Zostawić Żurawia czy nie zostawić? Dyskusja zwolennika z przeciwnikiem
Weszło

Zostawić Żurawia czy nie zostawić? Dyskusja zwolennika z przeciwnikiem

Dariusz Żuraw nadal nie jest pewny swojej przyszłości. Decyzja w sprawie pozostania przez niego na stanowisku trenera pierwszego zespołu Lecha ma zapaść na dniach – jeszcze przed ostatnią kolejką. W Lechu nadal się wahają – postawić na Żurawia czy szukać alternatyw? Wymieńmy argumenty za i przeciw.

Zwolennik Żurawia: – Skoro Darek podjął się tej roboty w trudnym momencie, to teraz w powinniśmy dać mu też szansę prowadzenia zespołu z prawdziwego zdarzenia. Jesteśmy mu to winni. Teraz zarządza drużyną, gdzie połowa zawodników jest na wylocie. To było przecież jasne, że to nie ma szans zadziałać. Powinniśmy dać mu okazję do zbudowania czegoś trwałego.

Przeciwnik Żurawia: – Ale skądże, co ty opowiadasz. To jest klub piłkarski z dużymi aspiracjami, a nie fundacja. Daliśmy szansę Darkowi przy wskakiwaniu na karuzelę trenerów. Jeszcze rok temu jego nazwisko zdecydowanie mniej znaczyło na polskim rynku niż dzisiaj. Tyle możemy mu dać. Ale nie jesteśmy Caritasem, żeby przedłużać z kimś kontrakt mimo tego, że ten nie spełnia naszych oczekiwań.

Zwolennik: – Ale jak to „nie spełnia”?

Przeciwnik: – Widziałeś tabelę?

Zwolennik: – No, mieliśmy szansę na puchary.

Przeciwnik: – A widziałeś średnią punktową trenerów?

Zwolennik: – No, pewnie na poziomie Nawałki i Djurdjevicia.

Przeciwnik: – Nie „na poziomie”, tylko niższa od ich średniej.

Zwolennik: – Ale to żaden wyznacznik, bo przecież Żuraw przychodził w trudnym momencie, zastał rozbitą szatnię, nie mógł przepracować z zespołem okresu przygotowawczego, nie mógł przeprowadzić transferów po swojemu.

Przeciwnik: – Jak każdy trener tymczasowy. Przecież wiedział na co się pisze. I tak naprawdę on tylko terminował z tą drużyną. Został wrzucony do pierwszego zespołu dlatego, bo był na miejscu. No, prawie na miejscu, bo z rezerwami we Wronkach. Natomiast przecież Lech nigdy nie zrobiły go trenerem na dziesięć ostatnich kolejek, gdyby pracował w Zniczu Pruszków czy w Odrze Opole. Wskoczył na chwilę i nie powinniśmy nawet rozmawiać o tym, czy powinien zostać. On swoją robotę już wykonał.

Zwolennik: – Ale nie sądzisz, że skoro ogarnął trochę tego bałaganu w Poznaniu i że skoro jest trenerem rozwojowym, to warto byłoby spróbować z nim pociągnąć ten projekt dalej? Przecież zapowiedzi Lecha są takie – w przyszłym roku zawężamy kadrę, dorzucamy kilka mocnych wzmocnień, ale odmładzamy zespół i wprowadzamy kolejnych juniorów. A przecież Żuraw tę młodzież wprowadza świetnie.

Przeciwnik: – Żuraw gra młodzieżą, bo musi. 10 zawodników jest odpalonych, pięciu kolejnych ma kontuzje, a gra się w jedenastu. Fajnie, że ufa młodym, ale to żaden argument.

Zwolennik: – Marchwiński na Legię sam się nie wystawił.

Przeciwnik: – Urban też wychodził z Jóźwiakiem i Gumnym na Legię. Tęsknisz za czasami Urbana?

Zwolennik: – Ale Urban był już sytym kotem. Żuraw to trener na dorobku, który ma wielkie pokłady motywacji, by udowodnić coś wszystkim. W każdym kolejnym klubie realizował cel – w Wieluniu zrobił awans, w Miedzi się utrzymał, w Opolu awansował, w Zniczu się utrzymał, z rezerwami Lecha bił się o II ligę…

Przeciwnik: – To teraz niech pójdzie do I ligi i tam zrealizuje cel. Czy ty słyszysz za czym optujesz? Rozwijasz trenerowi ze Znicza pomost do mającego walczyć o mistrzostwo Lecha i mówisz, że to naturalna droga.

Zwolennik: – Każdy się teraz zachwyca Papszunem z Rakowa, a on też musiał gdzieś dostać szansę. Dzisiaj chciałaby go Legia i Lech. To niech i oni znajdą sobie takiego Papszuna. Może Żuraw kimś takim jest?

Przeciwnik: – Może tak, a może nie. To loteria. Lecha dziś nie stać na zdrapywanie zdrapek i liczenie, że pod spodem znajdzie trzy symbole super-trenera. Potrzebuje pewności – „tak, to jest trener, który da nam sukcesy”.

Zwolennik: – Sukcesy miał dam trenerski-wychowanek – Djurdjević, miał dać trener z nazwiskiem – Nawałka, wcześniej obcokrajowiec – Bjelica, wcześniej dobry wujek – Urban…

Przeciwnik: – No to teraz czas na kogoś a’la Skorża – faceta z mocnym klubowy CV. A nie – z całym szacunkiem – trenera na dorobku, jakim jest Żuraw.

Zwolennik: – Nadal nie rozumiem tego, dlaczego tak lekceważysz Żurawia. Osiągał dobre wyniki w niższych ligach, ma doświadczenie piłkarskie zebrane na wysokim poziomie, był asystentem Skorży podczas ostatniego mistrzostwa, lubi ofensywny styl gry, jego Lechowi nie można odmówić woli walki, nie obraża się na media, nie zrobi odprawy o 5:00 rano, szanuje piłkarzy, a piłkarze szanują jego.

Przeciwnik: – Kupię te wszystkie argumenty, ale pod jednym warunkiem – przyznasz, że Lech ma czas na to, by być kuźnią dla trenerów. By dać takiego Żurawiowi czas na popełnienie błędów. To jak – Kolejorz ma na to czas? Np. może poświęcić kolejny sezon na ewentualną wtopę?

Zwolennik: – No nie.

Przeciwnik: – Ano właśnie.

1i5LLhW

***

Rozmowa z Dariuszem Żurawiem w ramach ostatniej „Stacji Bułgarska”. O jego trenerskich wzorach, roli trenera, przyszłości samego Żurawia oraz Lecha.

fot. FotoPyk