Odkrycie w Ekstraklasie, gwiazda na MŚ U-20? „Ma wszystko, by zrobić karierę”
Weszło Extra

Odkrycie w Ekstraklasie, gwiazda na MŚ U-20? „Ma wszystko, by zrobić karierę”

To jedno z największych odkryć dopiero co zakończonego sezonu Ekstraklasy. A uściślając: to tak naprawdę być może największe odkrycie rundy wiosennej. Bartosz Slisz z zawodnika do niedawna zaliczającego epizody, stał się pewniakiem do gry w pierwszym składzie Zagłębia Lubin i rzadko zawodził oczekiwania. Teraz przed nim mistrzostwa świata U-20, na których powinien być jednym z najważniejszych elementów w układance Jacka Magiery. Kto wie, czy ten turniej nie będzie początkiem czegoś naprawdę wielkiego, choć patrząc na tempo jego dotychczasowego rozwoju, chłopak i tak nie ma prawa narzekać. 

Nie chcemy nikomu na siłę słodzić, ale jeśli chodzi o Slisza, nie natrafiliśmy na kogoś, kto byłby w stanie wskazać u niego poważniejszą wadę. Wyłania nam się obraz środkowego pomocnika, który pod każdym względem jest gotowy do zrobienia wielkiej kariery.

 – Piłkarsko od początku było widać, że ma to „coś”. Już po pierwszym treningu mówiliśmy, że ten chłopak długo u nas nie pogra i to kwestia czasu, gdy pójdzie wyżej. Na tle innych zawodników z grup juniorskich wyróżniał się… wszystkim, powiedziałbym nawet o przepaści. Wszędzie było go pełno, bardzo dużo biegał, ale był również ponadprzeciętny technicznie. No i uderzyć też umiał, miał dość nieprzyjemny strzał dla bramkarzy. Potrafił mnie wkurzyć na treningach. Jako kolegę naprawdę dobrze go wspominam. Na początku wchodząc do szatni był dość nieśmiały, ale im dalej w las, stawał się odważniejszy, zyskiwał coraz większy szacunek chłopaków. Nigdy nie było z nim problemów. Zawsze skromny i uśmiechnięty, takiego go pamiętam – mówi nam Daniel Kajzer. Bramkarz, który po dwóch latach ku rozpaczy miejscowych kibiców żegna się z bułgarskim Botewem Płowdiw, był klubowym kolegą Slisza w ROW-ie Rybnik.

Pomocnik „Miedziowych” pochodzi z tego miasta. Tam się urodził i tam pobierał futbolową edukację. Do ROW-u przyszedł latem 2014 z RKP Rybnik i po raptem jednej rundzie został włączony do zespołu rezerw. A już w sezonie 2015/16 dołączył do seniorów, których zaczął prowadzić Dietmar Brehmer, obecnie asystent Kosty Runjaicia w Pogoni Szczecin.

Oddajmy mu głos: – Przychodząc do klubu od razu dostałem informację, że jest kilku zdolnych juniorów, a zwłaszcza dwóch: Bartosz Slisz i Radosław Dzierbicki. Sugerowano, żeby zwrócić na nich szczególną uwagę, obserwować ich rozwój i w miarę możliwości wprowadzać do pierwszego zespołu. Dzierbicki w tamtym okresie był dojrzalszy fizycznie i zaczął grać szybciej. Bartosz potrzebował trochę czasu, żeby się wzmocnić, na samym początku nie był gotowy na II ligę. Ja i szczególnie trener Roland Buchała, prowadzący go w juniorach, poświęcaliśmy mu dużo czasu. Szybko zaczęło to dawać efekt, zaczął się adaptować do wymagań. W tamtym okresie musiał też sobie poradzić z kontuzjami i gdy to się udało, od początku rundy wiosennej sezonu 2015/16 mocno na niego postawiliśmy. W debiucie w pierwszym składzie od razu strzelił gola Zniczowi Pruszków.

Najlepsza oferta powitalna na rynku: ETOTO daje bonus 200% aż do 100zł! Drugi bonus to podwojenie depozytu aż do 900 złotych! Dodatkowo jeszcze 40 zł we freebetach. Zarejestruj się!

