Liga od kuźni: Wigry Suwałki
Weszło Extra

Liga od kuźni: Wigry Suwałki

Nazywane polskim biegunem zimna Suwałki są rodzynkiem na szkoleniowej mapie kraju. W województwie podlaskim tylko Jagiellonia Białystok może stawić opór miejscowym Wigrom, a spod granicy z Litwą wszędzie jest daleko. Jak tutejsza akademia piłkarska wygląda na co dzień?

Wizytę w Suwałkach zaczęliśmy od dużego zaskoczenia. Nie tylko ze względu na słoneczną pogodę, ale też przez niespotykaną dotąd współpracę ze szkołą, którą chwalą się Wigry.

Przyznać trzeba, że grupy szkolne działają wzorcowo. W ramach zajęć mają po siedem (klasy usportowione) lub nawet dziesięć (klasa sportowa) jednostek treningowych. Ci pierwsi ćwiczą dodatkowo trzy razy popołudniami, mają też treningi indywidualne i fitness.

Tu dochodzimy jednak do ściany. Sportowa klasa czwarta to jedyny taki rocznik w szkole, a usportowione są… dwie. Niecodzienna sytuacja.

– Zaczęliśmy realizować projekt klas sportowych trzy lata temu, od IV klasy. Utworzyliśmy klasę rocznika 2006, ale niestety reforma edukacji, która nastąpiła, mocno skomplikowała nam sytuację. Nie powstały więc klasy roczników 2007 i 2008, dopiero z 2009 się udało – tłumaczy Kamil Makarewicz, prezes Akademii Piłkarskiej Wigry Suwałki.

I dodaje: – Chcemy rozwijać projekt szkolny, bo płynie z niego bardzo dużo korzyści. Klasy, które funkcjonują, są bardzo chwalone. Nie tylko za osiągnięcia sportowe, ale też wyniki w nauce. Klasa szósta ma na przykład średnią 5,2! Wszyscy uczniowie otrzymali też bardzo dobre zachowanie, wyróżniani są też licznie w konkursach przedmiotowych. A jednocześnie jest to też rocznik, który w pierwszej edycji Pucharu Prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniewa Bońka zajął drugie miejsce w Polsce.

Zajęcia treningowe odbywają się więc głównie w godzinach 16-20.

Dużym problemem Wigier jest też lokalizacja. Realnej konkurencji w najbliższej okolicy brak, a w ligach muszą grać rocznikami młodszymi. Czasami nawet o dwa lata.

Skąd taki pomysł? Zrodził się, gdy wygrali w jednym roku wojewódzkie rozgrywki wszystkimi rocznikami. Na Podlasiu poziom piłki młodzieżowej jest bardzo niski.

Z drugiej strony do Wigier chętnie lgną młodzi adepci futbolu. Wiedzą, że w I lidze stawiają tu na takich, a i wybór wśród konkurencji nie jest za wielki.

Ogrywanie młodszych roczników działa na nich rozwojowo. Rodzi też problemy. Wygrana w wojewódzkiej lidze kończy się barażem o ligę centralną. A tam, w starciu z drużynami starszymi, tak łatwo jak w podlaskim już nie jest…

Akademia Piłkarska Wigry Suwałki powstała w 2012 roku. Widać już pierwsze efekty jej pracy, bo z rocznika 2006 poszczególne jednostki jeżdżą na zgrupowania Letniej czy Zimowej Akademii Młodych Orłów. W I lidze zadebiutował też Jakub Świątek, który mając niespełna 16 lat stał się najmłodszym debiutantem w historii rozgrywek.

56640154_598837203930191_9020502275990224896_n

Szkolenie w Suwałkach podzielono na Akademię Piłkarską Wigry Suwałki i Wigry Suwałki SA. Pod spółką funkcjonują cztery najstarsze roczniki młodzieżowe, ale między oboma podmiotami panuje ścisła współpraca.

Makarewicz: – Rok 2012 jest rokiem, gdy szkolenie zostało w Suwałkach mocno przebudowane. W zasadzie zostało zbudowane od nowa. W takich warunkach funkcjonujemy siedem lat i staramy się cały czas rozwijać.

