Wiecznie niedoceniany
Weszło

Wiecznie niedoceniany

Nie ma w Polsce drugiego zawodnika, który budzi tak skrajne emocje jak Piotr Zieliński. Praktycznie nigdy po jego meczu w reprezentacji czy w Napoli nie przeczytałem, że „Zielek” zagrał po prostu OK. Zawsze jest albo źle, albo dobrze. Często to i to przy ocenie tego samego spotkania. I tu dochodzimy do momentu, w którym sporą rolę odgrywa wystawianie noty przez pryzmat potencjału, umiejętności. Coś, co zawsze stanowiło dla nas problem.

Ile razy Robert Lewandowski zagrał dobre spotkanie w reprezentacji, a po meczu i tak krążyła opinia, że wyglądał słabo? Albo nie tak, jak w Bayernie czy Borussii? Nie twierdzę bynajmniej, iż powinniśmy go w tamtym przeklętym czasie notorycznie chwalić. Jednak krytyka spowodowana oceną potencjału? No nie, to nie może tak funkcjonować.

Piotr Zieliński z golem przeciwko Arsenalowi w ćwierćfinale Ligi Europy? Kurs w Totolotku to 3,55

Zieliński po każdym meczu kadry jest krytykowany. Mam wrażenie, że to już powoli rutyna. Do tematu reprezentacji za chwilę przejdziemy, ale najpierw skupię się na Napoli. Piotrka w tym sezonie można uznać za zawodnika Top3 w zespole Carlo Ancelottiego. W końcu ustabilizował formę. Poprawił grę w defensywie, czyli aspekt, który wymagał ciągłego szlifu za kadencji Maurizio Sarriego. Tak, Zieliński grzał ławę, gdy SSC walczyło w Lidze Mistrzów i rozgrywało najważniejsze mecze. Callejon był nie do ruszenia, Allan również, Fabian Ruiz notował świetne tygodnie, a Marek Hamsik to Marek Hamsik i grać musi. Zdaniem wielu postawienie na Słowaka w tych spotkaniach kosztem Polaka wydawało się błędem albo złą oceną sytuacji. Legenda szukała (szuka?) formy od miesięcy, PESEL również nie pomagał.

Od 8 grudnia Zieliński jest nie do ruszenia:

Frosinone – 90 minut
Cagliari – 90 minut
SPAL – 90 minut
Inter – 90 minut
Bologna – 90 minut
Lazio – 90 minut
Milan – 90 minut
Sampdoria – 90 minut
Fiorentina – 90 minut
Torino – 90 minut
Parma – 75 minut
Juventus – 90 minut
Sassuolo – na ławce
Udinese – 90 minut
Roma – zawieszony
Empoli – 90 minut
Genoa – 90 minut

Z Parmą zszedł, gdy było 4-0, z Sassuolo odpoczywała połowa składu Ancelottiego. Do tego całkiem okazałego dorobku dokładamy 90 minut z Milanem w pucharze i wygląda to jeszcze lepiej.

Jedyne, co Zielińskiemu można zarzucić, to ta nikła liczba asyst. A dokładnie dwie i to takie, że mianem asysty nazywa się je tylko z zasady. Jednak odrzucając na chwilę konkrety, spójrzmy w statystyki. Michał Borkowski podał na Twitterze, że Piotrek wśród pomocników Serie A jest na czwartym miejscu w najwyższym współczynniku xA (expected assists – przewidywane asysty). Reszta czołówki prezentuje się mianowicie.

  1. Rade Krunić (Empoli) – sześć asyst
  2. Jordan Veretout (Fiorentina) – trzy asysty
  3. Miralem Pjanić (Juventus) – cztery asysty

Kwestia pecha, nieskuteczności napastników? Z pewnością. W tym sezonie Dries Mertens zamiast do kieszeni spakować porządnego glocka, wkłada pistolety na wodę. Choć i Lorenzo Insigne ma sporo do powiedzenia w tej sprawie. Inni zawodnicy z niemal jednakowym xA do Piotrka:

Cristiano Ronaldo (Juventus) – osiem asyst
Sergej Milinković-Savić – trzy asysty

Zieliński w Italii nie jest ulubieńcem mediów, jeśli chodzi o pomeczowe noty. Nie chodzi o słabe mecze, ale o olbrzymie oczekiwania względem polskiego pomocnika Napoli. Straszna głupota, która tylko pokazuje, że jednak ocena zawodnika przez pryzmat jego sufitu nie ma sensu.