Dodajmy, że Slisz w II lidze zadebiutował wcześniej, we wrześniu 2015 roku. Miał wtedy zaledwie 16 lat. Gdy już wskoczył do składu, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Utalentowany młokos po rozegraniu dwóch drugoligowych rund, zimą 2017 przeszedł do Zagłębia Lubin i od razu został zabrany na obóz przez Piotra Stokowca. To był zresztą warunek piłkarza, który nie zamierzał godzić się na półroczne wypożyczenie z opcją wykupu. Interesował go tylko transfer definitywny, inaczej nie zmieniałby klubu. Choćby ta sytuacja pokazuje, że ma przekonanie o własnej wartości. – Na początku potrzebował trochę pomocy mentalnej, musieliśmy zbudować jego pewność siebie. W tym aspekcie również bardzo mi pomagał trener Buchała. Bartoszowi pomogło to, że wchodził do dobrze grającego zespołu. Miał obok siebie doświadczonych Mariusza Muszalika i Gabriela Nowaka, fajnie go wprowadzili na poziom seniorski. To, że jako 17-latek już regularnie grał z seniorami bardzo mu pomogło i przyspieszyło jego karierę. Nie tylko Zagłębie Lubin się nim interesowało – wspomina Brehmer.

W ROW-ie Slisz długo nie pograł, ale zdążył uzyskać status ulubieńca kibiców. – Urodził się w Rybniku, prawie wychowanek klubu, od razu wyróżniał się na boisku. Nie grał dlatego, że był młodzieżowcem. Po prostu robił różnicę, bez niego było nam ciężej. Trudno więc, żeby trybuny go nie polubiły – mówi Kajzer.

Kwiecień 2016 roku, Bartosz Slisz cieszy się z premierowego gola dla ROW-u Rybnik w swoim pierwszym występie w wyjściowym składzie.

Kwiecień 2016 roku, Bartosz Slisz cieszy się z premierowego gola dla ROW-u Rybnik w swoim pierwszym występie w wyjściowym składzie.

Dietmar Brehmer przyznaje jednak, że nie obstawiłby w ciemno, że o jego podopiecznym wkrótce będzie tak głośno. – Nie mogę powiedzieć, że byłem absolutnie pewny, iż szybko trafi do Ekstraklasy i w niej błyśnie. W piłce po czasie niektóre rzeczy wydają się oczywiste, ale nie zawsze takie są na początku. Spotkałem na swojej drodze wielu niesamowicie utalentowanych nastolatków, którym wróżono nieprawdopodobne rzeczy, a jednak szybko zderzali się ze ścianą i pewnego pułapu nie potrafili przeskoczyć – fizycznie czy mentalnie. Sliszowi się udało, jak na razie wszystko zmierza w bardzo dobrym kierunku i jak znam jego pracowitość, będzie jeszcze lepiej. Jest w dobrym klubie, u dobrych trenerów. Tylko się cieszyć – komentuje.

Wszyscy są zgodni, że Slisz łączy w sobie kilka różnych cech bardzo pożądanych we współczesnym futbolu. – Mentalność go wyróżnia. To typ piłkarza-pracusia. Nie chce błyszczeć, nie ma w nim boiskowego egoizmu, interesuje go przede wszystkim interes zespołu. Nie ma problemu z tym, że zapierdziela za innych, że ktoś inny strzeli gola, zaliczy asystę czy odda strzał. Doskonale rozumie swoją rolę i boisko mu to oddaje. Coraz więcej ludzi go zauważa i docenia. Zdrowie do biegania ma, tyle że obaj znamy zawodników, którzy mogą wiele biegać i jest jakieś „ale”. Tu „ale” nie ma. Chłopak ciągle się rozwija, ciągle zaskakuje. W trakcie meczu bardzo dużo myśli. Świetnie czyta grę i przewiduje rozwój wydarzeń. Ma tę inteligencję piłkarską, dlatego notuje tak dużo przechwytów i jest bardzo pożyteczny w defensywie – mówi nam Paweł Karmelita, asystent Bena van Daela w Zagłębiu.