W Wigrach stawiają na swoich. W klubie nie ma działu skautingu, trzonem kolejnych roczników są młodzi piłkarze z Suwałk i okolic.

Jeżeli idzie o infrastrukturę, ta wygląda dramatycznie zimą. Przypominacie sobie z czasów dziecięcych prognozy pogody? Które miasto na mapie Polski wyróżniało się in minus, gdy prezentowano zapowiadane temperatury najbliższych dni? No właśnie…

A w Suwałkach nie ma nawet jednego boiska pod balonem. Zimą trzeba trenować więc w halach, choć w miarę możliwości w Wigrach próbują ćwiczyć na zewnątrz. Możliwości jakie są – można się domyślić. Do najcieplejszych miejsc w kraju nie Suwałki na pewno nie należą.

57059867_479667435905068_8182474592271466496_n

– Suwałki to, wiadomo, biegun zimna, tak można powiedzieć. Mamy tu specyficzne warunki pogodowe. Oczywiście zima trochę utrudnia nam prowadzenie szkolenia i działalność sportową – przyznaje prezes AP Wigry.

W akademii utrzymują jednak, że latem największy minus przeistoczy się w plus, bo Wigry mają dostęp do sporej ilości boisk naturalnych. Przyglądając się temu bliżej – nieco rozrzuconych po mieście i do miasta należących.

– Akademia Piłkarska Wigry Suwałki do dyspozycji ma praktycznie całą infrastrukturę sportową OSiR-u Suwałki. Szczególnie mam na myśli stadion piłkarski przy ul. Zarzecze, z podgrzewaną i oświetloną płytą główną oraz dwoma boiskami bocznymi, z których jedno spełnia standardy czwarto ligowe – mówi Grzegorz Krysa, zastępca dyrektora OSiR Suwałki

– Dodatkowo przy ul. Wojska Polskiego jest drugie boisko, na którym grają trampkarze i młodzicy. Oprócz tej infrastruktury, do dyspozycji Wigier, szczególnie w okresie zimowym, gdy wymienione boiska zasypane są śniegiem, są dwa sztuczne boiska, w tym jedno pełnowymiarowe przy jednej ze szkół. Dodatkowo do dyspozycji młodzieży jest pływalnia, siłownia, aquapark i szereg innych obiektów, którymi dysponuje OSiR – wymienia.

56619821_421628755314047_4279085357342916608_n

Makarewicz: – Mamy w mieście bardzo dobrą infrastrukturę piłkarską, swobodny dostęp do boisk, ale latem. Zimą opady śniegu i intensywny mróz, który dość często w Suwałkach jest spotykany i przez długi czas się utrzymuje, trochę nam to utrudnia. Kilkanaście lat temu treningi na halach były czymś normalnym i my mamy dziś do hal dostęp. W porównaniu z konkurencją, z którą chcemy rywalizować, brakuje nam jednak hali pneumatycznej, balona, który pozwoliłby, by nawet najmłodsze roczniki mogły zimą trenować na sztucznej nawierzchni.

Krysa: – Naszym największym wyzwaniem jest pogoda. Podgrzewana murawa na boiskach pierwszoligowych to standard, właśnie dobiega też końca remont oświetlenia z dostosowaniem do przekazu telewizyjnej w standardzie 4K Ponadto wspólnie z Wigrami realizujemy budżet obywatelski – dostosowanie jednego z boisk bocznych do standardów trzecioligowych.

Boiska boczne przy Stadionie Miejskim przeznaczone są tylko dla grup młodzieżowych Wigier. To wciąż trochę za mało. Szkolonych zawodników jest 550, więc w najbliższym czasie coś powinno się zmienić.

Krysa: – Balon nie jest na razie planowany, chociaż miasto nad nim się zastanawiało. Chwilowo, przez najbliższe dwa-trzy lata, biorąc pod uwagę zaangażowanie miasta i proces inwestycyjny, jest to niemożliwe.

