Bezradna Wisła, Vive z kolejnym tytułem mistrza Polski
Inne sporty

Bezradna Wisła, Vive z kolejnym tytułem mistrza Polski

Po raz ósmy z rzędu Vive zostało mistrzem Polski piłkarzy ręcznych! Żaden zespół w historii ligi nie miał tak znakomitej passy. Żaden nie wywalczył też szesnastu tytułów – podopieczni Talanta Dujszebajewa wyprzedzili dziś w klasyfikacji wszech czasów Śląsk Wrocław.

W finałowym spotkaniu w Hali Legionów gospodarze pokonali Wisłę Płock 32:25. Kto spodziewał się zaciętego starcia po pierwszym, zremisowanym po 26 meczu, ten musiał obejść się smakiem. Nafciarze zawiedli dziś niemalże w każdym elemencie gry. Bramkarz Adam Morawski nie odbijał pozornie niemożliwych do obrony piłek, co zdarzało mu się w tym sezonie kilkanaście razy w meczach z Vive. Defensywa nie stanowiła takiego monolitu, jak w środę w Orlen Arenie. Atak pozycyjny długimi momentami nie istniał. Poza leworęcznym Zigą Mlakarem, który zdobył sześć bramek, żaden rozgrywający Nafciarzy nie był w stanie przez dłuższy czas zagrozić rywalom. Żaden nie był też w stanie współpracować z kołem, które pod nieobecność Renato Sulicia wyglądało dramatycznie słabo. Do długiej listy grzechów płocczan należy jeszcze dodać anemiczne zmienianie się do obrony po strzeleniu gola – kilka razy obserwowaliśmy sytuację, w której goście tak wolno schodzili na ławkę, że zanim pojawili się na parkiecie zmiennicy, to Vive już zaliczało kolejne trafienie.

Prawie połowę bramek dla gospodarzy zdobył duet Alex Dujszebajew (8) – Luka Cindrić (7). Spokojnie można napisać, że ta dwójka wygrała Vive złote medale. Obaj ci panowie znają się doskonale – przecież grali razem w Vardarze Skopie, z którym niespodziewanie wygrali Ligę Mistrzów. W Polsce długimi momentami współpracują jeszcze na wyższym poziomie niż w macedońskim klubie, skutkiem czego są dla rywali niemożliwi do zatrzymania. Dziś momentami żal było patrzeć, jak Hiszpan i Chorwat mijali płockich defensorów. Oglądanie ich popisów przypominało nam trochę… narciarstwo alpejskie i Alberto Tombę z najlepszych lat, kiedy z dużą swobodą i gracją mijał kolejne tyczki.

Jeśli chodzi o Wisłę, warto dodać, że mecz między słupkami jej bramki kończył Marcin Wichary. Wielokrotny reprezentant Polski gra w płockim klubie od… 2004 roku i właśnie sobotnie spotkanie było dla niego ostatnim w niebiesko-białych barwach. „Wichura” załapał się jeszcze na czasy, gdy Nafciarze i kielczanie toczyli wyrównane boje, ale zakończone zwycięstwami płocczan – w barwach klubu z Mazowsza zdobył cztery tytuły. Ostatni w pamiętnym 2011 roku, później rozpoczęła się niesamowita dominacja Vive, która spokojnie może trwać przez kolejne lata.

Krajowe podwórko stało się dla kielczan oczywiście za małe, Bertus Servaas i jego ludzie marzą więc o tym, by znów podbić to europejskie. Jak na razie udało się to zrobić raz, w 2016 roku, kiedy Vive okazało się lepsze w epickim finale Ligi Mistrzów od Veszprem. Teraz to właśnie z Węgrami przyjdzie grać naszemu zespołowi za tydzień w turnieju Final Four w Kolonii. Jeśli znów uda się ich pokonać, w meczu o wszystko 2 czerwca zespół z Kielc spotka się ze zwycięzcą starcia FC Barcelona – Vardar.

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (2)

INNE SPORTY

04.09.2019 LODZ ATLAS ARENA SIATKOWKA KOBIET CEV MISTRZOSTWA EUROPY 2019 KOBIET W SIATKOWCE  ( VOLLEYBALL WOMEN'S ,  EUROPEAN CHAMPIONSHIP CEV EUROVOLLEY 2019 WOMEN ) MECZ  WLOCHY - ROSJA (GAME ITALY - RUSSIA )
NZ   RADOSC ZWYCIESTWO EGONU PAOLA OGEC , ORRO ALESSIA 
FOTO JAKUB PIASECKI / CYFRASPORTT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
17 listopada, 16:59