post Avatar

Opublikowane 10.04.2019 12:52 przez

redakcja

Ivan Runje, gdy jeszcze nie był obrażony na media, mówił plus minus dwa tygodnie temu w rozmowie ze mną: – Nie myślę o mistrzostwie. To jest ekstraklasa, wszystko może się zdarzyć, ale będzie bardzo ciężko. Skupiamy się na pozostaniu w ósemce i Pucharze Polski. To trofeum może nam uratować sezon. Natomiast spiker wczorajszego spotkania szczypał się w tańcu jeszcze mniej i ogłosił nieco ponad 18-tysięcznej publiczności chwilkę przed pierwszym gwizdkiem, że właśnie to spotkanie z Miedzią będzie najważniejsze w tym roku, przynajmniej jeśli chodzi o starcia przy Słonecznej.

Szybko. Dziewiątego kwietnia? W zeszłym sezonie nie do pomyślenia, wówczas można było pisać przy przymrozkach ważne akapity ładnej historii, ale nie kluczowe. Tymczasem wczoraj Jaga miała rzeczywiście nóż na gardle i grała o życie.

Totolotek oferuje kod powitalny za rejestrację dla nowych graczy!

13 punktów straty do Legii, 16 do Lechii. To są liczby nie do odrobienia. Z jednej strony trudno powiedzieć, że liga jest dla Jagi skończona, bo gra jeszcze o ósemkę, a przy awansie może myśleć o brązowym medalu, jednak gdy wcześniej dwa lata z rzędu biłeś się o majstra, inne miejsca smakują jak wczorajsza pizza. Niby fajnie, że jest, ale to już nie to samo. Ponadto białostoczanie wskoczyli na inny poziom. Już nie mówimy o niej jak o drużynie, dla której mistrzostwo jest fatamorganą, ale o zespole, dla którego triumf nabierał realnych kształtów.

Inaczej mówiąc, Jagiellonia znajduje się w takim momencie swojej historii, w którym może zapełniać swoją gablotę czymś innym niż kurzem. Dlatego Totolotek Puchar Polski jest dla niej teraz ważny. Bo ileż razy trzeba być moralnym zwycięzcą, żeby być zwycięzcą faktycznym?

Ewentualna porażka w meczu z Miedzią byłaby ogromnym ciosem, może nawet takim, którego nie ustałby trener Ireneusz Mamrot.

To mnie też ciekawiło. Czy białostoczanie stoją dalej murem za szkoleniowcem, czy też apetyt tak im urósł w trakcie jedzenia, że trudno byłoby im wybaczyć sezon na miejscach cztery – dziesięć, bez nawet finału na Narodowym? Na razie wygląda jednak na to, że w rankingu popularności trener trzyma się bardzo dobrze. – Oczywiście, że jestem z Mamrotem. W zespole doszło do sporych zmian i jeśli nawet przytrafił się przez to kryzys, trzeba pozwolić trenerowi z niego wyjść – mówił idący na stadion dwudziestoparoletni chłopak. Usłyszałem też głos seniorki, bo po drodze spotkałem też starszą parę w barwach Jagi i to akurat – strzelam – żona była rozmowniejsza. – Wierzę w trenera i trzymam za niego kciuki. Natomiast pewnie, jestem rozczarowana tym sezonem, ponieważ człowiek przyzwyczaja się do dobrego. Poprzednio było tak, że graliśmy kilka meczów porządnych, przychodził jeden słaby, ale zaraz się podnosiliśmy i znów następowała dobra seria. Teraz takiego momentu nie możemy złapać. I jest wstyd przed Józiem.

– Przed Józiem?

– A, tak się u mnie mówi. Jak w tym kawale, że mąż podejrzewał żonę o zdradę i się schował w szafie. I rzeczywiście ona przychodzi z sąsiadem Józiem, ten się rozbiera i mąż podziwia go za muskuły. Natomiast gdy rozbiera się żona, nie jest z nią za dobrze, więc mąż myśli: “wstyd przed Józiem”. Także nam jest w ten sposób trochę wstyd przed resztą, że było dobrze, a już nie jest.

