post Avatar

Opublikowane 10.03.2019 12:49 przez

Jan Ciosek

Został kulomiotem, bo jest wysoki i gruby. Tak przynajmniej sam twierdzi. Wywiadów praktycznie nie udziela, bo uważa, że nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Najchętniej cały czas poświęcałby na rzucanie kulą, a jeszcze niedawno – na granie w gry komputerowe. Nie ma matury, za to ma rekord Polski, a do ubiegłorocznego złota mistrzostw Europy właśnie dołożył kolejne – halowe. Oto Michał Haratyk, niedoszły mechanik samochodowy i poważny kandydat do medalu na igrzyskach w Tokio.

„Nie matura, lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera” – brzmi stare powiedzenie. W przypadku Haratyka – jak najbardziej prawdziwe. Do szkoły nigdy nie było mu po drodze, z klasy do klasy się prześlizgiwał, jeśli można tak powiedzieć o kimś jego postury. Bo wielki był zawsze. Taki – jak sam mówi – wielki misiek. W gimnazjum już jechał na dwójach, w końcu oblał rok w ostatniej klasie. Rodzice – co zrozumiałe – nie byli zachwyceni. Michał próbował tłumaczyć, że nie ma tego złego, że za rok będzie miał lepsze stopnie, dzięki czemu później trafi do lepszej szkoły. Uwierzyli.

Przyszły mistrz Europy rzeczywiście się poprawił, ale tylko o tyle, że niedostateczne pozamieniał na mierne. Potem trafił do technikum samochodowego w Bielsku-Białej, gdzie zamieszkał w internacie. Stamtąd na stadion lekkoatletyczny, gdzie u trenera Piotra Galona trenował już jego starszy brat Łukasz.

Michał matury nie zrobił, bo szybko okazało się, że w wielkim chłopaku z małej wioski drzemie gigantyczny potencjał. Z Bielska-Białej przeniósł się więc do Krakowa, a nauka – przynajmniej ta w szkolnej ławie – szybko zeszła na zdecydowanie dalszy plan. Gdyby ktoś chciał mu jednak wytykać braki w wykształceniu, od razu może odpowiedzieć, że bez matury można dostać Oscara (Andrzej Wajda), nagrodę Nobla i posadę prezydenta (Lech Wałęsa), założyć największą firmę meblarską świata i zarobić niewyobrażalne pieniądze (Ingvar Kamprad), albo na przykład stworzyć najsłynniejsze filmy animowane świata (Walt Disney). Słowem: może i egzamin dojrzałości się przydaje w pewnych sytuacjach, ale niektórzy radzą sobie bez niego świetnie.

Medal, wpadka, medal, medal

Haratyk swój egzamin dojrzałości póki co, niestety, oblał. Do Rio de Janeiro na igrzyska olimpijskie jechał jako świeżo upieczony wicemistrz Europy. W Amsterdamie pchnął 21,19 m i z miejsca zaczął być wymieniany jako potencjalny kandydat do medalu w Brazylii – nic dziwnego, bo wyniki powyżej 21 metrów to już zazwyczaj pozycje w okolicach podium. Miesiąc po największym w seniorskiej karierze sukcesie poleciał do Rio, gdzie… nie przebrnął eliminacji. Spalił jedną próbę, w dwóch pozostałych nie zdołał przekroczyć 20 metrów (najdalej – 19,97 m). Było, minęło. Haratyk twierdzi, że o niepowodzeniu w olimpijskim debiucie zapomniał. Kolejne poprawkowe egzaminy zaliczał rzeczywiście śpiewająco. W ubiegłym roku zdobył złoto mistrzostw Europy w Berlinie (21,72 m, co w Rio dałoby brąz), wcześniej pchnął jeszcze dalej – wynikiem 22,08 bijąc rekord Polski (to w Rio dałoby srebro, ale już cztery lata wcześniej w Londynie – złoto). W międzyczasie dorzucił dwa tytuły mistrza kraju na stadionie oraz dwa na hali. W poprzedni weekend w Glasgow sięgnął po złoto halowych mistrzostw Europy w Glasgow, bijąc przy okazji rekord życiowy na hali (21,65 m, najlepszy tegoroczny wynik w Europie).

