Nawałka na beczce prochu, Sa Pinto z pełnym poparciem
Weszło

Nawałka na beczce prochu, Sa Pinto z pełnym poparciem

Lech i Legia nie grają w tym sezonie tak, jak wskazywałyby na to ambicje obu klubów. W Poznaniu szykuje się rewolucja, która może dotknąć również Adama Nawałki, w Warszawie spokojniej – a przynajmniej tak twierdzi Dariusz Mioduski, wyrażając pełne poparcie dla Sa Pinto.

GAZETA WYBORCZA

„Wyborcza” pisze o sprawie Juniora Moraesa, naturalizowanego Brazylijczyka, w sprawie którego występu w reprezentacji Ukrainy protest wniosła Portugalia – jeśli okaże się, że faktycznie nie był uprawniony do gry, Ukraina może stracić wszystkie punkty w eliminacjach. Ukraińcy twierdzą, że Rosja mogła mieć z tym coś wspólnego.

Media się zastanawiają, w jaki sposób mały portugalski portal mógł tak dokładnie prześwietlić życiorys mało znanego zawodnika. Sport.ua retorycznie pyta, komu najbardziej zależy na zdyskredytowaniu Ukrainy, i sam odpowiada, że wszystkie drogi prowadzą do Rosji, przypominając, że tamtejsze media bardzo interesują się ukraińską piłką. Podobnego zdania jest jeden z pracowników ukraińskiej federacji (prosił o nieujawnianie jego nazwiska), który w rozmowie z „Wyborczą” przypomina, że o wątpliwościach napisały wszystkie rosyjskie media.

FIFA na razie milczy i czeka, aż wpłyną oficjalne protesty. 

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 07.47.44

Leo Messi wrócił do reprezentacji i z miejsca naraził się rodakom.

Według obserwatorów meczu z Wenezuelą Messi był jednym z najlepszych na boisku. Mimo wszystko część mediów i kibiców jego obwiniła o porażkę. We wtorek Argentyna grała kolejny sparing z Maroko w Tangerze , w którym Leo nie wystąpił. A prasa argentyńska skwitowała, że Maradona by takiego spotkania nie odpuścił. „Kapitan nie powinien zostawiać drużyny”.

Głowią się byli i obecni piłkarze, eksperci, a także socjologowie i psycholodzy. Jak wyjaśnić ten fenomen? Wobec gwiazdy Barcelony użyto publicznie wielu wątpliwych argumentów – na przykład o tym, że nie śpiewa hymnu przed meczem.

„Pecho frio” (zimna pierś, serce) – to określenie boli Messiego, gdy rodacy zarzucają mu, że mieszkając od dzieciństwa w Barcelonie, ma chłodny stosunek do reprezentacji. I nie podziela ich miłości do barw narodowych.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 07.47.51

SUPER EXPRESS

Największy wygrany zgrupowania U-21? Sebastian Szymański. Czesław Michniewicz twierdzi, że bramka z Anglią da mu dużą rozpoznawalność w przyszłości.

– Z wyspiarzami piękną bramkę z rzutu wolnego strzelił Sebastian Szymański. Mocno podbił swoją wartość?
– Tak, bo wcześniej niewielu na Wyspach o nim wiedziało. Skauci tak, ale kibice już nie. To nie była bramka wepchnięta kolanem, ale piękny techniczny strzał z dystansu, a to zawsze robi wrażenie i zostaje w pamięci. Ta bramka może mu pomóc w przyszłości. „Szymek” stanie się rozpoznawalny przez to uderzenie.

Posada Adama Nawałki zagrożona. 

Od kilkunastu dni ze stolicy Wielkopolski docierały do nas sygnały, że wokół Nawałki robi się gorąco, a jego posada jest niepewna. Z dnia na dzień takich wieści było coraz więcej, aż w końcu „Głos Wielkopolski” napisał wprost, że jeżeli Nawałka nie wygra z Koroną, to straci pracę. Z naszych informacji wynika, że nie jest to jeszcze przesądzone, ale to wariant bardzo prawdopodobny. W kulisach słyszymy, że jeśli Nawałka straci pracę, to do końca sezonu drużynę poprowadzi Dariusz Żuraw (jest trenerem rezerw). W tym czasie działacze szukaliby nowego trenera, najbardziej prawdopodobny wybór to obcokrajowiec.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 07.53.04

PRZEGLĄD SPORTOWY

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 08.57.05

„Syzyfowe prace Lecha”. Czy znów nastąpi zmiana kierunku wraz z kapitanem?