57076168_1227044740793029_6732752881662820352_n

Kolejni kibice też w Mamrocie winnego nie widzą. Prędzej w piłkarzach. – Ten Novikovas… Gwiazda się z niego zrobiła, większa niż powinna. To samo Runje. Niech pan mi powie, dlaczego on często narzeka na poziom naszej ligi? Że jest niski i tak dalej. To jak to świadczy o nim samym? Myśli, że ekstraklasę przerasta, a jakoś wyjechać z niej nie umie – tłumaczył mężczyzna popijający herbatkę. I, co ciekawe, zwrócił uwagę na problemy w sztabie szkoleniowym, ale nie tyczące się samego Mamrota. – Przez wiele lat z pierwszą drużyną pracował Darek Jurczak, zajmujący się choćby przygotowaniem fizycznym i wówczas mieliśmy wyniki. Zmienił go Grzyb i wyników nagle nie ma. Według mnie to nie jest przypadek. I niech o tym pan napisze, niech pan tutaj szuka jednego z problemów. Nie w Mamrocie.

Rzeczywiście – Jurczak został zimą pożegnany. Mamrot tak tłumaczył ten ruch w Przeglądzie Sportowym: – To była moja decyzja. Dołączył do nas Rafał Grzeb, a gdyby się nie zgodził, to szukałbym kogoś innego. Darek był długo w Jagiellonii, ale z Realu też odchodzili Raul czy Casillas. Mamrota też kiedyś w Białymstoku nie będzie. To normalne, że każdy potrzebuje wyzwań w życiu, zmian. Przyjął to po męsku. Pewnie go to zaskoczyło, ja to w pełni rozumiem. Darek jest trenerem, prezes Kulesza z tego co wiem powiedział mu, żeby odpoczął, a później nie wyklucza dla niego propozycji pracy w akademii. Nie musi odchodzić z klubu. Za dwa miesiące może wrócić do akademii, to już będzie zależało od niego. Chciałem powiedzieć jasno, żeby nie było niedomówień: nie było między nami żadnego konfliktu, nie pokłóciliśmy się.

Pewnie wyciąganie wniosków tak szybko byłoby pochopne, ale jeśli dodać do tego wolniejszą Jagę niż rok temu według różnych statystyk (na przykład mniejsza liczba sprintów), jest to sprawa co najmniej do dalszej obserwacji.

Ale, wracając do samego Mamrota, ten poparcie trybun jak widać ma. Może opinia paru osób to nie jest cholernie duża wykładnia, natomiast gdy spiker wykrzyczał imię trenera i oczekiwał na odzew trybun, nie zapadała głucha cisza. Ba, wydawało się, że wówczas stadion odpowiedział głośniej niż przy imionach większości piłkarzy.

Też trzeba powiedzieć, że kibice wczorajszego popołudnia dopisali. Wtorek, godzina osiemnasta, to nie jest pora najwspanialsza do ściągania tłumów na stadion, rywal, Miedź, to nie jest przeciwnik-magnes, ale Białystok zdawał sobie sprawę o co idzie gra. Innego finału mogło już w tym sezonie nie być. Poza tym marketingowo dał sobie radę klub, który zrobił wiele, by kibiców na stadion zaprosić. Po drodze co prawda napotkałem na tylko jeden plakat reklamujący zbliżające się widowisko – a nie szedłem kanałami – lecz w sieci wykonano pracę wzorowo. Do wsparcia Jagiellonii w sprzedawaniu wejściówek zaangażowano masę osób, bo oprócz podstaw, jak obecni trenerzy i obecni piłkarze, do przyjścia na stadion zachęcali inni kojarzeni z Jagą. Zenek Martyniuk, Bruno Coutinho, Dani Quintana. Ponadto ceny biletów obniżono do pięciu złotych. Cała rodzina Jagi chciała być razem i to się udało. 18115 widzów przyszło na stadion. Żebyśmy mieli porównanie – w 29. kolejce na Zagłębie Sosnowiec pofatygowało się 6541 osób. Przepaść.