Przy okazji triumfu w Glasgow dał o sobie znać swoisty pech Haratyka. Jaki pech? Cóż, kiedy w sierpniu ubiegłego roku w Berlinie sięgnął po złoto, organizatorzy nawalili, jeśli chodzi o polski hymn. No dobra, nie nawalili, tylko dali ciała po całości. Otóż Niemcy dziwnym trafem „zapomnieli” o płycie z „Mazurkiem Dąbrowskiego”. Cała ceremonia była elegancka, tłum kibiców, oficjele, medale, kwiaty. Wszystko pięknie. Aż do momentu, kiedy przyszedł czas na najbardziej podniosły moment uroczystości. Wtedy odegrano i odśpiewano hymn, który nie tylko w niczym nie przypominał oficjalnej wersji, ale jeszcze zdołał pod względem żenady przebić słynne wykonanie Edyty Górniak (nawiasem mówiąc – też nie ma matury) z azjatyckiego mundialu. Zresztą, posłuchajcie sami:


Miny Haratyka i Konrada Bukowieckiego (2. miejsce) mówiły wszystko. Organizatorzy wielkiej, międzynarodowej imprezy kompletnie zepsuli im chwilę, na którą niektórzy sportowcy czekają całą karierę. W przypadku Polaków – na szczęście są spore szanse, że obaj jeszcze nieraz będą słuchać „Mazurka Dąbrowskiego” na ważnych zawodach. Tak czy inaczej – Niemcy zawiedli. Haratyk miał tego pecha, że pchnięcie kulą rozgrywa się zazwyczaj na początku mistrzostw. Po stanowczej interwencji polskiej ekipy oraz polskich polityków, organizatorzy się ogarnęli i kolejnym naszym medalistom grali już jak należy.

Porysowany medal na korytarzu

Minęło nieco ponad pół roku i Polak ponownie okazał się najlepszy – tym razem w Glasgow. I znów dała o sobie znać klątwa ceremonii medalowych. W Berlinie było na bogato, ale zabrakło hymnu. W Szkocji hymn zagrali poprawnie, ale za to dekoracja odbyła się… na korytarzu. – Ważne, że nie zapomnieli o medalach. Przedstawienie było dość kameralne, nie było za dużo ludzi. Do końca nie wiedziałem, gdzie będzie ceremonia medalowa. Wyszedłem, patrzę: korytarz. Okazało się, że to tam – opowiadał w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Ale samo żenujące zorganizowanie ceremonii to nie wszystko. Kiedy Haratyk po wszystkim przyjrzał się dokładniej, zobaczył, że medal jest porysowany, a pudełko na niego – uszkodzone. Pozostaje mieć nadzieję, że do trzech razy sztuka i na kolejnej dużej imprezie wszystko już będzie tak, jak należy.

Bo co do tego, że Haratyk na kolejnych imprezach będzie się kręcił w okolicach podium – nie ma żadnych wątpliwości. On sam zdecydowanie należy do gości, którzy nigdy nie mają dość i rzadko są naprawdę zadowoleni za swoich wyników.

Szkoda, że udało mi się utrzymać tylko trzy pchnięcia, bo kolejne były chyba lepsze. Zawsze trzeba trochę ponarzekać, trzeba być coraz lepszym, nie ma co spoczywać na laurach. Zobaczymy, co przyszłość da – mówił z poważną miną w TVP Sport tuż po wygranym finale w Glasgow. Czemu z poważną i bez uśmiechu, choć właśnie zdobył złoto? – Ja tak mam. Jestem generalnie strasznie zmęczony, wykończony, do spania. Do Glasgow miałem w ogóle nie jechać, byłem w kryzysie. Na treningach nie potrafiłem pchnąć 20 metrów, nie wiem dlaczego. Dzisiaj wygrała głowa, chociaż mój wynik mnie zaskoczył, nie czułem się tak dobrze.

