post Avatar

Opublikowane 19.03.2019 21:56 przez

Sebastian Warzecha

Przyznamy się z miejsca: przed rewanżem nie wierzyliśmy w Trefla. Owszem, niby pierwszy mecz z Zenitem Kazań gdańszczanie przegrali w po tie-breaku, ale jednak dziś grali na terenie najlepszego klubowego zespołu świata, ekipy, która Ligę Mistrzów zdobyła cztery razy w ostatnich czterech latach. Z ludźmi, którzy wygrali w tych rozgrywkach 30 (!) meczów z rzędu. A tymczasem brakowało milimetrów, aby to właśnie Trefl awansował do wymarzonego półfinału LM. 

Wyobraźcie sobie, że w jednym piłkarskim zespole grają Cristiano Ronaldo, Robert Lewandowski, Luis Suarez, Sergio Aguero, Luka Jović i jeszcze kilku innych, znakomitych snajperów. Mniej więcej taką siłą ognia dysponuje siatkarski Zenit Kazań. Teraz pomyślcie, że naprzeciw niego staje ekipa z bardzo dobrej ligi, ale jednak zasługująca co najwyżej na miano średniaka. Coś jak West Ham w Anglii (Trefl jest aktualnie 10. w PlusLidze). Mniej więcej tak wyglądał rozkład sił przed dzisiejszym spotkaniem. Jest różnica, co?

Dodajmy do tego, że Zenit w ostatnim meczu ligowym wystawił rezerwy, żeby kluczowi gracze wypoczęli na dzisiejsze starcie. Że zawodnicy Trefla mieli za sobą daleką podróż w trzech etapach – autobusem do Kaliningradu, potem samolotem do Sankt Petersburga i kolejnym samolotem do Kazania. A jakby tego było mało, to ostatnio przegrali w lidze 0:3 z ekipą z Radomia. Gdańsk cały sezon zresztą prezentuje się słabo, przez co nie wszedł do fazy play-off. No i najważniejsze – w pierwszym meczu u siebie uległ hegemonowi 2:3. W awans wierzyli więc tylko najwięksi optymiści, chociaż Trefla w lidze, a Trefl w Europie to nieco inne drużyny.

I Gdańsk nasze nadzieje szybko rozbudził. Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj czy Michał Kozłowski grali dziś niesamowity mecz. Już w pierwszym secie zaatakowali rosyjski zespół szybko odskakując na kilka punktów i utrzymując przewagę niemal do samego końca. Niemal, bo ostatecznie stopniała ona do dwóch punktów, ale to właśnie te dwa „oczka” dały gościom niespodziewane zwycięstwo. Genialny był Maciej Muzaj, to głównie on prowadził „Gdańskie Lwy” do zwycięstwa. Atakował jak chciał: z blokiem, bez, na prawym ataku, lewym skrzydle – kończył niemal każdą piłkę. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, bo na tym etapie meczu wyglądał trochę jak skrzyżowanie najlepszego Mariusza Wlazłego z najlepszym Bartoszem Kurkiem. Kto widział dzisiejszy mecz ten wie, że do pewnego momentu nie była to żadna przesada.

Zresztą nie tylko on grał wybornie. Wspomniany Kozłowski czynił cuda na rozegraniu, Ruben Schott w kluczowych momentach nie zawodził, a Maciej Olenderek fantastycznie wyciągał ataki rywali, dając kolegom okazję do zdobycia punktów z kontry. Długo nie byliśmy w stanie wskazać słabego punktu w ekipie Andrei Anastasiego, która potrafiła postawić się Zenitowi także w drugiej partii – bo było 25:23 do przodu. Od sprawienia ogromnej sensacji, którą byłoby wypchnięcie Kazania za burtę Ligi Mistrzów, dzielił ich set. Jak się okazało, aż jeden set.

Ale wtedy naprawdę uwierzyliśmy, że go wygrają. Zawodnicy Zenita wyglądali bowiem tak, jakby nie wiedzieli, co się dzieje. To nie oni, a Trefl w tamtym momencie sięgał zenitu. Był o krok od nieba. O krok od sprawienia największej pucharowej sensacji polskiej drużyny od lat. No tak, ale sęk w tym, że naprzeciw stała drużyna, która potrafi cierpieć, aby ostatecznie wygrać. W końcu Kazań od 30 spotkań zwyciężał w tych rozgrywkach bez przerwy.

