa, której symbolami są piłkarze ocenieni przez nas najwyżej – Grabara, Wieteska i Bielik.

Kamil Grabara 8

Może nie był to występ tak spektakularny, jak Artura Boruca na Euro 2008. Może nie zaliczył parad, po których fotki zdobią wszystkie profile na Facebooku. Ale był nieoceniony w tym zwycięstwie. Jeszcze przed przerwą dwukrotnie bronił bardzo groźne strzały, zwłaszcza ten Chiesy z bliska. Nie był efektowny, nie wyciągał piłek z okienka, ale czasami samym wyskoczeniem do rywala i skróceniem kąta do strzału. Miał też farta, bo przecież Mandragora spudłował w doskonałej sytuacji, bo Chiesa z Cutrone obijali band reklamowe, bo raz uratował go słupek. Ale jeśli istnieje pojęcie „punktów wybronionych przez bramkarza”, to Grabara to dzisiaj zrobił.

Karol Fila 5

Mieliśmy zgryz przy ocenie, bo przecież w pierwszej połowie Chiesa kręcił nim paskudnie. W pewnym momencie Fila zorientował się chyba, że Włoch ma tak szybką nogę, że nie ma nawet co do niego podchodzić i krył go na radar – po prostu gdy Chiesa zaczynał dryblować, to ten się odsuwał na dwa-trzy metry i stamtąd obserwował co się dzieje. Przez to włoski lewoskrzydłowy miał mnóstwo miejsca na dośrodkowania i strzały. Dopiero po przerwie stanął na nogi i zaczął się odnajdywać w tej gierce. Gdyby któraś z akcji Chiesy zakończyłaby się golem, to byłby smród. A tak – Fila jest rozgrzeszony.

Mateusz Wieteska 8

Trzynaście wybić! TRZYNAŚCIE! Gość był dziś jak karta wyjścia z więzienia w Monopoly. Włosi mogli jakoś dostać się w pole karne, któreś z dośrodkowań mogło dofrunąć do Cutrone czy Keana, a wtedy pan Wieteska zamykał szlaban, trafiał banią w piłkę i kończył akcję. Gdyby skaut Football Managera miałby legioniście wystawić za ten mecz atrybuty na kolejną edycję, to w rubryce „ustawianie się” musiałoby jak byk stać „20”. Nieomylny i bezbłędny, zimna krew, ostatnia instancja defensywy. Pięć zablokowanych strzałów.

Paweł Bochniewicz 7

Często oceniamy stoperów na zasadzie porównania – X był szefem, Y jego pomagierem. I dzisiaj mamy wrażenie, że Bochniewicz mógł mówić do Wieteski „panie kierowniku”, ale sam ze swoich zadań też wywiązał się bez zarzutów. No, może ta jedna sytuacja z drugiej połowy, gdy Kean mu się urwał i Polak musiał ratować akcję faulem. Ale poza tym – nie narzekamy. Zwłaszcza, że i kilka razy wyszedł spod pressingu Włochów zgrabnym rozegraniem piłki.

Kamil Pestka 7

Kompletnie niewidoczny w przodzie, ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Pestka miał dziś ten mecz wybiegać, wywalczyć i nie pozwolić na to, by Włosi ustawili sobie na jego stronie autostradę do bramki. I doprawdy trudno nam sobie skojarzyć jakiś pojedynek przegrany przez Pestkę. Owszem, czasami Włochom udało się go rozklepać, ale w grze jeden na jednego ktoś okazał się od niego lepszy? Nie kojarzymy.

Patryk Dziczek 6

Generalnie o Dziczku i Żurkowskim moglibyśmy napisać to samo. Dla obu to był raczej mecz bez błysku, nie mieli takiego momentu, jak Krystian Bielik, ale i nie możemy ich karcić za to, że przez ich nieuwagę gra Polaków się sypała. To były dwa solidne, rzetelne występy. U Dziczka na plus warto zapisać długie podania – żaden z naszych zawodników nie wykonał ich tak dużo i z tak dobrą celnością.

