post Avatar

Opublikowane 17.05.2019 19:11 przez

Jan Ciosek

Zamierzam zmasakrować mu twarz. Boks jest jedynym sportem na świecie, w którym możesz kogoś zabić, a jeszcze ci za to zapłacą. Czemu miałbym nie skorzystać z tego prawa? On sam się o to prosi. Jeśli tak się to skończy, to po prostu tak będzie. Nie mogę się już doczekać, aż go dopadnę. Wykończę go w dramatyczny sposób. Cały czas dążę do tego, by mieć trupa w rekordzie – przyznacie, że takie słowa pasują idealnie do Ivana Drago, czy jakiegoś innego arcywroga Rocky’ego. Kłopot w tym, że nie padły w hollywoodzkim filmie, a w ramach promocji walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Zdecydowanie, między Deontayem Wilderem, a Dominikiem Breazeale’em jest mnóstwo złej krwi. Pytanie tylko, co z tego wyniknie.

Kibice boksu czekają na pojedynek na szczycie, w którym zmierzą się Anthony Joshua i Deontay Wilder, niepokonani mistrzowie wagi ciężkiej. Negocjacje pomiędzy ich promotorami się jednak przedłużają i trudno oprzeć się wrażeniu, że do takiego starcia może nigdy nie dojść. Zamiast tego dostajemy towar zastępczy. Anglik w czerwcu zmierzy się z Andym Ruizem Juniorem (który w ostatniej chwili zastąpił przyłapanego na koksie Jarrella Millera), a Amerykanin jutro w nocy powalczy z Dominikiem Breazealem. W normalnych warunkach to nie jest walka, która mogłaby przyciągnąć tłumy kibiców. Ale cóż – warunki zdecydowanie normalne nie są.

W ringu jestem kim innym

Wilder zachowuje się mniej więcej tak, jak sugeruje jego nazwisko, które oznacza „dzikszy”. Amerykański czempion już zdążył przyzwyczaić kibiców i obserwatorów, że generalnie zawsze plecie to, co mu ślina na język przyniesie. Pamiętajcie, żyjemy w czasach agresywnej promocji, w których trash talking, obrażanie i prowokowanie rywala przed walką nikogo nie dziwi i nie szokuje. „Zniszczę cię”, „zmasakruję”, „jesteś śmieciem”, „zrobię ci dziecko w ringu” i tak dalej – słyszeliśmy to już tyle razy, że nie robi to żadnego wrażenia. Ale Wilder idzie dalej. I to nie krok dalej, ale kilka kroków, w rejony, w które zdecydowanie żaden pięściarz nie powinien się zapuszczać. Bo jedna rzecz to robić wszystko, by wygrać walkę i pokonać rywala, a kompletnie czym innym jest mówienie o tym, że chce się kogoś zabić w ringu. A właśnie z tego mistrz federacji WBC uczynił swoje motto, powtarzane od kilku pojedynków.

Chcę mieć trupa w rekordzie, właśnie tego naprawdę pragnę. A w zasadzie to pragnie tego „Brązowy Bombardier”. Zawsze tłumaczę ludziom, że w chwili, gdy wchodzę do ringu, zmieniam się w „Brązowego Bombardiera”, jestem kim innym niż zwykle, zmienia się moja osobowość. Nie denerwuję się, nie boję, nie mam motyli w brzuchu. Nie mam żadnych uczuć w stosunki do gościa, z którym mam walczyć. Wychodzę tylko po to, żeby go znokautować. To proste przy sile, jaką posiadam. Już raz myślałem, że będę miał trupa w rekordzie. Tak było ze Szpilką. Kiedy padł na deski, to nie oddychał, przez kilkanaście sekund byłem przekonany, że nie żyje. Ktoś musi umrzeć, chcę mieć zwłoki w bilansie walk – opowiadał już jakiś czas temu.

Przed rewanżową walką z Bremane’em Stivernem szedł jeszcze dalej. – Ktoś zginie w ringu, obiecuję. Niech w pogotowiu będzie karetka, niech lekarze i sanitariusze będą w pełnej gotowości, sędzia też. Ten pojedynek zrobił się jeszcze bardziej osobisty. Każdy cios będzie miał znaczenie. Nadchodzi śmierć. To już nie jest zabawa, odbiorę mu życie. Sami wybraliśmy taką pracę. Jeśli ktoś ma umrzeć, to niech tak będzie. On już jest trupem. Myślcie, że żartuję, ale to nie są żarty, ja się nie bawię w żadne gierki – zapowiadał.

