Liga od kuźni: Sandecja Nowy Sącz
Weszło Extra

Liga od kuźni: Sandecja Nowy Sącz

Niemal dekadę temu powiat nowosądecki nawiedziła powódź. Wylała Kamienica, prawy dopływ Dunajca. Na boisko pierwszoligowej dziś Sandecji wypłynęły pstrągi, a w klubie dziś śmieją się, że wraz z nimi również butelka. Z planem budowy piłkarskiej akademii.

Chwilę po wydarzeniach opisanych powyżej, w 2012 roku, Jerzy Czernecki, Dariusz Peciak i Mateusz Dwojak stworzyli w Nowym Sączu akademię. Wcześniej o Sandecji myślano bardzo krótkowzrocznie. Nikt nie stawiał na młodych. Budowano drużynę na rundę, góra na jeden sezon.

– Moim zdaniem akademia jest najważniejsza. To przyszłość naszego klubu – mówi nowy prezes MKS Sandecja Tomasz Michałowski. – Projekty, które rozpoczynamy, zdecydują, gdzie Sandecja będzie za kilka lat. Chcielibyśmy w sposób zdecydowany postawić na wychowanków. Jeżeli będziemy ich posiadali, to, pomijając, że będą zdecydowanie dla nas tańsi niż przyjezdni, przyciągną na trybuny więcej ludzi. Przyjaciół, rodziny, znajomych. To dla nas szalenie istotne. W perspektywie pięciu lat chcielibyśmy, by Sandecja była liderem szkolenia w regionie, a dochód ze sprzedaży wychowanków był znaczącym dla budżetu całego klubu.

Michałowski nie chce oceniać poprzedników. Skupia się na sobie. – Chcę stawiać na młodzież. W ubiegłym roku prowadziliśmy treningi z grupą top talent, która jest pod bacznym okiem sztabu pierwszej drużyny. Kilku z wyróżnionych w akademii graczy pojechało na obóz z drużyną Tomasza Kafarskiego, co pokazuje wszystkim, że profesjonalna piłka jest na wyciągnięcie ich ręki. Najlepszym tego przykładem jest Kamil Ogorzały, który dopiero co trenował z akademią, a już zadebiutował w meczu z Termaliką. Mam nadzieję, że to będzie natchnienie dla pozostałych naszych młodych piłkarzy – analizuje prezes.

Projekt wdrożony w  2012 roku dopiero sześć lat później „ruszył z kopyta”. Celem dla Sandecji jest dziś stworzenie poważnego ośrodka szkolenia dzieci i młodzieży w oparciu o 109-letnią tradycję klubu.

Mateusz Dwojak do akademii wrócił w październiku 2018 roku. Z nową wizją. Po spadku z ekstraklasy w klubie pojawił się nowy prezes, więc pomysł, by odwrócić nieco nowosądecką piramidę – odrodził się.

– Do struktur akademii zostałem zaproszony z końcem poprzedniego roku. Podjąłem wyzwanie ulepszenia, poprawienia i zmiany szkolenia w Sandecji – mówi dyrektor Dwojak. – Pierwszym projektem, który został przeze mnie wdrożony, była grupa top talent. Wyselekcjonowaliśmy chłopców z roczników 2000, 2001, 2002 i 2003, którzy w porozumieniu z trenerem Kafarskim odbyli obóz dochodzeniowy. Cały sztab pierwszej drużyny przyglądał się im i na podstawie tego trzech zawodników włączonych zostało do szerokiej kadry pierwszoligowca. Podpisaliśmy z nimi profesjonalne kontrakty, a Kamil Ogorzały, jeden z nich, zadebiutował w meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza.

