Lee Kang-in. Koreańczyk z papierami na wielkie granie
Weszło

Lee Kang-in. Koreańczyk z papierami na wielkie granie

Jeśli podchodzimy do mistrzostw świata U-20 jak do okna wystawowego, najładniej prezentuje się w nim Lee Kang-in. I choć telefon jego menedżera podczas mundialu rozgrzany jest do czerwoności, Koreańczyk ma już ustawioną przyszłość na najbliższe lata. A gwarantuje to kontrakt z Valencią do 2022 roku i klauzula odstępnego opiewająca na 80 milionów euro, która ma odstraszyć największe kluby. 

Korea Południowa zostanie mistrzem świata U-20? Wygrana po 90 minutach to kurs 3,20, wygrana w ogóle – 2,05 w ETOTO (kliknij, by się zarejestrować)

80 baniek w kontrakcie 18-latka to chyba najlepszy znak, że Valencia wychowała sobie prawdziwą perełkę. Mundial dla lidera Korei Południowej był więc nie tyle szansą na pokazanie się, co potwierdzeniem swojego potencjału i sygnałem dla obecnego klubu: hej, mam talent, zasługuję na więcej szans. Kang-in ma już za sobą pierwsze szlify w Valencii, debiut w La Liga (w tym sezonie łącznie 21 minut) i Lidze Europy (36 minut) oraz poważną szansę w Copa del Rey. Aż do półfinału był piłkarzem wiodącym, wybiegał w pierwszym składzie na CD Ebro, Sporting Gijon czy Getafe. Łącznie Koreańczyk złapał 444 minut. Jak na gościa z rocznika 2001 – to całkiem dużo. A teraz, po turnieju, Kang-in zwyczajnie będzie musiał wypłynąć na jeszcze szersze wody. Jeśli nie w pierwszym zespole, to na wypożyczeniu.

Bo na turnieju w Polsce koreański wirtuoz regularnie daje prawdziwe show. Półfinał z Ekwadorem? Rzut wolny na 40. metrze, gdy tylko Lee dostrzega urywającego się kolegę, momentalnie posyła mu prostopadłą piłkę w pole karne i pozostaje już tylko nie spaprać tej sytuacji. Ćwierćfinał z Senegalem? Gol z karego i dwie asysty, jedna z rzutu rożnego w 90+8, druga w dogrywce, po prostopadłym podaniu. Prawdziwy koncert. Argentyna? Asysta po wrzutce. Ale przy tym Lee Kang-in wszystko to, czego nie oddają statystyki. Prowadzenie piłki, którym przypomina Leo Messiego. Wszędobylskość. Świetnie ułożoną nogę. Strzał z dystansu. Wizję. Spryt. 

Sławę w Korei zdobył bardzo szybko, bo już w wieku siedmiu lat, będąc uczestnikiem reality show „Shoot Dori”. Konwencja? Czołowe postaci koreańskiej piłki miały trenować przez kilka odcinków najzdolniejsze dzieciaki z całego kraju. Był najlepszy z całej grupy, dostał ksywkę „Młody Park Ji-Sung”, która później ewoluowała do „Koreański Messi”. Sprawy potoczyły się później jak w podręczniku – najpierw dołączenie do akademii lokalnego klubu, Incheon United, a później szybki wyjazd do Valencii. Opuszczając swój kraj miał ledwie 10 lat. Hiszpańskie kluby mocno penetrowały wtedy rynek koreański, chwilę wcześniej Barcelona sięgnęła po Paika Seung-Ho i Lee Seung-Woo. Żaden z nich wielkiej kariery nie robi – pierwszy przebywa na wypożyczeniu w trzeciej lidze hiszpańskiej, drugiemu idzie nieco lepiej, bo gra w Hellas Werona. 

Korea Południowa będzie prowadzić do przerwy w finale MŚ U-20? Kurs 4,05 w ETOTO (kliknij, by się zarejestrować)

Niewielu piłkarzy robi dużą karierę w Europie i na dziś to największa bolączka koreańskiej piłki. Tylko sześciu zawodników pierwszej reprezentacji gra w zachodnich klubach. – Musimy podążać za trendem i transferować większą liczbę graczy do Europy, ale tego nie robimy, co utrudnia nam konkurencję – opiniuje Park Ji-Sung, jedna z największych gwiazd w koreańskiej piłce. Wiele czynników hamuje koreańskich piłkarzy. Różnice kulturowe, słabe warunki fizyczne, które trzeba nadrabiać sprytem, ale też konieczność odbycia służby wojskowej.

Każdy zdrowy obywatel Korei Południowej jest zmuszony do 28 roku życia odbyć 21-miesięczną posługę. Nie ma przeproś, w kamasze muszą iść też reprezentanci kraju, nawet jeśli dwa lata w niebycie oznaczają dla zawodnika mocne posypanie się kariery. Możliwości uniknięcia służby piłkarz ma dwie – albo przywiezie jakikolwiek medal z Igrzysk Olimpijskich albo złoto Igrzysk Azjatyckich. To dlatego Tottenham wypuścił Sona na kilka tygodni w sierpniu 2018, by ten poprowadził koreańską ekipę do złota w Igrzyskach Azjatyckich. Udało się, więc tak gwiazda Premier League, jak i jego koledzy odetchnęli z ulgą. I uratowali swoje kariery. 

Koreańska federacja zdobyła się na gest wobec Lee Kang-ina i zaprosiła go na wspomniane igrzyska, by w razie zwycięstwa 17-letnia wtedy perełka mogła odhaczyć swoją służbę wojskową. O dziwo, piłkarz Valencii odmówił przyjazdu, a jako powód podał konieczność odpoczynku po sezonie, postępując dokładnie tak, jak kilkukrotnie zrobił to Son. Zaczęły narastać różne teorie. W mediach pisano o tym, że Kang-in zamierza przyjąć obywatelstwo hiszpańskie i w ten sposób ominąć służbę wojskową. Sam piłkarz dementował te doniesienia.

Powyżej 2,5 gola w finale mistrzostw świata U-20 Ukraina – Korea Południowa? Kurs w ETOTO to aż 2,75 (kliknij, by się zarejestrować)

Jeżeli Kang-in rozwinie się na gwiazdę światowej piłki, znacznie ważniejsze niż triumf w mundialu U-20 będą dla niego turnieje, które zwalniają ze służby wojskowej. Póki co w jego karierze wszystko rozwija się modelowo. W Valencii Mestalla (druga drużyna) zadebiutował w wieku 16 lat. 10 meczów i jedna bramka wystarczyły, by został przeniesiony do jedynki. Miał dokładnie 17 lat, 10 miesięcy i 24 dni, gdy rozegrał pierwszy mecz dla dorosłej drużyny Valencii. Naturalnie stał się tym samym najmłodszym zagranicznym piłkarzem hiszpańskiego klubu. 

Już teraz interesuje się nim Real Madryt, a w swoim notesie zapisał go każdy skaut śledzący mundial U-20. A może – jeśli w dorosłej piłce będzie radził sobie równie dobrze, co na polskich boiskach – 80 baniek okażą się promocją?

Zrzut ekranu 2019-06-13 o 17.43.07

Najlepsza oferta powitalna na rynku: bonus 200% aż do 100zł! Drugi bonus to podwojenie depozytu aż do 900 złotych! Dodatkowo jeszcze 40 zł we freebetach! Zarejestruj się w ETOTO (kliknij TUTAJ)

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (0)