Twardy reset. Od lata zupełnie nowy Lech Poznań!
Weszło

Twardy reset. Od lata zupełnie nowy Lech Poznań!

Nawet piętnastu piłkarzy może opuścić Lecha Poznań w letnim oknie transferowym. W Kolejorzu walnęli pięścią w stół i latem planują rewolucję kadrową, jakiej przy Bułgarskiej jeszcze nie wiedzieli. W klubie widzą, że o ile dział finansowy działa nieźle, o tyle szereg błędów popełnionych przez ostatnie lata w sektorze sportowym doprowadził do tego, że Lech jest po prostu ligowym średniakiem. Teraz ma nastąpić twardy reset.

Oto lista zawodników, którym latem kończą się umowy i którym nowe kontrakty nie zostaną zaproponowane: Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Jasmin Burić, Matus Putnocky, Marcin Wasielewski, Nikola Vujadinović, Dimitris Goutas (wypożyczony), Vernon de Marco (wypożyczony), Rafał Janicki (wypożyczony), Timur Żamaletdinow (wypożyczony).

Ci zawodnicy dostaną w czerwcu wolną rękę w poszukiwaniu sobie nowych klubów: Darko Jevtić, Piotr Tomasik, Mihai Radut oraz prawdopodobnie Maciej Makuszewski.

Łącznie czternaście nazwisk. Oczywiście jest możliwe, że nie każdemu uda się podziękować, ale minimum dziesięciu piłkarzy powinno zniknąć. Tych zawodników w Lechu po prostu nikt już nie chce i nikt nie chce dawać im kolejnych szans. Wielu z nich jest naznaczonych piętnem porażki. Na barkach niosą eurowpierdole z Żalgirisem czy Stjarnanem, niosą przerżnięte wyścigi o mistrzostwo Polski, niosą też trzy porażki z rzędu w finałach krajowego pucharu. Jedni – jak Darko Jevtić – mieli swój moment chwały, ale z roku na rok byli coraz słabsi. Inni – jak Maciej Gajos czy Piotr Tomasik – rozczarowywali od pierwszych swoich dni w Lechu. Jeszcze kolejni – jak Łukasz Trałka czy Jasmin Burić – po prostu są już w Poznaniu zbyt długo.

Tymczasem błędy popełnione w ostatnich pięciu-sześciu oknach transferowych skutkują tym, że Lech ma dziś kadrę do bólu przeciętną. Ostatnio od jednego z ligowców usłyszeliśmy tezę, że Lech u siebie straszy już tylko nazwą. Drużyny przyjeżdżają do Poznania nastawieni na trudne warunki, czekają na wielki opór obrony i niepowstrzymany szturm ofensywy. Tymczasem po kwadransie przeciwnicy widzą, że ten Lech to właściwie niczym nie różni się od Korony Kielce, Zagłębia Lubin, a od takiego Piasta to dziś jest nawet o klasę gorszy.

KURSY NA NAJBLIŻSZY MECZ LECHA W ETOTO.PL: KORONA 2.55 – REMIS 3.25 – LECH 2.90

Władze Lecha mają już dość. I tym razem w zespole ma dojść do rewolucji. Nie takiej, której w Lechu słyszymy co roku w okolicach maja. Nie takiej, która kończy się odpaleniem trzech piłkarzy z głębokiej rezerwy, zastąpienia ich trzema innymi zawodnikami na wypożyczenie z opcją pierwokupu. Przy Bułgarskiej widzą, co się dzieje – na trybuny nie przychodzi już nawet 10 tysięcy widzów, a runda jesienna pod względem frekwencji była najgorsza w erze rodziny Rutkowskich. Sportowo i wizerunkowo Lecha dziś po prostu nie stać na to, by dalej obstawać przy drużynie, w której kapitanem ma być wiecznie przygnębiony Maciej Gajos, w której liderem ofensywy ma być człapiący Darko Jevtić, w której pociągiem napędowym ma być Maciej Makuszewski (w tym roku 6 meczów, 0 goli, 0 asyst, 0 dobrych występów). No tak po prostu się nie da się marzyć o detronizacji Legii.

