Za Perłę Złotokłos do utraty tchu. Albo zębów
Weszło

Za Perłę Złotokłos do utraty tchu. Albo zębów

Perła Złotokłos, klub, w którym Sylwester Patejuk pomagał budować stadion; klub, w którym Sylwester Patejuk za barwy klubowe oddał zęby.

Perła Złotokłos, która rok temu zajęła ostatnie miejsce w IV lidze, a mimo to się utrzymała; Perła Złotokłos, która w tym sezonie ma dwa punkty, 101 straconych bramek.

Wreszcie Perła Złotokłos jako modelowy klub, który wie dla kogo jest prowadzony: dla ludzi, którzy zapełniają stadion, ale też wypełniają frekwencję na treningach. W tym małym klubie trenuje aż trzysta osób.

***

Złotokłos w gminie Piaseczno, tu dzieciństwo spędził Marek Hłasko, tu po upadku Powstania Warszawskiego chronili się uchodźcy ze stolicy, tu Mieczysław Fogg prowadził swoją kawiarenkę, zwaną oryginalnie „Caffe Fogg„. Przed wojną planowana tu miasto ogród: dobre połączenia komunikacyjne z Warszawą dawały szansę na hasło „pracuj w mieście, mieszkaj na wsi”. Po wojnie komuniści zrównali plan z ziemią.

W 1953 powstał Ludowy Klub Sportowy Perła. XXI wiek to masowe wymieranie takich klubów jak ten w Złotokłosie: coraz trudniej o chętnych do grania, coraz trudniej o fundusze, coraz trudniej o znalezienie dla siebie miejsca w nowej rzeczywistości. Rokrocznie szereg zespołów o długich, sięgających wielu dekad wstecz historii, przestaje istnieć. Złotokłosy jednak nie podążają tą ścieżką. choć liczą sobie raptem półtora tysiąca mieszkańców (choć jasne, że bliskość Warszawy pomaga).

KURSY NA POGOŃ GRODZISK – PERŁA ZŁOTOKŁOS: POGOŃ 1.15 – REMIS 5.55 – PERŁA 8.75

Przesadą byłoby powiedzieć, że wszystko co dobre zaczęło się od Sylwestra Patejuka, ale bezsprzecznie jest to najbardziej utytułowany zawodnik, który występował w tym klubie.

Screen Shot 06-06-19 at 10.10 AM

Źródło: 90minut.pl

Dla Patejuka gra w A-klasowej Perle z Vistulą Nadbrzeż, Wrzosem Celestynów czy Mazurem II Karczew była swoistym powrotem do piłki.

Jak to się stało, że trafił pan do Perły?

Sylwester Patejuk: Zwerbował mnie kolega Piotrek Wojnarecki. Spytał, czy nie chciałbym im pomóc. Poszedłem na kilka meczów, strzeliłem trochę bramek, udało się utrzymać. Miałem problemy z przywodzicielami, prezes zaoferował pomoc w leczeniu – postanowiłem zostać. To był dla mnie powrót po kontuzjach, a także powrót na duże boisko. Poprzednio grywałem jakieś szóstki, siódemki. Ze Złotokłos mam same dobre wspomnienia: ludzie, atmosfera i stadion, który pomagałem budować. Potem pociągnąłem ze sobą kilku chłopaków z Warszawy, prezes szedł nam na rękę, potrafił zawieźć, odwieźć. Rodzinna atmosfera.

Pomagał pan budować stadion?

Trybuny. Kilku nas było z Warszawy, łącznie z moim bratem. Trzeba było coś postawić, a przy okazji dało się dorobić pieniążki. Więc przygotowywaliśmy szalunki, wylewaliśmy beton. Parałem się w tamtych czasach różnymi rzeczami. Normalnie wówczas pracowałem przy przezwajaniu silników.

Jak był pan w Perle jaki sobie piłkarski cel wyznaczył?

Nie miałem żadnych celów. Kochałem i kocham piłkę nożną, grałem dla przyjemności. Myślałem, że będą pracował i sobie kopał, choć oczywiście, jakaś wiara po cichu była, że gdzieś wyżej można, ale o tym trzeba z Robertem Podolińskim porozmawiać jak mnie wyciągał, żebym odszedł, jakie wtedy miałem podejście. Uważałem się za już wiekowego piłkarza.

24 lata, późno by opuszczać z A-klasę.

Wiedziałem, że swoje umiem, jako siedemnastolatek miałem epizody w trzecioligowym wówczas Hutniku Warszawa, strzelałem nawet gole i bardzo dobrze mi się grało. Później przyszły problemy zdrowotne. Będąc w Perle wychodziłem z założenia: jakbym miał umiejętności na grę wyżej, to chyba już by mnie ktoś wyhaczył?

