post Avatar

Opublikowane 11.05.2019 17:41 przez

Jan Ciosek

Dziś na torze Circuit de Catalunya pod Barceloną Robert Kubica był jednym z dwudziestu kierowców, którzy pojechali w kwalifikacjach przed Grand Prix Hiszpanii (zajął w nich ostatnie miejsce). Dla Polaka cały ten sezon jest wielkim powrotem do Formuły 1 po wypadku, w którym niemal stracił życie. Ale powrót do Montmelo jest szczególny, w końcu to właśnie tam tak naprawdę wszystko się zaczęło, w bardzo szczególnym dla polskiego sportu roku.

Właśnie na Circuit de Catalunya Robert Kubica po raz pierwszy w karierze usiadł w bolidzie Formuły 1 – w ramach nagrody za zwycięstwo w World Series by Renault. Usiadł, a potem wcisnął gaz do dechy i szalał na katalońskim torze tak, że eksperci przecierali oczy ze zdumienia. To był pierwszy grudnia 2005 roku, więc niespełna 14 lat temu. Sama liczba nie robi może jeszcze wrażenia, w końcu – co za różnica 6, 8, 10, czy 14 lat? Napiszemy więc inaczej: Józef Stalin mówił, że jedna śmierć to tragedia, a milion – to statystyka. Zamiast więc podawać suche liczby, odwołamy się do ludzi. Bo 2005 rok w kilku kluczowych dla polskiego sportu przypadkach był absolutnie przełomowy.

Krakus i krakuska

Z faktu, jak dawno to było, możemy sobie łatwo zdać sprawę, przypominając sobie karierę… Agnieszki Radwańskiej, sąsiadki Kubicy z Krakowa. To właśnie w 2005 roku tenisowy świat na dobre usłyszał o piekielnie zdolnej tenisistce z Polski. No dobra, tak naprawdę polscy kibice także tak serio wtedy się zainteresowali „Isią” i większość w ogóle dowiedziała się o jej istnieniu. A było tak, że a przełomie czerwca i lipca na londyńskich kortach przy Church Road, starsza z sióstr Radwańskich okazała się najlepsza w juniorskim Wimbledonie.

O tym, jak ważne to było wydarzenie w historii polskiego sportu – nikogo nie trzeba przekonywać. Rok później Agnieszka wygrała jeszcze juniorski Roland Garros, a potem – w nagrodę za zwycięstwo sprzed 12 miesięcy dostała dziką kartę do seniorskiego Wimbledonu. Wykorzystała ją znakomicie, docierając aż do czwartej rundy. Potem sprawy potoczyły się dość szybko. Radwańska została pierwszą Polką z wygranym turniejem rangi WTA, a potem 19 kolejnymi, w tym turniejem Masters. Osiągnęła najpierw ćwierćfinał Wielkiego Szlema, potem półfinał, wreszcie finał. W rankingu wspięła się na drugie miejsce, przez dekadę niemal non stop była w czołowej dziesiątce świata. Aha, wygrała blisko 30 milionów dolarów, nie licząc kontraktów sponsorskich. Słowem: kariera – marzenie. Rakietę na kołku odwiesiła jesienią, trapiona kontuzjami.

Góralu, czy ci nie żal?

Kiedy Robert Kubica wygrywał swój pierwszy wyścig w World Series by Renault 2005 (w belgijskim Zolder, na początku maja), inny sportowiec z południa Polski szykował się do najważniejszej walki życia. Dla światowego boksu wówczas Tomasz Adamek był po prostu kolejnym młodym, zdolnym pięściarzem z Europy Wschodniej. Kiedy w USA ktoś rzucał hasło „polski bokser”, zawsze padał natychmiastowy odzew „Andrzej Gołota”. I trudno się dziwić. To „Endrju” miał na koncie kilka spektakularnych walk, to on trzy razy boksował o mistrzostwo świata wagi ciężkiej i co najmniej jedną z tych walk wygrał (choć został oszukany przez sędziów), to on przez lata był pięściarzem ze ścisłej czołówki. To wreszcie on bardzo pomógł młodszemu koledze po fachu dotrzeć (razem z trenerem Andrzejem Gmitrukiem) do wszechmocnego Dona Kinga. Ten wymyślił i zorganizował galę, która była spełnieniem marzeń polskiego kibica boksu.