Wydaje się, że z takim tąpnięciem i tak w Lechu zwlekano zbyt długo. Kolejni trenerzy albo kupowali bajeczkę sprzedawaną przez zarząd, że ten zespół stać na walkę o mistrzostwo. Albo sami taką tezę forsowali i publicznie mówili, że z „takim składem są gotowi walczyć nawet o Ligę Mistrzów”. Tymczasem Lech gnuśniał z roku na rok. Podejrzewamy, że gdyby dziś Kolejorz z sezonu 2014/15 zmierzył się z tym obecnym, to skończyłoby się gładkim 3:0 i to już do przerwy. Poza Robertem Gumnym i Christianem Gytkjaerem nie widzimy zawodnika, który byłoby realnie walczyć o skład w tamtym mistrzowskim Lechu.

5

A propos Gumnego – on będzie piętnastym zawodnikiem, który latem opuści Wielkopolskę. Kasa z wychowanka jest niezbędna do tego, by zbilansować budżet i odłożyć sobie część pieniędzy na letnie transfery. Jeśli przyjmiemy, że rok temu Borussia Moenchengladbach była gotowa zapłacić za niego 8 milionów euro, to latem Lech może spodziewać się podobnej oferty. A że w perspektywie 21-latek ma jeszcze Euro U21, po którym cena może jeszcze pójść w górę. W Poznaniu liczą też na to, że kilka milionów uda się też uzyskać ze sprzedaży Makuszewskiego czy Jevticia. Potencjał sprzedażowy ma też Kamil Jóźwiak, ale mówimy tu już o kwocie znacznie niższej od Gumnego.

Lech jest w trudnym sezonie pod względem finansowym, o czym ostatnio na naszych łamach mówił Tomasz Kacprzycki, dyrektor finansowy klubu:

Ten sezon był pewnym ewenementem, bo ani nikogo nie sprzedaliśmy, ani nie udało nam się zagrać w fazie grupowej Ligi Europy. To pierwszy taki sezon od kilku dobrych lat. Zatem otworzyliśmy sobie trzecią ewentualność – nie gramy w fazie grupowej, nie sprzedajemy nikogo za duże pieniądze, ale spinamy się finansowo dzięki nadwyżce wygenerowanej we wcześniejszych sezonach. Jeśli się nie mylę, to ostatni taki sezon to właśnie rok 2011. Rok bardzo trudny. Taki jak i ten.

Skoro rok trudny, to ile nazwisk w prognozie sprzedaży będzie musiało się znaleźć w majowym planowaniu budżetu?

– A które miejsce zajmiemy?

Myślę, że czwarte.

– To jedno wystarczy.

A jeśli niższe?

– To dwa. Wiąże się to z tym, że jest duża różnica w wypłatach z tytułu praw telewizyjnych między czwartym miejscem a kolejnymi.

Gdy Kacprzycki mówił nam o tym w wywiadzie, wówczas nie było jeszcze jasne, że Lech latem pozbędzie się nawet połowy kadry. A dziś sprawa wygląda tak: Lecha finansowo stać na to, by latem zrobić rewolucję kadrową nawet po sezonie fatalnym w kontekście sportowym i ekonomicznym. Głównie dzięki poduszce bezpieczeństwa wygenerowanej niezwykle udanej sprzedaży wychowanków, co przy bilansowaniu się przychodów i zysków przyniosło ponad 20 milionów zysku w ostatnich trzech latach, oraz dzięki potencjalnej sprzedaży Gumnego.

Kolejorz stoi właśnie przed być może najważniejszym oknem transferowym w swojej nowoczesnej historii. Czystka kadrowa, odcięcie ogona mentalnie i sportowo niegotowego do walki o najwyższe cele oraz realne wzmocnienie zespołu – to plan Piotra Rutkowskiego, Karola Klimczaka i Tomasza Rząsy na nadchodzący czerwiec, lipiec i sierpień.

***

Kto trzyma hasła do kont bankowych Lecha? Jak konstruuje się budżet Kolejorza? Ile kosztowali Tiba i Amaral oraz kto jeszcze kosztował milion euro? Czy Kolejorz to faktycznie “klub centusiów i minimalistów”? Między innymi na te pytania odpowiedział Tomasz Kacprzycki, dyrektor finansowy Lecha Poznań, który gościł w “Stacji Bułgarska” prowadzonej przez Damiana Smyka.

fot. FotoPyk