To właśnie ten Zenit, który jeszcze chwilę wcześniej ledwo trzymał nos na powierzchni, przebudził się. W trzeciej partii do głosu wreszcie doszedł N’Gapeth, który właściwie przez chwilę był jednoosobowym oddziałem. Przyjmował, by za chwilę atakować. Dobrze serwował. Zdarzyło mu się nawet rozegrać. Był wszędzie i doprowadził Zenit do stanu 23:23, przy którym nasi popełnili dwa błędy i niestety oddali seta. Czwarta partia to aż cztery piłki meczowe dla Trefla. I tu Maciej Muzaj pokazał, dlaczego jednak jeszcze nie jest na poziomie… Wlazłego czy Kurka. Popełnił błędy przy kluczowych piłkach, choć wcześniej grał znakomicie. Niestety.

Ale gdańszczanie, choć wydawało się, że już straceni, cudem odżyli. W tie-breaku znów znieśli się na wyżyny, jakby trener Anastasi był jakimś siatkarskim szarlatanem. Treflowi nie przeszkodziła nawet utrata Kozłowskiego, któremu odnowił się uraz. Nie przeszkodziła awantura przy 13:12, gdy Anastasi nie mógł poprosić o challenge z powodu przełożenia rąk, którego nie dostrzegli sędziowie. Nie przeszkodziła setowa, której nie wykorzystał Muzaj. Nie przeszkodził Aleksiej Wierbow, wyciągający w obronie każdą piłkę, która była w jego zasięgu. Trefl wygrał 17:15.

I tu musimy napisać jedno: niezależnie od tego, co stało się później, gdańszczanie pokonali Zenit. Zwyciężyli w tym meczu. Podkreślmy to, bo zrobili coś, co wydawało się niemożliwe. Pokonali Goliata. Ale niestety to była tylko bitwa, bo całą wojnę wygrał Goliat.

W złotym secie wszystko szło dobrze do stanu 11:10 dla rywali. Wtedy gospodarze odskoczyli, wykorzystali drugą piłkę setową, a kazańska hala wybuchła radością i… ulgą. Bo nikt tam nie spodziewał się, że ten mecz tyle potrwa i będzie taką męczarnią. Nikt nie spodziewał się, że Zenit łącznie będzie musiał bić się z Treflem sześć godzin. Zresztą w Polsce również nikt tego nie oczekiwał. Trefl zrobił coś wielkiego, choć ostatecznie skończyło się to dla nas mniej więcej tak, jak finał Skry z Zenitem w LM w 2012 r., który niedawno przypominaliśmy. Trefl mógł awansować, ale Zenit to Zenit. Po prostu.

Wspomnieliśmy Skrę, więc przypomnijmy, że ją rewanżowe starcie w ćwierćfinale LM dopiero czeka – jutro zagra z innym Zenitem, tym z Sankt Petersburga (17:30 naszego czasu). Bełchatów po pierwszym meczu jest w bardzo dobrej sytuacji, bo wygrał na dzień dobry 3:1. Skra nie grała też w weekend w lidze, dlatego mogła w spokoju przygotowywać się do rewanżu. Ostatnio zresztą na krajowej arenie odzyskała rezon, wygrała sześć kolejnych spotkań i awansowała do fazy play-off, co w pewnym momencie było dość niepewne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – a wierzymy, że tak będzie – to jutro Skra pocieszy nas po tym, co wydarzyło się dzisiaj.

A dziś, choć mega wkurzeni, możemy tylko bić brawo Treflowi.

Zenit Kazań – Trefl Gdańsk 2:3 (23:25, 23:25, 25:23, 29:27, 15:17; złoty set – 15:12)

Fot. Newspix

Opublikowane 19.03.2019 21:56 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.07.2020

Arka zostaje w lidze! Może aż do poniedziałku

Nie żeby Arka, gdyby wygrała w Kielcach, miała jakieś szczególnie większe szanse na utrzymanie. Ale przynajmniej mogła odrobinę dłużej się połudzić. Liczyć sobie te matematyczne szanse. Albo przynajmniej zostawić po sobie, spadając, jako takie wrażenie. Tymczasem po remisie z Koroną sytuacja Arkowców wygląda tak, że Wisła Kraków już się utrzymała, a Wiśle Płock w czterech […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Na początku były żarty, ale teraz Chrobry naprawdę zbliża się do baraży…

Po dziewięciu ligowych kolejkach Chrobry Głogów prowadzony przez Ivana Djurdjevicia miał 4 punkty. Przegrał siedem z dziewięciu meczów, w tym dwukrotnie tracąc po pięć bramek. Kibice Lecha, którzy ucieszyli się z wylosowania swojego ulubieńca w Pucharze Polski, tuż przed meczem zastanawiali się, czy w ogóle dotrwa na stanowisku do spotkania I rundy.  Dziś głogowianie ograli […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Hejt Park: grillujemy Kowala!