590834.jpg

21 maja w United Center w Chicago zaplanowano dwie walki polskich bokserów o mistrzostwo świata. W tym miejscu musimy zrobić krótką pauzę, żeby przypomnieć o ważnym fakcie. Wtedy, w połowie 2005 roku, polski boks zawodowy wciąż czekał na pierwszego biało-czerwonego mistrza świata. Jasne, był przecież Dariusz Michalczewski, ale „Tygrys” przez praktycznie całą karierę boksował pod niemiecką flagą, do polskich barw wrócił na sam koniec przygody z boksem, choć korzeni nigdy się nie wypierał, a do walk regularnie szykował się w Zakopanem.

Tak, czy inaczej, było jeszcze przed największymi sukcesami Krzysztofa Włodarczyka, o Arturze Szpilce nikomu się nie śniło, podobnie, jak o Krzysztofie Głowackim, czy Macieju Sulęckim. Był Gołota, który świetnie się pokazał w walkach o mistrzostwo świata z Ruizem oraz Byrdem i – zdaniem wielu ekspertów – został dwa razy przekręcony. W jego ślady starał się iść Adamek. I „Góral” postawił na swoim. Po ringowej wojnie, walcząc prawie cały dystans ze złamanym nosem, wyszarpał zwycięstwo Paulowi Briggsowi i został pierwszym polskim mistrzem świata. Chwilę później – dosłownie chwilę – Gołota przegrał w 53 sekundy z Brewsterem i to był praktycznie koniec jego marzeń o osiągnięciu szczytu. Kilka lat później uległ zresztą przed czasem Tomaszowi Adamkowi, który był już wówczas byłym mistrzem dwóch kategorii wagowych i próbował (bezskutecznie) zawojować trzecią. „Góral” wciąż oficjalnie nie ogłosił zakończenia kariery, ale wszystko wskazuje na to, że została mu już tylko walka pożegnalna (pokazowa).

Z Łodzi przez Kolonię do NBA

Kubica, Radwańska, Adamek. Mało? No, to dorzucamy jeszcze Marcina Gortata. Dla niego także rok 2005 był absolutnie kluczowy. Po udanych początkach w barwach ŁKS Łódź, center trafił do Rhein Energie Kolonia. W międzyczasie gonił za marzeniem o najlepszej lidze świata i w 2005 roku, jako 21-latek, zgłosił się do draftu.

Warto przypomnieć, że Gortat, syn dwukrotnego medalisty olimpijskiego w boksie – Janusza, wcale nie od początku stawiał na koszykówkę. O baskecie na poważnie zaczął myśleć i wziął się za treningi dopiero w wieku 17 lat. Dzięki świetnym warunkom fizycznym i tytanicznej pracy, krok po kroku zbliżał się do realizacji marzeń. Pod koniec czerwca wspominanego roku został wybrany w drugiej rundzie draftu, z numerem 57, przez Phoenix Suns. Nowy klub zdecydował jednak, że póki co Polaka tak naprawdę nie potrzebuje i woli, żeby Marcin dalej ogrywał się w Bundeslidze.

Tak czy inaczej, później Suns przehandlowali prawa do polskiego centra z Magic i w dwa lata po drafcie Gortat został wezwany do Orlando, gdzie dostał kontrakt do podpisu. W marcu 2008 roku zadebiutował w najlepszej lidze świata, w której spędził ponad dekadę i rozegrał blisko 900 spotkań, w tym w finale NBA w 2009 roku. Jego łączne zarobki od Orlando Magic, Phoenix Suns, Washington Wizards i Los Angeles Clippers wyniosły około 100 milionów dolarów. Całkiem przyjemnie.