55849464_384812405695308_6787434730238246912_n

Czernecki, aktualnie koordynator szkolenia w akademii dodaje: – Projekt Akademia Sandecja powstał z inicjatywy dyrektora Dwojaka, Dariusza Peciaka i przy moim udziale. Zainicjowaliśmy go, wspólnie z trenerami, w roku 2012. To wszystko wciąż ewoluuje – doskonalimy, wyciągamy wnioski, zmieniamy. Od stycznia dyrektor wprowadza zmiany, które systematyzują poziom szkolenia. Dotyczą też one organizacji i myślę, że obrany kierunek jest właściwy.

Autorski program szkolenia Dwojak oparł w dużej mierze na materiałach PZPN-u. Cele treningowe są wprost skopiowane z zaleceń Związku.

Rozpisano plany roczne, np. w lutym trampkarze pracowali nad atakiem pozycyjnym grupowym, co podzielono na cztery mikrocykle.

Dwojak: – Z początkiem roku wdrożony został dla całej akademii mój autorski program szkolenia, który pokazuje co, na danym etapie, z poszczególnymi zawodnikami, w określonych kategoriach wiekowych, należy robić. Jakie kolejne cegiełki dokładać. Program oparliśmy o cztery elementy – techniczny, taktyczny, motoryczny i mentalny. Pokazuje nam on drogę, wyznacza cele. Do tej pory każdy trener w akademii miał swój plan i pomysł na dany rocznik. Brakowało wspólnej myśli, a to najważniejsze.

Sandecja została zakwalifikowana do pilotażowego programu certyfikacji szkółek PZPN. Tam program Dwojaka został zaakceptowany. W Nowym Sączu celują w złotą gwiazdkę.

Jak ważnym elementem funkcjonowania całego szkolenia jest jego metodyka, podkreśla prezes Michałowski: – Program szkoleniowy, który będziemy wdrażali, jest dla mnie ważny. Takiego wcześniej w Nowym Sączu nie było. Kluczowym było dla mnie powołanie nowego dyrektora – Mateusza Dwojaka – który w mojej opinii robi fantastyczną robotę. Efekty jego działań widoczne będą dopiero za kilka lat.

55690695_308137769882135_2301159751104331776_n56604917_2250501721936065_7731334023523336192_n

Od stycznia zmienia się dużo. Przy Kilińskiego jest pięciu nowych trenerów, drugie tyle wyleciało z pracy. Do dużych grup dołączyli natomiast asystenci.

– Szkolenie chcemy opierać na jednej wspólnej myśli. Na sztabie trenerów, którzy chcą myśleć tak samo. By finalnie jak najwięcej naszych wychowanków mogło zadebiutować w drużynie seniorskiej – twierdzi dyrektor.

Za roszadami personalnymi poszło także nastawienie na rozwój. Niebawem trenerów Biało-Czarnych czekają comiesięczne sesje, szkolenia dedykowane dla klubu. Jeszcze raz Dwojak: – Nawiązaliśmy współpracę z firmą Deductor, która wchodzi w szkolenie trenerów Akademii Sandecja od 1 kwietnia. Ruszamy z cyklem szkoleń dla trenerów i myślę, że będzie to wartość dodana dla naszej kadry. Kadry, która chce się doszkalać, dokształcać, chce pozyskiwać nową wiedzę. To program, który będzie skrojony na nasze potrzeby. Trenerzy będą obserwowani przez szkoleniowców Deductora, a ci pokażą kierunek, w którym podążać będziemy w kolejnych tygodniach. Co miesiąc będziemy też spotykać się na warsztatach, gdzie będziemy pogłębiać swoją wiedzę i niwelować, korygować niedoskonałości trenerów akademii.

Ważna, w szerszej perspektywie, jest dla miejscowych również współpraca z lokalnymi klubami. Projekt partnerski „Sandecja to Wy”, który zakłada, by najzdolniejsi zawodnicy z regionu w wieku 13 lat trafiali do Sandecji, w najbliższych tygodniach ma nabrać rozpędu.

W marcu na spotkanie zaproszono 40 klubów, zlokalizowanych do 30 kilometrów od Nowego Sącza. Zaangażowano praktycznie wszystkie ekipy z byłego nowosądeckiego województwa.

