„King” na tronie, a kto za nim? Ranking trenerów Ekstraklasy 18/19
Weszło

„King” na tronie, a kto za nim? Ranking trenerów Ekstraklasy 18/19

Dwie ligowe kolejki i wypad – to najkrótszy epizod trenerski w zakończonej właśnie odsłonie Ekstraklasy. Pełen sezon zaufania otrzymało z kolei ośmiu szkoleniowców. W sumie – aż 26 nazwisk do omówienia. I uszeregowania w rozsądnej kolejności. Tak, ułożenie rankingu ekstraklasowych trenerów po sezonie 2018/19 było cholernie skomplikowanym zadaniem. Oczywiście nie w każdym przypadku mieliśmy zagwozdkę – niektórzy ewidentnie pokazali klasę, inni spartolili robotę na całej linii, bez dwóch zdań i najmniejszych wątpliwości. Jednak poza czarno-białymi sytuacjami, nie brakowało także wielu odcieni szarości. Niemniej – udało się to wszystko poukładać!

Na początek kwestie techniczne. Wedle jakich kryteriów powstawało zestawienie?

Oczywiście ważną, lecz niekoniecznie kluczową rolę odgrywała średnia zdobytych punktów i w ogóle twarde liczby. Trzeba je przecież brać pod uwagę, ale i traktować z odpowiednim dystansem, ostatecznie kluby ekstraklasy nie dysponują przecież jednakowym potencjałem kadrowym, więc przykładanie tej samej miary do zdobyczy punktowych szkoleniowców, dajmy na to, Legii Warszawa i Miedzi Legnica – delikatnie rzecz ujmując – mija się celem. Należało zatem przyjrzeć się także pozostałym aspektom. Choćby takim, czy kadencja trenera okazała się rozczarowująca, a może wręcz zaskakująco dobra względem stawianych przed nim oczekiwań. Ocenie podlegała też ogólna jakość i styl gry zespołu, podobnie jak liczba zawodników, którzy pod okiem danego fachowca poczynili ewidentne postępy lub wręcz przeciwnie – wyraźnie zwinęli żagle względem poprzednich rozgrywek.

Generalnie – sprawa jest mocno zniuansowana i zdecydowaliśmy się nie sprowadzać jej wyłącznie do cyferek, a jedynie potraktować je jako jeden z argumentów. Inne rozwiązanie byłoby po prostu nie fair wobec tych trenerów, którzy z zespołami pogrążonymi w kłopotach i z ograniczonym potencjałem kadrowym ambitnie sobie w ekstraklasie radzili.

No dobra, ale dość tych wstępów. Czas, start!

RANKING TRENERÓW EKSTRAKLASY W SEZONIE 2018/19

TRNAWA 31.07.2018 REWANZOWY MECZ II RUNDA ELIMINACYJNA LIGA MISTRZOW SEZON 2018/19: SPARTAK TRNAWA - LEGIA WARSZAWA --- UEFA CHAMPIONS LEAGUE SECOND LEG SECOND QUALIFYING ROUND MATCH: FC SPARTAK TRNAVA - LEGIA WARSAW DEAN KLAFURIC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

*. Dean Klafurić (Legia Warszawa),

czyli: „Dramat w dwóch aktach”.

Dean Klafurić, zwany Klafem – mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski w 2018 roku. Już mu nikt tych sukcesów z CV nie odbierze, po prostu sam sobie to wyrwał. Być może przeciwko naturze, ale na pewno nie przeciwko rywalom, którzy raczej mu wiosną 2018 roku robotę ułatwiali, zamiast przesadnie uprzykrzać życie.

Latem sielanka się jednak gwałtownie zakończyła. Przeciwnicy Legii Warszawa w eliminacjach do Ligi Mistrzów i Ligi Europy nie okazali najmniejszej wyrozumiałości niedoświadczonemu szkoleniowcowi. Decyzja, żeby zrobić z Legii na szybko drużynę grającą w systemie z trójką obrońców i wahadłami okazała się mniej więcej tak samo trafiona, jak pomysł Dariusza Mioduskiego, żeby właśnie z Klafuriciem u steru zaszarżować po fazę grupową europejskich pucharów. Zakończyło się to wszystko prawie jak w teatrze. Według Antona Czechowa, jeżeli w pierwszym akcie sztuki pojawia się broń, to w ostatnim akcie musi ona koniecznie wypalić. I w futbolu, jak widać, jest podobnie. Jeżeli podbój europejskich aren zaczynasz z asystentem Romeo Jozaka na kierownicy, to kończysz pokonany przez zespół z Luksemburga. Wyjątkowo bolesny eurowpierdol.

Za wyczyny ligowe Klafa nie będziemy jednak klasyfikować, dlatego w rankingu pojawia się z gwiazdką, a nie konkretną pozycją koło swojego nazwiska. Chorwat poprowadził Legię jedynie w dwóch starciach sezonu 2018/19. Raz przegrał, raz wygrał, dodatkowo przerżnął też rywalizację o Superpuchar Polski. To trochę za mało danych, żeby porównywać tego szkoleniowca z konkurentami.

Ograniczymy się zatem do stwierdzenia, że te dwa spotkania ligowe, w których Klafurić poprowadził Legię, to i tak o dwa za dużo.

***

WARSZAWA 19.08.2018 MECZ 5. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - ZAGLEBIE SOSNOWIEC 2:1 DARIUSZ DUDEK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

25. Dariusz Dudek (Zagłębie Sosnowiec),

czyli: „Wszechspadek”.

Mówi się czasem, że trenerzy niechętnie patrzą na tę czy inną posadę, bo sytuacja w klubie wygląda na beznadziejną, a oni nie chcą sobie zapisać w CV degradacji. Dariusz Dudek pod tym względem przelicytował zatem wszystkich kolegów po fachu, notując dwa spadki w ciągu jednego sezonu. Nawet zawodnikom się to niezwykle rzadko zdarza, a w przypadku szkoleniowca – to już jest naprawdę nie lada sztuka. Żeby w najbliższym czasie znaleźć kolejną posadę na poziomie choćby pierwszoligowym, Dudek będzie chyba musiał dokleić sobie sztuczne wąsy i wziąć korepetycje u Jakuba Meresińskiego w temacie podrabiania dokumentów.

Opcją jest też palenie głupa i zrzucenie całej winy na Jerzego Dudka, ewentualnie Dariusza Dudkę.

Tak czy owak – Dariusz Dudek to idealna postać, żeby oficjalnie otworzyć ranking. Mniejsza już o katastrofę GKS-u Katowice, to temat na inną dyskusję. Dudek jako szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec nie miał przed sobą łatwego zadania, ale i tak zdołał zaskoczyć na minus. Jedenaście meczów, jedno zwycięstwo. Średnia zdobytych punktów: 0.64. Zdecydowanie najgorsza w całej lidze, nikt inny się nawet nie zbliżył do tak fatalnego wyniku, z kolejnym szkoleniowcem Zagłębia włącznie.

Gdyby nie rezygnacja Dudka jesienią, mamy wrażenie, że do spadku sosnowiczan doszłoby znacznie wcześniej. To był galop, a nawet cwał w kierunku I ligi. Mówiąc już bez ironii – należy oczywiście docenić fakt, że Zagłębie w ogóle się znalazło z takim składem w ekstraklasie. To duży wyczyn. Niemniej, same występy w najwyżej klasie rozgrywkowej zupełnie przerosły i zawodników, i trenera.

Bilans Dariusza Dudka w Ekstraklasie (2018/19)

11 meczów. 1 zwycięstwo – 4 remisy – 6 porażek. Średnia: 0.64 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 16. (7 punktów; zrezygnował po 11. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 3:0 Pogoń Szczecin (dom).

remisy: 3:3 Śląsk Wrocław (d), 2:2 Arka Gdynia (wyjazd), 1:1 Górnik Zabrze (d), 1:1 Cracovia (d).

porażki: 1:2 Piast Gliwice (d), 1:2 Zagłębie Lubin (w), 0:4 Lech Poznań (w), 1:2 Legia Warszawa (w), 1:3 Korona Kielce (w), 1:4 Lechia Gdańsk (w).

***

PLOCK 15.09.2018 MECZ 8. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: WISLA PLOCK - MIEDZ LEGNICA DARIUSZ DZWIGALA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

23. Kibu Vicuna & Dariusz Dźwigała (Wisła Płock),

czyli: „Od prawie-pucharów do pobitych garów”.

Tak, to nie żart – Wisła Płock, ta cudownie utrzymana Wisła Płock, jeszcze rok temu do ostatniej kolejki pozostawała w grze o udział w eliminacjach do Ligi Europy. I szanse na ten niewątpliwy sukces Nafciarze stracili w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach, o czym też nie należy zapominać. Trudno zatem powiedzieć jakiekolwiek pozytywne słowo o tym, co w Płocku wyrabiali w zakończonym przed momentem sezonie Dariusz Dźwigała i Kibu Vicuna. Klasyfikujemy ich ex aequo, z pominięciem jednej pozycji. Bo już nawet nie ma sensu się sprzeczać o to, który z nich nawalił bardziej.

W sumie poprowadzili zespół w 28 meczach, wygrywając zaledwie pięć z nich. Przecież to jest jakiś blamaż. Valdas Ivanauskas w Zagłębiu Sosnowiec wykręcił lepszy bilans, dźwigając na plecach takie głazy jak Martin Toth.

Nie zgadzało się w Wiśle nic. Ani styl, ani wyniki.

W końcu władze klubu krzyknęły: „pobite gary” i zaczęły zabawę od nowa, na finiszu rozgrywek zatrudniając Leszka Ojrzyńskiego, który natychmiast poukładał sytuację i utrzymał klub w ekstraklasie, notując naprawdę świetne wejście do płockiej szatni. Jednak za samo doprowadzenie do takich okoliczności, gdy Nafciarze musieli drżeć o ligowy byt, Dźwigała i Vicuna zasłużyli na siarczystą naganę, rzecz jasna wpisaną czerwonym długopisem do dzienniczka. Nie dostali do dyspozycji dream-teamu, fakt, lecz mieli wystarczająco mocny skład, by spokojnie rozegrać sezon, trzymając się środka tabeli. Zamiast tego wyszła płocczanom kotłowanina na dole stawki i wyraźny regres formy u kilku ważnych zawodników.

Bilans Dariusza Dźwigały w Ekstraklasie (2018/19)

11 meczów. 2 zwycięstwa – 4 remisy – 5 porażek. Średnia: 0.91 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 13. (1o punktów; zwolniony po 11. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 4:1 Legia Warszawa (w), 1:0 Lechia Gdańsk (d).

remisy: 1:1 Górnik Zabrze (w), 1:1 Wisła Kraków (w), 1:1 Jagiellonia Białystok (d), 2:2 Miedź Legnica (d).

porażki: 1:2 Lech Poznań (d), 1:2 Korona Kielce (d), 1:3 Arka Gdynia (d), 1:3 Cracovia (w), 0:4 Pogoń Szczecin (w).

Przedsezonowy wywiad Wojciecha Pieli i Sebastiana Wacha z Dariuszem Dźwigałą można sobie przypomnieć TUTAJ.

Bilans Kibu Vicunii w Ekstraklasie (2018/19)

17 meczów. 3 zwycięstwa, 5 remisów, 9 porażek. Średnia: 0.82 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 15. (14 punktów; zwolniony po 28. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 3:0 Śląsk Wrocław (w), 2:0 Zagłębie Sosnowiec (d), 3:2 Cracovia (d).

remisy: 3:3 Zagłębie Lubin (w), 1:1 Piast Gliwice (d), 2:2 Korona Kielce (w), 3:3 Arka Gdynia (w), 1:1 Lechia Gdańsk (w).

porażki: 1:2 Lech Poznań (w), 0:4 Górnik Zabrze (d), 1:2 Wisła Kraków (d), 0:1 Legia Warszawa (d), 0:1 Jagiellonia Białystok (w), 1:2 Miedź Legnica (w), 0:2 Pogoń Szczecin (w), 0:1 Zagłębie Lubin (w), 0:1 Piast Gliwice (w).

Ostra dyskusja Mateusza Rokuszewskiego z Kibu Vicuną do przeczytania TUTAJ.

***

GDYNIA 09.03.2019 MECZ 25. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: ARKA GDYNIA - LEGIA WARSZAWA --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: ARKA GDYNIA - LEGIA WARSAW KONRAD PASNIEWSKI KRZYSZTOF DOWHAN MATEUSZ DAWIDZIUK ZBIGNIEW SMOLKA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

22. Zbigniew Smółka (Arka Gdynia),

czyli: „W tył zwrot! Arka, do I ligi – odmaszerować!”