Koszykowka. MG13 Camp 2018. Gortat Team - Wojsko Polskie. 21.07.2018

Magik z Krakowa

Wracamy do Kubicy, Barcelony i pierwszego testu. Przypomnijmy jeszcze, że mówimy o czasach, kiedy kadra była po pierwszym od prawie 20 lat mundialu i właśnie w Barcelonie szykowała się do kolejnego, towarzyskim meczem z Ekwadorem. Nie da się zapomnieć, że każdy gol polskiego piłkarza w poważnej lidze, czy Lidze Mistrzów, był wówczas dla kibica świętem. O sile kadry stanowili Maciej Żurawski, Jacek Krzynówek, Ebi Smolarek, czy Kamil Kosowski, choć grzechem by nie było wspomnieć, że Paweł Janas miał także do dyspozycji piłkarzy Liverpoolu (Dudek) i Tottenhamu (Rasiak). W każdym razie, w listopadzie reprezentacja wygrała na Mini Estadi w Barcelonie 3:0, a dwa tygodnie później w Katalonii zameldował się Robert Kubica.

To była nagroda za tytuł World Series by Renault, który dały mu cztery wygrane i siedem miejsc na podium. Dodajmy, w mocnej serii, z której i wcześniej, i później rekrutowali się kierowcy Formuły 1. Polak był bezdyskusyjnie najlepszym zawodnikiem sezonu, triumf w serii zapewnił sobie dwa wyścigi przed końcem, na torze w portugalskim Estoril. Nawiasem mówiąc, miałem okazję oglądać to na własne oczy, a nawet zostałem przez Kubicę… pochwalony za osiągnięty czas.

A było tak: w połowie sezonu odezwał się do mnie Marcin Czachorski, odpowiadający za kontakty Roberta z mediami. Rozmowa była krótka: „Renault zapewnia nam samochód i kartę paliwową, my jeździmy na wyścigi. Jest Czarek Gutowski, jest Mikołaj Sokół, i jest wolne miejsce. Wchodzisz”? Pytanie było z gatunku retorycznych. Do Niemiec i Wielkiej Brytanii pędziliśmy razem wypasionym (jak na tamte czasy) renault Espace. Do Portugalii reszta ekipy poleciała, bo jednak ciut daleko, u nas nie było budżetu na samolot, więc z fotoreporterem pojechaliśmy przez całą Europę samochodem (3,5 tysiąca kilometrów w jedną stronę). Kubica tylko spojrzał na nas, jak na wariatów, a potem zawyrokował, że jak na taki dystans, to mieliśmy całkiem dobry czas.

W Portugalii był drugi i trzeci, co zapewniło mu tytuł. Na koniec sezonu na Monzy nie ukończył obu wyścigów, ale to już nie miało znaczenia. Testy w mistrzowskiej ekipie Renault miał już zapewnione. Na przełomie listopada i grudnia znów wskoczyliśmy w samochód i ruszyliśmy do Montmelo (całkiem blisko, niespełna 2,5 tysiąca kilometrów). Tym razem jedno wolne miejsce zajęła moja ówczesna dziewczyna, a od 13 lat żona (co też mi przypomina o tym, jak dawno to było).

O grudniowych testach już wszystko zostało napisane. Kubica wsiadł do auta jako absolutny debiutant, a wysiadł jako kierowca Formuły 1. Kiedy miał ruszyć na pierwsze okrążenia, inżynierowie sugerowali mu, że nic się nie stanie, jeśli na każdym kółku będzie półtorej, dwie sekundy wolniejszy od regularnego testera Renault. Był szybszy. Jasne, wszyscy wiedzieli, że mają do czynienia z bardzo zdolnym, młodym kierowcą, ale to, co odwalił Kubica na Circuit de Catalunya 1 grudnia 2005 roku sprawiło, że ludziom w Formule 1 pospadały buty. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Dwa tygodnie później kontrakt trzeciego kierowcy w BMW Sauber był już gotowy do podpisu i marzenie o Polaku w najszybszej serii wyścigowej świata się spełniło.

