W Lechu czas młodzieży – na kogo mogą liczyć w przyszłym sezonie?
Weszło

W Lechu czas młodzieży – na kogo mogą liczyć w przyszłym sezonie?

Posiadacz być może najlepszej akademii w Polsce planuje wielka przebudowę w letnim oknie transferowym. Naturalnym wydaje się zatem, że na zbliżającej się rewolucji w Kolejorzu zyska również młodzież, która dostanie nieco więcej przestrzeni. Paweł Tomczyk, Filip Marchwiński, Tymoteusz Puchacz… Na kim warto budować nowego Lecha?

Oczywiście doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że wychowankowie mogą być tylko jednym z elementów tego twardego resetu w Kolejorzu. Gdyby władze Lecha oświadczyły, że latem rozstaną się z dziesięcioma piłkarzami, a ich miejsce uzupełnią wyłącznie juniorzy, to sprzedawalibyśmy domy (no, w naszym przypadku może chociaż PlayStation i zestaw garnków) i stawialibyśmy na to, że poznaniacy nie wejdą do górnej ósemki. Fajnie jest rzucić sloganem „niech grają młodzi Polacy” czy „budujemy polski Ajax”, ale później życie weryfikuje – zapytajcie w Krakowie, czy spaliby spokojnie, gdyby jednak zamiast Błaszczykowskiego, Peszki czy Burligi musieliby grać Słomką, Plewką czy Buksą.

A że w Lechu będą odmładzać kadrę, to wiemy. Przyznał to nawet Piotr Rutkowskim w tym oświadczeniu o pożegnaniu się po sezonie z dziesięcioma piłkarzami: – (…) Po drugie i najważniejsze, uznaliśmy że obecna ekipa jest po przejściach i ma na koncie tyle przegranych, zwłaszcza w kluczowych momentach ostatnich sezonów, że najwyższa pora wpuścić jak najwięcej świeżej krwi do naszej szatni – mówił wiceprezes.

Lech włączy się jeszcze do walki o puchary? Kurs w ETOTO na zwycięstwo z Zagłębiem – 2,75

Zatem można się spodziewać, że przynajmniej 1/3 z tych odpalonych zawodników zostanie zastąpiona wychowankami – takich, którzy dzisiaj grają jeszcze w rezerwach lub juniorach starszych, a także takich, którzy obecnie przebywają na wypożyczeniu w I lidze. Na kogo w Poznaniu mogą liczyć?

Wydaje się, że pewniakiem do powrotu jest Tymoteusz Puchacz. Rocznik 1999, reprezentant kadry U20, obecnie wypożyczony do GKS-u Katowice. Poza tym, że zapierdala tak jak Kante, to też nieźle rokuje przy grze na skrzydle. Bo historia pozycji tego chłopaka jest trochę pogmatwana – za dzieciaka był skrzydłowym, później przesunięto go w rezerwach na wahadło, a skoro już grał na tym wahadle, to czemu miałby nie zagrać na skrzydle. Ale na wypożyczeniu do Zagłębia Sosnowiec, z którym awansował do Ekstraklasy, wychodził jego braki w defensywie. Natomiast motorycznie i siłowo to chłopak gotowy na grę w ESA – silny, szybki, wybiegany. W Katowicach w tej rundzie strzelił trzy gole i akurat do niego w GieKS-ie pretensji większych mieć nie mogą.

A skoro już I liga i kierunek na południe od Poznania, to zerkamy co tam u Jakuba Modera, rówieśnika Puchacza. W Opolu chwalą go, chętnie zatrzymaliby go na kolejny rok, bo to bardzo dobrze wyszkolony technicznie pomocnik. Na przestrzeni ostatnich miesięcy zmężniał też pod względem sylwetki – nie jest już tym cherlakiem, który jest równie wysoki, co chudy. Problem w tym, że w Kolejorzu mogą mieć problem, by znaleźć mu odpowiednią pozycję. W zespole Mariusza Rumaka gra na pozycji „dziewięć i pół”. Czyli trochę biega w ataku, trochę schodzi do pomocy, stara się rozgrywać, ale też szuka sobie miejsca w polu karnym. Przy obecnym stylu gry Kolejorza, pewnie najprędzej ustawiany byłby jako „dziesiątka”, ale tutaj do grania są przecież Joao Amaral, Darko Jevtić (jeśli nie odejdzie) i Juliusz Letniowski, który mimo wszystko w I lidze wyróżniał się zdecydowanie bardziej od Modera. Chłopak z potencjałem, ale nie wiemy, czy w Poznaniu dostanie prawdziwą szansę już teraz.