Rozwód z wieloma zawodnikami był nieunikniony, ale szybkie pożegnanie Nawałki kilka tygodni temu brzmiało jak abstrakcja. Tymczasem wiosna daje nieubłagane statystyki – sześć meczów, dwa zwycięstwa i cztery porażki. Zimowanie na podium wygląda z perspektywy czasu jak marzenie nie do zrealizowania. Przed pierwszą lutową kolejką wszyscy zastanawiali się, czy Lech jeszcze włączy się do walki o mistrzostwo? Dziś odpowiedź najlepiej skwitować milczeniem. Dlatego zarząd Lecha poważnie zastanawia się, co dalej zrobić z drogim sztabem szkoleniowym. Tym bardziej że ma narzędzie do pożegnania byłego selekcjonera bez większego uszczerbku na budżecie. Nawałka podpisał kontrakt do czerwca 2021 roku, ale strony zawarły w nim klauzulę, która pozwala obu na wypowiedzenie umowy po półrocznej weryfikacji. Zerwanie kontraktu kosztowałoby w takim wypadku około 450 tysięcy złotych. To manewr, który kusi (przy miesięcznych zarobkach sztabu na poziomie 300 tys. zł.). Gdy planuje się nowe otwarcie, a straciło przekonanie, że za sterami siedzi odpowiedni człowiek. 

Joao Amaral długo ukrywał uraz stopy. Ale teraz będzie wreszcie pauzować.

W najbliższych kilku meczach Adam Nawałka najprawdopodobniej nie będzie mógł skorzystać z Joao Amarala. W meczu z Górnikiem Zabrze piłkarz doznał kontuzji stopy, ma pęknięty paliczek.

W ostatnim meczu ligowym, w którym przed własną publicznością Lech zagrał fatalnie i przegrał 0:3, jeden z rywali spadł Portugalczykowi na stopę i nieszczęście gotowe. Leczenie i rehabilitacja nastąpiłyby szybciej, ale pomocnik powiedział o urazie… po kilku dniach.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 08.57.10

Filip Mladenović zanotował udany powrót do reprezentacji.

W obliczu kontuzji Aleksandara Kolarova defensor został dowołany na spotkanie z Portugalią. Występując przeciwko mistrzom Europy, zaprezentował się bardzo poprawnie, choć tym razem nie pokazał swojego koronnego atutu – dobrej gry na połowie rywala. Popełnił jeden poważny błąd, po którym Cristiano Ronaldo mógł strzelić gola, lecz dobrze w bramce spisał się Marko Dmitrović. W końcówce meczu odpłacił się golkiperowi, blokując ofiarnym wślizgiem uderzenie Bernardo Silvy.

– Byliśmy poważnie osłabieni. Zagrać nie mogli Kolarov, Fejsa, Matić, Prijović. Do składu wskoczył m.in. Mladenović. Oczekiwałem dobrej gry i to się spełniło. Zasłużyliśmy na punkt. Serbia powinna być duma z naszych chłopców – stwierdził Krstajić. 

Adam Frączczak wrócił do treningów. Czyli Pogoń w komplecie. 

Wreszcie. Adam Frączczak, który w grudniu przeszedł zabieg usunięcia zmiany w przysadce mózgowej, od kilku dni trenuje z kolegami. Kapitan Pogoni wciąż jest pod obserwacją lekarzy, jeszcze nie może wykonywać wszystkich ćwiczeń, ale znacznie zbliżył się do powrotu na boiska ekstraklasy. Być może zdąży pojawić się na murawie jeszcze w tym sezonie. To ostatni z pauzujących z powodu kłopotów zdrowotnych piłkarzy Portowców, Kosta Runjaic wreszcie ma pełne pole manewru.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 08.57.15

Dariusz Mioduski deklaruje pełne wsparcie dla Ricardo Sa Pinto. Choć wiemy, że w przeszłości robił to samo choćby z Jackiem Magierą.

– Ricardo Sa Pinto ma pana pełne poparcie?
– Jest trenerem Legii i ma moje wsparcie. W momencie, w którym straci zaufanie, podejmę odpowiednie decyzje. Nie przejmę się opinią, że zmieniłem zdanie. Zawsze je będę zmieniał, jeśli dojdę do momentu, w którym uznam, że dany trener czy zawodnik nie osiąga tych rzeczy, które powinien i nie realizuje wyznaczonych celów.

