To już jest koniec. Po pięciu latach twórca sukcesów żegna się z Treflem Gdańsk
Inne sporty

To już jest koniec. Po pięciu latach twórca sukcesów żegna się z Treflem Gdańsk

W piłkarskiej Ekstraklasie właśnie mieliśmy sto pięćdziesiątą ósmą w tej dekadzie serię zwolnień trenerów. Zaskoczenia nie ma żadnego, bo od lat utrzymanie się na stołku przypomina rodeo, w dodatku takie z udziałem naprawdę wkurzonego byka. W siatkarskiej PlusLidze sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Szkoleniowcy potrafią w jednym klubie pracować latami, a kiedy odchodzą, nie słychać wyzwisk i hejtu, tylko mnóstwo ciepłych słów. Właśnie przekonał się o tym Andrea Anastasi, który po pięciu latach postanowił się rozstać z Treflem Gdańsk.

Anastasi jako zawodnik reprezentacji Włoch wywalczył m.in. złoto mistrzostw świata, Europy i Ligi Światowej. Jako szkoleniowiec powtórzył dwa ostatnie sukcesy, dokładając jeszcze medal olimpijski i Puchar Świata. Po przygodach na stanowisku selekcjonera Włoch, Hiszpanii i Polski, na dłużej zakotwiczył w roli trenera klubowego. W 2014 roku przyjął propozycję Trefla Gdańsk.

Klub marzył o poważnych sukcesach, bo do tej pory największym był sam dwukrotny awans do PlusLigi oraz ósme miejsce w rozgrywkach. Przyjście Anastasiego miało wszystko zmienić. I zmieniło. Już w pierwszym sezonie pod wodzą włoskiego szkoleniowca siatkarze Trefla sięgnęli po wicemistrzostwo kraju i Puchar Polski. W kolejnych latach dołożyli jeszcze brąz, kolejny Puchar oraz Superpuchar Polski. Najgorsze w kadencji Włocha były kończące się właśnie rozgrywki, w których ekipa z Gdańska zajęła dopiero dziewiąte miejsce. Trzeba jednak podkreślić, że w tym roku Trefl toczył także heroiczne boje w Lidze Mistrzów, odpadając dopiero po złotym secie z piekielnie silnym Zenitem Kazań.

Bardzo dziękujemy Andrei za wszystko, co osiągnął z naszym klubem. To pod jego wodzą karty historii gdańskiej siatkówki zaczęły wypełniać się medalami i pucharami. Wspólnie stworzyliśmy nowe oblicze Trefla Gdańsk, który przez te pięć lat stał się ważną marką na siatkarskiej mapie Polski. Pamiętajmy też, jak wielu zawodników rozwinęło się w Gdańsku pod wodzą Andrei, chociażby Damian Schulz, Artur Szalpuk, Maciej Muzaj, czy Marcin Janusz. Za to wszystko jesteśmy wdzięczni trenerowi i na pewno będziemy dalej podążać w tych kierunkach rozwoju, które razem wypracowaliśmy. Oczywiście, trzymamy kciuki za jego dalsze sukcesy trenerskie, a w Gdańsku zawsze będziemy go witać, jak w domu – mówi Dariusz Gadomski, prezes Trefla Gdańsk.

Wspomniane dalsze wyzwania trenerskie to – według niepotwierdzonych jeszcze oficjalnie informacji – praca w Onico Warszawa. To właśnie stołeczny klub ma być kolejnym przystankiem w karierze 59-letniego szkoleniowca. Przeprowadzka do stolicy może być dla niego… trochę smutna. Dlaczego? Bo jak mówił w wywiadzie dla Weszło, jest absolutnie zakochany w Gdyni i Sopocie.

Gdynia ma niepowtarzalną atmosferę. Kiedy przyjeżdżają do mnie znajomi z Włoch, momentalnie zakochują się w tym miejscu. Ktoś mógłby pomyśleć, że nam nie pasuje klimat, bo za często jest zbyt chłodno, ale to nieprawda. Kiedy masz dookoła tyle wspaniałości, pogoda nie jest ważna. Kocham w Trójmieście to, że kiedy mam wolną godzinę, daje mi tyle możliwości spędzenia czasu. Knajpy, miejsca do spacerowania, widoki – to wszystko jest niezwykłe, ciężko znaleźć drugie takie miejsce w Europie, powinniście być z niego cholernie dumni! Mieszkam w Sopocie, ale kocham też Orłowo, czyli dzielnicę Gdyni. Czasem gdy tam jestem z małżonką i widzimy jakiś ładny apartament, zatrzymujemy się przed nim i podziwiamy. Kiedyś podczas takiej sytuacji powiedziała mi: „dlaczego, do cholery, nie kupiliśmy jeszcze sobie podobnego?”.Nie wykluczam, że kiedyś do tego dojdzie, Orłowo zajmuje szczególne miejsce w moim sercu, mamma mia, jest boskie! 

Cóż, teraz spokojne Trójmiasto Anastasi zamieni na pędzącą Warszawę, czyste, nadmorskie powietrze ustąpi miejsca smogowi, a zamiast willi na klifie w Orłowie trener zamieszka w jednym z nowoczesnych apartamentowców. Z drugiej strony – w stolicy czekają go poważniejsze wyzwania czysto sportowe. Razem z nim autostradą znad morza do Warszawy ma pojechać mistrz świata Piotr Nowakowski.

Bardzo lubię współpracę z trenerem Anastasim, znamy się już dobrych kilka lat. Trener zna moje potrzeby, wie, kiedy mam słabsze momenty. Rozumiemy się praktycznie bez słów. Jeśli to będzie możliwe, to chciałbym z nim dalej pracować – mówił Nowakowski kilka dni temu, odpowiadając na pytania kibiców o przyszłość.

Fot. 400mm.pl