„Pod względem atmosfery jesteśmy mistrzami świata wśród czwartoligowców”
Weszło

„Pod względem atmosfery jesteśmy mistrzami świata wśród czwartoligowców”

Na początek mała zagadka – barwy tego klubu reprezentowali Piotr Reiss, Marcin Kikut, Maciej Scherfchen, Błażej Telichowski, Zbigniew Zakrzewski oraz Bartosz Ślusarski – o jakim zespole mówimy? Lech Poznań, brawo. Ale jeśli ktoś odpowiedział, że GKS Tarnovia Tarnowo Podgórne, to też miał rację. Czwartoligowiec z podpoznańskiej miejscowości ściąga do siebie zawodników, którzy w przeszłości grali na poziomie Ekstraklasy w Kolejorzu, a teraz granie w piłkę łączą z inną działalnością biznesową. – Pod względem atmosfery jesteśmy mistrzem świata wśród czwartoligowców – zapewnia Błażej Telichowski.

Tarnowo Podgórne może kojarzyć się szerzej jako gmina, która przez kilka lat utrzymywała się na pierwszym miejscu na liście najbogatszych gmin w Polsce. To beneficjent migracji dużych firm i bogatych przedsiębiorców z Poznania do ościennych miejscowości. Do Tarnowa Podgórnego jest łatwy dojazd, zaraz obok znajduje się ładne jezioro, dookoła miasta stoją wielkie hangary, gdzie poważne firmy mają swoje magazyny.

Nieprzypadkowo o tym piszemy w kontekście Tarnovii, bo fundusze gminy pozwalają na utrzymywanie klubu na poziomie IV ligi. Za Tarnovią nie stoi miejscowy przedsiębiorca, któremu zamarzyło się mieć własny klub i bawi się w Football Managera w realnym świecie. Władze klubu stworzyły Klub Biznesu, który zrzesza ludzi z zasobnym portfelem, ale oni nie są podstawą piramidy finansowej Tarnovii. Być może ktoś z Tarnowa się obrazi za to określenie, ale to jedna z kilku ładnych mieszkalni Poznania, z której codziennie ludzie brną do stolicy Wielkopolski.

KOCHASZ NIŻSZE LIGI? OFERTA #POWIATBET W ETOTO OBEJMUJE ZAKŁADY NA MECZE PIĄTEJ KLASY ROZGRYWKOWEJ!

Ruch odbywa się też w drugą stronę. I jest to ruch piłkarski. Dziś w Tarnovii gra trzech byłych zawodników Lecha, którzy łącznie na poziomie Ekstraklasy rozegrali ponad 500 spotkań. To Błażej Telichowski, Bartosz Ślusarski i Zbigniew Zakrzewski. – Przyszedł taki moment w życiu, gdy już zjeżdżasz do bazy. Ja trochę po Polsce pojeździłem, ale chciałem wrócić już do mojej Wielkopolski. Tu mam swoje sprawy zawodowe, współpracuję z Fabryką Futbolu, więc nawet długo nie trzeba było mnie namawiać na to, by pożegnać się z Miedzią Legnica, gdzie wówczas grałem, by przenieść się do Tarnovii. No bo, umówmy się, Tarnovii się nie odmawia – mówi Telichowski.

Pomysł na ściąganie byłych lechitów narodził się siedem-osiem lat temu. Od tego czasu przez klub poza wspomnianą trójką przewinęli się m.in. Piotr Reiss, Marcin Kikut (grających trener), Maciej Scherfchen, trenowali też Karol Gregorek czy Michał Goliński. – Wiadomo, że większość z nas, gdy przychodziliśmy do Tarnovii, była już po trzydziestce. Możesz zakończyć karierę na tym poważnym poziomie, ale będzie cię ciągnęło na trening czy na mecz. Piłkarzowi zawsze brakuje tego zapachu szatni czy momentu wyjścia na boisko. Dlatego też tu gramy. Staramy się pomóc młodym chłopakom w rozwoju, chcemy wygrywać dla Tarnovii, ale mamy też cele takie egoistyczne, czyli spotkanie się ze znajomymi i pokopanie piłki. Nie gramy wyłącznie dla rekreacji, walczymy o jak najlepsze wyniki – tłumaczy Zakrzewski.

