Raków przegrał mecz. Poważnie!
Weszło

Raków przegrał mecz. Poważnie!

Kiedyś w końcu musiało się to stać. Raków Częstochowa przegrał mecz. Serio, nie bujamy! Lider I ligi doznał drugiej w tym sezonie porażki, ulegając Stali Mielec. Po raz ostatni przegrał w 3. kolejce tego sezonu na stadionie Chojniczanki. Miało to miejsce 3 sierpnia, czyli łatwo policzyć, że podopieczni Marka Papszuna nie znajdowali mocniejszego od siebie przez ponad osiem miesięcy!

W tym czasie nie przegrali aż 23 ligowych meczów z rzędu, z czego jedynie sześć zremisowali. Piękna passa, zwłaszcza na grafice.

źródło: Transfermarkt

źródło: Transfermarkt

A pamiętajmy, że w tym okresie Raków rozegrał jeszcze cztery spotkania w Pucharze Polski i zawsze był górą, mimo że mierzył się m.in. z Lechem Poznań i Legią Warszawa. Licząc wszystkie fronty, wychodzi więc 27 kolejnych meczów bez porażki. Szacun.

Ale w końcu trafił się ktoś lepszy, a na pewno lepiej dysponowany w danym dniu i przy okazji mający więcej szczęścia. Mimo że drużyna z Częstochowy gola strzeliła dopiero w doliczonym czasie, wcale nie musiała dziś przegrać w Mielcu. Dwa razy o włos po stałych fragmentach był Tomas Petrasek, jeszcze bliżej po centrze Patryka Kuna znajdował się Sebastian Musiolik (słupek). Seweryn Kiełpin zdecydowanie nie mógł narzekać na nudę.

My zresztą podobnie. Świetnie się ten mecz oglądało – od początku do końca. Padło nawet stwierdzenie, że było to najlepsze widowisko tego sezonu na zapleczu Ekstraklasy i nie zamierzamy na siłę polemizować. Jedni i drudzy grali odważnie, nie murowali się, ciągle coś się działo, nie mieliśmy przestojów typu „10 minut walki w środku pola”.

Stal znacznie żwawiej zaczęła, pierwsze minuty to jej szturm na bramkę Michała Gliwy. Błyskawicznie mogło być 1:0, ale bramkarz Rakowa popisał się refleksem po główce Krystiana Getingera. Inna sprawa, że być może piłka przekroczyła już linię. Ok, nie udało się wtedy, udało się po chwili. Bartosz Nowak zdołał dośrodkować sprzed linii końcowej – a przynajmniej tak wskazują powtórki – i Getinger tym razem znalazł drogę do siatki.

Wisienką tudzież truskawką lub inną czereśnią na tym pysznym torcie była akcja na 2:0. Getinger na skrzydle sprytnie przepuścił piłkę do Leandro, a Brazylijczyk natychmiast zagrał w pole karne. I to jak! Kapitalnie obsłużył Łukasza Janoszkę, idealnie podał między bramkarzem a obrońcą. Grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Młody „Ecik” omal tego nie zrobił. Jego pierwszy strzał Gliwa obronił, dobitkę już przepuścił, choć pozostawiała ona trochę do życzenia.

Potem Raków długo przeważał, Stal czekała na kontry i chociaż siłą rzeczy atakowała rzadziej, była konkretniejsza. Niewiele brakowało, by Mateusz Spychała strzelił gola poprzez… poślizgnięcie się w polu karnym. Stracił koncept, chyba chciał podać, a wyszło tak, że Gliwę uratował słupek. Bez elementu przypadku goście zostali dobici. Akcja rezerwowych: Andreja Prokić odnalazł niepilnowanego Denisa Gojkę, zaś wypożyczony z Piasta Gliwice pomocnik precyzyjnie przymierzył po dalszym słupku. Normalnie byłby to koniec emocji, ale nie w takim meczu. Maciej Domański wrzucił, Andrzej Niewulis zdobył bramkę, a w 94. minucie Domański omal nie strzelił jeszcze z rzutu wolnego. To dopiero byłyby jaja, choć sędzia zapewne zakończyłby zawody od razu po wznowieniu gry.

Z punktu widzenia Rakowa ta porażka nic nie zmienia. Przewaga nad resztą stawki jest tak duża, że awansu po prostu nie można wypuścić. Być może niektórzy zawodnicy Papszuna myślami uciekali już do zbliżającego się półfinału PP z Lechią Gdańsk. Stal niedawno na ŁKS-ie zakończyła passę czternastu meczów bez przegranej, ale od razu pokazała, że chodziło o wypadek przy pracy. W ostatnich czterech kolejkach piłkarze Artura Skowronka zainkasowali osiem punktów, przez co ŁKS ani na moment nie może się rozprężyć. Walka o drugie miejsce w tabeli jeszcze się nie zakończyła.

Stal Mielec – Raków Częstochowa 3:1 (2:0)
1:0 – Getinger 5′
2:0 – Janoszka 38′
3:0 – Gojko 90+1′
3:1 – Niewulis 90+3′

***

Bytovia Bytów – Sandecja Nowy Sącz 1:1 (0:1)
0:1 – Piter-Bucko 22′ karny
1:1 – Kuzimski 56′ karny

Czerwona kartka: Ł. Wróbel (83′ Bytovia, za dwie żółte).

***

Warta Poznań – Wigry Suwałki 1:0 (1:0)
1:0 – Żebrakowski 45′ karny

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (7)