Liga od kuźni: Chojniczanka Chojnice
Weszło

Liga od kuźni: Chojniczanka Chojnice

Już na pierwszym slajdzie programu szkolenia Chojniczanki Chojnice czytamy, że szkolenie i postęp ważniejsze są niż gra na wynik. W klubie z Pomorza do prawdy tej przykłada się więcej uwagi niż zazwyczaj.

Adam Błaszczak, koordynator ds. szkolenia w Chojniczance Chojnice, nie uznaje wyjątków. Filozofia klubu oparta na opozycji względem wyniko- i punktomanii widoczna jest przy ul. Mickiewicza 12 na każdym kroku.

– W młodszych grupach wiekowych nie zgłaszamy zespołów do rozgrywek. Uważamy, że trener jest w stanie dopasować sobie poziom rozgrywek turniejowych do własnej drużyny – mówi Błaszczak. – Rozgrywki organizowane przez Pomorski Związek Piłki Nożnej nastawiają drużyny przeciwne do gry na wynik. Występują tabele, które naszym zdaniem nie są na tym etapie w ogóle potrzebne – dodaje.

I trudno odmówić mu racji. Szaleńcza rywalizacja o trofea wśród ośmio- czy dziesięciolatków to sytuacja wręcz patologiczna. Z jej powodu wiele talentów przepada na całkiem wczesnym etapie ich piłkarskiego rozwoju.

filozofia_chojniczanka

Błaszczak w klubie jest od 1996 roku. W pewnym momencie, we współpracy z Rafałem Zabrockim, zrewolucjonizowali funkcjonowanie chojnickiej akademii.

Błaszczak: – Akademię Chojniczanki wyróżnia przede wszystkim filozofia, którą stosuje. Stawiamy dużo na trening mentalny, realizowany w każdej jednostce treningowej. Wymagamy od chłopaków gry fair play, bardzo dobrego zachowania, monitorujemy ich postępy w szkole, a wszystko łączymy z nauką gry w piłkę. Podchodzimy do tego globalnie.

– Jeżeli zawodnik w przyszłości nie zostanie piłkarzem, chcemy, by został dobrym człowiekiem. Wychodzimy też z założenia, że jeśli będzie on panował nad swoimi emocjami, będzie potrafił wygrywać i przegrywać, a w tych sytuacjach będzie potrafił się odpowiednio zachować, do tego skupiony będzie na tym, co dzieje się na boisku, a nie na sprawach niezależnych od niego – będzie skuteczniejszy. Prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu będzie większe.

Wychowanek Chojniczanki ma więc grać fair. Z drugiej strony wymaga się od niego stuprocentowego zaangażowania i agresywnej walki do ostatniej minuty. W granicach przepisów gry w piłkę nożną oczywiście.

Dość powiedzieć, że młodzieżowe grupy z Chojnic… sprzątają po sobie szatnie. Zostawiają je w takim stanie, w jakim zastali przed meczem. Jeśli padał deszcz, było błoto – kapitan o wypożyczenie mopa prosi miejscową sprzątaczkę. By na koniec móc zostawić takie oto podziękowania za gościnę:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy w szkoleniu w Chojniczance zaczęło się wszystko zmieniać? Około sześciu lat temu, gdy wspomniany wyżej Zabrocki, członek zarządu klubu, oddelegowany został do pracy z młodzieżą.

– Sześć lat temu musieliśmy zaczynać tu wszystko od nowa. Musieliśmy wymienić 70% kadry szkoleniowej – mówi. Dziś tempo rozwoju nadają dwaj specjaliści z licencjami UEFA Elite Youth oraz liczna grupa trenerów legitymujących się UEFA A. To duży atut – podkreśla Zabrocki.

Błaszczak: – Mamy trenerów specjalistów, co dwa lata zmieniamy ich. Każdy jest skupiony na określonej kategorii wiekowej. Zna dogłębnie rozwój zawodników, wie, czego może się po nich spodziewać. A z roku na rok swoją pracę wykonuje coraz lepiej i skuteczniej.

Przyjęta strategia, wzorem klubów zachodnich, ma doprowadzić do wyśrubowania poziomu pracowników akademii, którzy stają się specjalistami od danej kategorii wiekowej. Trzech z nich jest w Chojniczance zatrudnionych na pełne etaty. Koordynator chciałby do każdego rocznika zatrudnić także asystentów.

Ponad 500 zawodników dziś prowadzi 25 trenerów. W niektórych rocznikach stworzono po 2lub 3 drużyny. W zależności od grupy wiekowej, na trenera przypada po maksymalnie 16 zawodników, a w grupach starszych – po 22.