Miłosz Mleczko na pewno się ucieszył, gdy zobaczył, że Lech ma zamiar latem odpalić dwóch bramkarzy. Jasmin Burić i Matus Putnocky odejdą z Poznania wraz z końcem kontraktów, a na ich miejsce szykuje się wychowanek Kolejorza. Pytanie – na które? To na ławce czy to między słupkami? Casus Mateusza Lisa, wypożyczonego z Lecha do Rakowa i później sprzedanego Wiśle, może być nauczką dla poznaniaków, by jednak ostrożnie podchodzić do stawiania na młodzieżowców w bramce. Aaaaaleeee już przykład Radosława Majeckiego może budować pozycję Mleczki. Wszystko zależy od tego, czy lechici sięgną po bramkarza, który będzie ich pierwszym wyborem. Jeśli tak, to Mleczko pewnie trafi na kolejne wypożyczenie. W Niepołomicach radzi sobie przyzwoicie, jest reprezentantem Polski X, bywa że broni świetnie, ale pamiętamy mu też kilka baboli puszczonych na pierwszoligowych boiskach.

Przeciekawy jest przypadek Pawła Tomczyka, który latem może pluć sobie w brodę, że nie poszedł do Piasta na roczne wypożyczenie, bo koło nosa przejdą mu pewnie europejskie puchary. Lech na grę w Europie ma minimalne szansę, gliwiczanie są już pewni tego, że zagrają przynajmniej w eliminacjach Ligi Europy. Ale skupmy się na samym Tomczyku. Na pewno nie jest to kolejny Dawid Kownacki. Dobrze będzie dla Pawła, jeśli zostanie – dajmy na to – kolejnym Arkadiuszem Piechem, który nastrzela trochę goli w Ekstraklasie, zaliczy jakiś epizod zagraniczny, otrze się o kadrę – wtedy będzie mógł uznać, że ze swojego talentu wycisnął wiele. Piłkarz niesamowicie szybki, ale równie surowy technicznie. Napastnik z niewiarygodną łatwością dochodzenia do sytuacji strzeleckich, ale z równie małym trudem przychodzi mu marnowanie tych okazji. W Poznaniu może być użytecznym rezerwowym, ale jeśli latem z Kolejorza odszedłby Gytkjaer, to na pewno nie postawilibyśmy na Tomczyka w roli strzelby numer 1.

Młodzież postrzela w sobotę? Kurs w ETOTO na gola – Jóźwiaka (4,30), Klupsia (4,30), Marchwińskiego (4,30), Skrzypczaka (7,00), Gumnego (14,00)

Filip Marchwiński, czyli chłopak, na którego Lech musi postawić w przyszłym sezonie. Tak na nasze oko – największa perełka z akademii Lecha ostatnich lat. Gdy go oglądamy, to widzimy wchodzącego do ligi Dawida Kownackiego. Podobny luz, podobna przebojowość, podobne wyszkolenie techniczne. Taka młodzieńcza bezczelność. Chłopak w tym sezonie zagrał w Ekstraklasie niewiele więcej minut od nas, a ma już dwa gole i asystę. Chciały go duże firmy europejskie (Ajax zapraszał do siebie, Inter wyrywał z Poznania, Arsenal podpytywał), ale został w Poznaniu. W tym sezonie zbiera okruchy ze stołu, ale w przyszłym powinien być już pierwszym do wejścia z ławki, a może i czasami graczem wyjściowego składu.

Jeśli chodzi o młodzieżowców wchodzących do pierwszego zespołu, to ta piątka ma realne szanse na grę w pierwszym zespole. Poza tym jest kilku piłkarzy, którzy być może załapią się na jakieś minuty, ale bardziej wróżymy im kolejne wypożyczenie lub pobyt w rezerwach. Mamy tu na myśli Michała Skórasia (Termalica Bruk-Bet), Marka Mroza (GKS Jastrzębie), Dawida Kurminowskiego (wcześniej Michalovce, teraz Żylina), Huberta Sobola (król strzelców CLJ, obecnie nie łapiący się do składu Warty Poznań), Bartosza Mrozka (bramkarz wypożyczony do Elany Toruń).

Do tego pamiętajmy o Mateuszu Skrzypczaku, defensywnym pomocniku, który może też grać jako stoper. Wysoki, świetne warunki fizyczne, mocny charakter i lechita z krwi i kości – zaliczył nawet kilka wyjazdów. W obronie nieźle zapowiadał się też Wiktor Pleśnierowicz, ale on na przestrzeni ostatniego roku wyhamował w rozwoju. Być może szansę dostanie też Jakub Kamiński, ciekawy skrzydłowy podobny w swojej grze do Kamila Jóźwiaka. A, właśnie – przecież jeśli nie stanie się nic zaskakującego, to w Lechu zostaną tez Jóźwiak i Tymoteusz Klupś.

Generalnie młodzieży w Lechu jest sporo. Pytanie – ilu z nich faktycznie będzie stanowić ważny element budowy tego nowego Lecha. Bo skład z młodzieży można przecież zrobić:

jaja

… ale nie wróżylibyśmy tej ekipie walki o najwyższe cele. Niemniej 2-3 nazwiska z tej listy pewnie będą ważnymi ogniwami Kolejorza w przyszłym sezonie. Jeśli mielibyśmy stawiać które, to wymienilibyśmy Jóźwiaka (jeśli zostanie), Marchwińskiego i kogoś z dwójki Puchacz/Moder. No i zobaczymy co będzie z bramkarzami.

fot. FotoPyk

KOMENTARZE (8)