Barcelona – Sociedad? Od prawie ćwierć wieku to podlega pod znęcanie
Hiszpania

Barcelona – Sociedad? Od prawie ćwierć wieku to podlega pod znęcanie

3:0, 2:0, 2:1, 1:0, 1:0, 5:0, 1:0, 5:0, 2:1, 5:1, 4:1, 2:0, 2:0, 4:0, 5:2, 3:2, 1:0. Gdy Real Sociedad w XXI wieku przyjeżdżał na Camp Nou, robił to po to, by wrócić do Kraju Basków na tarczy. Barcelona wielka, wygrywająca wszystko, co było do wygrania. Barcelona w kryzysie. Mocna. Słaba. W każdym wydaniu biła u siebie drużynę z Anoeta. Dziś, gdy można było uczynić jeden z trzech ostatnich kroków po mistrzostwo Hiszpanii, po prostu nie mogło być inaczej.

Nie mogło być pierwszego od 1995 roku meczu, w którym ekipa z Sociedad zdobyłaby na Camp Nou jakiekolwiek punkty. Gdy tydzień temu w Huesce Ernesto Valverde wystawił skład od optymalnego tak odległy jak większość skoków Kobayashiego w minionym sezonie, gospodarze dostali dodatkowy los na loterii, w której główną nagrodą są punkty z absolutnym faworytem. Nie ma się co czarować – porażka z Barceloną to wynik w sezonie ligowym raczej wkalkulowany, wszystko co ponad to niespodzianka równie przyjemna co brak kontroli skarbowej, gdy kupujesz lambo płacąc za całość w salonie.

Owszem, liga w tym momencie na liście priorytetów Barcelony jest chyba najniżej, bo wypracowany wcześniej margines błędu jest ogromny. To nie dwumecz z Liverpoolem, gdzie jedna pomyłka może kosztować kolejny rok bez finału Champions League. To nie jedno starcie w finale Pucharu Króla, które decyduje o trofeum lub jego braku. To przed starciem z Baskami było sześć meczów, z których wystarczyło wygrać trzy. Ale Ernesto Valverde nie chciał za wiele pozostawiać przypadkowi, wystawił więc ekipę dającą sygnał: no, panowie, czekacie prawie ćwierć wieku na punkty na Camp Nou, ale jeszcze sobie poczekacie.

Trzeba jednak powiedzieć, że mimo optymalnego składu, Barcelona nie zagrała spotkania zapierającego dech w piersiach. Takiego, jakim przez dziewięćdziesiąt minut można się delektować ze świadomością, że oto ogląda się jeden z najlepszych zespołów na świecie.

Nie, Real Sociedad mógł wierzyć, że coś dziś w Katalonii ugra. Defensywa odpierała większość ataków, wolni stoperzy nie zostali wystawieni na szczególnie trudną próbę, a i z przodu coś wpadło. I w sumie to trzeba powiedzieć, że choć Barca wygrała, to Real strzelił gola po najładniejszej akcji. Asysta Mikela Merino do wybiegającego zza pleców Pique Juanmiego była po prostu palce lizać.

Na nic jednak zdało się zdobycie wyrównującego gola, na nic powstrzymanie Leo Messiego, Luisa Suareza i Ousmane Dembele. Dziś bowiem skutecznością popisali się obrońcy Barcelony. Clement Lenglet czekał i czekał na pierwsze ligowe trafienie, dziś się go doczekał, gdy zgubił krycie przy rzucie rożnym i uderzył piłkę głową tak mocno i tak dokładnie, jak Roger Federer uderza piłkę rakietą. Jordi Alba tak mocnego uderzenia nie potrzebował, strzelił zaś prawą nogą bardzo precyzyjnie, z dala od rąk Geronimo Rulliego.

Przy drugim golu potwierdziło się jednak też, że jak nie idzie, to nie idzie. No bo Real Sociedad miał przez chwil kilka 1:1, jednak zamiast rozwinąć skrzydła, te zostały natychmiast podcięte. Sędzia mając do dyspozycji VAR mógł, a wręcz powinien, anulować gola Alby, bowiem na spalonym był przebiegający przed piłką Dembele. Mógł, ale tego nie zrobił, mimo że kazał zawodnikom czekać ze wznowieniem, by sędzia przed monitorem mógł się sytuacji przyjrzeć. To może boleć przyjezdnych tym bardziej, że Barcelona później może i stworzyła kilka sytuacji, ale żadnej na tyle klarownej, by zamienić ją na gola. Ergo – przez wątpliwą decyzję sędziego wymknęła się szansa na przełamanie ciążącej od 1995 klątwy związanej ze starciami na Camp Nou.

A Barcelonie potrzeba już tylko dwóch wygranych w pięciu kolejnych meczach, by po raz 26. zostać mistrzem Hiszpanii. I ujmijmy to tak: prędzej uwierzymy, że Śląsk Wrocław zostanie jeszcze w tym sezonie mistrzem Polski niż że Barca przy terminarzu: Alaves, Levante, Celta, Getafe, Eibar da radę wypuścić tytuł z rąk.

FC Barcelona – Real Sociedad 2:1
Lenglet 45′, Alba 64′ – Juanmi 62′

KOMENTARZE (12)