Europo witaj nam…
Weszło

Europo witaj nam…

…ale w sumie to nie rozsiadaj się za bardzo. Płaszcza też jeszcze nie zdejmuj. Najnowsza historia pokazuje bowiem, że nasi i puchary to taki wakacyjny związek, który nie ma prawa przetrwać próby czasu.

Trudno wierzyć, że inaczej będzie w przypadku Piasta Gliwice. Życzymy podopiecznym Waldemara Fornalika wszystkiego co najlepsze, jasne. Tym bardziej, że ten zespół naprawdę przyjemnie się oglądało, widać było w jego poczynaniach jakiś pomysł na to, jak ukłuć tego czy tamtego rywala.

Brakowało tego jednak wtedy, gdy Piast mierzył się w pucharach czy za Marcina Brosza (3:4 z Karabachem), czy za Radoslava Latala i Jiriego Necka (0:3 z IFK Goeteborg). I dlatego dziś europejski współczynnik Piasta nie jest ani o jotę wyższy niż współczynnik ligi i w ścieżce mistrzowskiej skazuje go na bycie nierozstawionym w każdym kolejnym losowaniu w eliminacjach Champions League. Według symulacji pucharów z 90minut.pl, może być rozstawiony tylko wtedy, kiedy już po pierwszej rundzie eliminacji zleci do kwalifikacji Ligi Europy.

Na pewno Piast miał farta, gdy przyszło do dzielenia na koszyki. Wiadomo bowiem, że spośród rozstawionych ekip nie wpadnie na Celtic, Astanę, Łudogorec, Karabach czy Crveną zvezdę, a więc pięć spośród siedmiu ekip z najwyższym współczynnikiem. Czyli też z najbogatszym pucharowym doświadczeniem ostatnich lat.

Kogo trafić może?

BATE Borysów (Białoruś)
NK Maribor (Słowenia)
Rosenborg BK (Norwegia)
HJK (Finlandia)
Dundalk FC (Irlandia)
The New Saints FC (Walia)

TNS to trafienie złotego biletu do fabryki czekolady Willy’ego Wonki. 6:1, 6:0, 12:2, 4:1 ogrywały The New Saints kolejno: Ruch, Polonia, Amica i Legia. Żaden polski zespół nigdy nie przegrał choćby meczu z Walijczykami, jedyny remis to ten wyjazdowy Ruchu z 1996 roku. Mąk jak w najniższych kręgach dantejskich piekieł nie powinni też piłkarzom Piasta zgotować gracze Dundalk, którzy przecież jako rywal kojarzą się z ostatnim polskim wjazdem do Champions League. Co prawda wjazdem raczej autostradą przy otwartych bramkach niż wjazdem z bramą, ale zawsze.

Im wyżej jednak spojrzeć, tym robi się mniej ciekawie. HJK to losowanie takie sobie. Nie najgorsze, ale przede wszystkim Finowie grają ligę w systemie wiosna-jesień i są właśnie w samym środku rozgrywek. Co sprawy zespołowi będącemu na finiszu okresu przygotowawczego na pewno nie ułatwia. Z drugiej strony HJK w lidze spisuje się tak sobie, po dwóch kolejnych mistrzostwach obecnie jest 4.

Rosenborg? Wiecie no, jest mimo wszystko dysproporcja pomiędzy zespołem grającym na szpicy Parzyszkiem a tym, gdzie na dziewiątce pogrywa Nicklas Bendtner. W przypadku Rosenborga dochodzi też czynnik bycia w grze, ale Norwegom idzie jeszcze gorzej niż HJK – 15 punktów w 11 meczach daje im dopiero 9. miejsce, z 7 punktami straty do lidera, Molde.

Maribor i BATE to zaś losy, których ludzie z Piasta zobaczyć nie chcą. Przypadki zespołów, które dzięki awansom do Ligi Mistrzów i regularnej grze w pucharach podbiły swoją ligę, a co jakiś czas znów udaje im się w Europie zanotować fajną przygodę i raz jeszcze nieźle się obłowić. BATE w poprzednim sezonie wyszło z grupy Ligi Europy i odpadło dopiero po dwumeczu z Arsenalem, Maribor rok wcześniej doszedł do fazy grupowej Champions League, gdzie urwał punkty Sevilli i Spartakowi Moskwa, zarabiając łącznie 18,5 miliona euro.

***

Legia i Cracovia poznają dziś swoich pierwszych rywali w długiej drodze do fazy grupowej Ligi Europy, podczas której za często lądowaliśmy w pierwszym rowie, by uwierzyć, że tym razem będzie lekko, łatwo i przyjemnie.

W przeciwieństwie do Piasta, i jedni, i drudzy są rozstawieni. Powinniśmy się z tego cieszyć, ale nie takie bandy jak Flora Tallinn czy Dunajska Streda potrafiły już eliminować tych czy tamtych na długo zanim prawdziwi faworyci rozgrywek w ogóle przypomnieli sobie, że będą w nich grać. Legia będzie losowana w grupie drugiej i jej zestaw potencjalnych rywali wygląda tak:

FC Flora Tallinn (Estonia)
Torpedo Kutaisi (Gruzja)
Zwycięzca dwumeczu UE Sant Julià (Andora) – College Europa FC (Gibraltar)
OFK Titograd (Podgorica) (Czarnogóra)
Gżira United FC (Malta)

Cracovia to grupa siódma i tacy przeciwnicy już czekający na to, by usłyszeć o sobie, że są zawsze niewygodnym przeciwnikiem, którego nie wolno zlekceważyć:

Teuta Durrës (Albania)
Zwycięzca dwumeczu  SP La Fiorita (San Marino) – UE Engordany (Andora)
NK Široki Brijeg (Bośnia i Hercegowina)
FC DAC 1904 Dunajská Streda (Słowacja)
Žalgiris Kowno (Litwa)

Sprawdziliśmy, czy którakolwiek z tych ekip kiedykolwiek sprawiła Polakom jakiekolwiek, najmniejsze choćby problemy i… nie, nigdy. Bo po prostu z żadną z tych ekip nie mamy historii. Tabula rasa. Do listy wymówek w razie czego można więc dodać tę, że rywale byli piekielnie zdeterminowani, by walkę z polskimi drużynami rozpocząć jak najmocniej.

Nie brakuje też potencjalnych wycieczek do krajów, gdzie może doskwierać logistyka i/lub temperatura. Jeśli futbolowi bogowie chcą dowalić naszym w tym aspekcie, Legię wyślą do Kutaisi, a Cracovię do Durres.