Na imprezie nie był nigdy w życiu

Trzeba przyznać, że w rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim nowy halowy mistrz Europy i tak się rozgadał. Z reguły z dziennikarzami nie lubi rozmawiać. Nie chodzi jednak o niechęć do przedstawicieli naszego zawodu. Haratyk po prostu uważa, że „nie ma nic mądrego do powiedzenia, więc po co miałby zabierać głos”. Pochodzi z małej wioski, poza pchnięciem kulą interesują go w zasadzie tylko gry komputerowe, z domu wychodzi niemal wyłącznie na treningi, nie imprezuje. I pisząc „nie imprezuje” nie mamy na myśli gościa, który rzadko idzie w tango, nie nadużywa alkoholu i bawi się na spokojnie. W przypadku Haratyka „nie imprezuje” oznacza w zasadzie pełny celibat. Opowiadał o tym w rozmowie z „Gazetą Krakowską” przed igrzyskami w Rio.

Pokusy mnie nie pociągają, kompletnie. Pan się tu produkuje, a ja prowadzę zwykłe, nudne życie. Zero sensacji. Nie przeszkadza mi ta monotonia. W wolnym czasie zajmują mnie gry komputerowe, one mnie bardzo wciągają. Gdy skończyłem gimnazjum, przeprowadziłem się z rodzicami do domu w Kiczycach, z innej wioski, z Kostkowic. Zacząłem trenować i w wieku 17 lat wyjechałem do Krakowa, gdzie moje życie kręciło się wokół internatu i treningów. Dlatego na wsi nikogo nie zdążyłem poznać, a teraz nawet mi się nie chce wychodzić z domu – tłumaczył. – Pokusa nocnych szaleństw? Nie jestem typem, który chodzi na imprezy, bo nie lubię tłoku. W zasadzie nigdy nie byłem na imprezie. Jeśli mówimy o weselach czy rodzinnych uroczystościach, to parę zaliczyłem, ale do klubów lub na „domówki” w ogóle nie chodzę. Nigdy, słowo honoru. Nie widzę w tym żadnej frajdy. Pojechać, upić się? Dla mnie to bez sensu. Wolę usiąść w spokoju w domu, odpoczywać, a przy tym zagrać sobie w grę. Na tym punkcie jestem lekkim maniakiem.

12 godzin dziennie na granie

GcW9JXn

Te gry były dla niego szczególnie istotne, kiedy jako nastolatek wyjechał z domu na wsi do szkoły internatem. Przez wiele lat to była jego pasja, żeby nie powiedzieć uzależnienie. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” przyznał, że wybijało go to z realnego życia. Na przykład trener opowiadał mu o Tomaszu Majewskim, że jest Polak, który jest w pchnięciu kulą najlepszy na świecie. Haratyk wpuszczał to jednym uchem, a zaraz wypuszczał drugim. – Bardzo dużo grałem, naprawdę bardzo dużo. Średnio nawet po 12 godzin dziennie, chociaż nie aż tak, żeby zarywać noce. Ale kiedy tylko mogłem, to grałem. Głównie w „Metin”, „Darkensang”, czy „Diablo”. Nie miałem ulubionych gier, bo ja nie grałem dla samej gry, nigdy nawet nie byłem w tym specjalnie dobry, po prostu lubiłem tak spędzać czas. Mieliśmy odpalone komunikatory i gadaliśmy między sobą. Chyba lepiej tak spędzać czas niż spotykać się na mieście i chlać? – mówił. Dodał też, że przestał grać w jakoś na przełomie 2017 i 2018 roku. Trudno nie zauważyć, że na jego wyniki w realnym świecie wpłynęło to doskonale.