O jasny gwint, cóż to była za trenerska przygoda. Trzeba Zbigniewowi Smółce oddać, że zapamiętamy go na długo. Nie tylko dlatego, że ekipę z programu Weszłopolscy określił dziennikarzami na poziomie Kazachstanu.

Czy Smółka zastał Arkę murowaną, a zostawił drewnianą? Poniekąd można tak właśnie stwierdzić. Ostatecznie oficjalna inauguracja jego kadencji przypadła na Superpuchar Polski, w którym żółto-niebiescy przez przypadek się przecież nie znaleźli. Leszek Ojrzyński zaprowadził Arkę aż na Stadion Narodowy, do finału krajowego pucharu, a przy okazji otarł się z tą przeciętną kadrowo drużyną o awans do grupy mistrzowskiej. Gdynianie zostali wyciśnięci jak cytryna w sezonie 2017/18. Uwolniony został pełen potencjał, drzemiący w tej konkretnej grupie ludzi. Jednak władze klubu pomyślały inaczej. Dochodząc do wniosku, że Arka nie tylko może notować jeszcze lepsze wyniki, ale i grać przy tym piękny futbol. Więc Zbigniew Smółka starał się grać efektownie. I poległ na całej linii. Pożegnał się z klubem po 28 kolejkach, na dodatek w aurze skandalu, ciągnąc za sobą passę dwunastu meczów bez zwycięstwa w lidze.

Kompletnie padła w Gdyni atmosfera wewnątrz szatni, kibice zapałali dziką niechęcią w stosunku do szkoleniowca. Krótko mówiąc – katastrofa. Niby można przypomnieć kilka jaśniejszych momentów z rundy jesiennej, gdy Arka rzeczywiście zaczynała grać po smółkowemu i przyjemnie się to oglądało, do tego kilku zawodników zaskoczyło imponującą formą, ale wciąż mówimy o bilansie sześciu zwycięstw przy trzynastu porażkach. Popsute relacje z kilkoma ważnymi zawodnikami dla szatni i dziwaczne przygotowania w zimowej przerwie to kolejne kamyczki do ogródka trenera.

Smółka pozostawił Arkę na czternastym miejscu w tabeli, z ledwie trzema oczkami przewagi nad Zagłębiem Sosnowiec. W tym szaleństwie – jakim było bez wątpienia silenie się na tiki-takę na gdyńskim kartoflisku – nie było metody na sukces.

Żółto-niebiescy kroczyli wprost do I ligi, pędzili do niej wielkimi susami. To musiało się skończyć rozstaniem, choć na pewno Smółka zasłużył na bardziej godne pożegnanie niż to, które zafundowano mu w dniu derbów z Lechią Gdańsk. Zakulisowe ustalenia to jedno, w przestrzeni publicznej też trzeba mówić sobie „do widzenia” z klasą. Inna sprawa, że były trener Arki i tak na swym stanowisku wytrwał nad wyraz długo, jak na wykręcane rezultaty.

Bilans Zbigniewa Smółki w Ekstraklasie (2018/19)

28 meczów. 6 zwycięstw, 9 remisów, 12 porażek. Średnia: 0.96  punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 14. (27 punktów; zwolniony po 28. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 3:1 Wisła Płock (w), 1:0 Lech Poznań (d), 3:1 Zagłębie Lubin (d), 2:1 Śląsk Wrocław (w), 4:0 Miedź Legnica (w), 4:1 Wisła Kraków (d).

remisy: 0:0 Wisła Kraków (w), 0:0 Cracovia (w), 1:1 Górnik Zabrze (d), 2:2 Zagłębie Sosnowiec (d), 1:1 Legia Warszawa (w), 1:1 Górnik Zabrze (w), 3:3 Wisła Płock (d), 0:0 Zagłębie Lubin (w), 0:0 Lechia Gdańsk (d).

porażki: 0:2, 1:3 Jagiellonia Białystok (d, w), 1:2, 1:2 Korona Kielce (w, d), 0:1, 1:2 Piast Gliwice (w, d), 1:2 Lechia Gdańsk (w), 2:3 Pogoń Szczecin (d), 0:3 Cracovia (d), 2:3 Zagłębie Sosnowiec (w), 0:1 Lech Poznań (w), 1:2 Legia Warszawa (d), 0:2 Śląsk Wrocław (d).

Przedsezonowa rozmowa Norberta Skórzewskiego ze Zbigniewem Smółką do odświeżenia TUTAJ.

***

WROCLAW 06.10.2018 MECZ 11. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: SLASK WROCLAW - LEGIA WARSZAWA 0:1 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: SLASK WROCLAW - LEGIA WARSAW 0:1 TADEUSZ PAWLOWSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

21. Tadeusz Pawłowski (Śląsk Wrocław),

czyli: „Panie, pan nie jesteś tutaj trenerem, tylko dyrektorem u siebie na górze!”.

Trener-dyrektor, trener-dyrektor. Tadeusz Pawłowski wciąż zmienia biurka w siedzibie Śląska Wrocław, krążąc pomiędzy piętrami prawie jak Arnold Boczek w kamienicy przy Ćwiartki 3/4. Najnowsza (bo zapewne nie ostatnia) przygoda trenerska Teddy’ego zakończyła się po osiemnastu kolejkach sezonu 2018/19 i ten czas od momentu utrzymania w jeszcze poprzednich rozgrywkach trzeba uznać – po prostu – za kompletną klapę. Średnia punktów na poziomie 0.94 przy potencjale kadrowym Śląska to osiągnięcie wyjątkowo nędzne, a jeżeli dodać do tego styl gry wrocławian… No, nie było na czym oka zawiesić, krótko mówiąc. To nawet nie była przeciętność, ale – najzwyczajniej w świecie – cienizna. A przecież tyle słyszeliśmy przed startem rozgrywek szumnych zapowiedzi i dalekosiężnych planów.

Pawłowski dość chętnie widział na boisku paru młodych zawodników i za to można go od biedy pochwalić, lecz marna to pociecha, skoro marzący o grze w górnej ósemce Śląsk notował pod jego wodzą wpadkę za wpadką. Szkoleniowiec stracił posadę w momencie, gdy jego drużyna znajdowała się o włos nad strefą spadkową, choć ultimatum ze strony zarządu było jasne: po dwudziestu seriach gier Śląsk ma być w górnej połówce tabeli.

No, gdzieś tutaj się rozminęły oczekiwania z wynikami. Następny szkoleniowiec Śląska musiał potem z niesmakiem pić to skwaśniałe piwo, którego nawarzył mu Teddy.

Trzeba Pawłowskiemu oddać jedno – wygrywał rzadko, ale jeżeli już – były to triumfy tak spektakularne, że aż absurdalne. 3:1 na otwarcie sezonu z Cracovią to jeszcze pikuś, ekipa Michała Probierza kiepsko weszła w sezon. Lecz późniejsze 4:1 z Piastem Gliwice (!), 4:0 z Jagiellonią i 5:0 w derbach z Miedzią robi niezłe wrażenie. Przynajmniej do momentu, gdy sobie człowiek nie przypomni o takich kwiatkach jak 0:3 z Wisłą Płock czy 0:4 z Zagłębiem Lubin, także w starciu derbowym i to tym trochę bardziej prestiżowym.

Bilans Tadeusza Pawłowskiego w Ekstraklasie (2018/19)

18 meczów. 4 zwycięstwa, 5 remisów, 9 porażek. Średnia: 0.94 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 14. (17 punktów; zwolniony po 18. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 3:1 Cracovia (d), 4:1 Piast Gliwice (d), 4:0 Jagiellonia Białystok (w), 5:0 Miedź Legnica (w).

remisy: 1:1 Lechia Gdańsk (w), 0:0 Pogoń Szczecin (d), 3:3 Zagłębie Sosnowiec (w), 2:2 Górnik Zabrze (w), 1:1 Cracovia (w).

porażki: 0:1, 0:2 Lech Poznań (d, w), 1:2 Korona Kielce (w), 0:1 Wisła Kraków (d), 0:4 Zagłębie Lubin (w), 0:1 Legia Warszawa (d), 1:2 Arka Gdynia (d), 0:3 Wisła Płock (d), 0:2 Lechia Gdańsk (d).

Długą rozmowę Damiana Smyka z Tadeuszem Pawłowskim znajdziecie TUTAJ.

***

KUMKOY 26.01.2019 MECZ TOWARZYSKI --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: LECH POZNAN - SK STURM GRAZ 1:2 ADAM NAWALKA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

20. Adam Nawałka (Lech Poznań),

czyli: „To nie tak miało być, zupełnie nie tak. Cały świat miał być nasz, tylko go brać”.

„Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz” – rzucił kiedyś złotousty Bill Shankly. I można tę sentencję jak ulał dopasować do losów Adama Nawałki i Waldemara Fornalika. Jeszcze kilka lat temu tego drugiego postrzegano jak kompletnego patałacha, który w skandaliczny sposób zmaścił eliminacje do mistrzostw świata 2014. I w ogóle nie wiadomo, po co się do kadry pchał, skoro jest zwykłym ligowym rzemieślnikiem.

Z kolei Nawałkę i jego metody wynoszono pod niebiosa, gdy ten dotarł z reprezentacją Polski do ćwierćfinału Euro 2016. Nawet zataszczenie paru karimat na murawę traktowano wówczas jako kolejne z genialnych posunięć wytrawnego stratega.

Dzisiaj retoryka jest inna. Nawałka? Przesądny oszołom, który kadrze bardziej zaszkodził niż pomógł. Fornalik natomiast… No, w reprezentacji mu się rzeczywiście nie powiodło, ale dostał w spadku taki bajzel po Smudzie, że nawet Herakles by nie podołał  z czyszczeniem tej stajni Augiasza. King jednak w miarę poukładał temat i właściwie, to zostawił Nawałce prawie-gotowca. Wystarczyło potem fuksiarskie zwycięstwo z Niemcami na Narodowym i machina ruszyła.

Cóż – jest to rzecz jasna krzywdząca opinia dla byłego trenera Lecha Poznań, nawet jeżeli została powyżej trochę przerysowana. Lecz Adam Nawałka rzeczywiście wiele w stolicy Wielkopolski narozrabiał i na merytoryczną krytykę bez wątpienia sobie zasłużył. Od kogo jak kogo, ale od tego gościa oczekiwaliśmy wiele. Bardzo wiele. Tymczasem Nawałka rozczarował właściwie na każdej płaszczyźnie. Mit wokół metod tego szkoleniowca runął z nieopisanym łoskotem. Pozostały po nim tylko pogłoski o idiotycznych roszczeniach świrniętego perfekcjonisty. No i – przede wszystkim – fatalne wyniki.

Nawałka przejął Lecha w wygodnym momencie. Jesienią dokończył rozgrywki bazując na tym, co wypracował z zespołem jego poprzednik. W tamtym okresie nikt niczego konkretnego od byłego selekcjonera reprezentacji Polski nie wymagał. Wszyscy czekali tylko na to, co Nawałka wymyśli zimą. Jak przećwiczy rozleniwionych lechitów, jakie plany taktyczne przygotuje ze swoim osławionym sztabem, jak zaskoczy przeciwników. Jaki ma plan na wzmocnienia, kim nas zadziwi? Tymczasem wyszła z tych wszystkich spekulacji jedna, wielka lipa. Fatalny styl gry, konflikt ze wszystkimi wokół. I szybkie pożegnanie z Poznaniem.

Może liczby nie w pełni to oddają, lecz króciutka kadencja Nawałki to największe trenerskie rozczarowanie sezonu.

Bilans Adama Nawałki w Ekstraklasie (2018/19)

11 meczów. 5 zwycięstw, 1 remis, 5 porażek. Średnia: 1.45 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 9. (16 punktów; zwolniony po 27. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 2:0 Śląsk Wrocław (d), 6:0 Zagłębie Sosnowiec (w), 1:0 Wisła Kraków (w), 2:0 Legia Warszawa (d), 1:0 Arka Gdynia (d).

remisy: 0:0 Korona Kielce (w).

porażki: 0:1 Cracovia (w), 1:2 Zagłębie Lubin (d), 0:4 Piast Gliwice (w), 2:3 Miedź Legnica (w), 0:3 Górnik Zabrze (d).

***

WARSZAWA 16.09.2018 MECZ 8. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 1:0 IVAN DJURDJEVIC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

19. Ivan Djurdjević (Lech Poznań),

czyli: „Wam się oczy otworzą, jak mnie się zamkną”.