I dodaje: – Kiedyś w przypływie pozytywnych emocji powiedziałem, że ten chłopiec będzie występował w Lidze Mistrzów. Potem ktoś zapytał, czy jestem tego pewien. Chwilę się zastanowiłem i może nie wycofałem, ale… dziś mogę powiedzieć, że on ma wszystko, żeby grać w wielką piłkę. Świetny motorycznie, mądry boiskowo, dobry piłkarsko, z odpowiednim mentalem. Ciągle się rozwija, jest coraz lepszy. Objawia się to również w tym, że potrafi udźwignąć coraz większą odpowiedzialność za zespół. Nie boi się konkurencji, ta wpływa na niego pozytywnie. Wie, że skończył się już czas, gdy słabszy występ tłumaczy się jego wiekiem. I radzi sobie z tym celująco.

Wtóruje mu Dietmar Brehmer. – Mentalnie od razu widać było po nim predyspozycje do naprawdę poważnego grania, pod tym kątem poradzi sobie wszędzie. To piłkarz bardzo wdzięczny do pracy dla trenera. Jego postęp chwilami obserwowało się dosłownie z meczu na mecz. Cechuje go niesamowita ambicja, bardzo dobra wydolność, parametry motoryczne ma na najwyższym poziomie. Jeśli się nie zatrzyma, za jakiś czas trafi na Zachód. A występy w młodzieżówce mogą mu pomóc dostać się kiedyś do reprezentacji seniorskiej. Jest w stanie to osiągnąć.

POLSKA vs JAPONIA

Slisz odpornością psychiczną wykazał się już kilkukrotnie. Jak wspominał wcześniej Brehmer, gdy po raz pierwszy zagrał od początku w II lidze, od razu zdobył bramkę. W Zagłębiu ekstraklasowy debiut zaliczył na wyjeździe z Legią. Został rzucony na głęboką wodę i nie utonął.

Francja (kurs 5,00) i Portugalia (kurs 6,50) faworytami do końcowego triumfu w MŚ U-20 wg ETOTO. Kurs na złote medale dla Polski wynosi 21,00

Czy więc 20-latek z Rybnika ma w ogóle jakieś słabe punkty? – Kiedy przychodziłem do Rybnika, miał duże problemy z kontuzjami. Udało się jednak nad tym zapanować. Treningi prewencyjne, ukierunkowane na zbudowanie funkcjonalnej siły przyniosły efekty i teraz urazy go nie męczą. Musi bardzo tego pilnować. Jeśli dobrze pamiętam, dokuczały mu problemy z kręgosłupem. Miał u nas zindywidualizowany tok zajęć dotyczących tworzenia mocy i siły. Jak widać, w Lubinie też jest dobrze prowadzony pod tym kątem – mówi Brehmer.

Po przyjściu do Zagłębia Slisz musiał przejść kolejny etap fizycznego wzmacniania się. – To była naturalna kolej rzeczy, mimo że przychodził do nas już z II ligi, a nie z juniorów. Widać było, że fizycznie jest lepiej przygotowany niż zawodnik sprowadzany z akademii, ale w pewnym momencie miał trochę problemów z kontuzjami. Musiał się wzmocnić, trzeba było na niego poczekać. Jak już wszystko nadrobił, to dziś faktycznie trudno znaleźć u niego słaby punkt – uważa Karmelita.

Slisz jakiś czas temu mocno wziął się też za swoją dietę i przyznaje, że dzięki temu czuje się znacznie lepiej pod względem wytrzymałościowym.

