Barcelona zagra o honor hiszpańskiego futbolu
Weszło

Barcelona zagra o honor hiszpańskiego futbolu

Jeśli Barcelona odpadnie dziś z Lyonem, wówczas nie dojdzie tylko do potknięcia hiszpańskich klubów, a totalnej kompromitacji. Jakie są jednak szanse na to, że pierwszy raz od 14 lat w ćwierćfinale Ligi Mistrzów nie będzie żadnej hiszpańskiej drużyny? Zdaniem bukmacherów niewielkie, ale daleko szukać nie trzeba, by wskazać kilka niespodzianek w tej edycji. Klęski PSG, Realu Madryt i Atletico Madryt są ostrzeżeniem dla Blaugrany. Ba, podopieczni Ernesto Valverde jeszcze nie zapomnieli o koszmarze, który urządziła im w zeszłym roku Roma na Stadio Olimpico. 

Wygrany mecz z Manchesterem City w fazie grupowej będzie dla nas punktem odniesienia. To, co byliśmy w stanie zrobić w spotkaniu z Obywatelami, powinno być dla nas inspiracją. Kontekst jest inny, ponieważ Barcelona ma wyjątkowego piłkarza. Inspiruje nas też odwaga Ajaksu w rywalizacji z Realem Madryt. To spotkanie pokazuje, że wszystko jest możliwe. Manchesterowi United nikt nie dawał żadnych szans, a jednak zdołał awansować. Można odnieść wrażenie, że obecna edycja Ligi Mistrzów jest szalona – powiedział na konferencji prasowej trener Olympique’u Lyon, Bruno Genesio.

Dla Francuzów porażki faworytów są inspiracją, a dla Katalończyków ostrzeżeniem, o czym na konferencji prasowej wspomniał Ernesto Valverde. Trudno przypuszczać, by Barcelonie zabrakło dziś motywacji. Niemal wszyscy piłkarze pamiętają czym skończyło się zlekceważenie Romy przed rokiem. Sami piłkarze „Dumy Katalonii” także nie ukrywają swoich aspiracji, że Liga Mistrzów jest priorytetem w tym sezonie. Owszem, mistrz Hiszpanii w ostatnich latach dominował na krajowym podwórku, ale Europa odjechała mu gdzieś daleko. Nic więc dziwnego, że tacy goście jak Gerard Pique, Leo Messi i Luis Suarez znowu chcą przypomnieć sobie, jak fajnym uczuciem jest wygranie Ligi Mistrzów.

Zwycięstwo Barcelony możecie obstawić w Totolotku po kursie 1,25

Od spotkania na Parc Olympique Lyonnais minął niespełna miesiąc. Kataloński klub czekając na rewanż rozegrał cztery spotkania i wszystkie wygrał. Teoretycznie można więc przypuszczać, że Barcelona przystąpi do dzisiejszego pojedynku w najwyższej dyspozycji, ponieważ wygrała dwa Klasyki na Santiago Bernabeu, dokonała remontady na Estadio Ramon Sánchez Pizjuan, a także ograła Rayo Vallecano. Na papierze faktycznie wygląda to świetnie, ale biorąc pod uwagę dyspozycję Królewskich i Sevilli, ten obraz jest nieco zniekształcony. Tym bardziej że gra Barcelony w ostatnim meczu ligowym wcale nie napawała optymizmem. Jedna z najsłabszych drużyn w lidze pękła dopiero wtedy, gdy na boisku pojawili się Ousmane Dembele i Ivan Rakitić.

Wejście Francuza i Chorwata w starciu z Rayo Vallecano sprawiło, że Barcelona zaczęła grać trzy razy szybciej. Ten pierwszy w dzisiejszym meczu raczej jednak nie zagra. Co prawda znalazł się w szerokiej kadrze, ale jego występ od pierwszej minuty jest wątpliwy, ponieważ w meczu z Rayo doznał niewielkiego naciągnięcia mięśnia dwugłowego. Sytuacja ta bardzo rozwścieczyła Ernesto Valverde, gdyż do urazu doszło przy próbie niedopuszczenia do tego, by piłka wyszła za linię boczną. Doświadczony piłkarz – znający swoje ciało – w życiu nie zdecydowałby się na takie ryzyko. Dembele cały czas się jednak uczy, a Barcelona na tym cierpi. Wbrew pozorom dziś za lekkomyślność Francuza może zapłacić wysoką cenę, bo od pierwszej minuty wystąpi prawdopodobnie Philippe Coutinho.

Brazylijczyk od początku sezonu – mówiąc łagodnie – wygląda kiepsko. Zaryzykowalibyśmy nawet tezę, że idealnie wpasowałby się do środka pola Realu Madryt. W końcu tam każdy pomocnik człapie, a Coutinho staje się mistrzem w tej profesji. Obok Kroosa w topowych drużynach robi to chyba najlepiej. Trudno więc spodziewać się, by miał dziś zaskoczyć Lyon w jakikolwiek sposób.

Awans Lyonu Totolotek wycenił na kurs 4,50 

Innym wariantem, który może zastosować trener Barcelony, jest zmiana ustawienia na 4-4-2. Wówczas na prawym boku obrony wystąpiłby Nelson Semedo, a do środka zostałby przesunięty Sergi Roberto. Istnieje jeszcze możliwość, że dodatkowe miejsce w środku pola zająłby Arturo Vidal. Mało prawdopodobnym jednak jest, by Valverde zdecydował się wystawić Chilijczyka w meczu z Lyonem, w którym Blaugrana zapewne będzie chciała przejąć inicjatywę od pierwszej minuty… Mimo wszystko zdaniem hiszpańskiej prasy najbardziej prawdopodobny jest występ Philippe Coutinho, w którego cały czas wierzą w katalońskim klubie. Czasu na ogarnięcie się były zawodnik Liverpoolu ma jednak coraz mniej, ponieważ kibice stracili już do niego cierpliwość. W ostatnim meczu murawę opuszczał przy głośnych gwizdach. Jeśli dziś znowu nie zagra choćby przyzwoicie, całkiem możliwe, że straci do niego cierpliwość także szkoleniowiec Barcelony.

Przewidywane składy według „Sportu”

FC Barcelona: ter Stegen; Roberto, Piqué, Lenglet, Alba; Rakitić, Busquets, Arthur; Messi, Suárez, Coutinho.

Olympique Lyon: Lopes; Dubois, Denayer, Marcelo, Mendy; N’Dombele, Tousart; Depay, Fekir, M. Dembélé, Aouar.

Przewidywane składy według „Marki”

FC Barcelona: ter Stegen; Roberto, Piqué, Lenglet, Alba; Rakitić, Busquets, Arthur; Messi, Suárez, Coutinho.

Olympique Lyon: Lopes; Rafael, Marcal, Denayer, Mendy; N’Dombele, Aouar; Traoré, Fekir, Depay; M. Dembélé.

Fot. NewsPix

Tłumaczenie cytatu: fcbarca.com

KOMENTARZE (6)