Ekstraklasa out of context. Niepoważne podsumowanie sezonu
Weszło

Ekstraklasa out of context. Niepoważne podsumowanie sezonu

Kto ogląda Ekstraklasę, ten się w cyrku nie śmieje. Pod względem memiczności i komizmu to był wspaniały sezon. Żniwa kapitalnych historii. Może bez koni srających na boisko w Gliwicach, ale z dopingiem puszczanym z taśmy, kambodżańskim księciem, nowymi rozwiązaniami taktycznymi (cofnięty playmaker), wyzywaniem się od „rudych chujów” i „banderowców”. To Ekstraklasa którą kochamy. 

Śląsk strzelił cztery gole i… przegrał 0:1

W meczu z Lechem Poznań wrocławianie czterokrotnie trafiali do siatki Putnockiego, ale sędzia cztery razy im tych goli nie uznawał. Dlaczego? Bo gospodarze przy każdym z tych trafień byli na spalonych. Zanim ekipa Tadeusza Pawłowskiego ogarnęła zasadę spalonego, to Pedro Tiba strzelił na 1:0, a sędzia odgwizdał piątego spalonego koniec meczu

Remy wraca na boisko tylko po to, by z niego wylecieć

Nasza ulubiona scena tego sezonu. Legionista wylatuje z boiska za drugą żółtą kartkę, sędzia przeprowadza wideoweryfikację, woła Remy’ego na boisko, ten przepełniony radością biegnie już w pole karne… a tu, myk, bezpośrednia czerwona, baju.

Hulk Hogan i Tai Chi przejmują władze w Wiśle

Dramat komediowy ze szczęśliwym zakończeniem. Być może najlepsza historia ostatnich lat w tej lidze. No bo spodziewaliście się, że kambodżański książę wraz ze szwedem zarządzającym angielskim kapitałem będą chcieli za pośrednictwem niemieckiego menadżera (którego nikt nie kojarzy) kupić Wisłę Kraków? No, my też nie. Fragment naszego tekstu z burzliwego okresu na przełomie grudnia i stycznia:

Hulk Hogan na razie nie ma kwitu, ale już za moment będzie miał, prawdopodobnie oczekuje tylko na powrót Serie A, bo ma gorące typy na Juventus z podpórką. Jeszcze nie jest milionerem, to prawda, ale za miesiąc będzie i jak każdy świeżo upieczony milioner, swoje pierwsze pięć baniek wpierdoli w zadłużony klub na końcu świata. Ale zanim Hogan skreśli szczęśliwe numery / trafi parzyste na ruletce, musi polegać na kapitale pana Vanny. Poleganie na kapitale pana Vanny jest z kolei utrudnione, bo poleciał na parasolce do Indii Zachodnich, gdzie szuka nowych gatunków przypraw.

Na szczęście pan Vanna Ly i pan Hartling Wisły nie kupili. Zatem Hoganowi życzymy powodzenia w kolejnych walkach, a panu Kung-Fu szczęśliwych podróży.

Imaz prawie zabija Kuciaka 

Z prawej uderza tylko w ten sposób, a lewej sam się boi.

Sylwester w Sosnowcu

Mecz Zagłębia z Legią trwał grubo ponad 100 minut, bo miejscowi kibice postanowili urządzić na trybunach pokaz sztucznych ogni. Tak, prawie dwa tygodnie przed Sylwestrem.

fot. Legia.net

fot. Legia.net

Jay-Jay Broź

Albo Łukasz Okocha.

Stenogramy ze starcia Dominika Furmana z Tarasem Romanczukiem

Romanczuk i kierownik drużyny Jagi twierdzili, że Furman nazwał Romanczuka „banderowcem”. Zawodnik Wisły Płock wszystkiemu zaprzeczył, choć przyznał, że razem z przeciwnikiem wzajemnie się oskarżali. Ostatecznie obaj panowie doszli do porozumienia i zakopali topór wojenny, natomiast cytat z Romanczuka przejdzie do klasyki mowy piłkarskiej:

1i5LLhW

Celeban zapomniał który przyciskiem włącza się sprint

Panie Piotrze, tym prawym z tyłu. Pan sprawdzi sobie w opcjach.

Taśma profesjonalna czy amatorska?