Jakbym panu wtedy, w Perle, powiedział, że trafi pan do Ekstraklasy, a kupi pana mistrz Polski, co by pan powiedział?

Że nie ma na to szans.

Tak się szczęśliwie dla polskiego futbolu złożyło, że akurat wtedy, za czasów panowania Sylwestra Patejuka w Perle, do klubu zapukali filmowcy. Jan Sosiński, ceniony autor filmów dokumentalnych, blisko rok spędził z piłkarzami Perły. Efektem pracy była „Ballada o Perle”. Sam autor pisał o nim tak:

Tu, w małym wiejskim klubie wszystko dzieje się naprawdę, tu są prawdziwe dramaty porażek i magia zwycięstw z lokalnymi rywalami.

Nie ma tu afer korupcyjnych liczonych w setkach tysięcy dolarów za sprzedane mecze i nikt nie proponuje zawodnikom kontraktów za które można kupić kilka wsi.
 
O pasji i poświęceniu, o nadziei i przegranej, o porażce ale o zwycięstwie też, ma być ten film.

Mocnych scen nie brakuje: odpicowany, pięknie pomalowany autobus typu ogórkopodobnego psuje się na trasie, a kierowca do naprawy używa kawałka gałęzi. Są opisy A-klasowych strategii na mecze, jest bankiet pomeczowy z kiełbaską, wiwatami „sto lat”, jest też torba sportowa w nagrodę dla wyróżniającego się Sylwestra Patejuka. To również on jest bohaterem rozmowy telefonicznej zaraz na początku filmu, w której tematem jest… utrata zębów. Pytam głównego zainteresowanego o co dokładnie chodziło:

Sylwester Patejuk: – Graliśmy w jakiejś wiosce, przegrywaliśmy chyba 0:1. Na dodatek zawodnik mnie nabił – chyba nawet z mojej drużyny – z woleja, a ja nabiegałem. Dostałem kontrującą piłką prosto w zęby. Straciłem chyba trzy. Co prawda one już były dosztukowywane, to nie były moje prawdziwe, ale straciłem. Nie załamałem się, tylko wkurzyłem: wygraliśmy 5:1, a ja strzeliłem trzy bramki. 

Film klubowi na pewno nie zaszkodził, bo choć może nie wywołał takiej rozpoznawalności jak „Biało-czerwoni z Chrząstawy”, ale po dziś dzień bywa czasem wyświetlany na TVP Kultura. W środowisku, szczególnie lokalnym, o Perle zrobiło się głośniej. Wymowne, że dzisiejszy prezes, Rafał Tchórzewski, wtedy pomagał reżyserowi Sosińskiemu, był też kierownikiem zespołu. To klasyczna historia, gdy prezesem zostaje ktoś, kto na trybuny chodził od dzieciaka. W klub zaangażował się jeszcze w czasach, gdy mieszkał na Służewcu, dojeżdżał wtedy i pomagał, dziś mieszka w Złotokłosie, w domu należącym dawniej do jego dziadków.

Rafał Tchórzewski: – Złotokłos jest malowniczy: znajduje się przy Chojnowskim Parku Narodowym, zaraz z boku Wisła. Przez to ma też swój mikroklimat. Jak wszędzie pada, u nas nie! Kiedyś chciano zrobić nawet uzdrowisko kardiologiczne. Znajdziemy tutaj zabytkowy kościół z XIX wieku, a także Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną Złotokłos, produkującą między innymi „krówki”. Zatrudnia około dwustu osób.

800px-Kościół_w_Złotokłosie

Screen Shot 06-06-19 at 10.56 AM

Jak ważny jest dla miejscowości klub?

Myślę, że ważny, ma swoje istotne miejsce w jego krwioobiegu. Graniczy ze szkołą, więc dzieci od razu po zajęciach szkolnych idą do klubu, dzięki temu życie rodzinne wielu mieszkańców jest ułatwione. Nie martwią się o swoje pociechy, wiedzą, że są pod opieką. Jesteśmy organizacją pożytku publicznego, można przekazać na nas swój 1%, bierzemy też udział w konkursach organizowanych przez gminę Piaseczno. Trzecie, to wiadomo, składkowe, a po czwarte, dodatkowe źródła, sponsorzy. Generalnym sponsorem jest firma Alnor, produkujące systemy wentylacji. Kolejny ważny sponsor to firma Stawo, która zajmuje się produkcją wyrobów metalowych, oni też nam bardzo pomagają, również pod względem, że tak powiem, sprzętowym, mogą nam wyprodukować elementy, z których potem korzystamy. Całkowita kwota bilansów zamyka się w około czterystu tysiącach złotych.

