Nie żartujemy: to może być naprawdę fajny wieczór z Ligą Europy
Weszło

Nie żartujemy: to może być naprawdę fajny wieczór z Ligą Europy

Sami wiecie, jak często trochę podśmiewaliśmy się z Ligi Europy – że stworzona głównie po to, by mężczyzna raz w tygodniu mógł bohatersko zrezygnować z meczów dla swojej kobiety i tak dalej. W ogólnym ujęciu wcale się z tego nie wycofujemy. Fakty są jednak takie, że większość rewanżów 1/8 finału zapowiada się naprawdę ciekawie, kwestia awansu nadal jest otwarta, często niemal w proporcjach 50 na 50.

Tylko w trzech przypadkach można uznać, że jest już po wszystkim. Dla Chelsea rewanż w Kijowie po domowym 3:0 powinien być formalnością, podobnie jak Villarreal nie ma prawa zawalić sprawy po wyjazdowym 3:1 nad Zenitem. Napoli jedzie do Salzburga z taką samą zaliczką jak Chelsea, gdyby nie Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński nawet byśmy na ten mecz nie zerknęli.

W pozostałych parach każdy scenariusz jawi się jako realny, szykują się niezłe emocje.

Trzymamy kciuki za Damiana Kądziora i mamy nadzieję, że znów zagra w wyjściowym składzie przeciwko Benfice. Przed tygodniem po raz pierwszy wystąpił od początku w europejskich pucharach – mimo że początek wiosny stracił z powodu kontuzji – i wypadł co najmniej nieźle, podołał zadaniu. Dinamo Zagrzeb wygrało 1:0, jedzie do Lizbony ze skromną zaliczką. Zadanie będzie trudne, Benfica pozostaje faworytem, ale awans gości nie byłby żadną sensacją. Oby tylko w razie czego Polak miał jak największy udział w sukcesie.

Benfica wygra? Kurs w TOTOLOTKU 1,50. Kurs na wygraną Dinama to aż 7,00

Gospodarze będą lekko podrażnieni, bo w miniony weekend Belenenses zakończyło ich passę dziewięciu ligowych zwycięstw z rzędu, mimo że „Orły” prowadziły już dwiema bramkami.  Dinamo natomiast wygrało 3:1 starcie na szczycie chorwackiej ekstraklasy z HNK Rijeka, a Kądzior zaliczył dziesiątą asystę w sezonie.

Choć Inter miał we Frankfurcie zmarnowany rzut karny, to w przekroju całego meczu lepsze wrażenie sprawiał Eintracht. Bezbramkowy remis oznacza, że obie drużyny w zasadzie cały czas znajdują się w punkcie wyjścia. Bukmacherzy też to zauważyli. Patrząc po kursach, widać, iż wcale nie uważają mediolańczyków za zdecydowanego faworyta. Ba, w kontekście uzyskania promocji minimalnie wyżej stoją akcje przyjezdnych. Eintracht ma dodatkową motywację, bo jest już ostatnim przedstawicielem Bundesligi w tym sezonie pucharowym. Goście będą musieli radzić sobie bez pauzującego za kartki Gelsona Fernandesa i nadal kontuzjowanego Ante Rebicia.

Eintracht minimalnym faworytem do awansu – kurs w TOTOLOTKU to 1,80. Awans Interu wyceniono na 2,00

Arsenal pokpił sprawę w Rennes, długo grał w dziesiątkę i przegrał 1:3, ale „Kanonierzy” u siebie są zupełnie inną drużyną niż na wyjazdach. Na Emirates wygrali dziewięć ostatnich meczów ligowych (teraz 2:0 z Manchesterem United), a w LE tylko Sporting Lizbona zdołał nie przegrać na ich terenie. Do tego szybciej niż pierwotnie zakładano do gry wróci Alexandre Lacazette. Francuski napastnik po czerwonej kartce z BATE Borysów miał być zawieszony na trzy spotkania, ale ostatecznie karę skrócono do dwóch, co oznacza, że już swoje odcierpiał. Patrząc pod tym kątem, będziemy wręcz zdziwieni, gdyby Arsenal nie był w stanie zwyciężyć co najmniej 2:0 i przejść dalej.

Zdaniem TOTOLOTKA szanse Arsenalu i Rennes na awans są identyczne – kurs 1,90

Slavia Praga zaskoczyła wszystkich i wywiozła 2:2 ze stadionu Sevilli, dlatego rewanż zaczyna w uprzywilejowanej sytuacji. Czesi mieli sporo szczęścia, ich drugi gol to absolutne kuriozum, ale w tym momencie nie jest to istotne.

Jedynym problemem jest kartkowa absencja Vladimira Coufala, podstawowego obrońcy. Sevilla pozostaje faworytem. Jeśli przed tygodniem podeszła zbyt lajtowo do tematu, to teraz na pewno nie odpuści, jednak awans zawsze solidnych Czechów nie będzie dla nas szokiem.

Identyczny kurs w TOTOLOTKU na zwycięstwo lub remis Slavii – 3,60

Krasnodar zaskakująco nisko, bo tylko 1:2, przegrał na wyjeździe z Valencią, dlatego ma jeszcze realną szansę, żeby powalczyć. Jedni i drudzy zagrają bez swoich kapitanów z pierwszego meczu – Dani Parejo i Aleksandr Martynowicz pauzują za żółte kartki. W rosyjskiej ekipie z tego samego powodu nie wystąpi Charles Kabore, można zatem mówić o sporym osłabieniu. Valencia jest niepokonana w Primera Division od dziewięciu kolejek, w LE na razie idzie jej dobrze (wcześniej 3:0 w dwumeczu z Celtikiem), dlatego mimo wszystko stawialibyśmy na jej obecność w ćwierćfinałach.

Obstawiając awans Krasnodaru można nieźle zarobić. TOTOLOTEK w razie sukcesu Rosjan płaci po kursie 3,40

Mamy nadzieję, że nie zmarnujemy dziś kilku godzin życia i dostaniemy to, czego oczekujemy, czyli emocje i dramaturgię do samego końca.

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (4)