56624597_657538901343560_1538187007430230016_n

57204041_413002825924506_2861702684593881088_n 56584223_581598795685730_4971627788483166208_n

A warto też wspomnieć, że do Białegostoku delegowała się grupa fanów Miedzi, w liczbie trzydziestu-czterdziestu. Niby nie była to miedziana rzesza, ale też z Legnicy do Białegostoku nie jest pięć minut. Co natomiast intrygowało, to szesnastu stewardów oddzielających gości od gospodarzy. Na szczęście o bezpieczeństwo zadbano wzorowo i te parędziesiąt pustych krzesełek z sektora buforowego nawet nie pomyślało o zaatakowaniu przyjezdnych.

56618707_283347982559561_5781423101682122752_n

Może też kibice Jagi ruszyli tłumnie na stadion, bo pamiętali, że Pogromca Duchów z kultowej produkcji też nie był jeden, a Jaga miała pewne złe duchy do odgonienia. Otóż przed meczem okazało się, że zawody posędziuje Paweł Gil. Po chwili refleksji doszło do wszystkich, że Gil nie pojawiał się w roli arbitra głównego na stadionie przy Słonecznej od 20 maja 2015 roku, czyli meczu Legia – Jagiellonia. Co się wtedy wydarzyło – musicie pamiętać. Probierz chciał sobie strzelać whiskey, Kosecki szukał tego co pobił naszą panią, Jaga czuła się przez Gila skrzywdzona. Ręka Popchadze w tamtej pamiętnej końcówce spotkania była więcej niż wątpliwa. – Może mu wybaczyłem, ale zapomnieć, nie zapomnę – stwierdził jeden z fanów, gdy pytałem o Gila.

No, ale akurat w tym meczu Gil wiele do roboty nie miał, spotkanie było łtawe do sędziowania. W pierwszej połowie szczególnie, gdyż po prostu nic się nie działo. Niżej podpisanemu najwięcej adrenaliny dostarczył przemyt herbaty. Otóż na trybunę, na której siedziałem, nie można wnosić napojów. I nawet jeśli ma to jakiś sens, bo dookoła stały komputery, które tymi napojami można zalać, to jednak wypada zadbać o konsekwencję. Plecaka już nie sprawdzał nikt, więc czy był tam kałasznikow, czy laptop, bez różnicy. Ważne, by nie było herbaty. Ale być może wrzątek bardziej boli niż kula.

W każdym razie Jagiellonia wygrała, ponieważ była bardziej zdeterminowana na ten triumf. Dla Miedzi Totolotek Puchar Polski jest tylko dodatkiem, dla Jagi, jak zostało wspomniane, obowiązkiem, by sezonu nie spisać na straty. By bajka – nawiązując do oprawy kibiców – nie zamieniła się w koszmar.

  Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Od pierwszego meczu mówiłem, że naszym celem jest finał Pucharu Polski. Oczywiście, nie pojedziemy tam na wycieczkę, zagramy o zwycięstwo. Wiemy, jakie znaczenie ma ten puchar dla kibiców, ale też dla nas samych. Nie każdemu będzie dane zagrać na Narodowym, także nie każdemu trenerowi będzie dane poprowadzić tam zespół. Z tego jesteśmy bardzo szczęśliwi. Przyszło bardzo wielu kibiców i cieszę się, że ich nie zawiedliśmy – mówił Mamrot po spotkaniu.