W Chojnicach szansę dają każdemu. Najlepszych na bieżąco selekcjonują – w wieku 9 lat wszystkich dzielą na grupy: wiodącą czerwoną oraz białą i żółtą. Kolory nawiązują oczywiście do klubowych barw.

61742486_2107187516073752_2428540535414194176_n

Ewenementem jest też to, że wszyscy w strukturach akademii regularnie grają. Co ciekawe – po równo. Na mecz jedzie 16 zawodników i… każdy ma w tym spotkaniu wystąpić równą liczbę minut.

Błaszczak z Zabrockim uznają, że rezerwowi z dziś mogą za kilka lat „wystrzelić”. Nie chcą skreślić ich przedwcześnie.

Czasem bywa zatem tak, że na turnieju pierwsza piątka wysoko prowadzi, ale dokładnie w połowie meczu trener… wymienia wszystkich. Nawet jeśli mecz kończy się porażką, realizowana przez niego strategia przyjmowana jest w klubie z dużym zrozumieniem i szacunkiem.

Przy Mickiewicza nie chcą, by zawodnik jechał np. do Gdańska cały dzień i grzał tam tylko ławkę. Taka sytuacja może młodych adeptów rozczarować i zniechęcić na tyle, że ci zrezygnują później z gry w piłkę. Ale by znaleźć się w kadrze meczowej trzeba wyróżniać się zaangażowaniem i dobrym zachowaniem. Bez tego ani rusz.

Drużyna Juniora Starszego walczy w lidze makroregionalnej, inne zespoły rywalizują na poziomie lig wojewódzkich. Rezerwy są w okręgówce.

Zabrocki: – Sześć lat temu Chojnice to była pustynia. Musieliśmy zmienić praktycznie wszystko. Podpisaliśmy umowę z Lotosem, wtedy wszystko się zmieniło. Zmieniliśmy ilość treningów, ich jakość, wymieniliśmy trenerską kadrę. Przestaliśmy też myśleć tylko i wyłącznie o wyniku. Postawiliśmy na trening jednostek, z którego pomału zbieramy owoce.

61113874_2721977051209402_8242451907889594368_n

Chojniczanka to jeden z dwudziestu ośrodków w Polsce objętych programem „Piłkarska Przyszłość z Lotosem”. Głównie prowadzony jest on w województwie pomorskim, a akademia z Chojnic jest tą najwyżej notowaną. KP Starogard Gdański, Gryf Słupsk, Concordia Elbląg to jednak inny poziom, na centralnym szczeblu nie ma podobnych podmiotów.

– W pierwszej fazie chodziło o wprowadzenie dobrej jakości treningów, organizację ich odpowiedniej ilości. Zwiększyliśmy zaangażowanie chłopców i trenerów na treningach. Otrzymaliśmy pomoc w zakupie sprzętu, trenażerów, w pensjach trenerów. To, po sześciu latach współpracy, daje super efekty. Widzę dużą różnicę – wspomina Zabrocki.

Lotos był związany z Lechią i za pomocą programu miał pomóc jej w regionalnym skautingu. Kluczem było też podniesienie jakości treningów i profesjonalizmu szkolenia na Pomorzu.

– To program podobny do tego, w którym udział brali nasi skoczkowie. Naszym głównym celem jest… „wyprodukowanie” piłkarskiego Kamila Stocha – śmieje się Zabrocki. – Bez „Piłkarskiej Przyszłości z Lotosem” nie byłoby szans ogarnąć w Chojnicach tak rozbudowanej akademii – przyznaje.

Na początku Lotos w Chojnicach narzucił swój program szkolenia. Organizacja prowadziła dużo szkoleń, w m.in. których efekcie Błaszczak stworzył program autorski. Oparty na Narodowym Modelu Gry PZPN. Lotos go zaakceptował.

– Pracujemy według autorskiego programu szkolenia. Traktujemy nauczanie piłki nożnej w sposób globalny, realizujemy równocześnie wszystkie aspekty – taktyczny, techniczny, motoryczny i mentalny – tłumaczy koordynator ds. szkolenia.

– Uczymy grać w piłkę według zasad, a nie schematów. Zawodnicy mają swoje konkretne zasady – tworzenie linii podania, przestrzeni, komunikacja – nie są ograniczeni ramami, w których muszą się poruszać. Rozumiejąc te zasady, są w stanie rozwiązać każdą sytuację. Dzięki temu są bardziej kreatywni, mają większą swobodę na boisku. Jestem pewny, że w przyszłości pomoże im to osiągnąć jeszcze wyższy poziom – dodaje.

61139844_585656448592632_4589812763601141760_n

Treningi w Chojnicach opierają się na grach i technice w formie ścisłej. Tych pierwszych w zajęciach jest z założenia minimum 50%. Stworzono też własną bazę ćwiczeń, których jest już kilkaset.

