„Chcielibyśmy budować na Polakach, ale w Ekstraklasie to trudny temat”
Weszło

„Chcielibyśmy budować na Polakach, ale w Ekstraklasie to trudny temat”

Dlaczego Raków jeszcze nie mrozi szampanów? Czy w przypadku awansu w Częstochowie odbędzie się rewolucja kadrowa? Czy szatnia zachowa polski charakter, czy należy spodziewać się zalewu obcokrajowców? Jak wielki wpływ na transfery w najbliższym okienku będzie miał trener Papszun?

O tym wszystkim w magazynie „Pierwszoligowiec” Weszlo.FM Samuel Szczygielski porozmawiał z Michałem Świerczewskim, prezesem Rakowa. Poniżej odsłuch audycji oraz spisana rozmowa.

***

Rozumiemy, że na mecz z Podbeskidziem szampany gotowe, a specjalna restauracja wynajęta?

Szampany są schowane daleko. Mieliśmy już taki przypadek w 2015 przy drugim meczu barażowym z Pogonią Siedlce, gdzie te szampany były przygotowane i przyniosło to pecha. Niestety musiały poczekać na swój czas, czyli dokładnie dwa lata od tamtego meczu. Teraz trzymamy się zasady, że szampany są przywożone dopiero w momencie wywalczenia awansu. Oczywiście mamy nadzieję, że jutro uda się przypieczętować awans, ale boisko wszystko zweryfikuje.

Czy również na swoim słynnym starym laptopie szukał pan ewentualnego miejsca do świętowania? . To na tym laptopie wyszukał pan trenera Papszuna, a w Prima Aprilis „sprzedał” go pan do Poznania.

Tak, trener został przy pomocy tego laptopa znaleziony, zweryfikowany, ale to na dłuższą opowieść i nie jest to moment, by ją opowiedzieć. Jeśli awansujemy, chcielibyśmy świętować w centrum miasta. Natomiast sprzedaż laptopa była oczywiście primaaprilisowym żartem.

Rozmowa z trenerem Papszunem nie była zwykłą rozmową, tylko poprzedzona pytaniami o najprzeróżniejsze detale, a przy tym w obecności psychologa.

Trener to najważniejsza postać w klubie, z całym szacunkiem dla wszystkich wokół…

Jednak chyba właściciel.

No tak, on odpowiada za wizję, natomiast wszystko co na co dzień… Klub jest postrzegany przez pryzmat pierwszej drużyny, a trener jest tu najważniejszy, dlatego ta rekrutacja była szalenie ważna, zwłaszcza że wcześniej jakieś błędy popełniliśmy. Rozmowy z trenerem Papszunem były trzy. Pierwsza miała miejsce jeszcze w 2015 roku, na początku października. Drugi etap, też mniej więcej w tym samym czasie, potem ostatni etap, już przypieczętowanie, w kwietniu 2016. Dwa spotkania w Warszawie, jedno w Częstochowie. Słyszałem kilka historii, że w Ekstraklasie trenera zatrudniono przez telefon, natomiast ja się z tego śmieję. Szczególnie, gdy zatrudnia się szkoleniowca z niższego szczebla, trzeba go gruntownie zweryfikować. Ja przed pierwszą rozmową pokusiłem się o wyjazd na mecz Świtu Nowy Dwór, by zobaczyć jak trener się zachowuje. Podczas tej pierwszej rozmowy zweryfikowałem jego postrzeganie na to, co działo się się na boisku, z moją wizją. Te rozmowy zawsze były dość długie, pierwsza około trzech godzin, druga około czterech godzin – w obu przypadkach mogłyby trwać dłużej, gdyby nie to, że byliśmy ograniczeni czasem. Ostatnia była kurtuazyjna, przy kawie, z dyrektorem sportowym. Jeśli chodzi o psychologa, jest to osoba, do której mam duże zaufanie, ale myślę, że sam też mam całkiem dużą wiedzę w tym zakresie.

Jakie są plany Rakowa? Widzimy pewne różnice w budowie zeszłorocznego beniaminka Ekstraklasy, Miedzi, a waszego klubu.

Są duże różnice w budowie Miedzi i Rakowa. Nie chcę robić buńczucznych zapowiedzi, ale widzę większą logikę w budowie naszego zespołu. Nasz profil jest troszeczkę inny, ale to nie znaczy, że nie będziemy mieli problemów z utrzymaniem, z dużą pokorą podchodzimy do tematu Ekstraklasy. Dla nas celem w pierwszym sezonie jest utrzymanie, czy powalczymy o coś więcej – to się okaże.

Tylko walka o utrzymanie?