Renault Kubica

Dziś Kubica znów pojechał na torze w Montmelo. Różnice między teraz, a wtedy, są aż nadto widoczne. Wówczas był jednym największych talentów w tym sporcie, pochodzącym z kraju bez wyścigowych tradycji, pewnym siebie i mierzącym bardzo wysoko. Dziś jest facetem po przejściach, zwycięzcą Grand Prix Kanady 2008, który niemal nie stracił życia w wypadku na rajdzie. W chwili, gdy lekarze walczyli, by go uratować, gorączkowe narady trwały nie tylko w jego zespole Renault, ale także z Ferrari, z którym miał już podpisaną umowę na kolejny sezon. Dziś dalej jest pewny siebie i dalej ma ogromne wymagania wobec siebie. Kłopot w tym, że musi mierzyć siły na zamiary. Kiedy pierwszy raz siadał za kierownicą bolidu F1, nie towarzyszyły temu wielkie oczekiwania, a samochód, który dostał do dyspozycji – dawał ogromne możliwości (to było auto, w którym Fernando Alonso właśnie zdobył mistrzostwo świata). Dziś oczekiwania są niewspółmiernie wyższe, zaś auto Williamsa nie daje praktycznie żadnych możliwości.

Wracając na koniec do mocnej ekipy z 2005 roku, nie da się nie zauważyć jednego. Tomasz Adamek poważną karierę już zakończył, być może stoczy jeszcze walkę pożegnalną. Agnieszka Radwańska rakietę odwiesiła w ubiegłym roku, teraz tańczy z gwiazdami, odsłania swoją gwiazdę w tenisowej alei zasłużonych i cieszy się życiem. Marcinowi Gortatowi podziękowano za współpracę w Los Angeles i nie wiadomo, czy jeszcze wybiegnie na parkiety NBA. Nawet jeśli – to już zdecydowanie ostatnie nuty tego koncertu. I tylko Kubica wciąż walczy, choć nie da się ukryć, że tegoroczna walka jest zdecydowanie skazana na porażkę. Jednak znając jego determinację, wolę walki i siłę charakteru można zakładać, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

JAN CIOSEK

Opublikowane 11.05.2019 17:41 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.05.2020

Coraz mniej jest typowych „dziesiątek”. Ta pozycja chyba wymiera

– Większość „dziesiątek” przenosi się do boku, przeważająca liczba zespołów gra z jednym defensywnym pomocnikiem i dwiema „ósemkami”. Wszystko idzie w tym kierunku, że w środku pola grają piłkarze box-to-box. Dużo biegający, podłączający się i z przodu, i z tyłu. A rozegranie przenosi się na boki – mówi w rozmowie z kwartetem „Kanału Sportowego”: Żewłakow, Smokowski, Borek, Stanowski […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Animucki: Teraz wszyscy jesteśmy zdrowi i chcemy, by tak pozostało też na koniec sezonu

Gościem dzisiejszego programu Ekstra Back na Kanale Sportowym był Marcin Animucki, prezes zarządu Ekstraklasy SA. Prowadzący program Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Żewłakow oraz Krzysztof Stanowski przepytali prezesa pod kątem powrotu ligi – zwłaszcza wyników badań, które spływały jeszcze kilkadziesiąt minut temu oraz sprzedaży praw telewizyjnych do Portugalii czy Anglii.  Ostatnie godziny dość nerwowe, ostatnie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Bartoszek: Ci, którzy odeszli z Korony, sami odłożyli rękawicę

Utrzymanie Korony Kielce? Cóż, widzieliśmy kilka łatwiejszych zadań do wykonania. Maciej Bartoszek zapewne też, a jednak jeszcze przed pandemią podjął się tej wyjątkowo trudnej misji. Po przymusowej przerwie w rozgrywkach wygląda ona na… jeszcze trudniejszą. Stan kadrowy Korony jest taki, że na stoperze testowany jest Michal Papadopoulos. Co słychać w Kielcach? Jaki jest plan na […]
28.05.2020
Inne sporty
28.05.2020

