Co za przypadek! PSG wygrywa prawny spór z UEFA
Weszło

Co za przypadek! PSG wygrywa prawny spór z UEFA

Paris Saint-Germain słynie z frajerskich porażek w Lidze Mistrzów, ale przynajmniej tę najświeższą wtopę francuscy mocarze mogą sobie odrobinę wynagrodzić sukcesem na gruncie prawnym. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) orzekł, że to paryski klub miał rację w sporze prawnym z UEFA. Efekt tej decyzji jest taki, że europejska federacja nie wznowi jednak postępowania wokół ewentualnego złamania zasad Finansowego Fair Play przez szastających forsą działaczy PSG.

Zdaniem Trybunału, UEFA w tej sprawie zawiniła. Miała dziesięć dni na złożenie odpowiednich dokumentów, tymczasem zajęło jej to kilka tygodni.

Niesłychany pech, feralny zbieg okoliczności, trudna do pojęcia opieszałość. Nieustraszeni tropiciele finansowych uchybień mieli już magnatów z Paryża na widelcu, już prawie dobrali im się do skóry, tymczasem drobny błąd proceduralny sprawił, że całe śledztwo raz na zawsze szlag trafi.

Któż by się spodziewał takiego finału sprawy. Tragiczna w skutkach obsuwa. Co za przypadek!

comment_ZIyVjoJQ27Yo5woWmlLliEGNgymjanZ1

Wychodzi na to, że czterysta baniek wywalonych na Neymara i Mbappe udało się jednak paryskim magikom kreatywnie zaksięgować, pokryć kasą od tak zwanych sponsorów i sprawa koniec końców pójdzie w zapomnienie.

Ten… zajadły konflikt na linii PSG – UEFA ciągnie się już od pewnego czasu. W czerwcu 2018 roku jeden z organów działających przy UEFA orzekł, że paryżanie są w temacie Finansowego Fair Play czyści i nie ma dalszych powodów, by nękać ich śledztwami. Wynikało z tego ni mniej, ni więcej, iż mistrzowie Francji wykazują odpowiedni stosunek przychodów do pieniędzy wydawanych na transfery i nie łamią zasad mimo potężnej finansowej kroplówki od katarskiego właściciela. Nawet pobieżny rzut oka ze strony kompletnego laika pozwala zgłosić pewne powątpiewanie względem takich ustaleń, jeżeli wspomnieć kupno wspomnianych już wyżej gwiazdorów. Oficjalne decyzje również zdawały się to sugerować – we wrześniu pierwotna decyzja została zmieniona, a kolejna instytucja uznała, że rozmaite umowy sponsorskie PSG (przede wszystkim na linii Francja – Katar) są horrendalnie zawyżone i trzeba się sprawie przyjrzeć ponownie, bo zachodzi jednak podejrzenie oszustwa.

Sankcje za złamanie FFP mogą być bardzo poważne, włącznie z wyrzuceniem z europejskich rozgrywek.

Ale – jako się rzekło – śledztwo (dotyczące przede wszystkim transferów jeszcze z 2017 roku) nie zostanie wznowione. Trybunał w Lozannie ogłosił, że zastrzeżenia i odpowiednia dokumentacja zostały zgłoszone zbyt późno. Federacja miała na działanie dziesięć dni, uwinęła się w trzy miesiące. Decyzja CAS jest ostateczna i wiążąca, ale dotyczy tylko kwestii proceduralnych, a nie meritum sprawy. Francuskie media alarmują, że kłopoty z zachowaniem zasad FFP jeszcze się dla katarskich właścicieli PSG nie skończyły. Zdaniem portalu France24, dziura w klubowym budżecie wynosi około stu milionów euro i trzeba będzie ją szybko łatać. Najlepiej – sprzedając zawodników.

Brzmi baaaardzo groźnie, o ile oczywiście instytucje odpowiedzialne za ściganie machlojek wykażą się lepszym refleksem i nastawią sobie budzik albo jakąś przypominajkę w kalendarzu, by następnym razem dotrzymać terminów. Na razie na Parc de Princes radość. Niebywała historia, choć, jak wiadomo, bogatemu to i byk się ocieli.

fot. newspix.pl

KOMENTARZE (10)