A propos wspomnianego Majewskiego – kiedy Haratyk oglądał, jak kolega po fachu sięga po złoto olimpijskie w Londynie, pomyślał sobie, że też fajnie by było wygrywać na takich imprezach. Przez pewien czas panowie rywalizowali ze sobą. Na igrzyska do Rio de Janeiro to młodszy jechał w roli faworyta, ale odpadł w eliminacjach, a stary mistrz zakończył zawody niedaleko za podium (6. miejsce). Dziś panowie rywalizują w zupełnie innej formie. Dwukrotny mistrz olimpijski jest wiceprezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i ostatnio musiał mistrza Europy… uderzyć po kieszeni. Wszystko dlatego, że w czasie lutowego zgrupowania wyjechał na dwa mityngi.

Michał zna zasady. W tych dniach miał być w Spale. Zgrupowanie polega na tym, jak sama nazwa wskazuje, że człowiek jest zgrupowany, a nie jeździ po świecie. Wydajemy publiczne pieniądze i nie ma na takie działanie zgody. Rozumiem, że Michał chce zarabiać na zagranicznych mityngach. Nikt mu nie broni, ale nie może traktować zgrupowania jak hotelu. Niech jedzie na obóz klubowy. My mamy swoje regulacje i musimy się ich trzymać – tłumaczył prezes Majewski w „Przeglądzie Sportowym”. Związek nakazał Haratykowi pokrycie kosztów 10-dniowego zgrupowania w Spale. – Zapłacę, bo mnie stać, ale nie rozumiem, dlaczego nie mogę zrobić trzydniowego obozu, a po przerwie kolejnego – denerwował się.

To zresztą jeden z niewielu przypadków, kiedy można było spotkać kulomiota zdenerwowanego. Zazwyczaj prezentuje siłę spokoju, nie daje się wyprowadzić z równowagi, rzadko okazuje radość, albo inne emocje. Spotkania z kibicami i prośby o autografy go peszą. – Jestem zwykłym kulomiotem, a nie żadną gwiazdą – ucina.

Ot, taki z niego spokojny misiek, kawał silnego chłopa, z dużym dystansem do siebie i wykonywanego zawodu. A gdybyście zastanawiali się, dlaczego zapuścił brodę, halowy (i nie tylko) mistrz Europy ma dla was gotową odpowiedź: bo jestem gruby i gdybym jej nie nosił, to miałbym okrągłą głowę!

No, powiedzcie sami – da się tego gościa nie lubić?

JAN CIOSEK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 10.03.2019 12:49 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
01.06.2020

IV-ligowy absurd na Mazowszu. Zielony stolik nikomu nie służy

Ta historia z mazowieckiej IV ligi jest nieprawdopodobnie zagmatwana. Śledząc ją momentami można poczuć się, jak w filmie Stanisława Barei – absurd goni absurd, paradoks goni paradoks, niezrozumienie goni niezrozumienie. Ostatnimi miesiącami żyliśmy problemami rozstrzygnięć w niższych ligach i one już wydawały nam się kuriozalne, ale przynajmniej z czasem zaczynały się rozwiązywać. I kiedy już […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Nie zaprogramujemy meczu. Piłkarze nie będą robotami

– Algorytmy SI pozwalają na stworzenie takich modeli, które prosto z pliku video zbierają dane. To przyspieszenie pracy, ale i zakresu danych. Dziś w większości dane, które otrzymujemy, to „on ball tracking”. Wiemy co się dzieje z zawodnikiem, który ma piłkę. Natomiast jest o wiele mniej informacji o pozostałych. Sztuczna inteligencja może tu dokonać rewolucji, […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Arka skrzywdzona w derbach, błąd Marciniaka przy karnym

Tęskniliśmy za powrotem ligi, za tymi wszystkimi emocjami, też i za poczuciem, że oglądamy coś „naszego”. Nie tęskniliśmy jednak za sędziowskimi wtopami. Już podczas oglądania pierwszych kolejek Bundesligi po wznowieniu przeszła nam przez głowę myślę „cholera, przecież u nas też się będą mylić”. No i się pomylili. Na pierwszy ogień poszli – Szymon Marciniak w […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Komu lockdown zrobił dobrze, a komu niekoniecznie?