Ostatni trening za nami. Od jutra w ORLEN Stay&Play ruszają finały

Emocje rosły z każdym kolejnym treningiem. Drużyny analizowały grę potencjalnych rywali, próbując doszukać się słabości. W ruch poszły komputery, programy nagrywające i własne oczy. Jutro okaże się, kto najlepiej odrobił pracę domową – rozpocznie się faza grupowa turnieju ORLEN Stay&Play w Rocket League. Dziś jednak mieliśmy okazję obejrzeć jeszcze jeden, ostatni trening. Tym razem swoich […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Oficjalnie: Włosi też wracają do gry. Najpierw puchar, potem Serie A

Piękny to jest dzień dla kibiców futbolu, mimo że zbyt wielu hitów dzisiaj nie zobaczą. Piękny dlatego, że spływają do nas same dobre informacje. Najpierw oficjalne daty powrotu na boiska ustalili Anglicy. Teraz dokładamy do tego potwierdzenie od włoskiego rządu, który pozwolił na powrót Serie A, Serie B oraz Pucharu Włoch. Po dzisiejszej konferencji ministra […]
28.05.2020

Live od 21:00 – Ekstra Back – Borek, Stanowski, Smokowski, Żewłakow

Może uznacie nas za wariatów, dziwaków, popaprańców, ale my naprawdę czekaliśmy na powrót PKO Bank Polski Ekstraklasy. I nareszcie, w końcu, doczekaliśmy się – w piątek wraca polska liga. Dlatego też dzisiaj wieczorem czas na specjalny program na Kanale Sportowym w całości poświęcony Ekstraklasie – Ekstra Back. Nazwa mówi sama za siebie, nic dodawać nie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miasto kupuje akcje Ruchu. W czym rzecz?

„Niebiescy”, przez przedwczesne zakończenie sezonu, na stulecie klubu utknęli w III lidze. Dzisiaj przyszły dla Ruchu  ciut lepsze wiadomości, bowiem poprzez wykup akcji Urząd Miasta przekazał klubowi zauważalną kwotę. Na czym faktycznie polega ten manewr? Z jakimi wiąże się konsekwencjami? Wiadomo jak drzewiej bywało w Ruchu, ile było znaków zapytania wokół zarządzania finansami tego klubu. […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miłość do Wisły Kraków mam w genach

Popołudnie przed meczem Wisły z Panathinaikosem. Węgrzcanka Węgrzce Wielkie. Mały podkrakowski klubik, w którym swoje pierwsze kroki stawiał Kazimierz Kmiecik. Artur Kawula, syn innej legendy Wisły, Władysława, zabiera na trening swoją córkę. Karolina staje między słupki, jej koledzy uderzają rzuty karne. Piłka trafia w rękę. Okropny ból. Dochodzi do złamania. Trzeba jechać do szpitala, ale… […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Wygląda, że to koniec czekania. Premier League ma wrócić 17 czerwca!

Powrót Bundesligi był dla wielu strasznie radosną informacją, powrót Ekstraklasy, to dla nas, nie ukrywajmy, dziwaków, kapitalna wiadomość, ale restart Premier League to już news globalny. Najbardziej popularna liga, z pewnością najbogatsza, czy najlepsza, kwestia sporna, na pewno w TOP2. Dlatego wiadomość, którą podało dzisiaj BBC, jest tak elektryzująca. Jej Wysokość ma wrócić do grania […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

1/4 pojemności stadionu obejrzy mecz na Węgrzech

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w czasach koronawirusa sytuacje toczą się dynamicznie. Jeszcze chwilę temu pisaliśmy o tym, że Polska wpuszczając kibiców na stadiony może być pionierem, a tu cyk – trybuny powoli zaczynają zapełniać Czesi, głośno mówi się o tym w Szwajcarii (o komplecie), do tysiąca widzów wpuszczą w najbliższej kolejce Serbowie, inną […]
28.05.2020
Blogi i felietony
28.05.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Futbol. Co jest jego podstawą? Fundamentem? Zasadą, bez której piłka nożna nie byłaby już piłką nożną? Oczywiście liczba dostępnych zmian. Przejdziemy z trzech na pięć i pozamiatane. Można się przerzucić na krykiet. Wszyscy podskórnie czujemy, że pięć dostępnych zmian to większy gwałt na piłce nożnej niż jakby wprowadzić możliwość gry ręką na całym boisku. Gorzej […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mundial 2022: Wielkie pieniądze i wielka polityka, czyli po co Katarowi te mistrzostwa?