Jeśli będzie szansa na coś więcej, to na pewno się pokusimy, ale realia są takie, że mamy problem ze sprowadzaniem zawodników do nas, bo jesteśmy jeszcze relatywnie anonimowi w Europie. Uważam, że dla nas celem podstawowym jestem utrzymanie – z tego faktu będę zadowolony, natomiast w każdym meczu będziemy walczyć o trzy punkty.

Czy chcecie w większym stopniu postawić na obcokrajowców po awansie? Waszą siłą w I lidze był kolektyw.

Chcielibyśmy budować tę drużynę na Polakach, ale o ile w I lidze to było bezproblemowe, o tyle w Ekstraklasie jest to trudniejszy temat. Z dużą dozą przekonania mogę powiedzieć, że liczba polskich piłkarzy, którzy prezentują jakiś poziom, jest ograniczona. Chcąc grać w Ekstraklasie bez walki do ostatniej kolejki o utrzymanie, musimy posiłkować się graczami z zagranicy. Najważniejsze to nie ściągać „przysłowiowego” szrotu, co wielu gubi, ale mam nadzieję, że nas to ominie. Obawiam się jednak, że nie będziemy umieli utrzymać proporcji pomiędzy Polakami a zawodnikami z zagranicy, przynajmniej dopóki nasza akademia nie zacznie kształcić zawodników, którzy będą w stanie wzmocnić pierwszy zespół.

Potrafiliście w przeszłości zaskoczyć i po awansie podziękować wielu zawodnikom. Pytanie: ilu może odejść?

Dla nas budowa zespołu to zawsze ewolucja. Zakładam kilka nazwisk, ale co to znaczy kilka? Może sześć, może dziewięć. Należy też pamiętać, że musi grać młodzieżowiec, co powoduje, że liczba transferów musi być… Jakie pozycje, ile nazwisk – też przekonamy się w najbliższych meczach, zobaczymy, jak będą funkcjonowali, niektórzy może do ostatniej kolejki będą czekać na odpowiedź. Wiele będzie zależało też od naszych rozmów z zawodnikami z innych klubów, które gdzieś tam już w jakiś sposób prowadzimy.

Może to będzie banał, ale zapytamy: jaki jest pana ulubiony trener i jaki klub zagraniczny jest wzorem zarządzania?

Trener? Marek Papszun! A zagraniczny to Juergen Klopp. Kilka lat temu myślałem, że Tuchel, natomiast nie miałem wiedzy jaka to osobowość. Co do klubu, to nie ma takiego, który wyznaczałby nam drogę, chcemy podążać własną.

Jeśli chodzi o ludzi, którzy pana otaczają. Kto odgrywa kluczową rolę w klubie? Pana na co dzień nie ma w klubie.

W tej chwili mnie praktycznie w ogóle nie ma. Jeśli jestem dwie godziny, no, może trzy na dwa tygodnie, to tyle. Natomiast staram się zdalnie kontrolować, podpowiadać, a poza tym Wojtek Cygan jest taką osobą, która zarządza i to Wojtek Cygan odpowiada za bieżące działanie. Natomiast na pewno będziemy chcieli wzmocnić kadrę nie tylko pierwszej drużyny, skoro chcemy się rozwijać. Mamy dużo do zrobienia jeśli chodzi o rozwój wielu działów. Sztab pierwszej drużyny działa na bardzo wysokim poziomie, w I lidze chyba tylko ŁKS może się z nami równać, dział skautingu również jest to poziom, z którego na ten moment jesteśmy zadowoleni. To nie jest zarzut do osób, które teraz pracują, tylko to są rzeczy, które musimy nadrobić w związku z tym, że – mam nadzieję – awansujemy do Ekstraklasy.

Steve Jobs mówił, że nie po to zatrudnia mądrych ludzi, by mówić im co mają robić, tylko by słuchać co oni mają do powiedzenia. Pytanie czy pan ma podobne podejście i będzie angażował się w letnie okienko, czy decydujący głos będzie miał Marek Papszun?

Rola trenera Papszuna jest głównie do zaopiniowania, choć oczywiście trener też proponuje nazwiska, ale wygląda to troszkę inaczej. Dział skautingowy jest odpowiedzialny za przygotowanie…

Łukasz Piworowicz?

Z Łukaszem, ze względu na rozbieżność wizji, rozstaliśmy się, dziś dział skautingu jest trochę inaczej skonstruowany. Mamy skautów, który obserwują konkretnych zawodników i ich opiniują, w kolejnym kroku szef skautingu decyduje czy dane nazwisko ma się pojawić dalej, wtedy jest opiniowane przez trenera, trener ma w tym momencie możliwość obejrzeć na żywo zawodnika… Jest jeszcze kilka elementów po drodze, żeby dany transfer został przeprowadzony. Ten proces z każdym kolejnym oknem mam nadzieję będzie funkcjonował lepiej, a ryzyko transferowe będzie minimalizowane.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (13)