I trzeba przyznać, że w ringu wyglądało to naprawdę dramatycznie. Wilder już w pierwszej rundzie powalił rywala (w tamtym czasie jedynego, który wcześniej wytrzymał z nim pełny dystans). Kiedy ten wstał, nie doskoczył, jak to zwykle bywa, żeby jak najszybciej wykończyć robotę. Poszedł spokojnie, z opuszczonymi rękoma. I bił. Bił do skutku, z zabójczą precyzją. Zresztą, zobaczcie sami, mając w głowie słowa: „chcę go zabić, odbiorę mu życie”.

Teraz, przed starciem z Dominikiem Breazealem, tylko to powtórzył. Czaicie? Wilder publicznie, bez wstydu, czy cienia refleksji mówi o swoich chorych fantazjach. I nie rozmawiamy tu o przypadkowym pięściarzu, walczącym gdzieś na peryferiach wielkiego boksu, który może mówić, co chce, bo i tak nikt go nie słucha. Nie, my mówimy o gościu, który od ponad czterech lat jest mistrzem świata prestiżowej federacji WBC, a w obronie prestiżowego pasa znokautował już siedmiu rywali (oraz zremisował z Tysonem Furym).

Nie chcą urwać kurze złotych jaj

Co na to federacja, spytacie może? Dobre pytanie. Wyobrażacie sobie sytuację, w której piłkarz przed meczem Ligi Mistrzów mówi, że zrobi wszystko, by złamać rywalowi nogę, bo chciałby zobaczyć na żywo otwarte złamanie? Albo kierowca Formuły 1 oświadcza, że w wyścigu spróbuje spowodować śmiertelny wypadek na torze, bo go to kręci? No, my też nie. A już na pewno nie wyobrażamy sobie, że UEFA, czy FIA nie wyciągnęłyby daleko idących konsekwencji. Prawdę mówiąc, spodziewamy się, że tego typu teksty mogłyby zapewnić delikwentowi naprawdę dłuższy, przymusowy urlop. A federacja WBC? Prezes Mauricio Sulaiman za pierwszym razem tylko pogroził palcem.

Te słowa są nieakceptowalne. Komitet dyscyplinarny zajmie się tym delikatnym tematem. Znam Wildera od lat i nie wierzę, że mógł powiedzieć, że chce kogoś zabić w ringu – mówił. Z biegiem czasu pan Sulaiman usłyszał i uwierzył, ale dalej nic nie zrobił. Teraz znów zabrał głos. – Widziałem i słyszałem te komentarze. To, co powiedział Wilder, jest absolutnym zaprzeczeniem ducha naszego sportu. Znam go dobrze od wielu lat. Na pewno nie jest taką osobą, jak się wydaje z zapowiedzi tego typu. Jego wypowiedzi są sprzeczne z kodeksem etyki WBC i odniesiemy się do nich podczas jego przesłuchania – oświadczył.

Czyli: bla, bla, bla. Federacja WBC – jak mówi klasyk – nie zamierza po prostu urywać kurze złotych jaj i jedyne, co robi, to próbuje nieco hamować niewyparzony jęzor Wildera, czym ten się niespecjalnie przejmuje. Inna sprawa, że trzeba sobie zadać podstawowe pytanie. Mamy boksera, który przed kolejnymi walkami zapowiada, że marzy o tym, żeby kogoś zabić w ringu. Nie ma znaczenia, czy rzeczywiście ma taką chorą fantazję (wątpliwe, bo zasadniczo to sympatyczny, rodzinny facet), czy po prostu wie, co się dobrze sprzedaje i gra pod publiczkę. Zastanówmy się, co by się stało, gdyby któraś z jego walk rzeczywiście zakończyła się tragedią? Przecież takie rzeczy się zdarzają. 1 grudnia, tego samego dnia, którego Wilder zremisował z Furym, wieloletni mistrz świata wagi półciężkiej WBC Adonis Stevenson walczył z Ołeksandrem Gwozdykiem w obronie tytułu. Przegrał przez ciężki nokaut i w stanie krytycznym trafił do szpitala. Przez kilka tygodni lekarze utrzymywali go w stanie śpiączki, a jego życie było bardzo poważnie zagrożone. W końcu został wybudzony i przechodzi rehabilitację, ale jego powrót do sportu jest w zasadzie niemożliwy. Wyobrażacie sobie, jak by wpłynęło na wizerunek boksu, gdyby coś takiego stało się w pojedynku Wildera? A przecież mówimy o wadze ciężkiej, czyli tej kategorii, w której ciosy naprawdę swoje ważą i potrafią zrobić krzywdę.

