Misja: odbudowa formy. Pogoń oddaje Fojuta do Płocka
Weszło

Misja: odbudowa formy. Pogoń oddaje Fojuta do Płocka

Marek Jóźwiak to obecnie najbardziej zapracowany dyrektor sportowy w Ekstraklasie. Po słabiutkim sezonie Wisły Płock dostał zadanie przebudowy zespołu i dziś dokonał piątego transferu. Na Mazowszu melduje się Jarosław Fojut, który… No właśnie, czy okaże się wzmocnieniem? Na dwoje babka wróżyła. Jeśli będzie to Fojut, którego pamiętamy z poprzedniego sezonu – niekoniecznie. Jeśli wróci do formy sprzed kontuzji – jak najbardziej. 

Jedno jest pewne: to piłkarz, którego w kontekście Ekstraklasy nie warto jeszcze skreślać. Wciąż nie należy do staruszków (rocznikowo 32 lata), lecz poprzedni sezon musi uznać za stracony. Długo dochodził do siebie po zerwaniu więzadeł (od kontuzji do powrotu minęły 342 dni), a gdy już łapał pierwsze minuty, jego forma nie gwarantowała stabilności w tyłach. Dość wspomnieć mecze z Lechem (gdy Jóźwiak uciekł mu jak dziecku) czy  Legią Warszawa (gdy ustrzelił swojaka).  Łącznie Fojut w sezonie 18/19 wybiegł w podstawowej jedenastce tylko osiem razy. 

Nie zamierzamy więc przekreślać doświadczonego stopera, po prostu jesteśmy ciekawi, czy zdoła się odbudować.  Swego czasu Fojut uchodził przecież za topowego środkowego obrońcę tworząc z Czerwińskim najlepszy duet stoperów w Ekstraklasie, zresztą obrońca Piasta – mistrz Polski, jeden z najlepszych piłkarzy sezonu – wciąż ciepło wypowiada się o koledze określając go jako swojego mentora. Fojut ma na swoim koncie mistrzostwo Polski ze Śląskiem, grę w Tromso, Dundee United, niedoszły transfer do Celtiku i zbieranie szlifów w Boltonie (i na wypożyczeniach w League One) zakończone nawet debiutem w Premier League. Trochę świata liznął, więc – jeśli zdrowie pozwoli, czego życzymy – jest w stanie pograć jeszcze kilka sezonów na wysokim, ligowym poziomie. Z drugiej strony – nawet, jeśli był zdrowy, zdarzały mu się wahania formy. 

Póki co transfery Wisły Płock nie powalają na kolana. Marek Jóźwiak obrał strategię stawiania na piłkarzy, którzy mają sporo do udowodnienia. Takim sposobem do klubu trafili już Jakub Wrąbel (niegdyś spora nadzieja, ostatnio rezerwowy bramkarza Śląska), Hubert Adamczyk (któremu po powrocie z Anglii nie idzie tak, jak przypuszczano, przepadł choćby w Cracovii, a w ostatnim sezonie zdobył siedem bramek dla GKS-u Tychy), Damiana Michalskiego (piłkarza z rocznika 1998 z trzeciej ligi) oraz Macieja Spychałę (również 1998, wcześniej GKS Jastrzębie). Wisła pozyskała więc rezerwowego bramkarza, trzech chłopaków mogących obsadzić pozycję młodzieżowca i doświadczonego Fojuta, który musi się odbudować. Szybkość działania nowego dyrektora sportowego na plus, lecz na hity transferowe musimy jeszcze poczekać.  

Do pracy musi się wziąć także Pogoń Szczecin, która traci drugiego (po Walukiewiczu) stopera, a przecież zimą z klubu odszedł jeszcze Lasza Dwali, który nie dostał żadnego zastępstwa. Do kadry dołączył już latem Benedikt Zech z austriackiego Rheindorf Altach, ale można spodziewać się kolejnych ruchów. To, że w obliczu braków na stoperze Pogoń wypuszcza mającego jeszcze rok kontraktu Fojuta, też ma swoją wymowę. Wisła również nie chce póki co wiązać się z piłkarzem na lata: jego kontrakt będzie obowiązywał tylko przez rok.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (4)