Stadion to nasza chluba: wydaje mi się, że jeden z lepszych obiektów w czwartej lidze. Cała infrastruktura jest wyremontowana, płyta boiska fajnie wygląda, mamy automatyczne nawadnianie, odwadnianie, jest oświetlenie. Trochę za mały jest tylko budynek klubowy, nie mieścimy się wszystkimi rocznikami.

Trochę tych roczników jest.

To klub dwusekcyjny: zajmujemy się siatkówką i piłką nożną. Łącznie w klubie trenuje około trzysta osób. W piłce najmłodsze roczniki to 2014 i 2015. W piątek przykładowo jedziemy do okolicznego przedszkola na pokazowy trening. Kilka lat temu zaczęliśmy rozwijać projekt Piłkarskie Przedszkola Perły, przeznaczony dla najmłodszych. Mamy po trzydziestu, czterdziestu uczestników zajęć, a wiadomo, że im szybciej się zacznie, tym lepiej. Zainteresowanie jest bardzo duże, w tym momencie w niektórych rocznikach zgłaszam Perłę I i Perłę II. Szkolenie młodzieży jest dla nas priorytetem, nie ma o czym mówić.

Screen Shot 06-06-19 at 10.57 AM

581441462_2

581441574

581441713

581441760

581442916

Pierwsza to jednak zespół młody, ambitny, ale co tu kryć – odstający poziomem od czwartej ligi. Klub reprezentują młodzi, w dużej mierze wychowankowie. Ich aktualny wynik mówi wszystko: dwa punkty, stracone 101 bramek, żadnego punktu na wyjeździe. To w tym momencie zespół poziomem na okręgówkę, raczej nie jej górną połówkę.

Co ciekawe, ostatnie miejsce w IV lidze to dla Perły nie pierwszyzna, bo to samo miejsce… zajmowali rok temu.

Screen Shot 06-06-19 at 11.10 AMŹródło: 90minut.pl

Jak to się stało, że nie spadli?

Rafał Skórzewski: – Wycofał się z rozgrywek Jedlińsk, dostaliśmy propozycję pozostania w rozgrywkach. Zgodziliśmy się. Nadmienię, że teraz też już mamy licencję, jako jeden z pierwszych klubów. Wiele musi poprawiać dokumentacje, pod znakiem zapytania jest obiekt lub inne kwestie, u nas nie ma takich kłopotów.

Screen Shot 06-06-19 at 09.37 AMŹródło: 90minut.pl

KURSY NA POGOŃ GRODZISK – PERŁA ZŁOTOKŁOS W ETOTO: POGOŃ 1.15 – REMIS 5.55 – PERŁA 8.75

Tchórzewski przekonuje, że mimo wyników, stadion i tak często jest pełen.

– Kibice wiedzą z czego ta sytuacja wynika. Gramy większości swoimi zawodnikami. Nie jesteśmy w stanie płacić za grę, to się przekłada na boisko, pomimo ogromnego zaangażowania zawodników, z których osobiście jestem dumny, tak samo jak jestem dumny z postawy wszystkich trenerów i pozostałych zaangażowanych w klub. Wszyscy przychodzą tutaj dlatego, że można coś fajnego zrobić. W tym sezonie dwie z naszych drużyn juniorskich wejdą wyżej w swoich klasach rozgrywkowych, co wydaje mi się sukcesem jak na tak małą miejscowość.

Screen Shot 06-06-19 at 02.57 PMNiegdyś walka o utrzymanie w A-klasie, dziś druga drużyna potrafiąca występować na tym poziomie. Źródło: 90minut.pl

A jak w pana przypadku bliscy podchodzą do tego, że tyle czasu zajmuje panu klub?

Na pewno partnerce to przeszkadza.

Są trudne negocjacje?

Są, zdarzają się.

I jak pan wybrnął?

O tym może lepiej nie wspominać.

Najlepsze chwile z Perłą?

Zdarzają się co tydzień, zawsze jest jakaś ciekawa chwila. Najmilej wspominam niewątpliwie awans z okręgówki, ale coś się dzieje cały czas: na przykład ostatnia bramka w niedzielę, którą strzeliliśmy Sparcie. Jak? Nasz zawodnik uderzył z przewrotki. Coś pięknego.

Leszek Milewski

Napisz autorowi, że powinien zająć się przezwajaniem silników

KOMENTARZE (0)