Kłopot, który lubi się bić

Jeśli chodzi o sam pojedynek Wilder kontra Breazeale, eksperci są raczej zgodni – choć ten drugi nosi przydomek „Trouble” („Kłopot”) większych kłopotów faworytowi nie powinien sprawić. Wygraną broniącego tytułu brązowego medalisty olimpijskiego wyceniają pomiędzy 1,09:1, a 1,18:1, czyli raczej coś z gatunku pewniaków. Jasne, w wadze ciężkiej nie takie sensacje się zdarzały i murowani faworyci padali na deski, ale trudno znaleźć kogoś, kto by stawiał na pretendenta. Chociaż, trzeba uczciwie przyznać, że 33-latek z Kalifornii ma kilka argumentów. Po pierwsze, podobnie jak Wilder to kawał chłopa, który mierzy nieco ponad dwa metry. W rekordzie ma 20 zwycięstw, z czego 18 przez nokaut, a także porażkę w siódmej rundzie z Anthonym Joshuą blisko trzy lata temu. Osiem miesięcy po jedynej porażce walczył z Izu Ugonohem. Reprezentant Polski prowadził na punkty, miał rywala na deskach, ale ostatecznie sam przegrał przed czasem. Trzecia runda tego starcia została uznana za najlepszą w całym roku 2017 przez magazyn „The Ring”. Zresztą, trudno się dziwić, bo to była kwintesencja hasła „ringowa wojna”.

O Breazeale’u potyczka z Ugonohem mówi jedno: potrafi przyjąć, potrafi się podnieść z desek i odpowiedzieć z jeszcze większą mocą. Słowem: ma czym uderzyć i zdecydowanie nie jest typem gościa, który poddaje się po pierwszym strzale. I lubi się bić, co może być obietnicą dobrego widowiska w sobotnią noc w Barclays Center na Brooklynie.

Nawiasem mówiąc, to będzie ich drugi pojedynek, choć pierwszego próżno szukać w oficjalnych rekordach, tak amatorskich, jak zawodowych. Doszło do niego w lutym 2017 roku w Birmingham. A dokładniej mówiąc, w hotelu Westin, w którym obaj nocowali. Wcześniej na ringu w Legacy Arena Breazeale znokautował we wspomnianej już walce Ugonoha, a Wilder posłał na deski Geralda Washingtona. Już w czasie gali doszło do przepychanek, kiedy „Trouble” wdał się w pyskówkę z młodszym bratem Wildera. Kiedy obie ekipy wpadły na siebie w hotelu, doszło do bijatyki. Zrobiło się na tyle gorąco, że musiała interweniować policja.

Wilder z grupą około dwudziestu osób zaatakował mój zespół i rodzinę w lobby hotelu. Ja i mój trener dostaliśmy ciosy z zaskoczenia, a wszystko na oczach mojej żony i dzieci. Takie tchórzliwe ataki nie mają prawa mieć miejsca. Możecie mi wierzyć, ze napastnicy nie pozostaną bezkarni – zapowiadał Breazeale, zanim złożył pozew sądowy przeciwko mistrzowi świata. W nim domagał się odszkodowania za napaść i straty psychiczne. Twierdził, że bracia Wilderowie zasypali ich ciosami oraz obrzucili stekiem wyzwisk, używając między innymi słów: „Pier…ć twoje dzieci”. Pretendent tłumaczył, że po tym zdarzeniu jego młodszy syn wielokrotnie go pytał, czy Deontay i Marcellus Wilder zamierzają go zabić.