Około 3 mln zagranicznych turystów odwiedziło Rosję podczas piłkarskich mistrzostw świata w 2018 roku. Gdyby podobnie liczna grupa zdecydowała się wykorzystać mundial w 2022 jako okazję do wizyty w Katarze, oznaczałoby to, że przyjezdnych byłoby tam więcej niż mieszkańców kraju. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy wziąć pod uwagę, że wśród zamieszkujących Katar 2,7 mln osób, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mini-zgrupowania, masażyści i… piwo, czyli plan Chojniczanki na utrzymanie

Sześć punktów straty do bezpiecznego miejsca, siedem wyjazdowych meczów z rzędu. Tak, pozycja Chojniczanki przed restartem sezonu jest wyjątkowo trudna. Ale dla chojnickich fanów mamy też dobre informacje, które na antenie Weszło.FM przekazał wiceprezes Jarosław Klauzo. – Piwo po wygranym meczu? Nie rozmawialiśmy o tym, ale profesjonalizm to nie znaczy zamordyzm. Trener Smółka, trener przygotowania fizycznego […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Lech znów będzie miał problem z murawą. „Koronawirus zatrzymał budżety”

Jak bumerang wraca temat problemu murawy na stadionie Lecha Poznań. Architektura stadionu jest beznadziejna i właściwie niemożliwe jest na nim utrzymanie dobrej murawy bez doświetlania trawy lampami. A w obliczu kryzysu spowodowanego koronawirusem Kolejorz pieniędzy na takie zużycie prądu nie miał. Dlatego już dziś możemy się spodziewać, że boisko będzie w strzępach. – Przez te […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

W futsalu też zamieszanie: zmiana decyzji ws. awansów, środowisko podzielone

Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w niższych ligach. Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w lidze kobiet. Dlaczego więc futsal miałby być gorszy? Tu także powstało duże zamieszanie, konkretnie dotyczące awansów z I ligi do ekstraklasy. W centrum wszystkiego znajduje się prezes spółki zarządzającej najwyższym szczeblem, który jednocześnie jest trenerem […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Cracovia z Legią, Lech z Lechią. Znamy pary półfinałowe Totolotek Pucharu Polski

Cracovia zagra z Legią Warszawa przy Kałuży, Lech przy Bułgarskiej podejmie Lechię. Tak wyglądają półfinały Totolotek Pucharu Polski. Długo trwała faza ćwierćfinałowa, bo przedzielona koronawirusem, w trakcie którego rozważano, czy w ogóle ta edycja zostanie rozstrzygnięta – cieszymy się, że będzie, bo zapowiadają się znakomite mecze. Co tu kryć, przy takim zestawie półfinalistów, jak by […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Odmrażania futbolu ciąg dalszy. W sobotę rusza liga ukraińska

Kolejne rozgrywki oficjalnie wracają do gry. Jak poinformowała tamtejsza federacja, w sobotę – po raz pierwszy od połowy marca – na boiska wybiegną piłkarze ukraińskiej ekstraklasy. Jest już zgoda rządu, na którą niecierpliwie wyczekiwano. Trzeba swoją drogą przyznać, że Ukraińcy, podobnie zresztą jak my, ruszają z przytupem, ponieważ już w niedziele odbędzie się największy szlagier, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Będą puchary – nie będzie cięcia. Przy Kałuży grają o pełne pensje

Wszyscy, poza Januszem Golem, zawodnicy Cracovii zgodzili się na 50-procentowe obniżki płac przy okazji koronawirusa. Ale, co zdradził wczoraj w „Kanale Sportowym” Michał Probierz, to nie oznacza, że połowa zapisanych w kontraktach pieniędzy przepadnie. Zarząd „Pasów” uzgodnił bowiem, że w razie awansu do pucharów, będą one wypłacone w formie premii. – Cały zarząd, włącznie z prezesem, […]
28.05.2020