Patrząc z perspektywy czasu na cały bajzel przy Bułgarskiej… Chyba lepszym rozwiązaniem niż rozkręcanie trenerskiej karuzeli bez najmniejszego pomyślunku byłoby pozostawienie drużyny w rękach Ivana Djurdjevicia na cały sezon. Serb by sobie w spokoju podłubał w bebechach Kolejorza i poukładał tam wszystko po swojemu. Nie był to może najbardziej fortunny wybór na szkoleniowca poznańskiej ekipy, lecz lepszy Djurdjević w garści niż kolejne kombinacje, które całkowicie zdestabilizowały Kolejorza.

Serb pozostawił Lecha na siódmym miejscu w tabeli, z sześcioma punktami straty do podium. Co było oczywiście bardzo rozczarowujące, nie zapominajmy o tym – tym bardziej że Ivan zdążył też wylecieć z europejskich pucharów i, co jeszcze boleśniejsze, z Totolotek Pucharu Polski, gdzie Kolejorz poległ w starciu z Rakowem Częstochowa. Chluby te wyniki Djurdjeviciowi nie przynosiły, stąd niska pozycja w rankingu nie może nikogo dziwić. Za jego sprawą sezon Kolejorza był już jesienią niemalże stracony. Niemniej – świeżo upieczony trener Chrobrego Głogów swoim następcom w niczym specjalnie nie ustępował.

Zganić go na pewno należy – poza cienkimi rezultatami, ale to, jak chciałby klasyk, oczywista oczywistość – za przesadne grzebanie w taktyce, co zdaje się być domeną szkoleniowców rzuconych na zbyt głęboką wodę. Zaczynają oni swoją przygodę od wielkich taktycznych rewolucji, a potem nie są w stanie ich skutecznie przeprowadzić, przytłoczeni przez lawinę bieżących problemów, których – z racji na brak doświadczenia – po prostu się nie spodziewali. To charakterystyczne, że, dajmy na to, Stokowiec, Fornalik czy Ojrzyński w każdym klubie stawiają w pierwszej kolejności na zbudowanie solidnych podstaw, na prostotę. A ewentualne ozdobniki doczepiają w dalszej kolejności. Djurdjević porwał się na system z wahadłowymi jak z motyką na słońce, no i skończył na bruku.

Mimo wszystko – ekipa Kolejorza, choć również pod wodzą Serba nie wygląda na zbyt mocną mentalnie, lecz i tak przebijała na tym polu tę skapcaniałą zgraję, którą nieudolnie próbował zarządzać Nawałka. Stąd Serb ląduje o szczebelek wyżej.

Bilans Ivana Djurdjevicia w Ekstraklasie (2018/19)

14 meczów. 6 zwycięstw, 2 remisy, 6 porażek. Średnia: 1.43 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 7. (20 punktów, zwolniony po 14. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 2:1 Wisła Płock (w), 2:0 Cracovia (d), 1:0 Śląsk Wrocław (w), 4:0 Zagłębie Sosnowiec (d), 2:1 Miedź Legnica (d), 2:1 Korona Kielce (d).

remisy: 1:1 Piast Gliwice (d), 2:2 Górnik Zabrze (w).

porażki: 2:5 Wisła Kraków (d), 1:2 Zagłębie Lubin (w), 0:1 Legia Warszawa (w), 0:1 Arka Gdynia (w), 0:3 Pogoń Szczecin (w), 0:1 Lechia Gdańsk (d).

Przedsezonowa rozmowa Damiana Smyka z Ivanem Djurdjeviciem do przeczytania TUTAJ.

***

WARSZAWA 10.11.2018 MECZ 15. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: WISLA PLOCK - ZAGLEBIE SOSNOWIEC 2:0 ARKADIUSZ KAMIL WOJCIK VALDAS IVANAUSKAS FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

18. Valdas Ivanauskas (Zagłębie Sosnowiec),

czyli: „Wszystko by się udało, gdyby nie ci wścibscy sędziowie z VAR-u!”.

Doceniamy progres, jaki Zagłębie Sosnowiec uczyniło pod wodzą Valdasa Ivanauskasa. Drużyna zaczęła lepiej punktować, z (jeszcze) większym rozmachem atakować, trochę sprawniej się organizować w drugiej linii. Nie udało się litewskiemu mędrcowi poprawić tylko jednego elementu gry, który – niestety – w przypadku Zagłębia okazał się kluczową przyczyną spadku. Chodzi oczywiście o fatalne sędziowanie w Polsce i arbitrów, którzy z premedytacją pogrążyli walecznych sosnowiczan, działając w ramach perfidnego spisku. Chodzi oczywiście o w każdym calu beznadziejną defensywę. Na kogokolwiek by Ivanauskas nie postawił w obronie, ten walił w trakcie spotkania co najmniej ze dwa babole, gwarantujące przeciwnikowi dogodne okazje do zdobycia gola.

Trudno tu nawet winić trenera. Można mu ewentualnie zarzucić tylko to, że nie zgłosił do rozgrywek samego siebie, bo mamy przeczucie, że przy swoim temperamencie całkiem nieźle by się spisywał w rozbijaniu ataków przeciwnika. Tylko te kartki za dyskusje z arbitrami mogłyby zaburzyć harmonię w zespole. A mówiąc już na poważnie – nie sposób regularnie punktować w ekstraklasie, grając kompletnie bez obrony. Ofensywa Zagłębia – choć czasami działająca naprawdę skutecznie, a nawet efektownie – nie była na tyle potężna, by za  każdym razem przelicytować dowolnego rywala i zawsze zapewniać zespołowi o jednego gola więcej.

Pytanie – czy tutaj w ogóle był materiał do jakiejkolwiek poprawy, czy dało się cokolwiek polepszyć? Być może po prostu nie. W każdym razie, Ivanauskas nie znalazł recepty na tę bolączkę. Miał Zagłębie utrzymać, lecz poległ.

Trochę za dużo było u tego szkoleniowca emocji, przede wszystkim tych negatywnych. Awanturowania się, tropienia sędziowskich pomyłek, tworzenia sobie wrogów tam, gdzie ich tak naprawdę nie było. Bo głównym wrogiem Zagłębia Sosnowiec w boju o utrzymanie w ekstraklasie była – powtórzmy – jego własna defensywa. I z tym przeciwnikiem litewski trener nie tyle sobie nie poradził, co w pewnym momencie chyba nawet przestał próbować z nim w jakikolwiek sposób walczyć.

Bilans Valdasa Ivanauskasa w Ekstraklasie (2018/19)

26 meczów. 6 zwycięstw, 4 remisy, 16 porażek. Średnia: 0.85 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 16. (22 punkty).

zwycięstwa: 3:1, 2:0 Miedź Legnica (d, w), 3:2 Arka Gdynia (d), 4:1 Korona Kielce (d), 4:3, 2:1 Wisła Kraków (d, w).

remisy: 2:2 Wisła Kraków (w), 0:0 Piast Gliwice (w), 2:2 Miedź Legnica (w), 0:0 Wisła Płock (w).

porażki: 1:4, 1:2 Jagiellonia Białystok (d, w), 0:2, 1:3 Wisła Płock (w, d), 1:2 Zagłębie Lubin (d), 0:1 Pogoń Szczecin (w), 0:6 Lech Poznań (d), 2:3 Legia Warszawa (d), 0:2, 2:4 Śląsk Wrocław (w, d), 1:2, 0:4 Górnik Zabrze (w, w), 1:2 Cracovia (w), 0:1 Lechia Gdańsk (d), 0:2 Arka Gdynia (w), 2:4 Korona Kielce (d).

Wyczerpująca rozmowa Jakuba Białka z Valdasem Ivanauskasem do przeczytania TUTAJ.

***

BELEK 23.01.2019 MECZ TOWARZYSKI --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: PIAST GLIWICE - QARABAG AGDAM 1:1 MARIUSZ LEWANDOWSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

17. Mariusz Lewandowski (Zagłębie Lubin),

czyli: „Trener zdmuchnięty ze stołka przez Huragan z Morąga”.

Zagłębie Lubin pod wodzą Mariusza Lewandowskiego prawdopodobnie zasługiwałoby na miano najnudniejszej drużyny sezonu 2018/19, gdyby nie numer wywinięty przez zawodników z Dolnego Śląska w Totolotek Pucharze Polski. Miedziowi odpadli z trzecioligowym Huraganem Morąg, zarząd klubu dostał szału i – jak to się malowniczo mówi – szambo wybiło. Pojawiły się groźne oświadczenia władz Zagłębia, a za nimi poszły nerwowe ruchy – sankcje finansowe, groźby odsunięcia niektórych zawodników od składu. Spirala szybko się nakręciła.

Oberwało się również trenerowi, który miał zbyt nonszalancko podejść do rywalizacji z niżej notowanym rywalem.

A to wszystko w momencie, gdy Zagłębie zupełnie przyzwoicie radziło sobie w lidze. Przed nieszczęsnym starciem pucharowym lubinianie mieli na koncie pięć zwycięstw w ekstraklasie, a do tego między innymi remis z liderem z Gdańska. Przytrafiła im się też wstydliwa porażka w derbach z Miedzią Legnica, lecz szybko powetowali ją sobie rozgromieniem 4:0 Śląska Wrocław. Generalnie – było nieźle. Ale się skończyło. Lewandowski pożegnał się z klubem passą czterech meczów bez zwycięstwa, na co złożył się remis i trzy porażki, wszystkie poniesione w fatalnym stylu. Nie było sensu dalej ciągnąć tej współpracy, choć pierwsze kolejki sezonu wcale nie wskazywały na tak drastyczny finał przygody Lewandowskiego w Lubinie. Nie da się ukryć, że wysadzono pod jego posadą spory ładunek dynamitu, a przecież nie Zagłębie pierwsze i nie ostatnie umoczyło w pucharze z niżej notowanym zespołem.

Z czego zapamiętamy zatem trenera Lewandowskiego, oprócz tego, że nie potrafił ugasić w zespole roznieconego przez Huragan pożaru? Szczerze mówiąc, poza tym fatalnym finiszem, gdy sytuacja wymknęła mu się z rąk i drużyna Miedziowych kompletnie się rozsypała – z niczego. Ot, był sobie taki szkoleniowiec w Lubinie. Był i się zmył. Nieciekawa kadencja, na dodatek przedwcześnie zakończona. Summa summarum, nie sposób wystawić pozytywnej recenzji. Tym bardziej że w Lubinie jest potencjał na dobry futbol, czego dowiódł w błyskawicznym tempie Ben van Dael.

Bilans Mariusza Lewandowskiego w Ekstraklasie (2018/19)

13 meczów. 5 zwycięstw, 2 remisy, 6 porażek. Średnia: 1.31 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 9. (17 punktów, zwolniony po 13. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 3:1 Legia Warszawa (w), 2:1 Zagłębie Sosnowiec (d), 1:0 Cracovia (w), 2:1 Lech Poznań (d), 4:0 Śląsk Wrocław (d).

remisy: 3:3 Lechia Gdańsk (w), 3:3 Wisła Płock (d).

porażki: 1:2 Piast Gliwice (w), 0:2 Jagiellonia Białystok (d), 0:2 Miedź Legnica (w), 0:2 Pogoń Szczecin (d), 1:3 Arka Gdynia (w), 0:2 Górnik Zabrze (w).

***

WARSZAWA 20.04.2019 MECZ 31. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: LEGIA WARSZAWA - CRACOVIA KRAKOW --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: LEGIA WARSAW - CRACOVIA CRACOW ALEKSANDAR VUKOVIC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

16. Aleksandar Vuković (Legia Warszawa),

czyli: „Najprawdziwszy z prawdziwych legionistów”.

Vuković to rzadki przypadek trenera, który kompletnie zawalił postawione przed nim zadanie, ale tak naprawdę wszystkie niedostatki swojego warsztatu zademonstrował w pełnej krasie nie w trakcie sezonu, lecz tuż po nim. Na konferencji prasowej. Analiza problemów Legii w jego wykonaniu sprowadzała się niestety wyłącznie do populistycznych recenzji: „Ten prawdziwy legionista, bo zapieprza. Ten sztuczny, bo nie zapieprza”. Aco ujął to rzecz jasna jeszcze mocniej, w swoim stylu. Zapominając chyba, że nie jest już ani kapitanem drużyny, ani dobrym duchem szatni. Tylko trenerem. I naprawdę od trenera oczekuje się czegoś więcej. Niekoniecznie skomplikowanych analiz na gorąco po zawalonym sezonie. Lecz na pewno nie tak prostej, żeby nie powiedzieć – prostackiej tyrady.