Brudny, podły łajdak bez klasy

Przy okazji konferencji przed sobotnią walką, Dominic Breazeale oczywiście odniósł się do zadymy w hotelu. – Ten gość uwielbia słuchać własnego głosu, a my nie mamy jak sprawić, żeby się zamknął. Ale w sobotnią noc zapłaci za każde kłamstwo, które wygłosił na mój temat. W tamtym hotelowym lobby była moja żona i dzieci. Oni musieli myśleć o tym tchórzliwym ataku za każdym razem, gdy widzieli paskudną twarz tego gościa w telewizji czy mediach społecznościowych. Lepiej mi uwierzcie, on zapłaci teraz za każdą chwilę tamtej nocy w lobby. On wciąż będzie kłamał, i kłamał, i kłamał w telewizji, radiu i podcastach. Prawdziwy mężczyzna, kiedy wie i rozumie, że zrobił coś złego, jest w stanie podejść do tablicy i poddać się karze – mówił.

Wilder próbował protestować i tłumaczyć, że w lobby nie było żony i dzieci jego jutrzejszego rywala, na co tylko usłyszał: – Krzyczałeś prosto w twarz mojej żony w tym cholernym lobby. Jesteś brudnym, podłym łajdakiem bez klasy!

Mocno? Mocno. A to jeszcze nie koniec. Wygląda na to, że Breazeale ma sporo racji mówiąc o tym, że Wilder nie chce się przyznać do błędu. Ba, mistrz brnie w zaparte nie tylko w kwestii samej bójki w lobby hotelowym. Wykorzystał nawet ten moment, żeby po raz kolejny wrócić do swojej ulubionej śpiewki.

Wszystko we mnie buzuje i chciałbym to załatwić tu i teraz. Ale na stole są ogromne pieniądze, a moja rodzina musi z czegoś żyć. Skumuluję więc wszystkie emocje i wyrzucę je z siebie dopiero w ringu. Pobiję go tak mocno, że zakończy karierę. On nawet nie wie, jak blisko śmierci był wtedy, w hotelowym lobby. Możecie mi wierzyć, po walce nie będzie nawet w stanie porozmawiać z dziennikarzami – obiecuje Wilder.

Podsumowując: teoretycznie dla Wildera zapowiada się kolejna w miarę łatwa obrona. Z drugiej strony, między rywalami jest tak wiele złej krwi i niechęci, że wszystko może się zdarzyć. Ba, możemy sobie wyobrazić sytuację, w której Breazeale znajdzie w sobie takie pokłady motywacji, że znokautuje pyskatego czempiona. Wtedy Wilder nie tylko nie będzie miał trupa w rekordzie, ale także zera przegranych walk i pasa mistrza świata…

JAN CIOSEK

Fot. newspix.pl

Opublikowane 17.05.2019 19:11 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
11.07.2020

Ileż można oszukiwać przeznaczenie?

Kapitalny pomysł na thriller „Oszukać przeznaczenie” przyniósł taki sukces sprzedażowy, że nakręcono aż pięć części, a nie wykluczamy, że to jeszcze nie koniec. Polskim odpowiednikiem tego filmu były od lat losy Korony Kielce – klubu skazywanego co kilkanaście miesięcy na murowany spadek do I ligi, a następnie ratującego się, często w cudowny sposób. Dziś już […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

„Lechowi jako drużynie brakuje doświadczenia, bo rzadko wygrywa ważne mecze”

Sobotnia prasa to rozmowa z Mariuszem Rumakiem o Lechu Poznań i Jakubie Moderze, sylwetka nowego piłkarza Piasta Gliwice, pogawędka z Markiem Koniarkiem przed GKS Katowice – Widzew Łódź i kilka ciekawych tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Pucharowa porażka z Cracovią odebrała Legii Warszawa spokój. Teraz gra idzie nie tylko o przypieczętowanie mistrzostwa. Sobotnia konfrontacja […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Arce i ŁKS-owi został już tylko mecz o honor

Co prawda pandemia sprawiła, że międzynarodowej imprezy w to lato nie zobaczymy, ale spotkanie Arki z ŁKS-em pozwoli nam poczuć się, jak za starych – niekoniecznie dobrych – lat. Wtedy, gdy na mundiale czy Euro jeździliśmy w wiadomym celu. Mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Gdynianie i łodzianie dwa pierwsze mają już za […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Krok nadal niespieszny, ale mistrzostwo coraz bliżej!