W Hejt Parku można dziś grillować Kowala. A z tego co wiemy – Wojtek czeka na wasze trudne pytania. Prowadzi Krzysztof Stanowski. Zapraszamy!
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

ŁKS to nie drużyna. ŁKS to stan umysłu

Nie uwierzycie – ŁKS Łódź wyglądał dziś jak ekstraklasowa drużyna! Nie przez siedemnaście minut, nie po tym, jak mocno przymrużyliśmy oczy. Nic z tych rzeczy. Zupełnie szczerze musimy powiedzieć, że z przyjemnością obserwowaliśmy pierwsze 45 minut w wykonaniu drużyny Wojciecha Stawowego w meczu z Wisłą Kraków. Problem polega na tym, że sędziowie mają w zwyczaju […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stal z walkowerem za mecz z rezerwami Lecha? Wyjaśniamy sprawę

1 lipca. II liga. Rezerwy Lecha Poznań podejmują Stal Stalowa Wola. Na boisku kilka znajomych nazwisk. Ze starszych – chociażby Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Kiercz czy Michał Fidziukiewicz. Z młodszych – przykładowo Paweł Tomczyk. Ale przy tym, nie oszukujmy się, ten mecz nikogo w kraju nie elektryzował. Dół tabeli trzeciego poziomu rozgrywkowego, środek tygodnia, wielkiego natężenia […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stanowisko: Ile zarabiają polscy sędziowie?

Ile zarabiają polscy sędziowie? Czy to zarobki adekwatne do wykonywanej pracy i dlaczego niekoniecznie? O tym Krzysztof Stanowski w cotygodniowym „Stanowisku”. Polecamy także nasz duży tekst, który poświęcamy tej sprawie. 
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Inni grają w piłkę, my „wyciągamy wnioski”

Przypomnijcie sobie, jak wiele słyszeliście wywiadów pomeczowych trenerów i piłkarzy, w których ci przekonują, że trzeba wyciągnąć wnioski. Jestem pewien, że setki. „Wyciągamy wnioski” notorycznie, regularnie, jakby były mistrzostwa świata w „wyciąganiu wniosków”, to zajęlibyśmy drugie miejsce, by potem „wyciągać wnioski”, dlaczego nie pierwsze. Potem jak sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście „wyciągnął wnioski”, to raczej nikt. […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy polscy sędziowie zarabiają za mało? „Stawki nie rosną od lat”

W sobotnim „Stanie Futbolu” pół-żartem, pół-serio rzuciliśmy, że niespodziewanym następstwem błędu Piotra Urbana w meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole będzie nasz tekst o podwyżkach, na które zasługują polscy sędziowie. Wtedy mówiliśmy o tym z przymrużeniem oka, ale postanowiliśmy zbadać ten temat, zapytać, jak wyglądają warunki pracy polskich arbitrów i… stwierdziliśmy, że taki tekst faktycznie […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Quiz piłkarski. Kogo jeszcze nie gościliśmy w Ekstraklasie?

Choć niełatwo w to uwierzyć, bo czasami wydaje nam się, że w Ekstraklasie wylądował już każdy możliwy wynalazek – są na mapie świata kraje, z których nasze kluby jeszcze nikogo nie ściągnęły. Nawet całkiem piłkarskie. Ciekawi jesteśmy, czy będziecie potrafili je wskazać. Oczywiście nie wszystkie, a 25 z nich. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego quizu! […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Od obrońcy sezonu do składowej beznadziejnego ŁKS-u

Różnie toczą się kariery piłkarzy po trzydziestce. Jedni starzeją się pięknie – jak Arkadiusz Malarz czy Marcin Robak, którzy dopiero na finiszu swojej kariery naprawdę rozwijają skrzydła. Inni grają bardzo długo, ale gasną powoli i trzymają przyzwoity poziom – do głowy przychodzi nam tu Arkadiusz Głowacki. W przypadku Macieja Dąbrowskiego oglądamy jednak proces nie spadku […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy FC Strefa Spadkowa utrzymałby się w lidze?