Na jakie profity liczyć mogą kluby partnerskie? – Udostępnienie planu szkolenia, bezpłatne staże, szkolenia Deductora, wsparcie marketingowe, możliwość wyprowadzania zawodników I ligi podczas meczów ligowych. I inne aktywności. Ponadto wychowanków akademii, którzy jeszcze nie są gotowi na pierwszoligowe zmagania, wypożyczać będziemy do seniorskich drużyn klubów partnerskich na poziom III czy IV ligi – wymieniają w klubie.

– Próbujemy lokalną społeczność, kluby, które też bardzo dobrze pracują z młodzieżą, zjednoczyć. Chcemy, by finalnie jak najwięcej młodzieży z regionu trafiało do piłki seniorskiej. Oddźwięk inicjatywy jest bardzo pozytywny, a zaprosiliśmy ponad 40 lokalnych klubów i szkółek – tłumaczą.

56191443_290376695233005_4856152825316507648_n55782348_255610312060582_4623200821452996608_n

Największym problemem dla akademii Sandecji jest jednak infrastruktura. Choć ta na pozór nie wygląda najgorzej, bo latem do dyspozycji poszczególnych grup są:

– płyta główna i dwa boiska treningowe przy klubie, w tym jedno oświetlone

– trzy boiska, w tym jedno oświetlone na osiedlu Zawada

– dwa boiska na osiedlu Piątkowa

– boisko na osiedlu Przetakówka

Pozory lubią jednak mylić. W Nowym Sączu nikt nie pomyślał bowiem… o boiskach sztucznych. Takowe, pełnowymiarowe, istnieje zaledwie jedno. Przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej. Ale przeznaczone jest jedynie dla studentów. Płyta główna przy stadionie nie jest też podgrzewana.

A w całym mieście, dodajmy 84-tysięcznym (!), powstał tylko jeden Orlik. Prywatny w dodatku, bo należący do Szkoły Ojców Jezuitów. Innego nie ma, w skali kraju to ewenement.

Czernecki: – O ile w okresie letnim czy wiosennym nie jest to problem, bo boisk naturalnych mamy wystarczająco dużo, w okresie zimowym tracimy w porównaniu do szkółek, które posiadają dobrą bazę. Trenujemy na halach lub dowozimy starszych zawodników na boiska sztuczne, by móc realizować program szkolenia.

56542036_2240648296147677_6389246400965640192_n

Dwojak: – Cały czas zastanawiam się, jak to się stało, że w Nowym Sączu nie powstało ciągle boisko sztuczne. Nie ma już co płakać nad rozlanym mlekiem i trzeba myśleć o przyszłości. Dążyć do tego, by sztuczne boisko powstało. Myślę, że jest taka wola i chęci. Starajmy się więc wszyscy, by takie boisko powstało, bo na nie zasługują sami zawodnicy. Okres letni czy wiosenny nie jest naszym problemem, jeżeli chodzi o infrastrukturę. Bardziej ubolewamy jednak nad zimą, gdy musimy jeździć po okolicznych boiskach sztucznych, poza Nowym Sączem.

Minionej zimy młodzi piłkarze Sandecji trenowali w Stróżach. To aż 30 kilometrów od miasta. Pod klub podjeżdżały busy i transportowały piłkarskich adeptów w miejsca, gdzie ci mogli spokojnie trenować. – W tym roku docelową bazą dla grup najstarszych był obiekt w Stróżach. Tam akademia trenowała przez cały okres zimowy. To było jednak uciążliwe – trzeba było zorganizować dojazd, poświęcić też sporo czasu. Z 90-minutowego treningu robiły się cztery godziny, a taki czas przeznaczyć można by było przecież na dodatkową jednostkę treningową.

Infrastrukturalny dramat dobitnie podsumowują słowa prezesa Michałowskiego: – Dobrze byłoby mieć lepszą infrastrukturę. Sztuczna murawa to coś, co mogłoby zmienić obraz całej naszej akademii. My, jako klub, prowadzimy jednak już działania, by marzenia o sztucznej murawie się ziściły.