Niezależnie od tego, jak zakończy się trwający sezon La Liga – dzisiejszy mecz z Deportivo Alaves będzie jeszcze przywoływany przez ekspertów zajmujących się ligą hiszpańską. Katalończycy będą rozpamiętywać, co by się stało, gdyby Joselu był odrobinę dokładniejszy, gdyby Varane miał odrobinę słabszą koordynację. Kastylia będzie z kolei wskazywać – tutaj Real pokazał, że da się […]
11.07.2020
Weszło
10.07.2020

Pan Piłkarz Igor Angulo załatwił Raków

Czy można czasem było mieć jakieś „ale” do Igora Angulo? Oczywiście. Ale nie można mu odmówić: to w polskich warunkach Pan Piłkarz, który ma rzadką umiejętność: potrafi uprawiać dyscyplinę zwaną piłkę nożną. Hiszpan właśnie zanotował trzeci kolejny sezon ESA, w którym strzelił ponad piętnaście bramek. Dzisiaj miał bezpośredni udział przy CZTERECH golach Górnika Zabrze. MIŁE […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Warta znów z nadziejami na bezpośredni awans. Bohaterem odkurzony Spławski

Piątek na zapleczu Ekstraklasy sprawił, że I liga znów będzie ciekawa. Albo inaczej – będzie jeszcze ciekawsza. Warta wykorzystała porażkę Stali i zbliżyła się do wicelidera na dwa punkty. Z kolei Zagłębie Sosnowiec po raz pierwszy od sierpnia znalazło się w strefie spadkowej. Dziś nieoczywistym bohaterem przełamania warciarzy był napastnik, który w pewnym momencie był […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Panu Sirkowi to już chyba podziękujemy

Pamiętacie, jak Cezary Kulesza nie chciał za wszelką cenę przyznać, że wtopił sporo siana na sprowadzeniu Ognjena Mudrinskiego, więc wymyślił sobie śmiałą teorię, iż w ten sposób wypromował Patryka Klimalę? Prezes Jagiellonii w wywiadzie wił się jak piskorz, w końcu palnął coś bez większego ładu, ale na potrzeby tego tekstu uznajmy może, że coś w […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Sandecja odbija się od dna i… idzie po baraże!

Uwielbiamy w tym sezonie relacje z meczów I ligi. Każda porażka właściwie dowolnej drużyny spoza podium to „niebezpieczne zbliżenie się do strefy spadkowej”, każde zwycięstwo – nawiązanie walki o baraże. Nie inaczej jest w przypadku Sandecji, która po dzisiejszym zwycięstwie Odry Opole nad Wigrami Suwałki znalazła się w czerwonej części tabeli. Sęk w tym, że […]
10.07.2020
Inne sporty
10.07.2020

Powrót Kubicy i podładowany kalendarz F1

Nowe wyścigi w kalendarzu, niepewność co do jutrzejszych kwalifikacji, zaskakujące wyniki treningów, a przede wszystkim widok Roberta Kubicy w bolidzie Alfy Romeo Racing Orlen. Najwięcej emocji dostarczają nam zazwyczaj niedzielne zmagania, ale i dzisiaj w świecie Formuły 1 nudno nie było, a wręcz przeciwnie. Podsumowujemy dla was ostatnie wydarzenia wokół najlepszej serii wyścigowej świata. Już […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Dlaczego teza o tym, że ktoś nie chce awansować do Ekstraklasy, jest bzdurą?

Wśród osób węszących teorie spiskowe często na finiszu sezonu w I lidze pojawia się teza, że „klub X przegrywa, bo nie chce awansować do Ekstraklasy”. Poszukiwacze drugiego dna twierdzą, że danego zespołu nie stać na wejście do polskiej elity, dlatego manewrując wynikami starają się wypisać z walki o awans. Tym razem podobne hasła padają pod […]
10.07.2020
Blogi i felietony
10.07.2020

Lech dostarcza piłkarzy do reprezentacji i trofea innym klubom

Mówi się o Lechu, że jest dostarczycielem piłkarzy do lepszych europejskich lig, bo rzeczywiście sporo zarabia z transferów. Mówi się też, że dostarcza zawodników do reprezentacji Polski, bo rzeczywiście w ostatnich latach sporo wychowanków zadebiutowało w kadrze. Natomiast rzadko się mówi o tym, co najważniejsze. Lech jest też dostarczycielem pucharów dla innych drużyn. Od czasu […]
10.07.2020
Kanał Sportowy
10.07.2020

STANOWISKO #16 – KTO ZNISZCZYŁ KORONĘ KIELCE?

