Dylemat Fornalika: Sedlar czy Korun?
Weszło

Dylemat Fornalika: Sedlar czy Korun?

Zaskoczył nas trochę w ostatnim meczu Waldemar Fornalik. O ile w poprzednich spotkaniach stawiał na sprawdzony skład i sprawdzone ustawienie, o tyle wczoraj chyba nawet nieco przekombinował. Trzech środkowych pomocników kosztem Badii czy Felixa, przesunięcie świetnie spisującego się w środku pola Joela Valencii na lewą stronę. Ostatecznie wyszło na jego, więc czepiać się koniec końców nie zamierzamy, tak tylko zwracamy uwagę, że widać, iż Waldek King na ostatniej prostej postanowił mocno zaskoczyć.

Jednak jedna ze zmian nie wzięła się z wizji gliwickiego szkoleniowca, lecz z musu – Uros Korun zastąpił wykartkowanego Aleksandara Sedlara.

Tego Sedlara, który jest kluczowym zawodnikiem Piasta Gliwice 2018/19. Ale też tego Sedlara, który w ostatnich minutach ostatniego spotkania w idiotyczny sposób sprokurował dwa rzuty karne. Więcej – tego Sedlara, który okazał się człowiekiem ze stali. Napisaliśmy na gorąco, że to jedyny człowiek na świecie, któremu nie drgnie powieka, gdy kumpel stanie mu na hotelu w Monopoly i swoje zdanie podtrzymujemy. Jego bramkarz zatrzymał decydującą piłkę, a on stał jak wryty, choć w normalnych okolicznościach pewnie powinien wycałować swojego nowego bohatera.

Aleksandar Sedlar tym razem nie z babolem, a z golem w meczu z Lechem? Kurs 3,55 w ETOTO (kliknij, aby się zarejestrować)

No, ale do rzeczy. Sedlar wykartkował się na spotkanie w Szczecinie, gdzie zastąpił go Korun, który zagrał bardzo dobrze.

– nie popełnił żadnego faulu;

– miał 92% celnych podań (54/59);

– wygrał 9 na 14 pojedynków, w tym 2 w powietrzu i 7 na ziemi;

– zaliczył 83% udanych odbiorów (5/6);

– stracił tylko jedną piłkę, za to nabył aż 6.

Innymi słowy: nie zawiódł, nie sprawił, że pod bramkę Szmatuły co pięć minut śmierdziało straconym golem. A przecież Portowcy napierali, chcieli strzelić, wygrać, więc było kogo zatrzymywać. Trzeba jednak dodać, że Korun dawno tak solidnego występu nie zaliczył – jako zmiennik, zastępca zgranego duetu Czerwiński-Sedlar – wystąpił wcześniej dziewięć razy. Noty? 5, 5, 6, 3, 4, 2, 4, 4. Generalnie bez szału.

A Sedlar? Bo wszystko rozchodzi się o to, kto powinien wskoczyć do składu na ostatni, decydujący mecz z Lechem. Nagroda za dobry występ Koruna, liczenie na bardzo dobrą miniserię, czy jednak koniec z kombinowaniem i powrót do sprawdzonego ustawienia – tak samo z przodu, jak i w tyłach?

Piast wygra z Lechem do zera? 2,30 w ETOTO (kliknij, aby się zarejestrować)

Za Serbem przemawia przede wszystkim to, że dwa głupio sprokurowane rzuty karne dwoma głupio sprokurowanymi rzutami karnymi, ale przecież mówimy o gościu, który – wraz z Czerwińskim – stworzył najlepszy duet stoperów w Ekstraklasie. Który w ciągu całego sezonu popełnił może z pięć czy sześć nieudanych interwencji, a mecz z Jagiellonią to było po prostu wyjątkowo niezrozumiałe stężenie pecha.

A więc Sedlar czy Korun? O opinię poprosiliśmy Tomasza Kłosa, eksperta TVP i – przede wszystkim – byłego stopera, który czuje tę sytuację idealnie.

– Sedlar. Jak najbardziej Sedlar. Jeden słabszy mecz, w dodatku wygrany, nie może przekreślać wszystkiego. Uważam, że Czerwiński potrzebuje Sedlara, a Sedlar potrzebuje Czerwińskiego. Kwestia stabilizacji, wzajemnego zrozumienia – ona w grze środkowych obrońców jest bardzo ważna. Wiele spotkań pokazało, że ta dwójka w środku, plus boczni obrońcy Kirkeskov i Pietrowski, bardzo dobrze się uzupełniają. Generalnie bardzo dobrze się czują, gdy grają razem. To jest podstawowa formacja i na nią warto stawiać. Mieć taki mur nie do przejścia? To chyba marzenia każdej drużyny, a przecież zespoły buduje się od tyłu, czego Piast jest najlepszym dowodem. A że Sedlar zawalił dwie bramki? No zawalił, ale co z tego? Piast i tak wygrał, co pokazuje jego szczęście i siłę, ale nawet abstrahując od tego – takie mecze zdarzają się nie tylko jemu, ale również lepszym piłkarzom, wielkim gwiazdom. Najważniejsze, że zawodnik jest świadomy swoich błędów i wyciągnie wnioski. Na pewno tak jest.

NS

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (4)