Jaki to był dla pana rok, panie Piotrowski?
Weszło

Jaki to był dla pana rok, panie Piotrowski?

Jakub Piotrowski mistrzem Belgii! Co prawda jako MVP końca ławki, z możliwymi wręcz odciskami na pośladkach, ale w CV będzie wyglądać elegancko. A tak zupełnie poważnie: jaki był debiutancki sezon Piotrowskiego na Zachodzie? Raczej Kuba nie odpowiedziałby słowami klasyka: „wspaniały był to rok, nie zapomnę go nigdy, w 2019/20 życzę sobie tego samego”, ale też zachowajmy umiar: nie szedł – jak widać po triumfie – ani do belgijskiej Stali Sanok, ani jako nowa, lepsza wersja Marca Wilmotsa.

Piotrowski tak naprawdę w tym sezonie był dopiero wprowadzany, adaptowany do realiów i wymagań Genk. Powiedzieć, że robiono to ostrożnie, to nic nie powiedzieć. Łącznie wystąpił w dwunastu spotkaniach ze średnią 35 minut na mecz. Sęk jednak w tym, że Genk rozegrało w tym sezonie pięćdziesiąt siedem meczów, a Piotrowski szans raczej nie dostawał w meczach o wszystko.

Wymowne, że najwięcej pograł sobie… w rewanżach eliminacji Ligi Europy. Jak trzeba się było bić na całego, Piotrowski zagrał kwadrans z Folą Esch i siedział na ławie zarówno z Lechem, jak i Brondby. Jak awans został w zasadzie klepnięty po pierwszym spotkaniu, z Luksemburczykami zagrał od początku – dwie asysty – a także dostał sporo minut z Lechem i Brondby.

Jego najlepszy moment w sezonie przyszedł z Besiktasem na wyjeździe, gdzie strzelił bramkę. Cudowny gol, na pewno tak chciał, staropolska szkoła rykoszetu. W zasadzie nowość na polskim rynku taktycznym: zgraniostrzał.

Od 3:18:

Piotrowski dostał też 90 minut w Pucharze Belgii z Lommel, wyszedł również w pierwszym składzie na ćwierćfinał. Tu jednak spora wtopa: zdjęty w przerwie meczu przy stanie 0:1 z drugoligowcem z Saint Gilloise. Genk ostatecznie przerżnęło po karnych. Taki scenariusz dla Polaka nieszczególnie sugeruje wielką wiarę w jego umiejętności.

Załóżmy, że pierwsza runda to badanie gruntu, zarówno przez niego, jak i sprawdzanie samych umiejętności Piotrowskiego przez trenera. Jak wygląda więc bilans wiosenny?

– 3 minuty ze Slavią w rundzie pucharowej Ligi Europy
– 2 minuty z Lokeren (29. kolejka rundy zasadniczej)
– 59 minut z Zulte Waregem (30. kolejka rundy zasadniczej)
– 7 minut z Anderlechtem w rundzie finałowej.

Genk przed 29. kolejką był pewniakiem wyjścia z rundy zasadniczej z pierwszego miejsca – dopiero wtedy Piotrowski dostał czas, dokładając go do raptem 45 minut rozegranych jesienią (połówka ze Standardem Liege trzy dni po bramce z Besiktasem). Dziesięć finałowych kolejek w tradycyjnej dla siebie roli głębokiego rezerwowego, nawet epizod z Anderlechtem trudno uznać za śladowo znaczący – Polak wchodził przy stanie 3:0.

Co stanie się teraz? Na dwoje babka wróżyła. Genk żyje z transferów, sezon miało taki, że spokojnie wypromuje część graczy pierwszego składu do mocniejszych lig. To zrobi miejsce, także dla Piotrowskiego. Ale trudno powiedzieć, by jego akcje w jakikolwiek sposób poszły w górę na przestrzeni całego sezonu – dalej był wyłącznie sprawdzany, tak samo na początku jak i na koniec. Genk będzie dysponował większą gotówką, jeśli ubędzie Polakowi konkurentów, to przybędą nowi. Może mieć łatwiej, ale na pewno nie musi. Nie zdziwi nas również wypożyczenie.

Brak gry sprawił, że Piotrowski może mieć z głowy Euro U21. Był ważnym punktem tej drużyny, do ósmej kolejki eliminacji zagrał we wszystkich spotkaniach. Ale już później okrągłe zero minut. Cud wygranej z Portugalią – tylko ława. Dostał wiosną testowe 90 minut z Anglikami w sparingu, ale z Serbami nie wystąpił nawet na minutę. W obliczu deklaracji Michniewicza, który w marcu otwarcie mówił, że na niegrających regularnie stawiał nie będzie, nawet jego wyjazd na imprezę stoi pod dużym znakiem zapytania.

Z drugiej strony, emocje emocjami, mistrzostwa mistrzostwami, ale czy ostatecznie w takim turnieju dla młodych uczestników nie jest kluczowe to, by pokazać się i wyjechać, spróbować zrobić kolejny krok w karierze? No więc Piotrowski ten krok zrobił i bez turnieju. Nie przesadzajmy przecież z prestiżem młodzieżowych imprez – kluczowe jest to, jak im pójdzie w „prawdziwym” piłkarskim życiu. Poszło Piotrowskiemu w pierwszym sezonie – nie ukrywajmy – źle, ale założenie, że rok w Ekstraklasie – przypomnijmy, lidze końca trzeciej dziesiątki rankingu UEFA, lidze, której mistrz odpadł ostatnio z mistrzem Słowacji, mistrzem Mołdawii i mistrzem Luksemburga – dałby mu więcej… Na pewno nie zdziwiłoby nas, gdyby był już po debiucie w pierwszej reprezentacji, ale ostatecznie wszystko można zamknąć pytaniem…

Czy gdyby po Euro U21 dostał ofertę z Genk, powinien z niej skorzystać?

Fot. NewsPix