Sodówka chyba mu nie grozi, bo pochodzi ze środowiska, w którym może się przekonać, czym jest naprawdę ciężka harówka. Jego ojciec i brat Kamil (przez chwilę był trzecim bramkarzem w ROW-ie Rybnik) pracują na kopalni. Tata jest kibicem Górnika Zabrze. Co ciekawe, gdy Zagłębie grało u siebie z zabrzanami, chciał on zjawić się na trybunach w koszulce Górnika, lecz Bartosz uzmysłowił mu, że nie jest to najlepszy pomysł. Na sport był skazany, ale razem z bratem zaczynali od… judo. Trwało to jednak pół roku, potem liczyła się już tylko piłka.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Wisla Plock - Zaglebie Lubin. 29.03.2019

Aby jednak jego talent mógł wystrzelić na najwyższym szczeblu, ktoś musiał na niego zdecydowanie postawić. Tym kimś został właśnie Ben van Dael. Do tego momentu Slisz miał na koncie siedem meczów w Ekstraklasie u Mariusza Lewandowskiego. Pięć rozegrał wiosną 2018, a dwa w tym sezonie przed przejęciem sterów przez Holendra. Ze Śląskiem wszedł na zmianę taktyczną, natomiast w Gdańsku zaczął od początku. Zagłębie do przerwy przegrywało z Lechią 0:3 i Slisz na drugą połowę już nie wyszedł. Zmienił go Damjan Bohar, Słoweniec miał duży udział w doprowadzeniu do remisu 3:3.

Lewandowski więcej na młokosa nie postawił, ale Van Dael się nie wahał. – Od początku miał do niego przekonanie. Od razu włączał do meczowej kadry i szybko mu zaufał. Adam Matuszczyk w Sosnowcu pauzował za kartki, w jego miejsce zagrał Bartosz i poradził sobie – wspomina Karmelita.

Od tej pory Slisz stał się żelaznym członkiem podstawowego składu „Miedziowych”. Ani razu nie zaczynał na ławce, a przeważnie rozgrywał pełne 90 minut. Do końca sezonu opuścił jedynie spotkanie 30. kolejki z Wisłą Kraków, ale to zostało wymuszone przez pauzę za żółte kartki. Całościowo trzeba przyznać, że dał radę. Z pomocników Zagłębia wyższą średnią not na Weszło mają tylko Filip Starzyński i Bartłomiej Pawłowski.

Jeśli więc nic się nagle nie popsuje, w Zagłębiu długo mogą się swoją perełką nie nacieszyć, mimo że w kwietniu przedłużono kontrakt do 2022 roku. – Musimy brać pod uwagę każdy scenariusz. Bartosz staje się łakomym kąskiem na rynku, na którym zawodnik w jego wieku po dobrym sezonie czy nawet dobrej rundzie niemal automatycznie wzbudza zainteresowanie zachodnich klubów. Sądzę jednak, że dla niego najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostanie w Zagłębiu jeszcze co najmniej na rok, żeby odchodził już jako piłkarz z naprawdę mocną pozycją, który również w nowym klubie od razu walczy o pierwszy skład – tak, jak udało się Krzyśkowi Piątkowi we Włoszech. Znamy przykłady piłkarzy wyjeżdżających za granicę za wcześnie – być może właśnie o ten rok, w którym powinni jeszcze ugruntować swoją pozycję w Polsce – i nie zrealizowali się – analizuje Paweł Karmelita.

No właśnie, wydaje się, że Sliszowi brakuje jeszcze rozegrania pełnego sezonu w Ekstraklasie i potwierdzenia swojej klasy. To mogłaby być dla niego ostateczna weryfikacja, zwłaszcza że oczekiwania rosną. Coraz mniej może, coraz więcej musi. Jak na razie radził sobie z rosnącym statusem, jednak teraz stałoby się to na większą skalę, tym bardziej że Matuszczyk odszedł już przed rundą wiosenną, teraz do Genoi wybiera się Filip Jagiełło, a zaczyna się plotkować o możliwej zmianie barw przez Filipa Starzyńskiego. W razie jego sprzedaży, być może Slisz mógłby się bardziej wykazać przy stałych fragmentach gry. Ma dobry strzał z dystansu, na treningach ćwiczy rzuty wolne, ale w trakcie meczu musiał ustępować starszemu koledze.

Może prędzej błyśnie w tym aspekcie podczas MŚ U-20? Od jego postawy wiele powinno zależeć, będzie w gronie tych, którzy mają największe otrzaskanie w piłce seniorskiej. A skauci z notesami już czekają…

PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyk/newspix.pl