A jak to wyglądało boiskowo? Meczów sierpniowych nie liczymy, bo jednak Vuković był wówczas szkoleniowcem jedynie z doskoku. Wiosną z kolei zaczął pracować na własny rachunek i wystartował całkiem nieźle – widać było, że drużyna odżyła, odkąd Serb zaczął sprawować nad nią pieczę. Legia obficie zapunktowała i była w pewnym momencie o krok od tytułu. Wszystko układało się znakomicie. Lechia spuchła, Piast był w tyle, obrońcy tytułu zbierali kolejne punkty…

Jednak im dalej w las, tym gorzej wyglądała gra stołecznej drużyny. Zaś ostatnie mecze sezonu stanowiły wręcz zaprzeczenie pamiętnego hasła „i tak Legia, panowie”.

Niektóre personalne wybory Vukovicia budziły po prostu zdumienie, głęboki szok. Miało się wrażenie, że szkoleniowiec podcina skrzydła własnemu zespołowi, stawiając uparcie na starych wyjadaczy, a trzymając na ławce zawodników zdolnych, by zrobić na murawie różnicę jednym błyskotliwym podaniem, jednym rajdem. I nie ma tu co gadać o przygotowaniu fizycznym. Ricardo Sa Pinto sporo w warszawskim klubie sknocił, ale akurat pod tym kątem przygotował drużynę do rundy wiosennej nienagannie. Właściwie trudno wskazać w ekstraklasie zespół, który gra na większej intensywności niż wykonujący po 110 sprintów na mecz Wojskowi.

Tutaj zabrakło po prostu piłkarskiej klasy. Była szybkość, była siła, była energia, lecz zabrakło koncepcji na spożytkowanie tego potencjału. I Vuković też ponosi za to odpowiedzialność, bo punktował znacznie gorzej od swojego portugalskiego poprzednika, a przecież Sa Pinto za niewinność ze stołka nie wyleciał. Legię dowodzoną przez Aco rywale w grupie mistrzowskiej po prostu rozpracowali.

Bilans Aleksandara Vukovicia w Ekstraklasie (2018/19)

10 meczów. 5 zwycięstw, 2 remisy, 3 porażki. Średnia: 1.70 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 2. (17 punktów).

zwycięstwa: 3:0 Jagiellonia Białystok (d), 2:1 Górnik Zabrze (w), 3:1 Pogoń Szczecin (d), 1:0 Cracovia (d), 3:1 Lechia Gdańsk (w).

remisy: 1:1 Pogoń Szczecin (d), 2:2 Zagłębie Lubin (d).

porażki: 0:1 Lech Poznań (w), 0:1 Piast Gliwice (d), 0:1 Jagiellonia Białystok (w).

Reportaż Norberta Skórzewskiego i Pawła Paczula na temat Aleksandara Vukovicia możecie przeczytać TUTAJ.

***

POZNAN 24.04.2019 MECZ 32. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: LECH POZNAN - LEGIA WARSZAWA --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: LECH POZNAN - LEGIA WARSAW DARIUSZ ZURAW FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

15. Dariusz Żuraw (Lech Poznań),

czyli: „Wiadomo jak, ale przynajmniej stabilnie”.

Ktoś powie, że ustawienie Żurawia aż na piętnastej lokacie to szaleństwo, skoro facet punktuje gorzej od swoich poprzedników, a ci plasują się w zestawieniu znacznie niżej. Trzeba jednak wziąć pod uwagę okoliczności. Djurdjević układał sobie zespół po swojemu latem. Nawałka – zimą. Obaj mieli trochę swobody i czasu na zrealizowanie swoich planów, ale, mniej lub bardziej, spartaczyli robotę. I cały ten pierdolnik wziął w końcu na klatę Żuraw. Tutaj naprawdę cudów się nie należało spodziewać.

Zwłaszcza, że połowa składu Kolejorza jest już na wylocie z Bułgarskiej i pewnie ma – eufemistycznie rzecz ujmując – żal do klubu o atmosferę zbliżającego się pożegnania.

Żuraw doprowadził ten sezon do końca, zachowując resztki godności. Lech w grupie mistrzowskiej zwyciężył z Legią, generalnie – podjął rywalizację ze wszystkimi przeciwnikami, skończyło się oddawanie spotkań bez zaangażowania, w żenującym stylu. A to obserwowaliśmy choćby za kadencji Nawałki. Widać było w postawie Kolejorza jakieś minimalne, dosłownie mikroskopijne powody optymizmu, choć drużyna miała też swoje kłopoty z kontuzjami. Czy były to powody wystarczające, żeby zaufać trenerowi na dłużej, tak jak to w Poznaniu uczyniono? Trudno jednoznacznie ocenić. Niemniej – robotę trenera tymczasowego Żuraw wykonał przyzwoicie. Tylko tyle i aż tyle.

Bilans Dariusza Żurawia w Ekstraklasie (2018/19)

10 meczów. 3 zwycięstwa, 3 remisy, 4 porażki. Średnia: 1.20 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 8. (12 punktów).

zwycięstwa: 3:2 Pogoń Szczecin (d), 1:0 Legia Warszawa (d), 2:1 Lechia Gdańsk (d).

remisy: 3:3 Jagiellonia Białystok (w), 1:1 Pogoń Szczecin (w), 1:1 Zagłębie Lubin (d).

porażki: 0:1 Lechia Gdańsk (w), 0:2 Jagiellonia Białystok (d), 0:1 Cracovia (w), 0:1 Piast Gliwice (w).

Wywiad Damiana Smyka z Dariuszem Żurawiem do przeczytania TUTAJ.

***

WARSZAWA 16.03.2019 MECZ 26. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - SLASK WROCLAW 1:0 SALVADOR AGRA RICARDO SA PINTO FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

14. Ricardo Sa Pinto (Legia Warszawa),

czyli: „Wariat”.

Cóż to był za gość. Niby charakterny, niby zakręcony, niby dostarczający wrażeń na każdej konferencji prasowej, niby kolorowa postać. A jednak kompletnie się za nim nie tęskni. Ricardo Sa Pinto w błyskawicznym tempie zapracował sobie na miano najbardziej antypatycznej postaci w świecie polskiego futbolu. Całe szczęście, że już nie trzeba wysłuchiwać jego tyrad o „szacunku”, o który Portugalczyk tak chętnie się upominał, a którym tak niechętnie obdarzał innych.

Jedno trzeba mu oddać – punktował przyzwoicie. Średnia 1.91 punktu na mecz to ścisła ligowa czołówka, lepszy w minionych rozgrywkach był tylko mistrz Polski, czyli Waldemar Fornalik. Trzeba jednak brać poprawkę na to, że szkoleniowiec Piasta fantastycznie poradził sobie w grupie mistrzowskiej, w której Sa Pinto w ogóle nie wziął udziału. A tam jednak nie tak łatwo o zwycięstwa, przekonał się o tym Aco Vuković. Boleśnie.

Skąd zatem dwunaste miejsce? Cóż – bo oprócz dobrego przygotowania motorycznego i przebłysków indywidualności, w Legii dowodzonej przez Sa Pinto niewiele się mogło podobać. Na atmosferze wokół klubu i niektórych transferach począwszy, a skończywszy na stylu gry Wojskowych.

Legia wymyślona przez portugalskiego furiata to była totalna, boiskowa siermięga. Niezła organizacja w defensywie, lecz w ataku – wyłącznie modlitwy o to, żeby ten czy inny gwiazdor zespołu odpalił indywidualną akcję i w pojedynkę ugrał dla drużyny trzy punkty. Oczy krwawiły od oglądania tych wątpliwej jakości popisów. Nic dziwnego, że Legia na wiosnę zaczęła seryjnie przegrywać ważne mecze. W czapkę od Cracovii, w czapkę od Lecha, w czapkę od Wisły. Jeżeli drużynie przeciwnej udawało się Legię zdominować, albo odciąć od gry jej kluczowych zawodników, Sa Pinto nie przychodził do głowy żaden plan B.

Generalnie – Portugalczyk potwierdził wszystkie obawy związane z jego osobą. Zgodnie z planem – szybko ogarnął drużynę pod kątem fizycznym, odbudowując przy okazji formę paru weteranów. I od tego czasu – zgodnie z przewidywaniami – zaczęły się już wyłącznie kłopoty. To musiało w końcu huknąć, no i huknęło.

Bilans Ricardo Sa Pinto w Ekstraklasie (2018/19)

23 mecze. 13 zwycięstw, 5 remisów, 5 porażek. Średnia: 1.91 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 2. (44 punkty; zwolniony po 27. kolejce sezonu).

zwycięstwa: 2:1, 3:2 Zagłębie Sosnowiec (d, w), 1:0 Lech Poznań (d), 4:1, 2:0 Miedź Legnica (w, d), 1:0, 1:0 Śląsk Wrocław (w, d), 4:0 Górnik Zabrze (d), 1:0 Zagłębie Lubin (w), 3:0 Korona Kielce (d), 2:0 Piast Gliwice (d), 1:0 Wisła Płock (w), 2:1 Arka Gdynia (w).

remisy: 0:0 Cracovia (w), 3:3 Wisła Kraków (d), 1:1 Jagiellonia Białystok (w), 0:0 Lechia Gdańsk (w).

porażki: 1:4 Wisła Płock (d), 1:2 Pogoń Szczecin (w), 0:2 Cracovia (d), 0:2 Lech Poznań (w), 0:4 Wisła Kraków (w).

***

KIZILAGAC 28.01.2019 ZGRUPOWANIE MIEDZI LEGNICA W TURCJI - TRENING --- MIEDZ LEGNICA TRAINING CAMP IN TURKEY DOMINIK NOWAK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

13. Dominik Nowak (Miedź Legnica),

czyli: „Pożegnanie z klasą”.

Teraz z kolei zapytacie gniewnie: „Co u licha na trzynastym miejscu tak prestiżowego rankingu robi gość, który spuścił swoją drużynę do I ligi?!”.

Spieszymy zatem z odpowiedzią, uprzedzając głosy świętego oburzenia – Dominik Nowak i jego Miedź Legnica rzeczywiście opuszczają ekstraklasę w tempie ekspresowym, po zaledwie jednym sezonie spędzonym w najwyższej klasie rozgrywkowej. Lecz szkoleniowiec legniczan pozostawił po sobie naprawdę dobre wrażenie. Potencjału na utrzymanie się w elicie było w Miedzi nie tak znowu wiele, tymczasem o degradacji zadecydowały naprawdę niuansiki.

To nie był żaden kataklizm, spadek na zbity pysk okraszony wyśrubowaniem paru negatywnych rekordów. Miedź biła się o ligowy byt do samego końca sezonu, jak równy z równym rywalizując przeciwko zespołom o znacznie mocniejszych składach. 40 punktów to jest naprawdę przyzwoity dorobek, w zeszłym sezonie mniej zdobyły… Piast i Lechia. To tylko o jeden punkt mniej od Wisły Płock z Furmanem i Borysiukiem w środku pola. To tylko o cztery punkty mniej od Śląska Wrocław z Robakiem.

Legniczanie napsuli rywalom sporo krwi, również tym znacznie wyżej notowanym. I przez sporą część sezonów starali się grać przy okazji ambitnie. Nie tylko z pazurem, lecz również z polotem. Widać było w drużynie zamysł i rękę trenera, a miłym bonusikiem był również półfinał Totolotek Pucharu Polski.

Dominik Nowak robi w Legnicy świetną robotę i degradacja nie może tego faktu przykryć. Zresztą – władze klubu dobrze o tym wiedzą i chcą kontynuować współpracę ze swoim szkoleniowcem. Jasne – ekipa z Dolnego Śląska szybko połapała się, że wesołą ofensywą niewiele uda się w ekstraklasie ugrać, a starzy wyjadacze takiego nazbyt ochoczo brykającego beniaminka zawsze zdołają skarcić, korzystając z większego doświadczenia. Im dalej w las, tym mniej było w grze Miedzi uroku, a więcej zagęszczania defensywy, dziwnych manewrów w środkowej strefie i wyczekiwania na przebłyski szalejącego za dwóch Forsella. Ale taka taktyczna elastyczność to też jest przecież atut trenera!

Tak czy owak – jeżeli za którymś z beniaminków-spadkowiczów będziemy tęsknić, to właśnie za Miedzianką. I duża w tym zasługa jej szkoleniowca. Zaproponował dużo więcej piłkarskiej jakości, niż można było się po jego drużynie spodziewać.