Makarewicz: – Liczymy na to, że w tym zakresie nastąpi poprawa. Współpracujemy z lokalnym samorządem. Miasto nie inwestuje tylko w piłkę nożną, więc musimy wykazać trochę cierpliwości. Myślę jednak, że Akademia Piłkarska Wigier Suwałki jest największą organizacją sportową w mieście, bo trenuje u nas 550 zawodników. Rozumiemy rozwój innych dyscyplin sportowych, ale to piłka nożna jest najbardziej popularna. Hala pneumatyczna jest nam bardzo potrzebna i wierzę, że w najbliższych latach cel ten uda się nam zrealizować

Klub współpracuje z Centrum Rehabilitacji Melius, najnowocześniejszym takim miejscem w regionie, specjalizującym się w sportowej rehabilitacji. Partner akademii, którego właścicielem jest dr Daniel Terlecki, były członek sztabu kadry U20, daje jej zawodnikom duże zniżki na swoje usługi.

550 dzieci podzielono na 22 grupy treningowe. 18 pod szyldem akademii, 4 pod wspomnianą już spółką. Najmłodsi dzieleni są względem posiadanych umiejętności, w Wigrach nazwali to sobie grupami A, B i C.

– Dzieci rozpoczynające treningi piłki nożnej pojawiają się u nas w wieku 5-6 lat. Program szkolenia, na którym obecnie pracujemy, to nasz wewnętrzny program, który powstał na bazie doświadczeń trenerów i naszej wieloletniej współpracy z systemem i metodologią Coerver Coaching – mówi Paweł Cimochowski, koordynator akademii.

Program szkolenia wygląda na dość dobrze zorganizowany. W tej kwestii za merytorykę odpowiada firma Football Lab System, na czele z Mariuszem Paszkowskim. Ten ostatni, poza wdrożeniem całej metodyki pracy w Wigrach i przygotowaniem propozycji stosowanych środków treningowych, prowadzi również szkolenia dla ich trenerów.

Cimochowski: – W początkowym etapie treningu zwracamy uwagę na indywidualizację zajęć. Aby nacisk położony był na umiejętności indywidualne zawodnika – w aspekcie techniki, decyzyjności, rozumienia gry, inteligencji piłkarskiej. Te proporcje układają się w taki sposób, że każdy z trenerów dwie jednostki w mikrocyklu treningowym realizuje z naciskiem na działania indywidualne, a jedną pod model gry, w jaki sposób chcemy, by nasze drużyny grały.

– W Akademii przede wszystkim stawiamy na wyszkolenie indywidualne, przygotowanie techniczne – wtóruje swojemu podopiecznemu Makarewicz. – To dla nas najważniejsze. Oprócz tego zależy nam na tym, by wychowanek Wigier silnie identyfikował się z tym klubem. Wielokrotnie powtarzam, że większość z dzieci, trenujących w akademii, nie zostanie w przyszłości piłkarzami. Zależy mi jednak na tym, by każdy z nich wspominał czas spędzony na boisku w koszulce Wigier Suwałki jako jeden z najfajniejszych lat i momentów w jego dzieciństwie. By klub ten zawsze kojarzył się młodym ludziom z czymś pozytywnym.

Z Coerver Coaching Wigry współpracowały w latach 2012-2016. Na bazie lat doświadczeń, dziś bazują na programie w ich trakcie stworzonym. Mają też swój kalendarz, oparty o periodyzację techniczno-taktyczną.

Do kategorii orlik po dwie jednostki w tygodniu bardziej nastawione są więc na działania indywidualne. Jedna z kolei to głównie działania grupowe, pod model gry akademii, który jest jednak dopiero w fazie tworzenia. Od młodzika proporcje się odwracają.

56669588_2190245147735540_6946427053667254272_n

W kwietniu na przykład zespoły U8 pracują nad obunożnością, ochroną piłki, jej kontrolą, geometrią ataku i finalizacją akcji ofensywnych.

Zaniedbana natomiast pozostaje w Wigrach sfera motoryczna. Do pracy przy akademii wdrażany jest trener przygotowania fizycznego w pierwszym zespole – Adam Pomian. W klubie nie dysponują jednak sport testerami, w żaden sposób nie monitorują obciążeń swoich zawodników.