Do 12. roku życia ćwiczenia techniczne zaplanowane są według ściśle określonego i spójnego harmonogramu. Od wieku zawodników zależne są akcenty, z którymi spotykają się oni podczas treningów. Do tego czasu w Chojniczance chcą nauczyć wszystkich elementów, które później już tylko doskonalą.

Program trzeba będzie na pewno rozbudować, bo nie obejmuje on szkolenia po etapie Młodzika.

***

Liczne aspekty pozytywne to jednak dopiero zalążek tego, z czym trzeba będzie powalczyć w najbliższych latach.

Istotnym będzie to, jakie relacje uda zbudować się z najbliższym otoczeniem, bo dziś Chojniczanka nie ma szkółek partnerskich. Do klubu trudno więc ściągnąć wyróżniających się zawodników z okolicy. Wszyscy chcą, by pierwszoligowiec zapłacił im za wychowanków ekwiwalent, którego wysokość jednak jest często nieracjonalna. Nawet gwarancja 20% zysku z kolejnych transferów, którą oferuje Chojniczanka, nie przekonuje lokalnych działaczy.

Na efekty pracy chojnickiej akademii trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać. Dziś w wiek seniora wchodzą ci, którzy przed sześcioma laty mieli po 12 lat. W pierwszej drużynie dość regularnie występuje 22-letni Jacek Podgórski, ikoną akademii pozostaje zaś reprezentant Polski Arkadiusz Reca.

Reca do Chojniczanki trafił jesienią 2011 roku, jako 16-latek. Później grał w zespole rezerw, zadebiutował też w II lidze, ale niestety z niego zrezygnowano.

Pilka nozna. I Liga. Chojniczanka Chojnice - Wisla Plock. 08.05.2016Reca jeszcze się Chojniczance przypomniał, w dwóch z trzech meczów przeciwko ekipie z Chojnic strzelał gole, fot. NewsPix.pl

– Arek nigdy nie był zawodnikiem typowo technicznym, zawsze bazował na motoryce, szybkości, dynamice oraz cechach wolicjonalnych, pełnym zaangażowaniu. Był taki moment, że chciałem zatrzymać go, bo stwierdziłem, że będzie grał w piłkę. Potoczyło się inaczej, ale może to i dobrze? Arek zafunkcjonował w profesjonalnej piłce, dał się poznać jako bardzo wartościowy zawodnik – wspomina Mirosław Czuryło, dziś trener II drużyny i zespołu Juniora Starszego Chojniczanki, a w przeszłości opiekun rocznika Recy.

Piłkarz Atalanty Bergamo, który ostatnio dla Czuryło przywiózł z Włoch koszulkę ze swoim nazwiskiem, mieszkał aż pięć kilometrów od boiska treningowego. Był jednak niestrudzony – na zajęcia potrafił pieszo dotrzeć nawet pomimo wielkich zasp śniegu na drogach. Zawsze obecny, nigdy na nic nie narzekał. Nie wspomniał nawet trenerowi, że ma tak daleko i nikt nie może pomóc mu z dojazdem.

Czuryło: – Arek przez ponad trzy lata trenował w naszym klubie. To przykład zaangażowania chłopaka, który dzięki tylko i wyłącznie swojej ambicji osiągnął to, co osiągnął. Mogę mieć tylko jak najlepsze wspomnienia z tym zawodnikiem. Do tej pory tym, których prowadzę, podaję go za wzór. Arek wiedział czego chce, miał pragnienia, miał marzenia i one się spełniły. To zawodnik, który jest wzorem pracowitości i odpowiedniego sportowego prowadzenia się.

– W swojej kategorii wiekowej zawsze był w czołówce, zawsze był wśród najbardziej zaangażowanych i najlepiej ocenianych przeze mnie – podsumowuje doświadczony trener.

Pięć kilometrów od Chojnic to jeszcze odległość do zaakceptowania. Do akademii nie chcą ściągać jednak nikogo, kto mieszka dalej niż 30 kilometrów od boiska. „Czas dojazdu nie może być dłuższy od czasu poświęconego na trening” – słyszymy. „Wyrywaniu” młodzieży z domów rodzinnych, zanim zawodnicy nie ukończą 15 roku życia, Chojniczanka mówi stanowcze nie.

Takie zasady ograniczają trochę pole manewru przy Mickiewicza, bo w bursie mieszka tylko 10 zawodników najstarszych roczników. Klub nie prowadzi też klas sportowych, co w najbliższych latach nie powinno się zmienić.

Przy polskim systemie edukacji to spora strata, przez którą dystans do najwyżej notowanych, którzy bez wyjątków postawili na SMS-y, raczej będzie się zwiększał niż zmniejszał.

