Lechia przypomniała sobie o transferach i zaklepała Udovicicia. Powinno wypalić!
Weszło

Lechia przypomniała sobie o transferach i zaklepała Udovicicia. Powinno wypalić!

W niedzielę, gdy Zagłębie Sosnowiec przyklepywało spadek z Ekstraklasy, sporządziliśmy listę piłkarzy tego klubu, których chcielibyśmy w dalszym ciągu oglądać w najwyższej klasie rozgrywkowej w barwach innych zespołów. Była tak krótka, że aż smutna, bo z prawie trzydziestu nazwisk wybraliśmy ledwie trzy ewidentne przypadki. Dlatego tym bardziej cieszy nas fakt, że zespoły ligowe na sprawę patrzą chyba podobnie, o czym może świadczyć zatrudnienie Żarko Udovicicia przez Lechię Gdańsk. 

Wymienialiśmy go na wspomnianej liście obok Szymona Pawłowskiego i Vamary Sanogo, ale nie ukrywajmy, że to właśnie skrzydłowy był numerem jeden. Wiosna w jego wykonaniu była tak kapitalna, że odstawienie go przez Valdasa Ivanauskasa przed meczem o przedłużenie nadziei było absurdem. Udovicić ciągnął Zagłębie tak mocno, że gdyby nie on, to klub z Sosnowca z hukiem zleciałby z ligi pewnie już przed świętami Wielkanocy. W rundzie rewanżowej to ścisła czołówka ligowych skrzydłowych, a nie jest łatwo osiągnąć taki status, grając w zdecydowanie najgorszej z ligowych drużyn. Jesienią miał oczywiście kilka słabszych występów, ale było to też spowodowane tym, że grywał na lewej obronie, gdzie wygląda już zdecydowanie gorzej.

8 goli, 8 asyst, 2 kluczowe podania – te liczby najlepiej odzwierciedlają jego klasę. W klasyfikacji kanadyjskiej wyżej niż Serb są tylko lepsi snajperzy: Igor Angulo (22 gole + 3 asysty), Carlitos (15+6), Jesus Imaz (15+3), Marcin Robak (15+2), Christian Gytkjaer (12+5). Jeśli utrzyma podobny poziom w lepszej drużynie, Lechia zrobi na nim kapitalny biznes – tym bardziej że na Wybrzeże trafi po wygaśnięciu kontraktu.

No właśnie, z perspektywy gdańskiego klubu to też szalenie istotny ruch. Zgadza się i szybkość, bo w wyścigu o Udovicicia Lechia uprzedziła inne zainteresowane kluby, i klasa piłkarska. Można było zimą mieć pretensje do władz tego zespołu, że w obliczu historycznej szansy nie zamierzają pomóc trenerowi żadnym transferem. Stokowiec oczywiście nie narzekał, wygrał Puchar Polski i ciągle pozostaje w grze o mistrzostwo, ale ta krótka kołderka jest w końcówce sezonu coraz bardziej widoczna i najprawdopodobniej odbije się na lokacie w tabeli po 37. kolejce. Trudno, czasu już nie cofną, a sezon i tak jest dla Lechii historyczny – teraz można jedynie zadbać o to, by na powtórkę nie trzeba było czekać wiele lat. Rozsądne transfery to krok w dobrym kierunku.

Udovicić ma w zasadzie tylko jeden minus – ostatniego dnia sierpnia skończy 32 lata. Oczywiście wzmocnienia na tu i teraz też są potrzebne i nie zamierzaliśmy skreślać Serba z powodu wieku – chodzi nam bardziej o to, by podkreślić, że jest on wyrzutem sumienia polskich klubów. Tak naprawdę dawno powinien grać w którymś z naszych pucharowiczów, ale był olewany.

Po raz pierwszy zatrudnienia w Ekstraklasie szukał, gdy kibic klubu FK Novi Pazar przystawił mu pistolet do skroni po zmarnowaniu karnego w meczu ligowym. Był wtedy podstawowym graczem solidnej serbskiej drużyny, a odbijał się od kolejnych drzwi i zainteresowanie jego usługami wyraziło tylko… Zagłębie Sosnowiec, które było beniaminkiem I ligi. Później Udovicić cały czas należał do grona najlepszych piłkarzy na zapleczu, był stałym bywalcem wszystkich rankingów i zestawień, a nikt nie zdecydował się na to, by go z Sosnowca wyciągnąć. Pojawił się temat Lecha za czasów Jana Urbana, ale poznaniacy szybko zrezygnowali ze względu na limit graczy spoza UE.

Dlatego Udovicić stracił dużo czasu, ale… jeszcze nie wszystko stracone i powinien Lechii wydatnie pomóc. To walczak i ambitny gość, więc mocno zdziwimy się, jeśli będzie niewypałem.

Fot. 400mm.pl

*
Żarko Udovicić był gościem ostatniego odcinka Weszłopolskich!

KOMENTARZE (10)