Wiadomym było, że zawieszenie ekstraklasy na ponad dwa miesiące odbije się na formie poszczególnych piłkarzy. Jedni zjeżdżali do bazy będąc w sztosie. Inni – w poszukiwaniu zaginionej formy jak Indiana Jones arki. No i faktycznie – kilku kozaków z lutego i marca zamiast dać koncert zafundowało nam w weekend kakofonię. A z kolei paru grajków […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

27. kolejka – festiwal goli z czapy

Przed powrotem Ekstraklasy zastanawialiśmy się – jak to będzie? Jeszcze gorzej niż zwykle? Jeszcze więcej paździerzy niż dotychczas? I tak jak wnioski są raczej pozytywne, tak mamy nieodparte wrażenie, że nigdy wcześniej nie padło tyle goli z dupy, co teraz. Albo ładniejszymi słowy – prawdopodobnie nigdy wcześniej nie padło tyle bramek, przy których asystę może […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Spodziewaliśmy się ogórka, a przyjechał napakowany kabanos

Kiedy polskie kluby ściągają piłkarzy z tak egzotycznych kierunków jak druga liga w Brazylii, zawsze mamy wątpliwości. A bo może znajomy menadżer polecił, a może ktoś sprawdzał skrzynkę SPAM i trafił na fajną kompilacją, dzięki której wydawało mu się, że odkrył nieoszlifowany diament. I właściwie nie da się wykluczyć, że w przypadku Conrado z Lechii […]
01.06.2020
Bukmacherka
01.06.2020

RB Lipsk – wyjazdowa rewelacja Bundesligi

Lubicie poniedziałki? My tak, zwłaszcza kiedy możemy je świętować takimi meczami, jak starcie, które czeka nas dziś w Bundeslidze. FC Koeln podejmuje RB Lipsk, który próbuje dotrzymać kroku walczącej o utrzymanie Borussii Dortmund. Dlatego też zerkamy za Odrę i podpowiadamy wam, co warto postawić w BETFAN. 1. FC Koeln – RB Lipsk Ostatnie mecze bezpośrednie: […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Brak Białka szkodziłby Zagłębiu

Czy w trakcie przymusowej przerwy spowodowanej pandemią koronawirusa ligowi trenerzy zorientowali się, że mają w klubie jakoś talenciaka, którego warto czym prędzej pokazać światu? Cóż, wygląda na to, że nie. Co prawda jeden debiut młodego chłopaka mieliśmy. Po raz pierwszy w barwach Pogoni Szczecin zagrał 17-letni  Hubert Turski. Ale wydaje się, że to bardziej efekt […]
01.06.2020
Bukmacherka
01.06.2020

Złoty weekend z Weszło Bukmacherka – DZIEWIĘĆ trafionych typów!

Jeśli graliście w weekend z Weszło, wielce prawdopodobne, że dziś do pracy wchodziliście jak Wilk z Wallstreet. Powrót Ekstraklasy uczciliśmy naprawdę grubo – DZIEWIĘCIOMA trafionymi typami. Dlatego też nie mamy wątpliwości, że pochwalić się naszym sukcesem. Sprawdźcie, jak nam szło i korzystajcie z naszych kolejnych porad! Lech Poznań – Legia Warszawa Hit Ekstraklasy? Jak najbardziej. […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Stolarczyk: „W 2018 roku Świąt właściwie nie miałem”

W trakcie swojej kariery z niejednego pieca jadł chleb, który jak się okazało, potrafi nawet sam wypiekać. Zagrał 8 razy w reprezentacji Polski, trzykrotnie sięgał po mistrzostwo kraju, a jako trener był świadkiem największej futbolowej akcji ratunkowej ostatnich lat. Dlaczego Bogusław Baniak prosił piłkarzy, aby chowali w przerwie bidony w szatni? Co powiedział Grzegorz Lato […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Płyną Wisły, płyną. I popłynęły