A wszyscy rozprawiający o patologiach polskiej piłki nożnej niech odpowiedzą sobie na pytanie, czy pierwszoligowy klub, w prawie 100-tysięcznym mieście, naprawdę musi o sztucznym boisku… MARZYĆ?

Zawodnicy klas sportowych trenują na obiektach Sandecji i na osiedlu Piątkowa. To nie daleko, a uczniowie są do boisk dowożeni. Lokalizacja szkoły jest dobra, w pobliżu hali, basenu. Dojazd do niej wydaje się być optymalny.

56320429_553094508517202_8001997197455392768_n-2

– Od roku 2012, gdy powstał projekt akademii, powstała też pierwsza klasa sportowa w gimnazjum. Idea ta jest kontynuowana, choć zafundowano nam ostatnio zmiany. , wygasły gimnazja, więc klasy sportowe posiadamy teraz w liceum. Obecnie są to klasy pierwsza i druga. Od września chcemy natomiast ruszyć z klasami w szkole podstawowej. Wstępnie w dobrym kierunku idą rozmowy odnośnie klas szóstej i siódmej – tłumaczy koordynator Czernecki.

Obecnie Sączersi grają w ligach małopolskich. Liczą jednak na awanse do lig centralnych. Ale tylko do U17. – Moja wizja jest taka, by na poziomach U15 i U17 grać w ligach centralnych. Zespół U18 chciałbym z kolei widzieć w barwach drugiej drużyny, która obecnie rozgrywa swoje mecze na poziomie czwartej ligi – ocenia dyrektor Dwojak.

Wtóruje mu Czernecki: – W ostatnim sezonie nasza drużyna U15 spadła z rozgrywek centralnych. Obecnie wszystkie drużyny Sandecji – od młodzika do juniora – grają na poziomie lig wojewódzkich. Dążymy do tego, by drużyny juniora młodszego i trampkarza wprowadzić  do CLJ.

– Tym bardziej, że potencjał w regionie drzemie ogromny. Zależy nam na jego wyciągnięciu. Zawodnicy grający na poziomie Ekstraklasy, jak Dawid Janczyk, Maciej Korzym czy Damian Zbozień, pokazują, że w Nowym Sączu potrafimy grać w piłkę.

Szkolenie w Nowym Sączu składa się z czterech pionów. Około 400 dzieci podzielono na 13 grup białych i czarnych (do kategorii młodzik). Białe to drużyny wiodące, które od U14 funkcjonują już jako te jedyne, wyselekcjonowane.

Grupy naborowe to z kolei „Sączersiki”. Obecnie selekcjonowane są dzieciaki z rocznika 2014. Wśród najmłodszych wprowadzane są również jednostki sportów uzupełniających, takich jak gimnastyka, aerobik, pływanie czy sporty walki. Od 1 stycznia w akademii pracuje także trener przygotowania motorycznego Mariusz Merklinger, który współpracuje z grupami młodzika i starszymi.

Dziś dużym kłopotem, poza dostępnością boisk, jest w Nowym Sączu współpraca ze szkołami. Klasy sportowe istnieją tylko w liceum. Celem na wrzesień jest wejście do SP nr 20. Choć w klubie nie biorą pod uwagę opcji, że może się nie udać, póki co dyrekcja nie do końca jest takim pomysłom przychylna.

***

Wiele lat upłynęło, tak jak i wody w Kamienicy, zanim w Sandecji pod względem szkolenia coś wreszcie drgnęło. Czy rok 2018 okaże się w tym kontekście przełomowy?

Nowe władze, zarówno klubu, jak i akademii, zapewniają, że tak. Wszystkie pomysły i dalsze działania zweryfikuje jednak czas. 

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Wideo: MATEUSZ STELMASZCZYK

KOMENTARZE (1)