Bilans Dominika Nowaka w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 10 zwycięstw, 1o remisów, 17 porażek. Średnia: 1.08 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 15. (40 punktów).

zwycięstwa: 1:0 Pogoń Szczecin (d), 3:2 Jagiellonia Białystok (w), 2:0 Zagłębie Lubin (d), 2:0 Wisła Kraków (d), 3:1 Górnik Zabrze (w), 2:1, 3:2 Wisła Płock (d, d), 3:2 Lech Poznań (d), 2:1 Cracovia (d), 5:4 Wisła Kraków (w).

remisy: 1:1 Korona Kielce (d), 2:2 Wisła Płock (w), 2:2 Piast Gliwice (d), 0:0 Cracovia (w), 0:0 Lechia Gdańsk (d), 0:0 Korona Kielce (w), 0:0 Śląsk Wrocław (w), 1:1 Arka Gdynia (w), 2:2 Zagłębie Sosnowiec (d), 0:0 Korona Kielce (w).

porażki: 1:2 Wisła Kraków (w), 1:3 Górnik Zabrze (d), 0:2 Lechia Gdańsk (w), 1:4, 0:2 Legia Warszawa (d, w), 1:2 Lech Poznań (w), 1:3, 0:2 Zagłębie Sosnowiec (w, d), 0:5, 0:2 Śląsk Wrocław (d, d), 0:4, 0:2 Arka Gdynia (d, w), 0:2 Pogoń Szczecin (w), 0:3 Jagiellonia Białystok (d), 0:3 Zagłębie Lubin (w), 1:2 Piast Gliwice (w), 0:1 Górnik Zabrze (d).

Przemysław Michalak porozmawiał przed sezonem z Dominikiem Nowakiem, można wrócić do wywiadu TUTAJ.

***

WARSZAWA 16.03.2019 MECZ 26. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - SLASK WROCLAW VITEZSLAV LAVICKA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

12. Vitezslav Lavicka (Śląsk Wrocław),

czyli: „Utrzymanie i nic w gratisie”.

Imponujące CV, wielkie doświadczenie, wspaniałe sukcesy sprzed lat – wiele przemawiało za tym, żeby obdarzyć trenera Lavickę dużym kredytem zaufania, gdy Czech zawitał do Wrocławia. Zresztą – nie bez kozery biły się o jego usługi także inne polskie kluby. Dziś jednak nie jesteśmy już wobec tego szkoleniowca aż tak optymistycznie nastawieni, bo jak na razie Śląsk pod wodzą Lavicki nie oczarował. Przedostatnie miejsce w tabeli po 34 kolejkach to w zasadzie spora wtopa. Właśnie takiej nerwówki trener wrocławian miał uniknąć.

Ostatecznie utrzymanie udało się rzecz jasna przyklepać, lecz – jak w starym dowcipie – niesmak pozostał. Choć trzeba Czechowi oddać, że na finiszu ligi jego podopieczni spięli pośladki i „walkę o spadek” zakończyli z przytupem.

Oczywiście do ewentualnych osądów należy w tym przypadku podejść z wielką pokorą. Waldemar Fornalik także w 2018 roku z niemałymi kłopotami utrzymał Piasta w ekstraklasie, żeby rok później ją wygrać. Niewykluczone, że Lavicka również potrzebuje po prostu czasu, żeby uporządkować sytuację w Śląsku i poukładać zespół po swojemu. Chcielibyśmy w to wierzyć, aczkolwiek jak na razie niewiele zwiastuje jakiś spektakularny progres wrocławian. Śląsk na początku rozgrywek był żałosny. Śląsk w drugiej części rozgrywek był często tylko trochę lepszy i miał tylko trochę więcej przebłysków takiej naprawdę porządnej gry. Zawodzili szczególnie weterani, do których Lavicka ewidentnie nie dotarł. Między innymi dlatego w pewnym momencie część obowiązków zdjęła z niego grupa ultrasów, urządzając drużynie „trening mentalny” i dokonując kilka zmian w wyjściowej jedenastce.

Śląsk rozpaczliwie potrzebuje wstrząsu, wietrzenia szatni. Jeżeli trener Lavicka nie podkręci trochę atmosfery i nie przemówi paru zawodnikom do rozumu albo po prostu nie wpłynie na zmiany kadrowe w klubie, to wrocławska drużyna chyba będzie kontynuować bicie rekordów punktowych w grupie spadkowej, gdzie i tak jest już teraz historycznym liderem, z wielką przewagą nad resztą stawki. To niejako podsumowanie ostatnich lat przeciętności Śląska, w którą czeski szkoleniowiec jak na razie się wpisał, zamiast rozłupać ją na miazgę młotem pneumatycznym. Ale może na drastyczne ruchy przyjdzie czas dopiero latem? Zatem – chwytamy mocno za lejce i hamujemy pędzący powóz, załadowany stertą krytycznych uwag.

Czech zrobił swoje, czyli utrzymał wrocławian w ekstraklasie. Taki był jego cel, misję wykonał. Szkoda po prostu, że nie dorzucił niczego w gratisie.

Bilans Vitezslava Lavicki w Ekstraklasie (2018/19)

17 meczów. 8 zwycięstw, 2 remisy, 7 porażek. Średnia: 1.53 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 12. (26 punktów).

zwycięstwa: 2:0, 4:2 Zagłębie Sosnowiec (d, w), 2:0 Zagłębie Lubin (d), 2:0 Jagiellonia Białystok (d), 2:0 Arka Gdynia (w), 2:1 Wisła Płock (d), 2:0 Miedź Legnica (w), 4:0 Arka Gdynia (d).

remisy: 0:0 Miedź Legnica (d), 1:1 Wisła Kraków (w).

porażki: 0:1 Wisła Kraków (w), 0:2 Piast Gliwice (w), 0:1 Legia Warszawa (w), 0:2 Wisła Płock (w), 0:1, 1:2 Górnik Zabrze (d, d), 0:2 Korona Kielce (w).

***

PLOCK 25.04.2019 MECZ 32. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: WISLA PLOCK - KORONA KIELCE GINO LETTIERI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

11. Gino Lettieri (Korona Kielce),

czyli: „Cienka granica między stabilizacją, a stagnacją”.

Z jednej strony – znowu można odtrąbić sukces. Spokojne utrzymanie Korony Kielce było niewątpliwie priorytetem dla Gino Lettierego, no i ten cel udało się osiągnąć z palcem w nosie. Ale czy w lidze, w której walczący o utrzymanie Piast Gliwice zostaje w kolejnym sezonie mistrzem Polski naprawdę można aż tak wąsko wyznaczać zakres swoich ambicji? Nie jest to oczywiście sugestia, że oczekujemy od ekipy z Kielc walki o najwyższy stopień podium w ekstraklasie. Za dużo tam braków i kadrowych zawirowań. Lecz trudno też w tej drużynie dostrzec progres, rozwój. Jakiś nowy pomysł na futbol, krok do przodu względem dotychczasowej siermięgi. Nie widać wielu ciekawych, młodych zawodników. W tych elementach panuje w stolicy województwa świętokrzyskiego straszliwa stagnacja. Ani jeden piłkarz z kategorii u-23 nie rozegrał w minionym sezonie choćby 1500 minut.

Najwięcej czasu dostali Ivan Jukić (22 lata; 1301 minut), Wato Arweładze (21 lat; 1180 minut) i Marcin Cebula (23 lata; 1159 minut). Szału nie ma, tym bardziej, że ten ostatni to rocznik 1995 i pewnie prochu już nie wymyśli. W zespole bez specjalnych ambicji – poza uniknięciem spadku – oczekiwalibyśmy jednak więcej młodzieżowych akcentów.

Korona pod wodzą Lettierego coraz bardziej przypomina więc drużynę skazaną na przeciętność. Niemniej jednak – wiecznie pokrzywdzony przez świat Gino to niezmiennie szkoleniowiec, który ma więcej zalet niż wad i często musi działać w warunkach, które niejednego trenera wpędziłby w depresję. Jesienią Korona – poskładana w dużej mierze z zawodników o szemranej reputacji – potrafiła prezentować naprawdę skuteczny, choć niezbyt atrakcyjny futbol. Gorzej było natomiast wiosną, gdy element braku atrakcyjności, owszem, pozostał, lecz zaniknęła gdzieś wcześniejsza skuteczność.

Może Lettieri drażnić ignorowaniem grup młodzieżowych i smęceniem na konferencjach prasowych, lecz poukładać grę pierwszego zespołu ten gość po prostu potrafi jak mało kto.

Bilans Gino Lettierego w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 12 zwycięstw, 11 remisów, 14 porażek. Średnia: 1.27 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 10. (47 punktów).

zwycięstwa: 2:1 Wisła Płock (w), 2:1, 2:0 Śląsk Wrocław (d, d), 2:1, 2:1 Arka Gdynia (d, w), 3:1, 4:2 Zagłębie Sosnowiec (d, w), 1:0 Wisła Kraków (w), 1:0 Zagłębie Lubin (w), 1:0 Piast Gliwice (d), 4:2 Górnik Zabrze (d), 3:1 Jagiellonia Białystok (w).

remisy: 1:1 Górnik Zabrze (d), 1:1, 0:0 Miedź Legnica (w, d), 1:1 Pogoń Szczecin (w), 1:1 Jagiellonia Białystok (d), 2:2 Wisła Płock (d), Śląsk Wrocław (w), 0:0 Miedź Legnica (d), 0:0 Lechia Gdańsk (D), 1:1 Pogoń Szczecin (d), 0:0 Lech Poznań (d).

porażki: 1:2, 0:3  Legia Warszawa (d, w), 0:2 Lechia Gdańsk (w), 1:2 Lech Poznań (w), 0:1, 1:2 Cracovia (d, w), 1:4 Zagłębie Sosnowiec (w), 2:6, 0:1 Wisła Kraków (d, w), 0:2 Zagłębie Lubin (d), 0:4 Piast Gliwice (w), 1:2 Wisła Płock (w), 0:2 Arka Gdynia (d), 0:3 Górnik Zabrze (d).

Głośny, nieautoryzowany wywiad Jakuba Biała z Gino Lettierim przypomnicie sobie TUTAJ.

***

LEGIONOWO 31.10.2018 MECZ 1/16 FINALU PUCHAR POLSKI SEZON 2018/19 --- 1/16 FINAL OF POLISH CUP FOOTBALL MATCH: LEGIONOVIA LEGIONOWO - GORNIK ZABRZE 0:1 MARCIN BROSZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

10. Marcin Brosz (Górnik Zabrze),

czyli: „Nie samą młodzieżą żyje człowiek”.

Już w 125 meczach (wg licznika portalu Transfermarkt) Marcin Brosz poprowadził do boju ekipę Górnika Zabrze. Całkiem przyzwoity wynik, choć jesienią temperatura trenerskiego stołka przy Roosevelta zaczynała niepokojąco wzrastać.

Po dwudziestu kolejkach minionego sezonu Górnik miał na koncie tylko 17 punktów i ostatecznie przezimował na przedostatnim miejscu w tabeli. Zabrzanie wiosnę zaczęli z ośmioma punktami straty do Arki Gdynia, z czterema oczkami mniej do Miedzi Legnica. To było spore rozczarowanie – ostatecznie nikt już nie pamiętał, że Górnik w sezonie 2017/18 był w ekstraklasie jedynie beniaminkiem. Wszyscy natomiast doskonale pamiętali, że drużyna Marcina Brosza została rewelacją sezonu i wzięła udział w eliminacjach do Ligi Europy. Oczekiwania były zatem jasne – Brosz lada chwila wyciągnie z rękawa kolejnego Kurzawę, kolejnego Kądziora i kolejnego Żurkowskiego. Bo to przecież takie proste, czyż nie? Wystarczy nafaszerować kadrę młodzieżowcami.

A tu figa. Okazało się, że proces kreowania nowych gwiazd ekstraklasy w ten sposób nie funkcjonuje i dopiero zimowe transfery pozwoliły Górnikowi odbudować dawną formę. Trener Brosz dostał do dyspozycji paru zawodników ogranych w profesjonalnej piłce i natychmiast zmontował w Zabrzu na nowo całkiem fajnie funkcjonującą mieszankę rutyny z młodością. Która rzecz jasna okazała się znacznie mocniejsza niż mikstura… młodości z młodością.

Na finiszu sezonu zabrzanie pozamiatali konkurencję z grupy spadkowej, między innymi dwa razy w krótkim odstępie czasu ogrywając wrocławski Śląsk. Potwierdziło się zatem po raz kolejny, że trenerowi Broszowi nie potrzeba wiele, aby stworzyć zespół bardzo przyzwoicie punktujący, a jednocześnie prezentujący futbol miły dla oka. Średnia 1.24 punktu na mecz może nie powoduje, że szczęka opada do samiuśkiej podłogi, lecz biorąc pod uwagę wyłącznie okres od lutego do końca sezonu, statystyki są już znacznie bardziej efektowne. 9 zwycięstw, 2 remisy, 6 porażek, 1.71 punktu na mecz. Klasa.

