Piątkiem ich. Wszystkich
Weszło

Piątkiem ich. Wszystkich

Wchodzi Piątek, mija minutka, jest gol dla Polaków. Gol oczywiście taki, jakiego tylko Krzychu umie strzelać seryjnie – w zasadzie chciało by się powiedzieć, że przypadkowy, ale przecież jakoś zawsze przypadkiem piłka w odpowiednim momencie odbija się od niego, a nie od kogo innego, zawsze to on znajduje się tam, gdzie powinien się znajdować. Gdyby strzelił ktokolwiek inny powiedzielibyśmy, że czysty fart, ale że strzelił on, to już wiemy, że to element jego arsenału tak jak u Quaresmy rabony.

Na razie to największy dysonans kadry Jerzego Brzęczka: ograniczone zaufanie selekcjonera wobec piłkarza, z którego grą wiąże się prawie wszystko co w tej kadrze najlepsze.

Kto tak pięknie zadebiutował z Portugalią, kto dał wtedy prowadzenie, za czyją sprawą przez chwilę mogliśmy snuć plany podboju Ligi Narodów?

Piątek jednak nie zagrał potem z Włochami, Piątek nie zagrał z Portugalią, a z Austrią usiadł na ławie. Z Austriakami klasycznie – jest ciężko, sytuacji kreujemy jak na lekarstwo, a on wchodzi z ławki i po dziesięciu minutach trafia do siatki. Mamy trzy punkty z najtrudniejszego terenu.

Teraz było jeszcze bardziej klasycznie, bo z Macedonią nie graliśmy w ofensywnie nic, null, zero, jakieś rozegrania Krychowiaka na chorągiewkę, jakieś strzały w maliny Grosickiego, jakieś skamlenie Lewego o rzuty wolne. Totalna indolencja, prawie jak młodzieżowcy U20 ostatnio z kimkolwiek poza Tahiti. Ale wszedł Piątek i odczarował bramkę – na chwilę, ale wystarczyło, futbol to dyktatura chwil.

Słuchajcie, my naprawdę wiemy, że trwa bezprecedensowy wysyp polskich napastników. O takiej klęsce urodzajów nawet nie śniliśmy. Może wszedłby Milik i też trafił, kto go tam wie. Ale nie wszedł. Wszedł Piątek i zrobił robotę.

I my jakoś wolimy sobie nie wyobrażać jak wyglądałyby te eliminacje – albo i cała dotychczasowa kadencja Brzęczka – bez jego trafień. Szczególnie, gdy patrzymy co też się wyrabia w połowie rywala, jak płynnie wygląda nasz atak pozycyjny, ile napastnicy mają stwarzanych sytuacji, ile problemów mieliśmy pod tym względem nawet z Łotwą…

Zachodzi podejrzenie – pozwólcie tak powiedzieć – że w drużynie bez stylu specjalista od bramek z dupy jest po prostu nieodzowny.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (23)