Napoli ogra Arsenal na San Paolo? Kurs na wygraną ekipy Zielińskiego to 1,65

Doskonale rozumiem, że Zieliński w kadrze nie zachwyca. Gra w porządku, nie szoruje dna. Przeciwko Austriakom, dopóki oczywiście nie opuścił boiska, był – w moim odczuciu – naszym najlepszym zawodnikiem.

Futbol jest grą momentów. Zatem każde zagranie posypane choć odrobiną magicznego pyłu, zapadnie mi w pamięci na długo.

Akcja z 44. minuty. Zieliński odbiera piłkę po swojej stracie, mija rywali i posyła podanie lobem do Klicha.

To są chwile, akcje, które otwierają drogę do bramki. Czy – jak kto woli – drzwi do europejskiego futbolu, tego z najwyższego poziomu.

Obecnie w kadrze nie mamy drugiej takiej postaci, która potrafiłaby połączyć odbiór po zgubieniu futbolówki, skuteczny drybling i wyłamujące się z ram standardów celne podanie. Po prostu nie mamy. Dlatego Piotrek Zieliński jest tak ważny dla naszej reprezentacji. Wraz z Robertem Lewandowskim złapali fajną nić porozumienia. Jednak dla mnie on nigdy nie będzie grał w kadrze tak, jak choćby w połowie spotkań w barwach Napoli. Skąd taka prognoza?

Obok siebie nie ma Fabiana Ruiza, Lorenzo Insigne, czy wcześniej Jorginho, tylko Grzegorza Krychowiaka lub Kamila Grosickiego. I z całym szacunkiem do obu panów, bo zarówno jeden, jak i drugi w pewnym momencie w reprezentacji Adama Nawałki stanowili o sile zespołu.

Wicemistrzowie Włoch odrobią 0:2 z pierwszego meczu i awansują do półfinału? Totolotek płaci za taki obrót spraw po kursie 4,00

Mimo wszystko, Piotrek jest jedynym piłkarzem dającym nam szansę, że w 80. minucie spotkania któryś z zawodników na boisku będzie mógł odebrać celne, otwierające drogę do bramki, prostopadłe podanie. Im więcej takich piłek w ciągu spotkania, tym więcej szans na strzelenie gola.

Nauczmy się doceniać choćby takie małe rzeczy „Zielka” z orzełkiem na piersi. Bo po prostu zbyt mało mamy zawodników, którzy potrafią przyjąć piłkę ze zwodem. Coś, co na Zachodzie jest standardem, u nas cały czas jawi się wyjątkiem. I to pewnie się zmieni w ciągu następnych kilkunastu lat, jeżeli w końcu trenerzy w szkółkach zaczną na to zwracać większą uwagę.

Póki co jednak doceniajmy to, co mamy. Zawodnika, którego nawet będąc przez 89 minut przeciętnym, stać w 90. minucie na zagranie, o jakim nikt inny na boisku nawet by nie pomyślał.

Dominik Klekowski

Fot. NewsPix.pl

***

O włoskiej piłce regularnie na antenie Weszło FM rozmawiają Dominik Mucha i Michał Borkowski w ich audycji „Curva Nord”. Obecność tego drugiego to gwarancja, że choćby tematem była jakość trawy boisk Serie C1 czy obecna rozpiska treningowo-dietetyczna Roberto Manciniego, w którymś momencie rozmowa zejdzie na temat Piotrka Zielińskiego. Ostatni odcinek możecie odsłuchać tutaj:

KOMENTARZE (21)