– Czy kontrakt jest bezwarunkowo podpisany do czerwca 2021?
– To sztywna umowa, ale w tym momencie nie myślę w tych kategoriach. Koncentruję się, by pomóc trenerowi w wypełnieniu zadań.

– Zimą dostał wszystko, co chciał.
– Teraz z najlepszej kadry w Polsce, którą dysponuje, wycisnął maksimum. Od nas ma wsparcie i działa. Dziś jest już spokojniejszy, niż był. Nadszedł kluczowy moment sezonu.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 08.57.21

„PS” typuje 23-osobowy skład na Euro U-21.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 09.11.10

Czesław Michniewicz mówi zaś, czym będzie się kierował przy wyborze składu i czy zawodnicy niegrający w klubie mają szansę się załapać.

– Nie zabierze pan do Włoch zawodników niegrających w klubach?
– Każdy przypadek rozpatrzymy indywidualnie. Kuba Piotrowski długo nie grał w Belgii, ale ostatnio wrócił do składu. Wystawiłem go w Anglii oraz przeciwko Serbii – pokazałem klubowi, że jest ważny i ma szansę jechać na turniej. To też było świadome działanie i pomoc. Zawodnicy, którzy są blisko kadry, a mają problemy w klubach może powinni porozmawiać, że jeśli będzie grał, to pojedzie na mistrzostwa. Nikt niczego nie wymusza, jeśli są słabsi, to nie grają. Ale na wyjeździe do Włoch każdy może skorzystać.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 08.57.25

SPORT

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 07.15.43

Zimowe transfery w Górniku miały przede wszystkim za cel utrzymać klub w lidze, a więc część to wypożyczenia. Co dalej z niektórymi zawodnikami, również tymi należącymi do Górnika? W gronie niepewnych pozostania jest Dani Suarez.

– Rozmawiamy. Temat jest otwarty. Doskonale zdajemy sobie sprawę, jaką wartość i jakim zawodnikiem jest Dani. Znamy go już bardzo dobrze – powiedział wczoraj Płatek, który przy okazji dodał, że nie chce, aby z zabrzańskiego klubu piłkarze odchodzili za darmo.

Pytanie, czy zabrzański klub za wszelką cenę musi zatrzymywać Suareza? Do niedawna odpowiedź byłaby twierdząca, ale sytuacja się trochę zmieniła. Od pierwszego momentu, gdy Hiszpan trafił na Górny Śląsk, stał się bardzo ważnym ogniwem w zespole trenera Marcina Brosza. Wiosną 2017 roku pomógł Górnikowi wywalczyć awans do ekstraklasy. W kolejnym sezonie rozegrał 35 meczów. Tej jesieni także był filarem zabrzańskiej jedenastki, zaliczając 18 występów. Po zimowych przygotowaniach sztab szkoleniowy zabrzan zdecydował się jednak postawić na duet środkowych obrońców złożony z Przemysława Wiśniewskiego i Pawła Bochniewicza. Suarez dostawał szanse, ale nie był wyborem numer jeden.

Zagłębie Sosnowiec liczyło na skrócenie kary Vamary Sanogo, ale się przeliczyło. Musi więc sobie nadal radzić bez francuskiego napastnika.

Przy Kresowej cały czas żyła nadzieja, że łaski doczeka się Sanogo. Domagano się skrócenia dyskwalifikacji o jeden mecz. Pozwoliłoby to ciemnoskóremu snajperowi zagrać w najbliższą sobotę w spotkaniu przeciwko Miedzi Legnica, które może mieć niebagatelny wpływ na końcowy układ dolnych rejonów tabeli. W środowe przedpołudnie piłkarz wraz z dyrektorem sportowym Zagłębia, Robertem Tomczykiem, stawił się przed obliczem instancji odwoławczej. Usłyszał, że kara musi mieć charakter wychowawczy. Z tego względu w mocy utrzymano również jej wymiar finansowy – zawodnik stał się uboższy o pięć tysięcy złotych.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 07.15.49

Sławomir Peszko w rozmowie ze „Sportem” zdradza, jak wygląda opłacanie jego kontraktu oraz że dwa razy odmawiał warszawskiej Legii.