Bilans Marcina Brosza w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 12 zwycięstw, 10 remisów, 15 porażek. Średnia: 1.24 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 11. (46 punktów).

zwycięstwa: 3:1, 1:0 Miedź Legnica (w, w), 2:0 Zagłębie Lubin (d), 4:0 Wisła Płock (w), 2:0 Wisła Kraków (d), 2:1, 4:0 Zagłębie Sosnowiec (d, d), 3:0 Lech Poznań (w), 1:0, 2:1 Śląsk Wrocław (w, w), 1:0 Arka Gdynia (d), 3:0 Korona Kielce (w).

remisy: 1:1 Korona Kielce (d), 1:1 Wisła Płock (d), 1:1, 1:1 Arka Gdynia (w, d), 1:1 Pogoń Szczecin (d), 1:1 Zagłębie Sosnowiec (w), 2:2 Lech Poznań (d), 2:2 Śląsk Wrocław (d), 2:2 Jagiellonia Białystok (w), 1:1 Zagłębie Lubin (w).

porażki: 0:2 Lechia Gdańsk (d), 3:0 Wisła Kraków (w), 1:3 Jagiellonia Białystok (d), 0:1 Piast Gliwice (w), 0:2 Cracovia (w), 0:4 Legia Warszawa (w), 2:4 Korona Kielce (w), 1:3 Miedź Legnica (d), 0:4 Lechia Gdańsk (w), 1:3 Pogoń Szczecin (w), 0:2 Piast Gliwice (w), 0:1 Cracovia (d), 1:2 Legia Warszawa (d), 1:2 Wisła Kraków (d), 0:1 Wisła Płock (d).

***

BIALYSTOK 26.10.2018 MECZ 13. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: JAGIELLONIA BIALYSTOK - LEGIA WARSZAWA --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: JAGIELLONIA BIALYSTOK - LEGIA WARSAW IRENEUSZ MAMROT FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

9. Ireneusz Mamrot (Jagiellonia Białystok),

czyli: „W pizdu, co za sezon…”.

Zamiast mistrzostwa – piąte miejsce w tabeli. Zamiast krajowego pucharu – frajersko przegrany finał ze słabo już wtedy dysponowaną Lechią Gdańsk. Do tego nieudana rewolucja transferowa zimą, pogłoski o kwasach w szatni, wyraźny zjazd formy u paru kluczowych zawodników i ciągłe spekulacje na temat podmianki szkoleniowca. Nie był to udany sezon dla Jagiellonii, a co za tym idzie – także dla Ireneusza Mamrota. Choć apetyty po rozgrywkach 2017/18 były rozbudzone, a niezły start i równoległe kłopoty Legii oraz Lecha zdawały się zwiastować, że nadszedł wreszcie czas na długo wyczekiwane mistrzostwo białostoczan.

Trochę zmarnowała Jagiellonia ten sezon przesilenia, nie ma co ukrywać. I być może będą sobie na Podlasiu pluć z tego powodu w brodę jeszcze przez lata, tak jak kibice Arsenalu i Tottenhamu, którym przeszła koło nosa szansa na upragnione mistrzostwo w 2016 roku, gdy sezon zawaliły równocześnie obie ekipy z Manchesteru, Liverpool oraz Chelsea, ale na szczycie tabeli skończyło sensacyjnie Leicester, nie Kanonierzy czy Koguty.

Jaga, trochę właśnie jak wspomniane ekipy z Londynu, od dłuższego czasu kręci się już wokół złotego medalu, lecz nigdy nie potrafi postawić kropki nad i. Kto wie, kiedy nadarzy się lepsza okazja niż ta, którą teraz białostoczanie przegapili.

Nie można oczywiście całej winy za niepowodzenia klubu zrzucać na barki trenera Mamrota, z którym – i słusznie – przedłużono kontrakt. Jednak brak Jagiellonii w europejskich pucharach jest także jego winą. Pod kilkoma chybionymi decyzjami kadrowymi trener podpisał się osobiście, sporo się mówiło o błędach w przygotowaniu fizycznym drużyny, a do tego dochodzą jeszcze kłopoty z wkomponowywaniem młodych zawodników do wyjściowej jedenastki, co było wszak specjalnością Michała Probierza. Jest za co Mamrota zatem krytykować, lecz nie zapominajmy, jak niewiele Jadze brakowało, żeby skończyć rozgrywki ligowe na czwartej lokacie i dorzucić do tego Totolotek Puchar Polski.

Jakże inna byłaby śpiewka, gdyby losy dwóch starć z Lechią Gdańsk potoczyły się inaczej, prawda?

Bilans Ireneusza Mamrota w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 16 zwycięstw, 9 remisów, 12 porażek. Średnia: 1.54 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 5. (57 punktów).

zwycięstwa: 2:0 Arka Gdynia (w), 1:0 Wisła Kraków (d), 2:0 Zagłębie Lubin (w), 2:1 Piast Gliwice (d), 3:1, 1:0 Cracovia (d, w), 3:1 Górnik Zabrze (w), 2:1, 4:2 Pogoń Szczecin (d, d), 4:1, 2:1 Zagłębie Sosnowiec (w, d), 3:1 Arka Gdynia (d), 3:0 Miedź Legnica (w), 1:0 Wisła Płock (d), 2:- Lech Poznań (w), 1:0 Legia Warszawa (d).

remisy: 1:1 Wisła Płock (w), 1:1 Korona Kielce (w), 1:1 Legia Warszawa (d), 2:2, 3:3 Lech Poznań (d, d), 2:2 Wisła Kraków (w), 1:1 Piast Gliwice (d), 2:2: Górnik Zabrze (d), 0:0 Pogoń Szczecin (w).

porażki: 0:1, 2:3, 0:2 Lechia Gdańsk (d, w, w), 2:3 Miedź Legnica (d), 0:4, 0:2 Śląsk Wrocław (d, w), 0:4, 0:2 Zagłębie Lubin (d, w), 0:1 Cracovia (w), 1:3 Korona Kielce (d), 0:3 Legia Warszawa (w), 1:2 Piast Gliwice (w).

Ostatnia rozmowa Weszłopolskich z Ireneuszem Mamrotem do przesłuchania TUTAJ.

***

PLOCK 03.05.2019 MECZ 34. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: WISLA PLOCK - ARKA GDYNIA JACEK ZIELINSKI LESZEK OJRZYNSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

7. Leszek Ojrzyński (Wisła Płock) & Jacek Zieliński (Arka Gdynia),

czyli: „Przybyli, zobaczyli, utrzymali”.

Jakie to wszystko jest w ekstraklasie proste, czyż nie? Bierzesz porządnego trenera z doświadczeniem i on ci robi wynik. Niesamowite, na jak wiele eksperymentów potrafią się czasem skusić działacze polskich klubów, zwłaszcza najbogatszych, zanim dojdą do tych najbardziej oczywistych wniosków.

Jacek Zieliński i Leszek Ojrzyński objęli drużyny w momencie, gdy te znajdowały się w totalnej rozsypce. Były rozbite piłkarsko i mentalnie. Ten pierwszy stanął za sterami gdyńskiej Arki, gdy żółto-niebiescy znajdowali się na trzynastym miejscu, z jednym punktem przewagi nad strefą spadkową. Na zwycięstwo czekali od listopada. Arka tonęła. Ojrzyński wdepnął w bardzo podobne bagno – przejął piętnasty zespół w tabeli, mający trzy oczka straty do bezpiecznej pozycji w stawce. Wydawało się zresztą początkowo, że to właśnie tych dwóch doświadczonych szkoleniowców między sobą rozstrzygnie, kto oprócz Zagłębia Sosnowiec pożegna się z ekstraklasą.

Nic bardziej mylnego. Bo i Zieliński, i Ojrzyński z miejsca swoje ekipy poukładali, podźwignęli i utrzymali. Szkoleniowiec Wisły zakończył sezon z bilansem 5-2-2, trener Arki zanotował 4-2-2. A mówimy o zespołach, które od początku grudnia, aż do momentu wiosennych zmian na trenerskim stołku wygrały łącznie jeden mecz w lidze.

Jeden mecz! Zieliński i Ojrzyński wygrali ich dziewięć, wszystkie na najgorętszym etapie sezonu.

Drugi i ostatni raz decydujemy się na sklasyfikowanie szkoleniowców ex aequo, bo nie ma większego sensu roztrząsanie, która z nowych mioteł miała do uprzątnięcia większy bałagan i która uwinęła się ze swoją pracą sprawniej. Arka i Wisła stanowiły wyzwanie bardzo podobnego kalibru, a liczy się przecież przede wszystkim efekt, który w tym przypadku jest jednoznaczny – Arkę Gdynia i Wisłę Płock będziemy w przyszłym sezonie oglądać w ekstraklasie, choć poprzednicy Zielińskiego i Ojrzyńskiego, zresztą do spółki z działaczami obu klubów, zrobili naprawdę wiele, żeby jednak z najwyższej klasy rozgrywkowej z hukiem zlecieć. Choć obaj szkoleniowcy popracowali w tym sezonie krótko, odcisnęli olbrzymie piętno na końcowym rozstrzygnięciach. Tak, jak to zresztą mają w zwyczaju czynić.

Bilans Leszka Ojrzyńskiego w Ekstraklasie (2018/19)

9 meczów. 5 zwycięstw, 2 remisy, 2 porażki. Średnia: 1.89 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 14. (17 punktów).

zwycięstwa: 2:0 Śląsk Wrocław (d), 3:1 Zagłębie Sosnowiec (w), 3:2 Wisła Kraków (w), 2:1 Korona Kielce (d), 1:0 Górnik Zabrze (w).

remisy: 1:1 Arka Gdynia (d), 0:0 Zagłębie Sosnowiec (d).

porażki: 2:3 Miedź Legnica (w), 1:2 Śląsk Wrocław (w).

Bilans Jacka Zielińskiego w Ekstraklasie (2018/19)

8 meczów. 4 zwycięstw, 2 remisy, 2 porażki. Średnia: 1.75 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 13. (14 punktów).

zwycięstwa: 2:0 Miedź Legnica (d), 2:0 Korona Kielce (w), 2:0 Zagłębie Sosnowiec (d), 3:1 Wisła Kraków (d).

remisy: 1:1 Miedź Legnica (d), 1:1 Wisła Płock (w).

porażki: 0:1 Górnik Zabrze (w), 0:4 Śląsk Wrocław (w).

Wywiad Mateusza Rokuszewskiego z Jackiem Zielińskim można odświeżyć sobie TUTAJ.

***

WARSZAWA 13.04.2019 MECZ 30. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - POGON SZCZECIN KOSTA RUNJAIC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

6. Kosta Runjaić (Pogoń Szczecin),

czyli: „Raz lepiej, raz gorzej, byle do przodu”.

I jak tu ocenić trenera Pogoni Szczecin? Na pewno pozytywnie. Bo jest go za co chwalić, choć jest też za co zganić. Lecz bez dwóch zdań znajdujemy zdecydowanie więcej pozytywów, które można zapisać na konto trenera Portowców. Choć trochę Kosta Runjaić również nabroił.

Najpierw zatem o problemach. Cholera jasna – nie może być tak, że Portowcy nie potrafią w lidze wygrać przez osiem pierwszych kolejek, na dodatek odpadając po drodze z Totolotek Pucharu Polski. Startowanie rozgrywek z takim garbem praktycznie unicestwia jakiekolwiek pucharowe ambicje, choć przecież coraz głośniej się o takowych w Szczecinie przebąkuje. Później oczywiście podopieczni Runjaicia ładnie się odkuli, notując świetną passę w ekstraklasie od połowy września do końca listopada. Osiem meczów, siedem zwycięstw – piękna seria. Na dodatek wykręcona w świetnym stylu. Jednak w końcowym rozrachunku punktów roztrwonionych w pierwszej fazie rozgrywek nie udało się nadrobić.

Za co natomiast warto szkoleniowca Portowców pochwalić? Cóż – rozkwit takich zawodników jak Sebastian Walukiewicz, Adam Buksa, czy nawet Kamil Drygas to z pewnością duża zasługa trenera Runjaicia. I wypada też docenić finisz sezonu, gdy Pogoń w teorii rywalizowała już o czapkę gruszek, a w praktyce uprzykrzyła życie wszystkim swoim rywalom, choć ci jak najbardziej wojowali o poważną stawkę. Rozgromiona Cracovia, zastopowany Piast, pognębiona Legia.

Można powiedzieć, że Pogoń w końcówce rozgrywek niespodziewanie rozdawała karty i była uczciwym krupierem.

