Dwie wieże
Weszło

Dwie wieże

Chyba nie trzeba wiele dodawać na temat przebiegu meczu, gdy powiemy, że dwóch najlepszych piłkarzy reprezentacji w meczu z Macedonią Północną to nasi stoperzy.

Łukasz Fabiański – 5

Bilans błędów i doskonałych interwencji wychodzi na zero, więc „Fabianowi” przyznajemy notę wyjściową. Na początku meczu nie poradził sobie do końca ze strzałem Elmesa, musiał mu tyłek ratować Bednarek, później jednak bronił już bardzo pewnie, popisał się świetną paradą przy strzale Nestorovskiego.

Tomasz Kędziora – 4

Skrzydła Macedończyków były ich najgroźniejszą formacją, wahadłowi sprawiali nam masę problemów. Kędziora nie uniknął przegranych pojedynków, które jednak nie zakończyły się niczym złym. Tak jak i Bartosz Bereszyński na drugiej stronie, tak i Kędziora dużo mniej ochoczo podłączał się do ataków niż ich vis-a-vis u rywali, a więc Alioski i Ristovski.

Kamil Glik – 6

Skała. Wiedział, kiedy podostrzyć, kiedy siąść na plecach rywala, by nie pozwolić mu się odwrócić, gdy w nasze pole karne szła piła z boku, na mur beton albo on, albo Janek Bednarek usuwał zagrożenie jak sprawny chirurg usuwa wyrostek robaczkowy. Rutyna. Nie wpłynął na jego grę fakt, że zarobił już w pierwszej połowie żółtą kartkę.

Jan Bednarek – 6

Tak jak Walter Melon pojawiał się tam, gdzie potrzebowali go bohaterowie historyczni, tak on był tam, gdzie najbardziej dziś potrzebowała go nasza drużyna. Już na starcie zaimponował błyskawicznym doskokiem do wyplutej przez Fabiańskiego piłki i uratował nas przed głupim 0:1 na dzień dobry. 13 interwencji, 8 na 13 wygranych pojedynków, to przemawia zdecydowanie na jego korzyść. Żółta kartka na Pandevie była koniecznością, gdyby nie zdusił akcji faulem taktycznym w zarodku, mogła się rozwinąć w coś znacznie groźniejszego niż rzut wolny z połowy boiska.

Bartosz Bereszyński – 4

Ten sam przypadek, co Kędziora. Bronił poprawnie, ale nie dał nic ekstra do przodu. Może byłby w stanie, ale Kamil Grosicki korzystał z jego obiegnięć bardzo sporadycznie, ci dwaj jakoś nie potrafili złapać między sobą automatyzmów.

Mateusz Klich – 4

Od zawodnika z 10 bramkami i 9 asystami w Championship spodziewaliśmy się czegoś ekstra z przodu. I w sumie Klich powinien dziś mecz kończyć z asystą, dograł idealną piłkę do Kamila Grosickiego po kombinacji z Zielińskim na prawym skrzydle, jednak „Grosik” go z tej asysty zwyczajnie okradł. Klich poza tym jednak zdecydowanie więcej udzielał się w obronie niż w kreacji, grał mało ryzykownych piłek, momentami wkurzało, że tak dobry w ofensywie zespołu Marcelo Bielsy piłkarz znów gra do tyłu lub do boku.

Grzegorz Krychowiak – 5

Dominator w starciach w środku pola. Krychowiak nie zagrał genialnego meczu, nie popisał się przerzutami na skrzydła, na które zawsze czekamy. Ale był poprawny, nie nawalał, gdy trzeba było przerwać akcję rywali, zdemolować przeciwnika w walce o górną piłkę. Wszedł w najwięcej pojedynków spośród naszych graczy (17, tyle samo Lewandowski), wygrał też najwięcej (12).

Przemysław Frankowski – 2

Jerzy Brzęczek nie wykazał się konsekwencją, gdy najpierw krytykował przenosiny Frankowskiego do MLS, a niedługo później wystawił go w podstawowym składzie kadry. Konsekwentny był za to Frankowski, który znów nie zagrał świetnego, ba – nawet poprawnego meczu. Nie ma prawa mieć pretensji o to, że w przerwie został zmieniony. Tym bardziej patrząc na to, co już minutę po wejściu na plac gry zrobił zmiennik.

Piotr Zieliński – 2

W pierwszej połowie nie było go na boisku, w drugiej – dla odmiany – był praktycznie niewidoczny. Dwie akcje sprawiają, że jakkolwiek zapamiętamy ten mecz w jego wykonaniu. Kombinacja na skrzydle z Klichem zakończona zagraniem do Grosickiego i drybling na Musliu, po którym stoper rywali zarobił pierwszą z dwóch żółtych kartek.

Kamil Grosicki – 3

Duch Nick z Harry’ego Pottera był Prawie Bezgłowy, Grosicki dziś – podobnie. Jakby odpalił sobie w pętli instrukcje meczowe Piotra Świerczewskiego dla Adamsa. Z tego chaosu czasami wyłaniały się okazje bramkowe, najczęściej jednak marnowane przez samego „Grosika”. Pudło po zagraniu Klicha do wbiegającego w drugie tempo skrzydłowego – karygodne.

Robert Lewandowski – 5

Roboty typowo dla napastnika miał niewiele. Ale rozbijał się między obrońcami reprezentacji Macedonii, nie dawał im chwili wytchnienia, Musliu złapał na nim drugą żółtą kartkę, dzięki czemu mieliśmy nieco łatwiejszą robotę w końcówce spotkania. Miał udział przy bramce, bo choć piłki nie dotknął, no to bramkarza zmylił na tyle, że futbolówka przemknęła nad nim i wtoczyła się do siatki.

Krzysztof Piątek – 6

Minuty potrzebował, by strzelić jednego z najdziwniejszych goli w karierze. Zagrał piłkę za siebie w sposób, który tak trudno nazwać przewrotką, jak trudno pierwszą połowę nazwać przyjemną do oglądania. Jego wejście ożywiło naszą grę, sprawiło, że Macedończycy byli przez kilka dłuższych chwil zagubieni. Piątek zgraniem głową do Piotra Zielińskiego wziął też udział w najładniejszej akcji naszej reprezentacji, zakończonej pięknym podaniem Klicha do Grosickiego i fatalnym pudłem naszego skrzydłowego.

Maciej Rybus, Jacek Góralski – grali za krótko

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (25)