– Kwestia przygotowania motorycznego to jeden z naszych celów. Chcemy poprawić ten aspekt i zaangażować osoby, które mają większą i szerszą wiedzę w tym aspekcie. By nasi wychowankowie byli jeszcze bardziej kompleksowo szkoleni – przyznaje trener Cimochowski.

Raz w roku Wigry testują swoich podopiecznych, badają moc kończyn górnych i dolnych, na fotokomórkach sprawdzają też szybkość, do tego przeprowadzany jest beep test.

Poza działem przygotowania motorycznego, w Wigrach sporo przestrzeni jest jeszcze do zagospodarowania – nie ma psychologa ani dietetyka, na pełen etat liczyć mogą z kolei tylko dwaj szkoleniowcy, zaangażowani dodatkowo w sprawy organizacyjno-logistyczne.

Wigry wspierają za to rozwój swoich pracowników. Cimochowski: – Jesteśmy wdzięczni klubowi za wsparcie nam okazane. Każdy trener chce rozwijać się indywidualnie. Byśmy szli wspólnie do przodu i wzajemnie się doskonalili, trenerzy jeżdżą na różnego rodzaju konferencje i kursy, zdobywają coraz wyższe uprawnienia trenerskie. I otrzymują ze strony klubu wsparcie, również finansowe.

56823363_1175702935957637_3044475451666857984_n

Po szkoleniu, na jego bazie, trener opracowuje tematykę i według określonego harmonogramu spotyka się raz w miesiącu z innymi. Na takim wewnętrznym szkoleni pełni rolę wykładowcy, a po jego prelekcji następuj burza mózgów. I dyskusja o określonych kwestiach.

– Mamy cykl takich wewnętrznych spotkań raz w miesiącu, gdzie trenerzy dzielą się swoimi przemyśleniami na temat wybranych aspektów. Czy to szkoleniowych, czy organizacyjnych. Każdy z nas analizuje swój proces szkolenia, wyciąga wnioski. Wspólnie modyfikujemy też środki treningowe, by rozwój dzieci był prawidłowy – twierdzi były zawodnik Wigier.

Koordynator działa dość prężnie, a w klubie jest od 2012 roku. Co miesiąc hospituje od 6 do 8 treningów, zjawiając się na nich bez zapowiedzi. Ale nie chce punktować swoich kolegów po fachu, liczy na otwartą dyskusję o błędach, nastawia się na feedback. Liczy, że jego uwagi skłonią trenerów do pewnych przemyśleń.

– Chcemy analizować swój proces szkoleniowy, ale też wyciągać wzajemne wnioski, otrzymywać informację zwrotną od trenera. Czy zauważa i jest świadomy swoich braków? Mocnych stron? Wszystko dla dobra dzieci – ocenia.

Od grudnia zaczął też profilaktyczny projekt komunikacji na linii trener-rodzic-zawodnik. Spotkania z rodzicami organizowane są po to, by budować ich świadomość. By poznali swoją rolę i zrozumieli jaką rolę w szkoleniu ich dziecka odgrywa trener. Relacje mają być jak najlepsze.

56764419_395212871313983_87264411080720384_n

A trzeba podkreślić, że klub z lokalnym środowiskiem żyje bardzo dobrze. Organizuje zbiórki, w których ludzie chętnie i na dużą skalę uczestniczą. Dość powiedzieć, że dzięki crowdfundingowi Wigry uzbierały około 150 tys. złotych na autokar dla młodzieży, na andrzejkowych balach z kolei „zarobili” na sprzęt do monitoringu – fotokomórki SmartSpeed.

Także w klubie nie ma podziałów. Cele są spójne, a akademia ma pozostać ich ważną częścią. – Myślę, że bardzo istotnym jest, by akademia była ściśle powiązana z klubem. Te podmioty nie mogą ze sobą konkurować, rywalizować. Muszą współpracować, bo cel jest jeden, celem są Wigry Suwałki. Celem jest szkolenie zawodników, którzy w przyszłości będą stanowili prawdziwą siłę tego klubu – podsumowuje prezes Makarewicz.

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Wideo: MATEUSZ STELMASZCZYK

KOMENTARZE (0)