Snajper do wzięcia – Robak odszedł ze Śląska
Weszło

Snajper do wzięcia – Robak odszedł ze Śląska

Jedni powiedzą, że sezon 18/19 w wykonaniu Śląska był beznadziejny, drudzy się z tym zgodzą. No, naprawdę nie ma miejsca na polemikę, skoro wrocławianie jeszcze w fazie finałowej potrafili gnić w strefie spadkowej. Owszem, ostatecznie uratowali się przed katastrofą, ale przed wspomnianą beznadzieją już nie. Szukać plusów tej drużyny przy wszelkich podsumowaniach było nam bardzo trudno, ale przynajmniej do jednego udawało się dokopywać. Był nim Marcin Robak, który robił to, co do niego należało. Strzelał gole. Jednak w kolejnym sezonie – przynajmniej w barwach Śląska – Robak tego nie będzie robił, gdyż dziś oficjalnie ogłoszono, że napastnik pożegnał się z klubem.

Tak naprawdę nie jest to żadna wielka sensacja, o jego odejściu mówiło się już jakiś czas. Plotkowano o Miedzi Legnica, o jakiejś ostatniej zagranicznej próbie, przy której Robak mógłby zarobić. Brało się to też z tego, że mimo sporej klasy sportowej, napastnik nie miał po drodze z kibicami, którzy chcieli, by ten był „przywódcą, a nie pajacem”.

W sprawy pozaboiskowe nie chcemy wchodzić, bo tam, gdzie człowiek rozsądny widzi białe, kibic często widzi czarne. Nie ma sensu grzebać. Natomiast trzeba wyraźnie podkreślić, że na boisku Robak tym przywódcą był. W pierwszym sezonie dla Śląska strzelił 19 goli, w drugim 18. Jeśli komuś nie podoba się nawet taka regularność, to już trudno powiedzieć, co mogłoby się mu spodobać. Dość stwierdzić, że w ekstraklasie nie było w ubiegłym sezonie lepszego strzelca z polskim paszportem. Robak nie został królem polowania, natomiast wyprzedził go tylko Angulo.

Poza tym… Strzelić 18 bramek w takim Śląsku? W tak nudnym zespole, którego akcje ofensywne przyprawiały o ból zębów? To spory wyczyn, który przebija tak chwalonych przecież Cabrerę czy Paixao. Owszem, cztery bramki padły z rzutów karnych, natomiast jedenastki też trzeba umieć strzelać. Spytajcie choćby Flavio Paixao, który marnował takie sytuacje w minionych rozgrywkach niejednokrotnie, tracąc Lechii parę ważnych punktów.

I cóż, naszym zdaniem Robak to wciąż łakomy kąsek na rynku transferowym. Nic nie trzeba za niego płacić, a facet w trzech ostatnich sezonach zbliżał się do 20 bramek w sezonie ligowym. Powiecie – hola, hola, gość w listopadzie skończy 37 lat. I co z tego? PESEL nie gra. U nas pokazywał to Tomek Frankowski, we Włoszech ostatnio Fabio Quagliarella. W dzisiejszym futbolu, gdzie wielu piłkarzy cholernie dba o siebie, granica finiszu kariery została przesunięta.

A trudno zarzucać Robakowi brak profesjonalizmu. Kto go weźmie, ten powinien mieć zagwarantowanego snajpera na przynajmniej dwa sezony.

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (7)