Młodzi kibice Wisły przyjechali na mecz z Cracovią i mieli ochotę robić to, czego starsi fani robić często nie potrafią i nie chcą – czyli kibicować, najzwyczajniej w świecie. Może doping oparty na wykrzykiwaniu tylko nazwy swojego klubu nie jest specjalnie odkrywczy, ale, po pierwsze, czego oczekiwać od tak młodych ludzi? Po drugie, zawsze to lepsze niż dorzucanie co sekundę przekleństwa, zupełnie jakby krzyczący był małpą po wylewie. Młodzi fani Wisły zdobyli się więc na jakąś tam siłę przebicia, natomiast ci z Pasów już nie, będąc bardziej nieśmiałymi.

I co zrobili geniusze z Cracovii? Odpalili doping z taśmy. Taki, który zagłuszał okrzyki dzieciaków z Wisły.

Transparent roku

Scenariusz – kibice Lecha Poznań. W roli głównej – Mihai Radut.

2

Kombinacyjne rozegranie rzutu wolnego – poziom zaawansowany

Najsmutniejsze jest to, że gol nie został uznany.

Dziwactwa Nawałki

Nie brakowało tych, którzy śmieszkowali sobie z tych przywar Nawałki z kadry. Że chciał stoły wymieniać na okrągłe, że rowerów musiało być tyle i tyle… Szkoda, że wśród tych, którzy sobie śmieszkowali, byli kibice Lecha, których te dziwactwa byłego selekcjonera dotknęły prawie że bezpośrednio. Nawałka w Kolejorzu potrafił wzywać straż pożarną, by ta polała boisko przed sparingiem w Opalenicy. Potrafił wysłać swój sztab do Gliwic, by ci zmierzyli głębokość szafek w szatni gości. Zażyczył sobie, by owoce podawane na posiłkach w klubie były wyrzucane, jeśli danego dnia nie zostaną zjedzone.

„A, chuj, zasada pięciu sekund”

Kosta Runjaić żyje zgodnie z zasadą polskich podwórek.

via Gfycat

Dlaczego Miedź spadła?

Odpowiada Anton Kanibołocki, autor jednej z ładniejszych asyst tego sezonu.

via Gfycat

Grzegorz Rasiak – prawie jak Mino Raiola

Widzieliśmy już sporo menadżerów, którzy po rynku poruszali się ze zgrabnością Arnolda Boczka między regałami w Żabce. Natomiast Rasiak przeszedł grę. W rozmowach z Koroną Kielce na temat nowej umowy Oskara Sewerzyńskiego zaproponował niezgodny z prawem przepis o pobraniu przez agenta prowizji. Swój ruch w naszej audycji „Weszłopolscy” tłumaczył tak:

Tak naprawdę propozycja była bez konsekwencji, bo te warunki nie były zaakceptowane.

To po co pan zastosował ten zapis? Pan tłumaczy, że zrobił pan to dla dobra piłkarza. W jaki sposób to miało pomóc? W prostych słowach.

Przede wszystkim żeby zaczęły się negocjacje, żeby cokolwiek mogło ruszyć do przodu.

Czyli Rasiak uznał „skoro rozmowy nam nie idą, to dorzucę do propozycji coś niezgodnego z prawem, wtedy na pewno osiągniemy porozumienie!”. Rekin biznesu.

X-meni

Ponad dziesięciu piłkarzy Lecha przeczytało na naszych łamach, że latem ich czas w Poznaniu minie i klub pożegna ich bez żalu. W szatni zawrzało, niektórzy się wkurzyli, niektórzy przyjęli te doniesienia ze zrozumieniem. Ale ta część podburzona postanowiła zamanifestować:

pobrane

Ura-bura, jacy skreśleni, co wy wypisujecie. A kilka tygodni Lech wypuszcza komunikat – dziesięciu piłkarzy pożegna się z klubem. I ostentacyjną cieszynkę szlag trafił.

Sławomir Peszko kontra Arvydas Novikovas zdrowy rozsądek

To było już tak dawno, że myśleliśmy, iż rzecz działa się jeszcze w zeszłym sezonie. A przecież to był już początek tegorocznych rozgrywek. Symatyczny Sławuś wrócił z mundialu, Michał Pazdan był jeszcze zmęczony po szalonym turnieju w Rosji, a Peszkin już grał! Wszedł z ławki w Białymstoku, dogonił Novikovasa, z którym to wcześniej przepychał się na Instragramie i JEB WOLEJ NA KOLANO.

