Postrach komentatorów? Na pewno. A napastników? Triantafyllopoulos w Pogoni
Weszło

Postrach komentatorów? Na pewno. A napastników? Triantafyllopoulos w Pogoni

Nie jest tajemnicą, że Kosta Runjaić nie bierze jeńców. Gdy Cornel Rapa podpadł szkoleniowcowi w jego debiucie, a potem zawodził w ważnych meczach – Poznań, Wrocław… – Niemiec mówił otwarcie, że Rumun jest dobrym zawodnikiem, ale nie jest w stanie pokazać pełni swoich możliwości. Koniec końców skoczyło się to tym, że puścił go do Cracovii bez żalu. Gdy Jarosław Fojut rozegrał fatalny sezon, gdzie leczył się wyjątkowo długo, również był zmuszony, by zmienić pracodawcę. Tak właśnie w Pogoni jest – kto nie pasuje, ten opuszcza okręt. Runjaić buduje Portowców po swojemu, ma zaufanie zarządu i kibiców, więc nic dziwnego, że w dwa lata zbudował nową drużynę.

Ostali się jedynie Drygas, Frączczak, Nunes i wracający z wypożyczenia Listkowski. Pozostali zostali pozyskani, a zakupy cały czas trwają – dziś dwuletni kontrakt z Pogonią podpisał Kostas Triantafyllopoulos.

Darujemy sobie żarty o tym, jak z wymową jego nazwiska poradzą sobie komentatorzy (wiadomo, że będą ciężary większe niż w spacerze farmera) i od razu przejdziemy do konkretów – jest środkowym obrońcą, więc kamień z serca wszystkim kibicom Portowców, którzy wiosną przekonali się, że niepozyskanie nowego stopera – w kontekście odejścia Dwalego – okazało się błędem. A że teraz odeszli jeszcze Walukiewicz i Fojut, to na środku obrony zrobiło się, delikatnie mówiąc, dość swobodnie. Ot, został Mariusz Malec (który zresztą jest kontuzjowany), nowo pozyskany Benedikt Zech i młody Hubert Sadowski.

Dlatego tak ważne jest pozyskanie Greka.

Na początku ustalmy: czy to ostatni transfer Pogoni na środek obrony? No nie, w Szczecinie mówi się, że Runjaić za żadne skarby świata i okolic nie zgodzi się, by mieć w kadrze wyłącznie trzech stoperów do grania na tu i teraz i młodego Sadowskiego. Dlatego – obok transferu wspomnianego greckiego stopera, bramkarza (Dante Stipica) i napastnika (Michalis Manias) – można spodziewać się jeszcze jednego środkowego obrońcy.

Triantafyllopoulos na pewno wydaje się gościem, którzy może z miejsca wskoczyć do składu, przy okazji solidnie podnosząc rywalizację w szczecińskiej obronie. Ma na swoim koncie 102 mecze w Panathinaikosie Ateny, 75 w Asterasie Tripolis i kilkanaście spotkań w młodzieżowych reprezentacjach Grecji. Co najważniejsze – nie mówimy o czasach zaborów, lecz ostatnich sezonach. Trzeba przyznać, że co jak co, ale nie przychodzi do Polski zawodnik nieograny. W Panathinaikosie zdarzało mu się być podstawowym zawodnikiem (sezon 2013/14), poza tym grywał często. Gdy zmienił klub na Asteras, szybko zerwał więzadła krzyżowe, jednak po wyleczeniu kontuzji ma za sobą dwa sezony regularnej gry.

– Kostas stał się tam bezsprzecznym liderem defensywy i kluczowym graczem w układance sztabu szkoleniowego. W minionym sezonie był nie tylko podstawowym graczem, ale także wielokrotnie nosił opaskę kapitańską. Jeszcze pod koniec kwietnia w lokalnej prasie z Trypolisu ukazywały się artykuły, nawołujące do tego, by zrobić wszystko, aby zatrzymać obrońcę w zespole. Raz za razem powtarzały się wiele znaczące słowa – o byciu „niezastąpionym” i „niezbędnym”. Na pytanie o swoją przyszłość, zawodnik odpowiadał: „Chcę być zdrowy. Kiedy człowiek jest zdrowy, może walczyć i robić wszystko. Każdy rozwijający się gracz chciałby grać za granicą. Musisz spróbować się sprawdzić, aby wiedzieć, czy jesteś w stanie sobie poradzić. Moim marzeniem jest grać za granicą przez 5-6 lat, wystąpić na wielkim piłkarskim wydarzeniu i mieć stałe miejsce w reprezentacji – można przeczytać na oficjalnej stronie Pogoni.

Cóż, 26-letni Triantafyllopoulos, czyli – zdaniem greckich mediów –  charakterny, twardy obrońca, z mocnymi inklinacjami przywódczymi zaczyna swoją zagraniczną przygodę w Szczecinie. Na papierze wygląda co najmniej solidnie, zdziwilibyśmy się, gdyby nie zaczął sezonu w pierwszym składzie. No, chyba że Pogoń ściągnie jeszcze większego kozaka na środek obrony.

Fot. NewsPix.pl