Linetty, czyli przypadek dla Archiwum X
Weszło

Linetty, czyli przypadek dla Archiwum X

Karol Linetty powoli staje się tematem nie dla szkoleniowców, ale Muldera i Scully z Archiwum X. Chłop, który w lidze włoskiej ma reputację wschodzącej gwiazdy, potencjalnego kozaka z poważnym transferem na horyzoncie, u nas przegrywa rywalizację o skład z każdym.

Kto grał wczoraj na pozycjach, które mógłby obsadzić Linetty? Krychowiak i Klich. Żaden z nich nie przyjechał na kadrę z LZS-u Chrząstawa. Żaden z nich nie ma problemu z piłką na pewnym rzetelnym europejskim poziomie.

Mateusz Klich? Za nim sezon pod Marcelo Bielsą, na pewno pełen wrażeń i wniosków, cztery tysiące minut w nogach też robią wrażenie. Stachanowiec. Ale stachanowiec, z całym szacunkiem, z Championship, a w obliczu braku awansu Leeds, zapewne w Championship pozostanie. Klich miał dobry sezon, ale nie tak dobry, by go wyjął ktoś z Premier League. Może gdyby PESEL miał trochę inny – owszem. Ale PESEL nie tak łatwo zmienić.

Za Krychowiakiem sezon w Rosji. Lokomotiw Moskwa to wicemistrz kraju. Nie najgorzej, do tego występy w Lidze Mistrzów. Ale zarazem liga rosyjska to aż taki poziom, żeby Linetty mógł pozazdrościć pozycji? Czy z miejsca stawialibyśmy Loko w roli faworyta z Sampdorią?

A jednak Linetty, mający za sobą kolejny dobry sezon w Sampie, w zasadzie mający aktualnie niepodważalną pozycję, przegrywa rywalizację z jednym i drugim, choć dałoby się obronić tezę, że w tym momencie w futbolu klubowym ZNACZY NAJWIĘCEJ. Jakiś czas temu plotki o Romie, teraz plotki o Milanie – oczywiście, tylko plotki, może nie być za nimi cienia prawdy, niemniej pozycję Karola pokazują. Facet ma dopiero 24 lata, jak na wiek osiągnął naprawdę sporo.

Co jednak jeszcze bardziej dojmujące, to jak Linetty przegrywa tę rywalizację na całej linii i to nie od wczoraj. Dwa turnieje finałowe obejrzał z ławki. Samo w sobie kuriozalne. U Brzęczka nie zagrał minuty w eliminacjach. Ostatnie zgrupowanie jesieni – nawet bez powołania. Wczoraj selekcjoner wolał wpuścić Jacka Góralskiego z Łudogorca niż postawić na Karola. Nawet za nim, umówmy się, piłkarsko znacznie bardziej ograniczonym zawodnikiem, Linetty jest w hierarchii.

Tu nie ma żadnej logiki. Zachowując odpowiednie proporcje, jak do tej pory casus Krzysztofa Warzychy na całego. Przecież nie ma mowy o tym, że Karol nie pasuje do koncepcji szkoleniowca, że akurat nastąpił trenerowi na odcisk, że ten ma swoich faworytów, bardziej odpowiadających do stylu i taktyki. Szans dostawał mnóstwo i przy różnych okazjach.

Linetty startował u Nawałki, zaraz w jednym z pierwszych meczów, 18 stycznia 2014 z Norwegią. Podczas pierwszych eliminacji Linetty został wyznaczony tylko do jednego ważnego meczu: zagrał 90 minut na koniec walki o Euro z Irlandią.

Podczas drugich eliminacji selekcjoner wyraźnie mu zaufał, Karol miał pierwszy skład z Rumunią u siebie i na wyjeździe. Karol startował w Danii, startował w Armenii. Jeszcze sporo szans dostał w sparingach przed mundialem, by potem wylądował na dobre na ławie. To się nazywa stracić pozycję, stracić zaufanie.

Schemat podobny u Brzęczka, gdzie Karol wszedł z Italią, zagrał 90 minut z Irlandią, ale potem… ława z Portugalią i pierwszy zdjęty ze Squadra Azzurra. Potem ani sekundy na murawie, w sumie dość szokujący bilans.

A przecież gdyby – bodaj najważniejsze słowo polskiej piłki – gdyby Linetty w kadrze realizował się tak, jak w klubie, to środek pola zaczynalibyśmy układać od niego.

KOMENTARZE (36)