Nie żebyśmy chcieli odbierać szanse, wiemy, że piłka lubi nieprawdopodobne scenariusze. Wiemy niemniej też, że zostały cztery kolejki, a tabela jest dość nieubłagana. Widzimy w niej tąpnięcie, prawdziwą punktową przepaść między ostatnim bezpiecznym zespołem, a tymi, które zajmują pozycje spadkowe. Zadajemy sobie więc dziś pytanie: jak wyglądałby zespół złożony z graczy ze strefy spadkowej? Na […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

„Jestem dobrym trenerem. W Wiśle Płock podziękowano mi przedwcześnie”

„Po moim odejściu Wisła nie zrobiła żadnego progresu, podziękowano mi przedwcześnie”, „niektórych zawodników nazywam tłukami piłkarskimi”, „Wisła Płock nie ma swojego DNA”, „mam żal, że nie dano mi dłużej popracować w Płocku”. To pierwszy wywiad Dariusza Dźwigały na temat odejścia z Wisły Płock. Ale nie tylko, bo rozmawiamy o filozofii gry, wyszkoleniu technicznym ekstraklasowiczów, powtarzalności […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Rafał Gikiewicz: Chcę pojednać się z bratem

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie […]
03.07.2020
Weszło Extra
03.07.2020

Krzysztof Zając. Prezes, który doprowadził do spadku Korony

Krzysztof Zając to jeden z najgorszych prezesów ostatnich lat w Ekstraklasie. Główny odpowiedzialny spadku i możliwego upadku Korony Kielce. Spadku, bo kielecki klub spada właśnie do pierwszej ligi. Upadku, bo z trzech lat rządów Zająca Korona może się nie otrząsnąć. Nie ma kompetencji, by prowadzić klub piłkarski. Dał się poznać jako człowiek działający na oślep, […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Pechowy wieczór Teodorczyka i Zielińskiego, czyli wtorek z Serie A

Wtorkowe mecze Serie A nie były być może majstersztykiem i najwyższą jakością serwowaną nam przez calcio w ostatnich tygodniach. Ale porażki Napoli i Romy przyniosły nam wiele odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Niestety, jeśli chcemy w dzisiejszych spotkaniach znaleźć pozytywne wieści o naszych stranierich, to trochę się rozczarujemy. Bo o ile Zieliński i Teodorczyk wypadli nieźle, […]
03.07.2020
Hiszpania
03.07.2020

Tempo pełzające, ale do mistrzostwa już tylko cztery kroki!

Nieprawdopodobnie wymęczył dzisiaj własnych kibiców Real Madryt. Po euforii z wtorkowego wieczoru, gdy Barcelona zremisowała z Atletico Madryt, już po kwadransie dzisiejszego meczu nie pozostał nawet ślad. Masz szansę odjechać na 4 punkty odwiecznemu rywalowi, grasz u siebie z Getafe, tytuł jest już naprawdę na wyciągnięcie ręki. I co? Właściwie masz szczęście, że rywal niczego […]
03.07.2020
Weszło
02.07.2020

Operacja „bij mistrza” rozpoczęta. City zlało Liverpool na kwaśne jabłko

Chyba trochę za bardzo poświętowali piłkarze Liverpoolu przyklepanie mistrzowskiego tytułu. Można się było oczywiście spodziewać, że The Reds w dzisiejszym spotkaniu z Manchesterem City nie pojawią się na murawie zmobilizowani w stu procentach. Dla nich sezon się tak naprawdę zakończył, pozostało ewentualnie kilka rekordów do pobicia, ale to wszystko. Jednak świeżo upieczonym mistrzom Anglii zwyczajnie […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Idzie, idzie Podbeskidzie. I pewnie dojdzie, ale w Bełchatowie ledwo się ruszyło

Podbeskidzie Bielsko-Biała mogło dziś odskoczyć Warcie Poznań na pięć punktów i uczynić milowy krok w kierunku Ekstraklasy. Zamiast tego w Bełchatowie ledwo się ruszyło, rzutem na taśmę ratując remis. GKS w dość naiwny sposób stracił prowadzenie, ale i tak zespół ten kolejny raz zasłużył na pochwały. Bieda tam ciągle taka, że nawet ta przysłowiowa mysz […]
02.07.2020