– Po 1:1 doszliśmy do Jagiellonii, graliśmy szybciej, to był dobry moment spotkania i wydawało mi się, że to my możemy strzelić bramkę. Brakowało nam jednak koncentracji, ponieważ nawet jeżeli przegrywasz głowę, to drugi zawodnik musi pomóc. Zabrakło też doświadczenia na naszym etapie budowy drużyny. Nie zapominajmy, że Jagiellonia jednak grała w Europie. Ale zawodnikom nie mogę odmówić walki. Mogliśmy natomiast wykrzesać więcej odwagi boiskowej. Nie myśleć o tym, że przydarzy nam się błąd, jak zaatakujemy, tylko że strzelimy dzięki temu gola – to z kolei słowa Dominika Nowaka, z którym pogadałem w szatni po meczu. Więcej TUTAJ.

Andrius Skerla. To on strzelił zwycięską bramkę dla Jagi w finale Pucharu Polski z 2010 roku. Nigdy wcześniej, nigdy później białostoczanie podobnego sukcesu nie odnieśli. Pewnie, na mistrzostwo też była ogromna chrapka i jest żal, że w tym roku też się uda.

Natomiast czy wyjazd na Narodowy, a potem triumf tam, to taka smutna, zła, czarno-biała bajka? Absolutnie. Będzie radosna i kolorowa. Teraz Jagiellonia musi zadbać tylko o to, by była żółto-czerwona.

PAWEŁ PACZUL

Opublikowane 10.04.2019 12:52 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
18.09.2020

Sobota w WeszłoFM: Michał Helik, Stan Futbolu i trzy hitowe mecze

Weekend na antenie radia WeszłoFM rozpoczniemy w sobotę o godzinie ósmej. Monika Wądołowska i Wojciech Piela przywitają Was w poranku, który będzie pełny atrakcji. W programie echa losowania potencjalnych rywali dla polskich zespołów w eliminacjach Ligi Europy, ale także zapowiedź sobotnich emocji w Ekstraklasie. O swoim transferze do Barnsley i pierwszych dniach w nowym klubie […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Szok. Ustawienie Polacek-2-3-1 znów nie zdało egzaminu

Lubimy oglądać mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała w Ekstraklasie, ale mamy wrażenie, że jeszcze bardziej lubią grać je rywale Górali. A to już niepokojące, gdy mówimy o chęci zadomowienia się na ligowym poziomie, co potwierdzić mogą i w Sosnowcu, i w Łodzi. Podopieczni Krzysztofa Brede znów odstawili w obronie kabarecik i stracili cztery bramki, przez co ich […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Pojedynek gołej dupy z batem. Arka bije Miedź i tylko patrzy, czy równo puchnie

Słuchajcie, ale akcja. Polsat dzisiaj nieco zamieszał i transmitował mecz profesjonalnych piłkarzy Arki z zawodnikami wymagającymi zajęć wyrównawczych. Jak to się śmiesznie oglądało! Jedni z piłką obchodzili się bardzo sprawnie, drudzy sprawiali wrażenie, jakby pierwszy raz ją widzieli i zastanawiali się, do czego w ogóle ten przedmiot służy. Co? Ta druga drużyna też chce awansować […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Wydawało mi się, że jestem najlepszym trenerem świata

W Wiśle Kraków wydawało mu się, że jest najlepszym trenerem świata. W Legii zresztą też. Pogoń zabrała mu kilka lat życia. Czy szuka pracy na polskim rynku? Dlaczego obserwował w Opalenicy Niko Kovaca? Dlaczego atmosfera w Wiśle Kraków była szczególna? Jaką lekcją była Levadia? Dlaczego po mistrzostwie w Lechu jego zespół był na ostatnim miejscu […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Kiedy ekstraklasowi piłkarze nauczą się grać co trzy dni i dlaczego nigdy?