A tak poza wszystkim – szczecinianie w wielu momentach sezonu 2018/19 prezentowali po prostu efektowny futbol. Spokojne konstruowanie akcji, wyprowadzanie piłki po ziemi, na spokoju, z własnej połowy, umiejętne oskrzydlanie akcji. To jest naprawdę mądrze poukładana drużyna, choć wciąż przecież konstruowana raczej z myślą o przyszłości niż teraźniejszości. Kosta Runjaić ma z klubem podpisany kontrakt do 2022 roku i wydaje się jak najbardziej rozsądnym rozwiązaniem, że to właśnie jemu powierzono tak ważną rolę w tym piłkarskim projekcie. Właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Bilans Kosty Runjaicia w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 14 zwycięstw, 10 remisów, 13 porażek. Średnia: 1.41 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 7. (52 punkty).

zwycięstwa: 2:1, 3:2 Wisła Kraków (d, w), 2:0, 3:2 Zagłębie Lubin (w, w), 4:0, 2:0 Wisła Płock (d, w), 3:0 Lech Poznań (d), 3:2 Arka Gdynia (w), 2:1 Legia Warszawa (d), 2:0 Miedź Legnica (d), 1:0 Zagłębie Sosnowiec (d), 2:1 Śląsk Wrocław (d), 3:1 Górnik Zabrze (d), 3:0 Cracovia (w).

remisy: 1:1 Cracovia (d), 0:0 Śląsk Wrocław (w), 1:1 Górnik Zabrze (d), 1:1, 1:1 Korona Kielce (d, w), 0:0 Jagiellonia Białystok (d), 3:3 Arka Gdynia (d), 1:1 Lech Poznań (d), 1:1 Legia Warszawa (w), 0:0 Piast Gliwice (d).

porażki: 0:1 Miedź Legnica (w), 0:2, 0:3 Piast Gliwice (d, w), 0:3 Zagłębie Sosnowiec (w), 2:3, 1:2, 3:4 Lechia Gdańsk (d, w, d), 1:2, 2:4 Jagiellonia Białystok (w, w), 1:2 Cracovia (w), 0:3 Zagłębie Lubin (d), 2:3 Lech Poznań (w), 1:3 Legia Warszawa (w).

***

BELEK 22.01.2019 MECZ TOWARZYSKI: ZAGLEBIE LUBIN - UJPEST FC BUDAPESZT 2:0 --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: ZAGLEBIE LUBIN - UJPEST FC BUDAPEST 2:0 BEN VAN DAEL FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

5. Ben van Dael (Zagłębie Lubin),

czyli: „тише едешь, дальше будешь”.

„Wolniej jedziesz, dalej zajedziesz” – mówi rosyjskie powiedzenie. I z tego założenia wyszli chyba ludzie w Zagłębiu Lubin. Jesienią zrobiło się wokół tego klubu głośno, lecz wyłącznie w negatywnym sensie – kompromitacja w Totolotek Pucharze Polski podkopała pozycję omawianego już trenera Lewandowskiego, potem bez końca trwały poszukiwania jego ewentualnego następcy. Ostatecznie zaufaniem obdarzono Bena van Daela, choć Holender zapowiadał się raczej na opcję tymczasową.

Został jednak na stałe i to cholernie dobrze, że został. Bo poukładał Zagłębie. Bez medialnego huku, bez zadęcia, również – co trzeba otwarcie powiedzieć – bez jakichś wielkich, boiskowych fajerwerków. Niemniej, van Dael z dużą wprawą ugasił płonące w szatni pożary, zaś w kwestiach taktycznych szybko znalazł odpowiedni środki, które pozwoliły drużynie odrodzić się niczym feniksowi z popiołu. Ostatecznie dla klubu o takich ambicjach i potencjale, brak awansu do górnej ósemki byłby po prostu katastrofą i powodem do wstydu. A na to się właśnie zanosiło, gdy Miedziowi wpadli jesienią w dołek. Tymczasem holenderski szkoleniowiec w pewnym momencie mógł nawet sprowokować tych najbardziej optymistycznych kibiców Zagłębia do dyskusji o wskoczeniu na miejsce premiowane udziałem w kwalifikacjach do Ligi Europy.

Odżył Filip Starzyński, kapitalnie na skrzydle radził sobie Bartłomiej Pawłowski, jednym z odkryć sezonu należy określić Bartosza Slisza. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Filozofia van Daela ewidentnie spodobała się lubinianom, a jego styl gry pozwolił paru lekko zardzewiałym zawodnikom złapać potężny wiatr w żagle.

Krótko mówiąc – rozkręcili się doświadczeni, a cenne minuty zebrali też młodzi. Trudno było od van Daela wymagać czegoś więcej. 1.5 punktu na mecz to przyzwoity dorobek, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Zagłębie najgorzej punktowało na początku kadencji Holendra (gdy drużyna znajdowała się w zupełnej rozsypce) i w grupie mistrzowskiej (gdy dogasała motywacja do walki o najwyższe cele). Jeżeli odjąć trzy porażki, od których van Dael zaczął swoją przygodę z funkcją pierwszego trenera Miedziowych, otrzymamy już średnią 1.71 punktu na spotkanie. To dużo lepszy wynik niż osiągi Mamrota, Runjaicia czy Probierza.

Co się będziemy rozwodzić – Ben van Dael zrobił robotę. Czekamy na więcej.

Bilans Bena van Daela w Ekstraklasie (2018/19)

24 mecze. 10 zwycięstw, 6 remisów, 8 porażek. Średnia: 1.50 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 6. (36 punktów).

zwycięstwa: 2:1 Zagłębie Sosnowiec (w), 4:0, 2:0 Jagiellonia Białystok (w, d), 2:1 Lech Poznań (w), 3:0 Miedź Legnica (d), 2:1 Lechia Gdańsk (d), 3:0 Pogoń Szczecin (w), 1:0 Wisła Płock (w), 2:0 Korona Kielce (w), 3:1 Wisła Kraków (d).

remisy: 2:2 Piast Gliwice (d), 0:0 Arka Gdynia (d), 1:1 Górnik Zabrze (d), 1:1 Lech Poznań (w), 1:1 Lechia Gdańsk (w), 2:2 Legia Warszawa (w).

porażki: 0:1 Korona Kielce (d), 2:3 Wisła Kraków (w), 0:1 Legia Warszawa (d), 1:2, 1:2 Cracovia (d, d), 0:2 Śląsk Wrocław (w), 2:3 Pogoń Szczecin (d), 0:1 Piast Gliwice (w).

Rozmowa Jakuba Białka z Benem van Daelem do przeczytania TUTAJ.

***

KEMERAGZI 27.01.2019 MECZ TOWARZYSKI: WISLA KRAKOW - ETYR WIELKIE TYRNOWO 1:1 --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: WISLA CRACOW - ETAR VELIKO TARNOVO 1:1 MACIEJ STOLARCZYK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

4. Maciej Stolarczyk (Wisła Kraków),

czyli: „Jak do tego doszło – nie wiem, Wisła najpiękniej w lidze gra”.

Serio. Jesienią, zanim jeszcze komukolwiek przyszło do głowy, że do wyścigu o mistrzostwo Polski włączy się na poważnie Piast, zanim pozbierały się do kupy Cracovia czy Pogoń, zanim Legia i Lech… No dobra, Legia i Lech do końca sezonu nie wskoczyły na najwyższe obroty. Tak czy owak – zanim pozaboiskowe kłopoty totalnie przytłoczyły zespół, Wisła Kraków na jesieni grała naprawdę najpiękniejszą piłkę w całej lidze. 5:2 z Lechem w Poznaniu, 3:0 z Górnikiem, 1:0 ze Śląskiem i znów 5:2 z Lechią, która wówczas wydawała się niemalże nietykalna, choć w ofensywie nie zachwycała. Wspaniała passa. A niedługo potem zwycięstwo w derbach i remis 3:3 z warszawską Legią.

Ekipa Macieja Stolarczyka naprawdę miała momenty, w których potrafiła przemielić na drobną papkę dowolnego przeciwnika w swojej ofensywnej machinie. Rozegrała parę takich spotkań, które będzie się w Krakowie wspominało latami. I rolę trenera trzeba tutaj docenić szczególnie.

Z wielu względów. Po pierwsze dlatego, że nieliczni w ogóle w niego wierzyli. Początkowo na ten angaż zerkano raczej z przymrużeniem oka i prorokowano szybki wylot ze stanowiska. Po wtóre – Stolarczyk działał w ekstremalnie trudnych warunkach. Nie ma sensu streszczać na nowo perypetii krakowskiej Wisły w tym sezonie, każdy pamięta, co tam się wyprawiało. Jesień to zresztą jeszcze małe piwo. Fakt, że szkoleniowiec Wisły potrafił również wiosną wystawić do boju ekipę zdolną, by jak równy z równym rywalizować z najlepszymi to jest po prostu mega-wyczyn.

Piłkarze przychodzący do Wisły z innych klubów odzyskują wigor, wskakują na najwyższe obroty. Przykładem najświeższym niech będzie choćby Lukas Klemenz, znakomity w końcówce sezonu, katastrofalny wcześniej w Białymstoku. Natomiast zawodnicy z Krakowa wyciągnięci niekoniecznie błyszczeli w swoich nowych klubach tak mocno jak wcześniej, jeszcze pod czujnym okiem Stolarczyka. To o czymś świadczy. 67 bramek na koncie Wisły także nie wzięło się znikąd. Wiadomo, taka dzika ofensywa miała swoją cenę, lecz jej rezultatem będą przede wszystkim niesamowite wspomnienia po sptekularnych pogromach, jakie Wisła fundowała ligowym mocarzom.

Ostatecznie Białej Gwiazdy zabrakło w grupie mistrzowskiej, lecz nie powinno to przekreślać wielkiej pracy, jaką wykonał trener. Jeszcze na półmetku sezonu zasadniczego ekipa z Reymonta była tuż za podium, punktując na równi z Piastem. Potem o powiększanie dorobku było już coraz trudniej, w przerwie zimowej drużyna została właściwie wysadzona w powietrze i sklecona na nowo. I znów udało się zaprezentować sporo dobrej piłki, bo Biała Gwiazda wyleciała ostatecznie z TOP8 dopiero po 29 seriach gier, gdy klub dotknęła gigantyczna plaga kontuzji.

Pamiętajmy jednak, że dla Wisły bezpieczne utrzymanie samo w sobie było wielkim sukcesem. Stolarczyk dołożył do tego sporo – jak to się teraz przy Reymonta mówi – truskaweczek.

Bilans Macieja Stolarczyka w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 14 zwycięstw, 7 remisów, 16 porażek. Średnia: 1.32 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 9. (49 punktów).

zwycięstwa: 2:1 Miedź Legnica (d), 5:2 Lech Poznań (w), 3:0, 2:1 Górnik Zabrze (d, w), 1:0, 1:0 Śląsk Wrocław (w, d), 5:2 Lechia Gdańsk (d), 2:0, 3:2 Cracovia (w, d), 3:2 Zagłębie Lubin (d), 2:1 Wisła Płock (w), 6:2, 1:0 Korona Kielce (w, d), 4:0 Legia Warszawa.

remisy: 0:0 Arka Gdynia (d), 1:1 Wisła Płock (d), 3:3 Legia Warszawa (w), 2:2 Zagłębie Sosnowiec (d), 2:2 Jagiellonia Białystok (d), 2:2 Piast Gliwice (d), 1:1 Śląsk Wrocław (d).

porażki: 0:1 Jagiellonia Białystok (w), 1:2, 2:3 Pogoń Szczecin (w, d), 0:1 Korona Kielce (d), 0:2 Piast Gliwice (w), 1:4, 1:3 Arka Gdynia (w, w), 0:2, 4:5 Miedź Legnica (w, d), 0:1 Lech Poznań (d), 0:2 Górnik Zabrze (w), 0:1 Lechia Gdańsk (w), 3:4, 1:2 Zagłębie Sosnowiec (w, w), 1:3 Zagłębie Lubin (w), 2:3 Wisła Płock (d).

Rozmowę Jakuba Białka z Maciejem Stolarczykiem można jeszcze raz przeczytać TUTAJ.

***

WARSZAWA 17.02.2019 MECZ 22. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: LEGIA WARSZAWA - CRACOVIA KRAKOW 0:2 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: LEGIA WARSAW - CRACOVIA CRACOW 0:2 MICHAL PROBIERZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

3. Michał Probierz (Cracovia),

czyli: „Panie wiceprezesie, melduję wykonanie zadania”.

Nie ma wątpliwości – wiceprezes Michał Probierz na pewno puścił już w niepamięć kiepski start sezonu w wykonaniu trenera Michała Probierza, druga część rozgrywek w wykonaniu Cracovii zdecydowanie wynagrodziła początkowe perturbacje. Choć na pewno trzeba nad tym wreszcie popracować, bo to nie pierwsza tak fatalna jesień w wykonaniu Pasów, więc trudno mówić o przypadku czy zbiegu okoliczności.