– Doprecyzujmy – jak jest z pańską pensją, bo w świat poszła nieco przekłamana wersja. Normalnie to Wisła opłaca pańską pensję, a sponsor zewnętrzny, Wojciech Kwiecień, wejdzie do gry tylko wtedy, gdy klub nie będzie wypłacalny, tak?
– Tak. Ale Wisła na razie staje na nogi, to nie jest klub na krótką metę. Dziś odkładam na bok te wszystkie historie z otoczeniem klubu, poprzednim zarządem, problemami. Śmieję się trochę, że to jak z restauracją McDonald’s. Codziennie ją widzę, ale tam nie wchodzę. Tam samo jest z hejtem czy wyzwiskami kibiców na obcych stadionach. Widzisz, słyszysz, ale w to nie wchodzisz.

– Była kiedyś możliwość, by trafił pan do Wisły wcześniej niż dopiero teraz?
– Nie. Gdy wracałem do Polski z Niemiec, dwa razy odmawiałem Legii. Nigdy się nie identyfikowałem z tym klubem. Wcześniej kibicowałem Widzewowi, potem grałem w Lechu. Z Legią nie było mi więc po drodze i nie czułbym się tam dobrze. Wiem jednak, że to jeden z najlepszych klubów w Polsce, na tę chwilę najbogatszy i co roku walczy o mistrzostwo.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 07.15.58

W Tychach wiedzą już mniej więcej, kiedy Carlos Pena będzie mógł zadebiutować. Meksykanin pokaże się w dwóch-trzech kolejkach ligowych.

Z pewnością krócej potrwa załatwianie formalności niż przygotowanie fizyczne… – Wiosną do rozegrania zostało 9 kolejek. Na dwie-trzy kolejki przed końcem powinien zaprezentować swoje mięśnie czworogłowe publicznie – śmieje się Tarasiewicz. 19-krotny reprezentant Meksyku bierze już udział w treningowych wewnętrznych „gierkach”, dlatego można określić jego potencjał sportowy. – Piłkarsko wygląda dobrze, jego działania są odpowiedzialne, nie ma młodzieńczej brawury. Widać, że szybko operuje piłką, dobrze ustawia się w środku pola. W „gierkach” wystawiamy go na pozycjach nr 8 albo 10 – tłumaczy szkoleniowiec I-ligowca z Tychów.

Tymoteusz Puchacz po meczu kadry U-20 z Niemcami (0:2). „Za bardzo się cofnęliśmy”.

– Po pierwszych 10 minutach meczu z Niemcami nie zapowiadało się, że rywal tak bardzo was zdominuje.

– Rzeczywiście, początek był dobry. Staraliśmy się odbierać piłkę i wychodzić z kontrami. Może nie kończyło się to zagrożeniem pod bramką rywala, ale dawało optymizm na dalszą część spotkania. Później jednak Niemcy „zabrali sprzęt” i musieliśmy za piłką pobiegać. Nie tak to sobie zakładaliśmy. Za bardzo cofnęliśmy się i brakowało z naszej strony agresji, doskoku do rywala, zarówno w środku, jak i w bocznych sektorach boiska. Po odbiorze nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce. Oddawaliśmy ją rywalowi za darmo. Kiedy długo się za futbolówką biega, a później nie potrafi się przy niej utrzymać, to ciężko jest zbudować coś konstruktywnego.

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 07.16.03

Gdy reprezentacja dobrze zaczynała eliminacje, awans zawsze udawało się w XXI wieku wywalczyć.

Jeżeli biało-czerwoni rozpoczęli kampanię od dwóch zwycięstw, to zawsze uzyskiwali awans. Takich przypadków, w omawianym okresie, nie było jednak zbyt wiele, bo tylko dwa na osiem. Oba łączy jedno. Były… niespodziewane. We wrześniu 2000 roku reprezentacja Jerzego Engela jechała do Kijowa jak na ścięcie. Wcześniej drużyna tego selekcjonera rozegrała sześć spotkań. Bilans? 3 remisy i 3 porażki, czyli… identyczny z tym, jaki przed meczem z Austrią miał Jerzy Brzęczek (…).

We wrześniu 2014 roku na Gibraltarze zaczęło się planowo, bo od wysokiej wygranej. Problemem było to, co miało wydarzyć się miesiąc później. Drżeliśmy przed mistrzami świata Niemcami, ale problemy kadrowe rywali, bardzo dobry pomysł taktyczny i sporo szczęścia pozwoliły nam na rozegranie meczu, który wspominać będziemy długo. 

Zrzut ekranu 2019-03-28 o 07.16.11

fot. FotoPyK

KOMENTARZE (9)