Udało się! Po latach oczekiwań już wiemy, że przynajmniej dwa polskie zespoły nie skompromitują się w tym sezonie europejskich pucharów. Czyhali groźni Łotysze, skradali się podstępni Białorusini, ale nie tym razem, nie z nami te numery. A potem jeszcze udało się ograć i Szwedów, i Austriaków. Rok 2020 rzeczywiście jest niesamowity! W ogóle to dość […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

#GramyDlaBiałorusi – osiem zespołów z całej Europy weźmie udział w esportowym turnieju charytatywnym!

Już w najbliższy poniedziałek, 21 września, w Międzynarodowy Dzień Pokoju na Świecie, odbędzie się turniej w Counter-Strike: Global Offensive, w którym weźmie udział 8 drużyn europejskich. Uczestnicy powalczą o pulę nagród w wysokości 100 000 złotych. Rozgrywkom będzie towarzyszyć zbiórka pieniężna na rzecz Fundacji Białoruski Dom. Partnerem Głównym akcji jest należąca do Totalizatora Sportowego marka LOTTO. […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

9 milionów czekolad dla piłkarzy Lecha i Piasta czy 1/3 Thiago?

Przed tygodniem jeden z Polaków z powiatu pruszkowskiego stanął przed trudnym, ale przyjemnym dylematem: co zrobić z 96 milionami złotych? Tak, tak, drugi raz w historii zdarzyło się, że jeden z naszych rodaków rozbił bank w loterii Eurojackpot organizowanej przez Totalizator Sportowy. Wydatnie pomogliśmy temu szczęśliwcowi, proponując trzy sposoby na wydanie tej sporej kasy. Jeśli […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Kości zostały rzucone. Legia, Piast i Lech ruszają w stronę Ligi Europy

Wszystko już jasne. Legia Warszawa, Piast Gliwice i Lech Poznań poznały swoją drogę w stronę fazy grupowej Ligi Europy. W szwajcarskim Nyonie rozlosowano pary IV rundy kwalifikacji do drugich najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek organizowanych przez UEFA. Jak trafiły polskie kluby? Absolutnie nie najgorzej. W przypadku Legii awans powinien być obowiązkiem, Lech ma na to realną […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Czy Bayern będzie jeszcze mocniejszy?

Najlepszy na świecie Lewandowski. Wybuch gwiazdy Daviesa. Ponowny prime Neuera i Mullera. Przypakowany Groetzka. Mądry Kimmich. Trenerski geniusz Flicka. Rozsądna tożsamość i brak nerwowych zachowań ze strony władz klubu. Serie zwycięstw. Epickie mecze. Mistrzostwo Niemiec. Puchar Niemiec. Liga Mistrzów. Miniony sezon był dla Bayernu Monachium idealny. Czy kolejny może być lepszy, czy coś lepszego niż […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Koszalin, beton, polityka. Czego CBA mogło szukać w PZPN-ie?

W ubiegłym tygodniu Centralne Biuro Antykorupcyjne weszło do siedziby Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz 16 okręgowych związków. Jak tłumaczył Zbigniew Boniek m.in. w programie Liga+ Extra, służby zabezpieczyły mnóstwo dokumentów, ale nie do końca wiadomo, co właściwie było głównym przedmiotem ich zainteresowania. Ze strzępków informacji, które ujawnili m.in. dziennikarze Przeglądu Sportowego i Super Expressu wyłania […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Która Wisła wreszcie mocniej popłynie?

Już kilka razy podkreślano, jak trudne wejście do Ekstraklasy zaliczają tegoroczni beniaminkowie. Po trzech kolejkach Podbeskidzie, Stal Mielec i Warta Poznań nie mają na koncie ani jednego zwycięstwa, łącznie zdobywając pięć punktów na 27 możliwych. Najbliższa szczęścia była Stal, która tydzień temu dopiero w doliczonym czasie straciła prowadzenie z Cracovią. Warto jednak zauważyć, że równie […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Lewandowski rozpocznie strzelanie, Neuer na zero z tyłu? Schalke leży Bayernowi