Zabrocki: – To nie do końca nasz wybór, bo klas sportowych o profilu piłkarskim w okolicy Chojnic za wiele nie ma. Myślimy o jakiejś Szkole Mistrzostwa Sportowego, ale to trudne. Potrzebujemy wsparcia miasta oraz szkół. Nie mówię, że nie będziemy ich tworzyć, ale patrzymy też na inne przykłady. Jeśli zawodnicy mają ograniczony czas, muszą się w nim uczyć. To przekłada się na bardzo dobre wyniki w szkole, a także na dużą dyscyplinę. Oni wiedzą, że mają tylko godzinę dziennie i muszą ją optymalnie wykorzystać.

Dla najlepszych tworzy się grupa TOP M12. Najlepsza dwunastka od U15 do U18 otrzyma dodatkową opiekę ze strony fizjoterapeuty czy trenera przygotowania fizycznego pierwszej drużyny. Dodatkowo z grupą współpracować mają się dietetyk i trener mentalny.

W akademii trenerów odpowiedzialnych stricte za motorykę brak. Ten obszar sprowadza się raczej do prewencji. To kolejny obszar do zagospodarowania.

Zabrocki: – Nazwa grupy TOP M12 bierze się od adresu naszego klubu oraz stadionu – położonych przy ul. Mickiewicza 12. To grupa najbardziej rokujących chłopaków z drużyn trampkarzy oraz juniorów. Wprowadzamy w tej chwili program, który zapewni im dodatkowe zajęcia motoryczne, treningi indywidualne. Przy grupie będzie fizjoterapeuta, trener mentalny i dietetyk.

61094034_679997815754436_609932373038989312_n

Do zapewnienia odpowiedniej jakości szkolenia przyczyniłby się też na pewno rozwój treningowej bazy. Wszystkie obiekty, na których trenuje Chojniczanka, należą do miasta lub gminy. Nawet stadion jest miejski, a w całych Chojnicach nie ma jednego choćby balona na zimę.

Pieniądze pompowane w główny obiekt, by ten spełnił pierwszoligowe wymogi, mocno ograniczają rozbudowę infrastruktury dla akademii.

– Wszystkie boiska, którymi dysponujemy, są własnością miasta. W tej chwili korzystamy z dwóch pełnowymiarowych boisk trawiastych przy klubie Kolejarz, jednym pełnowymiarowym oświetlonym boiskiem z nawierzchnią sztuczną przy ul. Bałtyckiej oraz sześciu Orlików – wymienia Zabrocki.

W Chojnicach Chojniczanka ma na szkolenie monopol, bo szkółek komercyjnych nie ma zbyt wiele i brakuje jej realnej konkurencji. To jest o tyle istotne, że infrastruktury nie trzeba dzielić. Szkolne Orliki czy hale są do rozdysponowania praktycznie wyłącznie wśród grup młodzieżowych z Mickiewicza.

– Przy tej ilości juniorskich drużyn infrastruktura to jednak duży kłopot. Rozumiemy miasto, że pierwszym wyborem jest dostosowanie naszego stadionu do wymogów I ligi czy Ekstraklasy, ale z niecierpliwością czekamy na przynajmniej jedno czy dwa boiska, które, mam nadzieję, wkrótce się pojawią – podsumowuje członek zarządu Chojniczanki.

A przy Bałtyckiej są tereny, na których mogłyby takie boiska powstać. To właśnie plany na przyszłość.

***

Jesteśmy zwolennikami powiedzenia „mierz siły na zamiary”. Akademia Chojniczanki, po latach posuchy, zaczyna przybierać jakieś kształty. Lecz do zrobienia wciąż pozostaje sporo.

Przy wszelkich rozważaniach pamiętać jednak należy, że Chojnice, które zamieszkuje około 40 tys. ludzi, są pod tym względem jednym z najdrobniejszych ośrodków na piłkarskiej mapie Polski (w kontekście rozgrywek na szczeblu centralnym oczywiście). Tylko więc zupełnie niepoprawny marzyciel mógłby chcieć porównywać się tam do akademii ze stosunkowo nieodległych Gdańska czy Poznania.

***

I to już ostatni odcinek naszego cyklu, w związku z czym winni wam jesteśmy podsumowanie ocen wszystkich 32 odwiedzonych przez nas akademii. Zjeździliśmy kawał kraju sprawdzając, w jakim stanie jest klubowe szkolenie, pod tagiem LIGA OD KUŹNI znajdziecie wszystkie efekty naszych podróży.

podsumowanie LOK - tabela

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Wideo: MATEUSZ STELMASZCZYK

KOMENTARZE (0)