Piątek na kartach historii obok Szewy i Ronaldo
Włochy

Piątek na kartach historii obok Szewy i Ronaldo

Debiut w żadnej lidze nie jest prosty. Poznajesz styl, poznajesz realia, poznajesz przeciwników i ich zwyczaje – to może sprawić, że nawet rozpoczęcie przygody z ligami słabymi, powiedzmy, maltańską lub polską, może wymagać adaptacji.

A co dopiero włoska? Do której przechodzisz – dajmy na to – z rozgrywek w rankingu UEFA znajdujących się dwadzieścia kilka miejsc niżej?

I znowu widać jak niesamowitej sprawy dokonał Krzysiek Piątek: Od sezonu 1959/60 tylko czterech zawodników zdobyło przynajmniej dwadzieścia bramek w swoim pierwszym sezonie w Serie A: Montella, Ronaldo, Szewczenko i Milito. Piątym zawodnikiem jest Krzysztof Piątek.

KURS NA NASTĘPNY MECZ MILANU W ETOTO: JUVENTUS 1.74 – REMIS 3.65 – MILAN 5.45

***

VINCENZO MONTELLA – 22 GOLE

Włoski magik ustrzelił 22 gole w sezonie 96/97 dla Sampdorii, do której przyszedł jako wicekról strzelców Serie B – trafił dla Genoi 21 razy, przegrywając tylko o jedną bramkę ze skuteczniejszym Dario Hubnerem. Jego debiutancki sezon w Serie A także skończył się koroną wicekróla, capocannoniere zdobył Filippo Inzaghi, którego talent eksplodował w Atalancie. Sampdoria zajęła szóste miejsce, a po trzech sezonach w jej barwach Montella przeniósł się do Romy.

DIEGO MILITO – 24 GOLE

Milito wskoczył do kadry Genoi już w 2003 roku, ale wtedy był to zespół zaledwie drugoligowy. Po dwóch latach we Włoszech trafił na trzy sezony do Zaragozy, by – dobijając do trzydziestki – wrócić na stare śmieci i strzelić 24 bramki dla Genoi w sezonie 08/09, kiedy zajęła rewelacyjne piąte miejsce. O bramkę lepszy na liście strzelców był Ibrahimović. Milito po sezonie przeszedł do Interu, z którym wkrótce zdobył potrójną koronę i wpisał się do historii Ligi Mistrzów.

ANDRIJ SZEWCZENKO – 24 GOLE

Szewczenko debiutował w Serie A w sezonie 99/00, ale był już uznaną marką w Europie. Zresztą sam fakt, że trafił wtedy do Milanu swoje mówi. Chciały go Manchester United, Real Madryt i FC Barcelona, ale postawił na Rossoneri, którzy byli skłonni wydać 25 milionów dolarów. Szewa udowodnił wcześniej swoją klasę w Champions League, gdzie potrafił pognębić Królewskich trzema golami – w praktyce był skazany na sukces. W swoim debiutanckim sezonie został capocannoniere. W kolejnych latach konsekwentnie pracował na status legendy Milanu.

RONALDO – 25 GOLI

Największy transfer swoich czasów. Przenosiny Ronaldo z FC Barcelony do Interu były ruchem o potężnym wymiarze. Swoje to mówi o ówczesnej kondycji Barcy – nie była w stanie zatrzymać supergwiazdy, wokół której mogła budować zespół na lata. Swoje mówi o Serie A i Interze, bo przecież Ronaldo wybierał klub… który nawet nie grał w Champions League i miał grać tylko w UEFA Cup. Ale pieniądze były kosmiczne, a Moratti musiał roztoczyć niezwykłe perspektywy przed Brazylijczykiem.

Jeśli Ronaldo kojarzy wam się głównie z lisem pola karnego, to żałujcie. Ronaldo po kontuzji wciąż był bardzo dobry, wciąż potrafił sięgnąć po króla strzelców mundialu, ale Ronaldo przed kontuzją był piłkarskim żywiołem. W swoim debiutanckim sezonie zdobył 25 bramek i został wicekrólem strzelców Serie A, tylko za Bierhoffem.

***

Krzysiek Piątek właśnie dobił do dwóch dych, co samo w sobie zapewnia mu – bez cienia przesady – miejsce w historii calcio. Może nie na pierwszych kartach, ale jednak. Na pierwsze karty też może się wkraść już teraz, bo przecież mamy dopiero trzeciego kwietnia. Do końca sezonu ligowego zostało Milanowi osiem spotkań – nie wyobrażamy sobie, żeby Krzychu nie poprawił dorobku bramkowego. Czy może pobić Ronaldo? Będzie ciężko, ale jest to możliwe.

Tak czy inaczej wszyscy piłkarze, którzy dokonali wcześniej tego, czego właśnie dokonał Piątek, zrobili wielkie kariery. Wyraźna dysproporcja jest tylko w oczekiwaniach, jakie były wokół nich w debiucie: Szewa i Ronaldo mieli być supergwiazdami, pozostała dwójka też miała grać i strzelać. Latem zeszłego roku nie byliśmy natomiast pewni, czy Piątek będzie miał miejsce w składzie – pewnie nawet, gdyby wchodził jako dżoker i trafił pięć razy, bylibyśmy usatysfakcjonowani jego postępami.

Fot. NewsPix