Leroy Sane, Robert Lewandowski, Serge Gnabry, Ozan Kabak, Suat Serdar i Amine Harit na jednym boisku? Całkiem przyjemny ten powrót Bundesligi. Fani niemieckiego futbolu nie mogli sobie wyobrazić lepszego spotkania na otwarcie sezonu. Ci, którzy zerkają za zachodnią granicę tylko po to, żeby dowiedzieć się, co słychać u Roberta Lewandowskiego, także. Bo Schalke to jeden […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Górnik Wałbrzych. Martwy oddech wielkiego futbolu

– Wałbrzych był jedynym zespołem, dla którego warto było przejechać trochę kilometrów, zmarznąć lub zmoknąć. Inne drużyny I ligi i reprezentacje na to nie zasłużyły – listopad 1983 roku, śp. Jerzy Zmarzlik. 37 lat. Z perspektywy nowych pokoleń okres raczej niewarty uwagi, bo nieokraszony w bitwy na szable, muszkiety czy bronie maszynowe. Szkoda, bo akurat […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Która Wisła odbije sobie słaby start sezonu? Atrakcyjne Combo Dnia w eWinner!

Derby w Ekstraklasie? No tak, Lech – Warta, Wisła – Cracovia. Ale rzecz jasna są też „derby” z przymrużeniem oka. Np. takie, jak mecz Wisły z Wisłą. Tej z Krakowa z tą płocką. I tak się akurat składa, że będzie to mecz arcyciekawy, bo obydwa zespoły nie są w najlepszej dyspozycji. Po dwa punkty, średnia […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Łukasz Sierpina 2020, wersja zaktualizowana i spatchowana

Łukasz Sierpina po 49 meczach w Ekstraklasie miał oszałamiający bilans: zero bramek, zero asyst. Stanowił synonim ligowego wiatraka, który w sumie trochę chaosu potrafi stworzyć, czasem szarpnie, ale nie przekłada się to na żadne liczby, żadne konkrety. W tym sezonie jednak obserwujemy wersję zaktualizowaną, spatchowaną, słowem: Sierpina 2.0. Raptem trzy mecze, cztery asysty. Z króla […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Dla kogo hit I ligi? Arka i Miedź przed ważną weryfikacją

Arka Gdynia? Dwa mecze, dwa zwycięstwa. Miedź Legnica? Trzy spotkania, sześć punktów. Oba zespoły jeszcze do niedawna walczyły o punkty w Ekstraklasie. Dziś, jako jedni z faworytów całych rozgrywek, spotkają się na boiskach pierwszej ligi. Gdynianie ostatnio musieli pauzować z powodu koronawirusa. Czy wybije ich to ze zwycięskiego rytmu? Sprawdzamy, co warto postawić w hicie […]
18.09.2020
Weszło Extra
18.09.2020

Po powołaniu uroniłem łzy. Marzyłem o tym, ale to dopiero początek

Powołanie do reprezentacji Polski, wyjazd na zachód, gol w debiucie w Heerenveen. W ostatnich tygodniach Pawłowi Bochniewiczowi wiedzie się bardzo dobrze. Rok temu odrzucił oferty Arminii i Wigan, dzięki którym zarabiałby w tydzień tyle, co w Górniku w miesiąc, by dalej się rozwijać. Heerenveen obserwowało go pół roku, a do Zabrza przekonywać Bochniewicza przyleciał nawet […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Z cyklu wyjazdy nieoczywiste – Łabojko w przystani genialnych środkowych pomocników

Wielu było w Ekstraklasie kandydatów do wyjazdu latem. Czy należał do nich Jakub Łabojko? Ujmijmy to tak – na pewno nie stał w pierwszym szeregu, a może nawet i nie w drugim. Tymczasem pomocnik Śląska zameldował się w Brescii i będzie próbował podbić boiska Serie B. Śląsk zarobi na nim 600 tysięcy euro. Piłkarz podpisał […]
18.09.2020