SOKÓŁ PNIEWY, OBRA KOŚCIAN, KÓRNIK, TARNOVIA… ZAKŁADY NA LIGĘ OKRĘGOWĄ W ETOTO!

Dziś Tarnovia zajmuje bezpieczne miejsce w środku tabeli. Ani nie grozi jej awans, ani nie walczy o spadek. I choć jeszcze nie tak dawno zespół występował na poziomie trzecioligowym, to dziś mało kto stawia przed tą drużyną takie cele. – Różnica między grą w III i IV lidze wynosi około miliona złotych. Tyle mniej więcej trzeba mieć, by nie być po awansie chłopcem do bicia. Nas po prostu na to nie stać i akceptujemy to. Jeśli wyniki są dobre, to się cieszymy, bo przecież po to gramy. Ale wiemy, że przeskoczyć pewien pułap będzie trudno – wyjaśnia Zakrzewski, którego Telichowski nazywa „Krzysztofem Jarzyną, szefem wszystkim szefów w Tarnovii”: – Co on ci nagadał… Jestem zaangażowany, ale do prezesa to mi daleko – śmieje się „Zaki”.

stadionp01

fot. OSiR

Atmosfera w rozmowach z ludźmi związanymi z czwartoligowcem spod Poznania jest odmieniana przez wszystkie przypadki. – Pod względem atmosfery jesteśmy mistrzami świata wśród czwartoligowców – mówi „Telich”: – Zasadniczo u nas mecze zaczynają się dopiero koło piętnastej minuty. Czemu? Bo Zbyszek musi opowiedzieć sędziemu wszystkie anegdoty z jego gry w Sionie.

A to akurat półprawda. Bo faktycznie zagaduję sędziego, ale ma to swój cel. Stare diesle długo się rozgrzewają, więc ja, Telich czy Ślusarz potrzebujemy czasu. Błażej zagaduje więc pomocników, ja sędziego, a Ślusarz napastników – tłumaczy Zakrzewski.

UDA SIĘ ZAGADAĆ PIŁKARZY ORKANA ŚMIŁOWO? KURS NA ZWYCIĘSTWO TARNOVII TO 1,86!

Ślusarski zagaduje napastników? – Tak, bo Bartek gra u nas na stoperze. Teraz ma pretensje do całego świata, że żaden trener nie odkrył w nim tego talentu przez te wszystkie lata. Chłop męczył się w tym ataku, a w IV lidze nie ma lepszego stopera! – śmieje się Telichowski. Nominalną pozycję z Tarnovii utrzymał jedynie Zakrzewski, który ciągle gra w ataku. Ślusarski został przesunięty na obronę, z kolei Telichowski gra dziś jako ofensywny pomocnik. – Mamy fajną młodzież, zdolnych młodych chłopaków, którzy coraz więcej znaczą w drużynie. Trener ma też w kim wybierać, bo Tarnovia prowadzi wiele grup młodzieżowych, mamy dwa zespoły rezerw. Trochę tak w angielskim stylu, gdzie jest 50 zawodników do grania i jeśli ktoś się wyróżnia, to trafia do pierwszej drużyny. Ale w gminie szkolimy głównie my i pewnie prędzej czy później ktoś trafi wyżej. Ja po jesieni mam dziesięć goli na koncie i jeśli ktoś strzeli więcej, to pojadę do Leroy Merlin, kupię 30-centymetrowy gwóźdź i będę musiał odwiesić korki. A póki jest siła, ochota i radość z tej grania, to będę grał – mówi Zakrzewski.

Każdy z nas ma swoje sprawy zawodowe i czasami po prostu nie jesteśmy w stanie być na treningach czy meczach. Zaznaczaliśmy to zresztą na początku naszej współpracy. Ale nie jest tak, że wpadamy do zespołu i wyglądamy jak siedem nieszczęść. Fizycznie jest okej, ja staram się biegać dwa razy w tygodniu. Nie odstajemy od tych czwartoligowców. A technika – wiadomo – zabawa. Powiedzmy, że prezentujemy poziom ponadprzeciętny – mówi „Telich”.