Szymon Żurkowski 6

Z Żurkowskim mieliśmy ten problem, że zawalił przy kryciu Mandragory w pierwszej połowie, gdy Włoch uciekł mu gdzieś w okolicach 25. metra od bramki, popędził w pole karne, a zawodnik Fiorentiny stał i patrzył. No i na jego szczęście rywal spudłował. Wymagania wobec Szymona mamy wyższe – pamiętamy przecież pierwszy mecz na tym Euro – natomiast nie co dzień wsadzasz Belgów do tylnej kieszonki. A dziś Włosi obok Żurkowskiego też nie poszaleli. Co z grą do przodu? Cóż, mogło być lepiej, ale dwa dryblingi, kluczowe podanie i wysoka celność podań wstydu mu nie przynoszą.

Krystian Bielik 9

Kozak. Absolutny kozak. Stosując nomenklaturę Kamila Grabary – Bielik dziś zagrał szefa. I to na pewno nie w pejoratywnym znaczeniu tego zwrotu. Do występu idealnego brakowało nam tu tylko jakiejś asysty piętą przez dwie linię obrony Włochów. Ale czy naprawdę mamy się tu do czegoś przyczepić? Chłop wyglądał na tle rywali tak, jakby typek z technikum wpadł na SKS-y do szkoły podstawowej. Trzy odbiory, dwa przejęcia, dziewięć wybić, zablokowany strzał. No i ten gol… Decyzja plus precyzja. Szef.

Filip Jagiełło 5

Na rozpisce był ustawiony jako skrzydłowy, ale tak naprawdę grał jako obrońca wspierający Filę. Musiał się solidnie napracować przy Chiesie i obiegającym go Dimarco. Poświęcił się dla drużyny, ale nie zrobił w tym starciu nic godnego zauważenia. No, może to prostopadłe podanie do Kownackiego, po którym ten dośrodkował do Szymańskiego, a ten… Dobra, nie było tematu. Jagiełło poświęcił trochę zdrowia na blokowanie lewej flanki Włochów, natomiast trudno go za coś wyróżnić. Rzadko był pod grą w fazie ataku.

Sebastian Szymański 7

Gdyby analitycy reprezentacji nie oglądali tego meczu, to na pewno w wynik biegowy Szymańskiego by nie uwierzyli. A przypuszczamy, że wychowanek Legii pobił w tym starciu swój rekord przebiegniętego dystansu i liczby sprintów. Pamiętacie słowa Michniewicza przed tym spotkaniem? Te o tym, że jego piłkarze będą musieli być jak lekkoatleci. Szymański tak właśnie dziś wyglądał. Jak żołnierz kadry. Zapieprzał w jedną i drugą stronę, przytomnie przetrzymywał piłkę, by dać kolegom z obrony trochę oddechu. Pestka wisi mu duże piwo za to, jak ten wspomagał go w tyłach. Żal jedynie tej jednej sytuacji, gdy Szymański wbiegł w pole karne, wziął gościa na zamach i w decydującym momencie nie dograł celnie do kolegów przed bramką.

Dawid Kownacki 5

Wywalczył rzut wolny, który sam wykonał i po którym Bielik trafił do siatki. Natomiast trudno nam wyróżniać go za to, że trafił w mur ze stałego fragmentu gry. No bo nie przekonacie nas, że to był ćwiczony element gry – rykoszet od muru i wolej Bielika. Tego nawet nie wymyśliłby Alexander-Arnold z Origim. A co do Kownackiego – widać było dziś, że nie jest w pełni sił i że ten uraz mięśnia dwugłowego daje mu się we znaki. Nawet jeśli go udo nie boli, to przerwę w treningach czuć musi. Próbował nadrabiać to cwaniactwem, cofał się głęboko po piłkę na naszą połowę, ale prochu nie wymyślił.

Konrad Michalak 5

Dał dwa świeże płuca na skrzydle, po którym hasali Włosi. I trzeba przyznać, że trochę gospodarze utemperowali się po wejściu Michalaka. Ale tez nie szalejmy, że rezerwowy kadry zamknął w szafie Dimarco i Chiesę.

Adam Buksa 

Bez oceny, grał zbyt krótko. Choć trzeba przyznać, że trochę się nawalczył.

fot. FotoPyk