Tak czy owak – Probierz przegrupował swoich zawodników, Cracovia zwarła szyki, wzmocniła się tu i tam, no i kończy rozgrywki z kwalifikacją do europejskich pucharów, na czwartej pozycji. I to jest po prostu świetny rezultat.

Choć można się rzecz jasna wyzłośliwiać, bo szkoleniowiec krakowskiej drużyny zapowiadał wszak buńczucznie na starcie sezonu, że jego drużyna gra o mistrzostwo. Ale więcej było w tym oczywiście medialno-psychologicznej gierki, niż realnych marzeń o tytule. Albo inaczej – marzenia może i były, lecz cele Cracovii nie mogą być jeszcze aż tak wygórowane. Nie ten potencjał, nie ta kadra. Słynna roślinka Probierza cały czas jest w fazie kiełkowania. To wciąż nie jest ten piękny kwiat, który ma wyrosnąć w pieczołowicie pielęgnowanej doniczce. Aczkolwiek już coraz do tego bliżej.

Probierz w tym sezonie to nie tylko 17 zwycięstw i solidne 1.54 punktu na mecz. To przede wszystkim kilka dużych triumfów. Od początku grudnia do 13 kwietnia Cracovia pokonała Lecha, Pogoń, Zagłębie Lubin, Legię, Piasta, Jagiellonię, Lechię, Górnika i Koronę, w sumie notując 14 zwycięstw w 17 meczach.

Cały ligowy top na rozkładzie w drugiej połowie sezonu zasadniczego. Ekipa Probierza nie odpuściła nikomu.

Do pełni szczęścia zabrakło tylko braku potknięć w starciach Miedzą i Wisłą Płock, no i choć jednego zwycięstwa w Derbach Krakowa. Aczkolwiek – kto oglądał ostatnią „Świętą Wojnę”, ten na pewno pamięta, że Pasy zdecydowanie w tamtym spotkanie przeważały. Choć nad dalszym stabilizowaniem dyspozycji swoich podopiecznych trener Probierz na pewno musi pracować, bo 0:3 z Pogonią na finiszu sezonu mogło się dla Cracovii zakończyć naprawdę przykrą puentą tych – generalnie bardzo udanych – rozgrywek. Czyli piątym miejscem w tabeli, na którym ostatecznie skończyła sezon Jagiellonia.

Bilans Michała Probierza w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 17 zwycięstw, 6 remisów, 14 porażek. Średnia: 1.54 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 4. (57 punktów).

zwycięstwa: 3:1 Wisła Płock (d), 2:0 Górnik Zabrze (d), 1:0 Korona Kielce (w), 1:0, 1:0 Lech Poznań (d, d), 3:0 Arka Gdynia (w), 2:1 Pogoń Szczecin (d), 2:1, 2:1 Zagłębie Lubin (w, w), 2:1 Piast Gliwice (d), 2:0 Legia Warszawa (w), 1:0 Jagiellonia Białystok (d), 2:1 Zagłębie Sosnowiec (d), 1:0 Górnik Zabrze (w), 2:1 Korona Kielce (d), 4:2, 2:0 Lechia Gdańsk (d, d).

remisy: 0:0 Arka Gdynia (d), 1:1 Pogoń Szczecin (w), 0:0 Legia Warszawa (d), 1:1 Zagłębie Sosnowiec (w), 0:0 Miedź Legnica (d), 1:1 Śląsk Wrocław (d).

porażki: 1:3 Śląsk Wrocław (w), 0:2 Lech Poznań (w), 0:1 Zagłębie Lubin (d), 1:3, 1:3 Piast Gliwice (w, d), 1:3, 0:1  Jagiellonia Białystok (w), 0:2, 2:3 Wisła Kraków (d, w), 0:1 Lechia Gdańsk (w), 2:3 Wisła Płock (w), 1:2 Miedź Legnica (w), 0:1 Legia Warszawa (w), 0:3 Pogoń Szczecin.

***

WARSZAWA 02.05.2019 MECZ FINAL TOTOLOTEK PUCHAR POLSKI SEZON 2018/19 --- FINAL OF POLISH CUP FOOTBALL MATCH IN WARSAW: JAGIELLONIA BIALYSTOK - LECHIA GDANSK 0:1 PIOTR STOKOWIEC LUKASZ SMOLAROW FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

2. Piotr Stokowiec (Lechia Gdańsk),

czyli: „Ładnego stylu nie ma, ale też jest zajebiście”.

Lechia nie była w tym sezonie drużyną grającą piękny futbol. W ostatecznym rozrachunku nie może się też pochwalić najszczelniejszą defensywą w lidze. No i zakończyła sezon na trzecim miejscu, choć przez wiele miesięcy przewodziła stawce i w pewnym momencie naprawdę zanosiło się, że gdańszczanie na swojej morderczej skuteczności dojadą do mety z żółtą koszulką lidera na grzbiecie. Koniec końców – nie udało się. Zabrakło biało-zielonym energii i – po prostu – piłkarskiej jakości. Co nie zmienia faktu, że Piotr Stokowiec odwalił kawał doskonałej roboty, kończąc z Lechią sezon na trzeciej lokacie. To wynik przekraczający najśmielsze, przedsezonowe oczekiwania gdańskiej publiczności.

No i dorzucił do tego Totolotek Puchar Polski. Oczywiście ranking dotyczy wyłącznie ekstraklasy, ale też trzeba pamiętać, że łatwiej o zachowanie świeżości w końcówce sezonu miały te drużyny, które nie biły się wiosną na dwóch frontach. Stokowiec poszedł po pełną pulę, skończył z trofeum i brązowym medalem. Znakomity wynik i najlepszy sezon w historii klubu z Gdańska.

Czy można mówić o rozczarowaniu, skoro Lechia tak długo przewodziła?

Pewnie tak, zresztą sam Stokowiec chyba też je odczuwa, skoro stawia w wywiadach tak pokraczne teorie, jak choćby ta o szkodliwym efekcie mistrzostwa Polski. Niemniej – wiadomo, w jakim punkcie trener Lechii przejmował swoją drużynę i w jakim miejscu znajduje się ona teraz. Dwa różne światy. Widać ten przeskok jakościowy również po progresie, jaki na przestrzeni kilku miesięcy uczynili poszczególni  zawodnicy. Błażej Augustyn w sezonie 2017/18 był odpowiednikiem tegorocznego Piotra Polczaka, zaś w zakończonych właśnie rozgrywkach zaliczał się do czołowych stoperów ligi. Na wyższy poziom wskoczyli także Łukasik, Nalepa czy Mladenović, w zespole zaistnieli z fajnym efektem tacy zawodnicy jak Karol Fila i Tomasz Makowski.

Już jest dobrze, a obserwacja rozwoju niektórych piłkarzy wskazuje, że wkrótce może być w Gdańsku jeszcze lepiej. Bo najwyższy cza, by do kapitalnych wyników dołożyć też styl.

Bilans Piotr Stokowiec w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 19 zwycięstw, 10 remisów, 8 porażek. Średnia: 1.81 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 3. (67 punktów).

zwycięstwa: 1:0, 3:2, 2:0 Jagiellonia Białystok (w, d, d), 2:0 Miedź Legnica (d), 2:0, 4:0 Górnik Zabrze (w, d), 3:2, 2:1, 4:3 Pogoń Szczecin (w, d, w), 2:0 Korona Kielce (d), 4:1, 1:0 Zagłębie Sosnowiec (d, w), 2:1 Arka Gdynia (d), 1:0, 1:0 Lech Poznań (w, d), 1:0 Cracovia (d), 2:0 Śląsk Wrocław (w), 1:0 Wisła Kraków (d), 2:0 Piast Gliwice (d).

remisy: 1:1 Śląsk Wrocław (d), 0:0 Legia Warszawa (w), 3:3, 1:1 Zagłębie Lubin (d, d), 1:1 Piast Gliwice (w), 0:0 Legia Warszawa (d), 0:0 Miedź Legnica (w), 0:0 Korona Kielce (w), 1:1 Wisła Płock (d), 0:0 Arka Gdynia (w).

porażki: 2:5 Wisła Kraków (w), 0:1 Wisła Płock (w), 1:2 Zagłębie Lubin (w), 2:4, 0:2 Cracovia (w, w), 0:2 Piast Gliwice (d), 1:3 Legia Warszawa (d), 1:2 Lech Poznań (w).

***

GLIWICE 19.05.2019 EKSTRAKLASA PILKA NOZNA SEZON 2018 / 2019 PIAST GLIWICE - LECH POZNAN NZ FETA MISTRZ POLSKI PIAST GLIWICE DEKORACJA PILKARZE WALDEMAR FORNALIK FOT MICHAL STAWOWIAK / 400mm.pl FOOTBALL EKSTRAKLASA SEASON 2018 / 2019 PIAST GLIWICE - LECH POZNAN MICHAL STAWOWIAK / 400mm.pl

1. Waldemar Fornalik (Piast Gliwice),

czyli: „Waldek King”.

O Waldemarze Fornaliku nie będziemy się specjalnie rozpisywać, ponieważ na jego temat w ostatnich dniach napisano już wszystko, także na łamach Weszło. Choćby TUTAJ. Piast Gliwice 2018/19 to z pewnością nie jest najmocniejszy mistrz w dziejach polskiej piłki, ale też na pewno nie można o tej drużynie powiedzieć, że tytuł zdobyła wyłącznie ciężką pracą i solidnością. To jednak nie oddaje pełnej klasy gliwickiego zespołu. Solidność solidnością, ciężka boiskowa i treningowa harówka ciężką harówką. Piast grał nie tylko skutecznie, ale i ładnie.

Kiedy doszło do ostatecznych rozstrzygnięć, gliwiczanie przerośli konkurencję pod każdym względem, biorąc szturmem grupę mistrzowską rozgrywek. Podopieczni Fornalika byli najlepsi piłkarsko, byli nie do zdarcia mentalnie, każdego przeciwnika potrafili zdominować fizycznie. Pełen pakiet atutów.

Rola trenera jest w tym przypadku nie do przecenienia. Waldek King i tyle w temacie.

Bilans Waldemara Fornalika w Ekstraklasie (2018/19)

37 meczów. 21 zwycięstw, 9 remisów, 7 porażek. Średnia: 1.94 punktu na mecz.

miejsce w tabeli: 1. (72 punkty).

zwycięstwa: 2:1 Zagłębie Sosnowiec (w), 2:0, 3:0 Pogoń Szczecin (w, d), 2:1, 1:0 Zagłębie Lubin (d, d), 3:1, 3:1 Cracovia (d, d), 1:0, 2:1 Arka Gdynia (d, w), 1:0, 2:0 Górnik Zabrze (d, w, 2:0 Wisła Kraków (d), 4:0, 1:0 Lech Poznań (d, d), 2:0 Śląsk Wrocław (d), 2:1 Miedź Legnica (d), 1:0 Wisła Płock (d), 4:0 Korona Kielce, 2:0 Lechia Gdańsk, 1:0 Legia Warszawa (w), 2:1 Jagiellonia Białystok (d).

remisy: 1:1 Lech Poznań (w), 2:2 Miedź Legnica (w), 1:1 Lechia Gdańsk (d), 1:1 Wisła Płock (w), 0:0 Zagłębie Sosnowiec (d), 2:2 Zagłębie Lubin (w), 1:1 Jagiellonia Białystok (d), 2:2 Wisła Kraków (w), 0:0 Pogoń Szczecin (w).

porażki: 1:3, 0:2 Legia Warszawa (d, w), 1:2 Jagiellonia Białystok (w), 1:4 Śląsk Wrocław (w), 0:1 Korona Kielce (w), 1:2 Cracovia, 0:2 Lechia Gdańsk.

Wnikliwy wywiad Jakuba Białka z Waldemarem Fornalikiem do przeczytania TUTAJ.

***

Na zakończenie chcielibyśmy jeszcze przydzielić głos wam, ale odnosimy wrażenie, że ankieta z pytaniem o najlepszego trenera sezonu 2018/19 nie ma najmniejszego sensu. Waldemar Fornalik każdy tego typu ranking musi przecież wygrać w cuglach, mistrzostwo Polski z Piastem Gliwice to jest sukces po prostu nie do przelicytowania jakimkolwiek innym osiągnięciem. No to powiedzcie przynajmniej, kto waszym zdaniem wykonał najgorszą robotę:

Który z tych trenerów powinien zająć najniższą pozycję w rankingu?

Adam Nawałka
Ivan Djurdjević
Dariusz Żuraw
Aleksandar Vuković
Ricardo Sa Pinto

fot. FotoPyk, Michał Stawowiak/400mm.pl

KOMENTARZE (15)