Ultras Silesia ustawia zawodników Śląska

Mówcy motywacyjni. Mateusze Grzesiaki w szalikach Śląska Wrocław. Taktycy, którzy mogliby poprowadzić klub do europejskich pucharów. Grupa Ultras Silesia zjebką pod płotem i postem na fejsie odmieniła nastawienie wrocławian i odwróciła ich z drogi do spadku. Tu nasz ulubiony fragment z tamtego oświadczenia:

ultras-silesia-3

Korzystny układ planet w Płocku – Wisła w dziewiątkę ograła Cracovię

Kwintesencja piękna w absurdzie Ekstraklasy – Wisła Płock grając w dziewiątkę strzeliła zwycięskiego gola z Cracovią, która miała passę siedmiu kolejnych zwycięstw. Gospodarze przełamali się po ośmiu kolejkach bez ligowego triumfu, a Kibu Vicuna wywalczył pierwszy komplet punktów.

Scenka metaforyczna

Czyli z lewej Lech Poznań, a z prawej rzeczywistość.

Najpierw masa, później Ekstraklasa

W dobie crossfitu, Fitatu, diet bezglutenowych czy treningów personalnych jedni z najlepszych ofensywnych piłkarzy tej ligi wyglądają jak student polibudy po tygodniowym maratonie grillowym:

– Luka „Podwójny McRoyal w zestawie powiększonym” Zarandia

1i5LLhW

– Petteri „pani da trzy te czekoladowe i dwa z marmoladą” Forsell

1i5llhz

Crossbar challange Śląska Wrocław

Piłkarze z Wrocławia znów czymś zasłynęli. Tym razem nie zjebką pod płotem, nie czterema golami, a… czterokrotnym obiciem poprzeczki w jednym meczu. Cotra, Szczepan, Gąska, Golla. Stawiamy, że gdyby wrocławianie zaplanowali, że w starciu z Lechią trafią w poprzeczkę nawet te dwa razy, to mieliby problem, by te założenia zrealizować. A tak – bum, bum, bum, bum, w Turbokozaku by się dorobili.

Piotr Tomasik czy Janusz Chomątek?

Chyba jednak Piotr Tomasik.

Czy Nalepę wpuszczają do Makro?

Czyli twitterowy trash-talk między Błażejem Augustynem, Michałem Nalepą (tym z Arki) i Krzysztofem Stanowskim.

2ff2f365231565e1694e92ed89166c9c-598

Gino Lettieri w nierównej walce z faktami

Uwielbiamy tego gościa. Jest nie do podrobienia. My rzadko przyznajemy się do błędów, ale z Gino nikt nie może się równać. On zawsze jest nieomylny i zawsze wie wszystko najlepiej. W naszym wywiadzie z zimy twierdził uparcie, że w I lidze nie ma obowiązku gry młodzieżowca (jest), że akademia Korony nie ma internatu (ma) i że Kaczarawa nazywa się Kaczawara (nie nazywa się).

Adam Dźwigała o krok od wzbogacenia jednego z płockich ortodontów

Reprezentant Polski – to zobowiązuje.

Sosnowiec na tropie spisku

– Decyzje podejmowane przeciwko nam są tak rażące, że nie zamierzamy przechodzić obok tego obojętnie – Robert Tomczyk, dyrektor sportowy Zagłębia.

– Może wycofamy drużynę z rozgrywek zamiast tracić pieniądze skoro i tak chcecie naszego spadku – Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

Zagłębie chciało walczyć z VAR-em i sędziami. W Sosnowcu za późno spostrzegli jednak, że to nie panowie z gwizdkami są ich problemem, a mierna kadra, która nadawała się tylko do spadku.

Cofnięty playmaker

36%. To nie zawartość alkoholu w wódce marki „Lubelska”, a procent celności podań Wojciecha Golli w meczu z Jagiellonią. Ale nie ma co się dziwić, jeśli stoper Śląska dostał od trenera jasne wskazówki – „zaczynaj akcje nieszablonowym podaniem na połowę rywala w poszukiwaniu dobrze ustawionego kolegi” „WYJEEEEEEEEBUJ CO TAM CI SPADNIE POD NOGI”:

Paweł Stolarski urządzający sobie polowanie na gołębie w meczu z Lechią

No bo nie powiecie nam, że on chciał w tej akcji dośrodkować.

via Gfycat
// ]]>

KOMENTARZE (14)