Ta IV liga po połączeniu grup jest też trudniejsza logistycznie, bo mówimy tu o wyjazdach po całej Wielkopolsce. Ostatnio jeden z zespołów jechał na mecz już dzień wcześniej, ale widziałem, że kiepsko im poszło. Pewnie wkradł się element integracji… – uśmiecha się „Zaki”.

A na daleki wyjazd udało się Tarnovii pojechać dwa lata temu. Wówczas dzięki funduszom uzyskanym od sponsorów IV-ligowiec poleciał na tygodniowy obóz do Turcji. Początkowo – co naturalne – rozważano ulokowanie się gdzieś w Polsce. Wprawdzie warunki może nie najlepsze (ale i tak lepsze niż w Tarnowie Podgórnym), lecz zawsze to można mieć choćby namiastkę zawodowego klubu piłkarskiego. Za obóz w Polsce trzeba byłoby zapłacić jakieś 30-40 euro za jedną dobę pobytu zawodnika. Okazało się, że pomiędzy obozem tureckim a polskim wcale nie ma przepaści cenowej – w Turcji trzeba zapłacić 50-60 euro za zawodnika plus bilet lotniczy. Niby drożej, ale warunki jednak nieporównywalne.

17632203_1449584241728072_7229081661982851227_o

Niektórzy myśleli wtedy, że zgarnęliśmy pieniądze z gminy i pojechaliśmy się byczyć przez tydzień z drinkiem w rękach. A my normalnie zasuwaliśmy. Obok trenowała Miedź Legnica i nawet trener Tarasiewicz mówił, że nieźle zapieprzamy. Chcieliśmy też pokazać młodzieży jak wygląda futbol na wysokim poziomie. Że jeśli będą dobrze pracować, to kiedyś może zakotwiczą w klubie z Ekstraklasy i takie wyjazdy będą mieli co pół roku. Bo wiadomo, że pracy w Turcji było dużo, ale to wciąż coś fajnego dla piłkarza z piątego poziomu rozgrywkowego – wspomina Zakrzewski.

GOL ZAKRZEWSKIEGO Z ORKANEM? KURS 2,65!

Czy Tarnovia zaatakuje chociażby podium IV ligi? Na to raczej większych szans nie ma. Do trzeciej w tabeli Unii Swarzędz ekipa z Tarnowa Podgórnego traci jedenaście punktów. Do lidera – Lubuszanina Trzcianki – aż dwadzieścia. – Finansowo to inna półka, nie mamy szans. Ale jeśli jesteśmy w trójkę ze Ślusarzem i Zakim na boisku, to wygląda to nieźle. A rzadko udaje nam się zgrać tak wszystkie sprawy zawodowe, że występujemy wspólnie. Teraz w sobotę gramy u siebie z Orkanem Śmiłowo, będzie cała lechowa trójca, więc zapraszamy na godzinę 15 – zapowiada Telichowski. A w Tarnowie ciągle coś się dzieje. A to sparing z Lechem, a to sparing z młodzieżową reprezentacją Polski, a to bieg długodystansowy, a to zawody kolarskie.

A niewykluczone, że niedługo do Tarnovii dołączy kolejny były lechita…

Damian Smyk

fot. Facebook/GKS Tarnovia

#PowiatBet to nasz nowy cykl tekstów, w których będziemy prezentować realia klubów z czwartej ligi. Szykujcie się na dużo atrakcyjnych materiałów, bo przecież właśnie na tym szczeblu występują m.in. Polonia i Szombierki Bytom, Odra Wodzisław Śląski, drużyna Ślusarskiego, Telichowskiego i Zakrzewskiego, a nawet żywa legenda lat dziewięćdziesiątych, RKS Radomsko. Partnerem cyklu są nasi kumple z ETOTO, którzy czwartą ligę pokochali na tyle mocno, że regularnie przyjmują zakłady na spotkania na tym szczeblu rozgrywkowym.  

KOMENTARZE (5)