W swoim najnowszym „Stanowisku” Krzysztof Stanowski bierze na tapet działalność Krzysztofa Zająca. Człowieka, który rozmontował Koronę Kielce i – co gorsza – nie ma zamiaru kończyć swojej destrukcyjnej działalności. „Tam nie ma nic. Tam jest gruzowisko, tam jest ściernisko. Żal mi kibiców Korony. Panie Krzysztofie Zającu – jedyne, co pan ma w miarę fajne to […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Ścieżka po Ligę Mistrzów znana. Lewandowski w ćwierćfinale z Barcą lub Napoli

Robert Lewandowski zakończył Bundesligę mistrzostwem, nastrzelał przez cały sezon pół setki bramek, ale czeka go jeszcze granie kluczowe: Liga Mistrzów. Trzeba powiedzieć szczerze: jeśli Bayernowi powiodłoby się w tych rozgrywkach, Lewy byłby faworytem w grze o Złotą Piłkę. Dziś poznaliśmy dalszą ścieżkę Champions League – Lewandowski, po spodziewanym domknięciu dwumeczu z Chelsea, wpadnie na zwycięzcę […]
10.07.2020
Bukmacherka
10.07.2020

Combo Dnia w eWinner – wygrane faworytów w sobotę po kursie 4.75!

Kapitalną, weekendową promocję przygotował nam legalny polski bukmacher eWinner! W ramach jednego zakładu możemy postawić to, co zwykle wpadłoby na „taśmę”. Wygrane faworytów w trzech topowych ligach – angielskiej, hiszpańskiej oraz włoskiej, mogą dać nam solidny zastrzyk gotówki. Dlatego też wybieramy „Combo Dnia” na nasz sobotni typ na czołowego europejskie rozgrywki. Combo Dnia w eWinner […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Górnik Zabrze – pierwszy polski klub, dla którego Grecy są wzmocnieniami

W ostatnich latach nie brakowało greckich zawodników na polskiej ziemi. Kolejne kluby decydowały się na piłkarzy z tego kraju, mimo że ci konsekwentnie się nie sprawdzali, każdy był mniejszym lub większym niewypałem. Mogło się wydawać, że latem tę klątwę zdjęła wreszcie Pogoń Szczecin, bo dobry początek miał Kostas Triantafyllopoulos. Szybko jednak zaczął ujawniać swoje gorsze […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Czy Legia i Lech powinny rzucić bańkę za Bohara?

– Jeśli na stole pojawi się kwota w granicach miliona euro netto, to wtedy Damjan będzie mógł kontynuować karierę gdzie indziej. Choć w zasadzie powinienem powiedzieć „co najmniej” milion euro – powiedział ostatnio „Super Expressowi” Artur Jankowski, prezes Zagłębia Lubin. Jak na polskie warunki to oczywiście duża suma, ale jeśli kiedykolwiek chcemy gonić poważniejszą piłkę, […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Szlakiem Podstawskiego. Pogoń ściąga kapitana rezerw Porto

Tomas Podstawski przed transferem do Pogoni Szczecin: bimbalion meczów w juniorskich kadrach Portugalii, wieloletnia podpora rezerw Porto, ale nie przebił się w jedynce. Teraz z tego samego klucza w Szczecinie pojawia się Luis Mata, 23-letni lewy obrońca, który rozegrał ponad pięćdziesiąt meczów w kadrach Portugalii od U15 do U21, a w Porto B po paru […]
10.07.2020
Weszło Extra
10.07.2020

Nawet fus może coś pokazać

W Zagłębiu przebił się dopiero w wieku 22 lat. U Mariusza Lewandowskiego zaczynał jako czwarty bramkarz. Dominik Hładun długo się przebijał. Ale gdy już się przebił, został w bramce Zagłębia na dłużej. Dziś budzi zainteresowanie innych klubów, mówi się o możliwych przenosinach do Legii. Czy bramkarz może być spokojny? Czego uczy Grzegorz Szamotulski? Ile daje […]
10.07.2020