Gdzie indziej problemy w bramce, a w Gliwicach dwóch kozaków
Weszło

Gdzie indziej problemy w bramce, a w Gliwicach dwóch kozaków

W tym samym czasie, w którym pisała się kapitalna historia mistrzowskiego Piasta Gliwice, powstawały również piękne rozdziały w życiorysach architektów tego sukcesu. W żadnym wypadku nie podejmiemy się wskazania paluchem tego, którego należałoby postawić wyżej niż resztę, bo byłoby to krzywdzące dla pominiętych, ale nie ukrywamy, że obok przypadku Jakuba Szmatuły naprawdę trudno przejść obojętnie. 

Mówimy o szerszej perspektywie czasowej. W zasadzie – o całej karierze tego 38-letniego golkipera. Na pewno w najbliższych dniach przeczytać o nim u nas coś długiego, więc w tym miejscu nakreślimy tylko ramowy plan wydarzeń.

1. Przez długie lata w zasadzie trudno mówić o karierze. „Przygoda” – to określenie byłoby zdecydowanie bardziej na miejscu. Szmatuła w Ekstraklasie co prawda był, ale jego dorobek ograniczał się do czterech meczów w Zagłębiu Lubin w sezonie 2004/05 (!), ośmiu występów w Piaście jesienią rozgrywek 2008/09 i meczu z Jagiellonią Białystok wiosną 2013, gdy trzeba było wejść do bramki za Dariusza Trelę, który dostał czerwoną kartkę. Przegrywał rywalizację z całą plejadą gorszych lub lepszych bramkarzy. Ostatnie sezony pokazały, że raczej gorszych. W pewnym momencie nawet z Rafałem Kwapiszem, któremu koledzy z zespołu zarzucali, że… cały czas jest na bańce!

2. Sezon 2014/15. Przełom. Co prawda Szmatuła nie zaczyna go w bramce (broni Alberto Cifuentes), ale łapie kilka meczów, gdy podstawowy bramkarz ma kontuzję i jeszcze w dalszej części rozgrywek – zarówno za kadencji Angela Pereza Garcii, jak i Radoslava Latala. Łącznie mówimy o „rekordowych” 18 spotkaniach w wykonaniu bramkarza, któremu stuknęły 34 lata. Ich ocena? Jest solidnie, szczególnie w ostatnich meczach.

3. Do klubu trafia Rafał Leszczyński, w stosunku do którego władze Piasta mają spore oczekiwania, jest sprowadzony pół roku wcześniej Dobrivoj Rusov i wydaje się, że lada moment do bramki powinien wskoczyć jeden z tych młodszych bramkarzy. Zostaje w niej Szmatuła. Trener nie ceni Leszczyńskiego, nie podpisywał się pod jego transferem, ale zupełnie inaczej wygląda status Słowaka. Sęk w tym, że Szmatuła broni tak kapitalnie, że nie daje pół pretekstu do zmiany. Ciekawostka: mimo wszystko Latal chce na siłę zmienić golkipera w przerwie zimowej – na przeszkodzie stają tylko… problemy zdrowotne Rusova. Piast idzie na mistrzostwo, ostatecznie kończy sezon na drugim miejscu, a Szmatuła całkowicie zasłużenie zostaje najlepszym bramkarzem ligi.

4. Po trzech niemalże pełnych i naprawdę udanych sezonach w bramce Szmatuła trafia na godnego rywala – Frantiska Placha. Sprowadzony pół roku wcześniej Słowak jeszcze przegrywa rywalizację na początku sezonu, ale później korzysta z drobnych problemów Szmatuły i szansę wykorzystuje – pozwala rywalowi wrócić do bramki tylko na chwilę. Z czasem Plach wyrasta na jednego z dwóch najlepszych bramkarzy w lidze, więc posadzenie na ławce już 38-letniego Szmatuły jest jak najbardziej uzasadnione. Doświadczony golkiper pozostaje w gotowości, a nawet powtarza, że jeszcze może dostać szansę i pomóc drużynie.

5. Plach kończy mecz z Legią Warszawa z czystym kontem, jako bohater, ale jest też poobijany. Nie może zagrać w kolejnych spotkaniach. Forma Szmatuły przed meczami z Jagiellonią, Pogonią i Lechem – spotkaniami o mistrzostwo Polski! – jest niewiadomą. Przez chwilę, bo już w pierwszym meczu broni pewnie, daje się pokonać tylko z karnego, a w ostatniej minucie  wyjmuje kolejne uderzenie Imaza z jedenastu metrów. Już jest bohaterem, a jeszcze zachowuje czyste konto w Szczecinie i przeciwko Kolejorzowi, gdzie na brak roboty nie narzeka. Zostaje MISTRZEM POLSKI!

Kapitalna sprawa, czapki z głów, panie Jakubie! I dorzucamy drugą nominację do jedenastki kozaków (pierwsza była po Jadze), choć tak naprawdę przekozakiem byłby pan nawet wtedy, gdyby któryś bramkarz zagrał w ostatniej serii gier lepiej.

58uqMg8

I – już tak dla formalności – jedenastka badziewiaków po ostatniej kolejce. Jedna z niewielu bez obrońcy Zagłębia Sosnowiec. Mocno pracował Gressak, ale byli gorsi.

dXHsH2k

Fot. newspix.pl

***

W ostatnim w tym sezonie odcinku Ligi Minus wybraliśmy między innymi jedenastkę kozaków i badziewiaków całych rozgrywek.

KOMENTARZE (1)