Lechia czy Legia – kto ma bardziej wyboistą drogę po mistrzostwo?
Weszło

Lechia czy Legia – kto ma bardziej wyboistą drogę po mistrzostwo?

W pewnym momencie 30. kolejki Lechia miała sześć punktów przewagi nad Legią, ale ostatecznie skończyło się na tym, po 2:4 w Krakowie i 3:1 w Warszawie, że zapasu nie ma żadnego. Tyle dobrego dla gdańszczan, że jednak udało się utrzymać pierwsze miejsce, bo na chwilę i to było zagrożone – Legia doszła już ją na dwa gole. No, ale jednak ekipa Stokowca się obroniła i zagra z Wojskowymi u siebie. Sprawdźmy natomiast, jak wygląda cały terminarz rundy mistrzowskiej dla dwóch faworytów i który z nich ma nieco łatwiejszą ścieżkę?

Bez przedłużania – droga Lechii wygląda tak:

Piast (dom)

Pogoń (wyjazd)

Legia (dom)

Cracovia (wyjazd)

Zagłębie Lubin (dom)

Lech Poznań (wyjazd)

Jagiellonia (dom)

Legia:

Cracovia (dom)

Lech (wyjazd)

Lechia (wyjazd)

Piast (dom)

Pogoń (dom)

Jagiellonia (wyjazd)

Zagłębie Lubin (dom)

Wydaje się, że przy rozważaniach tego typu – a propos ścieżek grupy mistrzowskiej – dużą uwagę trzeba zwrócić na rozkład meczów wyjazdowych. I tutaj ciut lepiej trafiła Lechia. Absolutną miną jest wyjazd do Krakowa, ale delegacje do Szczecina i Poznania nie przerażają. Pogoń buduje stadion, ma obecnie mało widzów i potrafi dostać trzy gole od Arki. Lech – jaki jest, każdy widzi. Beznadziejny. O punktach w Poznaniu może myśleć każdy.

Legia i Lechia rozpoczną fazę finałową od zwycięstwa? W Totolotku kurs na zwycięstwo Legii – 1,80, na wygraną Lechii – 2,15

Tym bardziej Lechia i Legia. Tyle że Wojskowi poza Lechem mają mecz z niewygodną i wracającą do formy Jagą, ponadto wygrali w Białymstoku ledwie raz na pięć ostatnich prób. Gdańsk też nie jest wygodnym terenem dla Legii i choć bilans się ostatnio tam poprawił, warto mieć w pamięci męczarnie w tym sezonie i cztery mecze bez wygranej nad morzem od rozgrywek 13/14 do 15/16.

Co nam się natomiast wydaje kluczowe w tym wszystkim, to pierwsze trzy spotkania. Istotne będzie, by przed rywalizacją bezpośrednią jedna ekipa nie straciła dystansu do drugiej. Jeśli tak się stanie, trudniej będzie jej przystępować do rywalizacji z nożem na gardle, co może tylko przyspieszyć nokaut.

Sześć punktów w nadchodzących dwóch kolejkach to obowiązek obu ekip. Skalę trudności oceniamy podobnie: i Cracovia, i Piast są mocne, i Lecha, i Pogoni nie można się teraz bać. Przynajmniej, jeśli się chce grać o mistrza.

Porażki faworytów na początku rundy finałowej? AKO na przegranej Legii i Lechii w Totolotku – kurs prawie 16,0!

Naszym zdaniem głównym plusem Legii jest przyjęcie Cracovii u siebie, bo ta przy Kałuży jest jeszcze groźniejsza – przegrała tam dwukrotnie, poza Krakowem osiem razy. Główny plus Lechii? Oczywiście mecz z Legią w Gdańsku. Minus gdańszczan to z kolei wyjazd do Krakowa, natomiast w przypadku Legii dwie bardzo nieciekawe delegacje.

A na koniec ciekawostka: gdyby powtórzyły się wyniki z rundy zasadniczej, Lechia skończyłaby sezon z 74 punktami, Legia z 68. Ale wiadomo: inna jest dziś Legia, inne są tamte zespoły.

Natomiast zgodnie z logiką Ekstraklasy ta tak namiesza, że mistrzostwo rozstrzygnie się w najmniej spodziewanym momencie. I wszystkie nasze przewidywania wezmą w łeb.

KOMENTARZE (27)