Celem jest ósemka – powiedział każdy ekstraklasowy trener. Ale chyba nie o taką ósemkę chodziło Radosławowi Sobolewskiemu i Arturowi Skowronkowi, z jaką mieliśmy do czynienia w miniony weekend. Ekstraklasowe Wisły przyjęły bowiem osiem sztuk – po cztery na głowę. A z kolei ósemkę w tabeli, o czym przekonują wyliczenia Pawła Mogielnickiego, mogą już sobie chyba wybić […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Sancho i Thuram śladami Kaepernicka. Policja w USA znów na ustach całego świata

25 maja 2020 roku 44-letni policjant Derek Chauvin przez blisko dziewięć minut trzymał kolano na szyi skutego kajdankami 46-letniego George’a Floyda. Floyd miał posługiwać się 20-dolarowym fałszywym banknotem, a następnie odmawiać wejścia do radiowozu. Policjanci próbowali zaciągnąć go do środka siłą, a gdy to się nie udało, Chauvin przycisnął go do ziemi. Na tyle mocno, […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Korona Kielce bije, Wisła Kraków jest bita. Szykuje się zwrot w walce o utrzymanie?

Wydawało się, że w ten weekend Wisła Kraków nie doczeka się już niczego gorszego niż wczorajsze manto, jakie Białej Gwieździe spuścili zawodnicy Piasta Gliwice. Ale wczesne niedzielne popołudnie przyniosło krakowianom naprawdę fatalne wieści: Korona Kielce nie tylko wciąż wierzy w możliwość utrzymania się w lidze, ale zdaje się mieć również poważne piłkarskie argumenty na poparcie […]
01.06.2020
Weszło
01.06.2020

Legia Warszawa na autostradzie do mistrzostwa Polski?

– To siła zespołu Legii, któremu wystarczył jeden ligowy mecz po przerwie, a już wieszczy się mu mistrzostwo Polski. Dziś ma osiem punktów przewagi nad drugim w lidze Piastem, który także w sobotę ograł Wisłę Kraków aż 4:0, i aż 12 nad Lechem. – Legia ma już taką przewagę, że jej dogonienie na ten moment […]
01.06.2020
Kanał Sportowy
31.05.2020

Piłka nocna live od 22:00 – trener Andrzej Strejlau i Michał Pol

Piłka Nocna – trener Andrzej Strejlau i Michał Pol omawiają najważniejsze piłkarskie wydarzenia weekendu i odpowiadają na telefony od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy WeszłoFM! 
31.05.2020
Niemcy
31.05.2020

No Haaland, no problem. Sancho godnie zastąpił Norwega

Borussia Dortmund i mecze z jej udziałem sprawiły, że powrót do nowej piłkarskiej rzeczywistości był dla nas zdecydowanie bardziej łagodny. Trener Lucien Favre swoimi roszadami sprawił, iż absencje Jadona Sancho, Axela Witsela czy Emre Cana przeszły bez większego echa. Ta dobra forma przełożyła się na mecz z Bayernem, jednak to niestety było za mało na […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Na drugą połówkę? Tylko do Gdańska!

W Gdańsku nie ma Disneylandu. Nie można spojrzeć na panoramę miasta z wieży Eiffela. Nie da się wjechać tam na ostatnie piętro najwyższego budynku świata ani rozpocząć stamtąd wspinaczki na Mount Everest. Ale dziś trudno być z tego powodu gdańszczaninem zawiedzionym. Bo w Gdańsku były dziś największe piłkarskie emocje na świecie. Wiemy, że to górnolotne, […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Śmierć, podatki, Paixao błyszczy w derbach. Kat Gdyni

Arka walczy, Arka gra, Arka strzela, Arka prowadzi. A potem wchodzi on. Flavio Paixao. Cały na biało-zielono. I przeciąga rezultat na stronę Lechii. Ile razy widzieliśmy już ten scenariusz? O wiele częściej, niż chcieliby kibice Arki. O wiele częściej, niż wskazywałby rachunek prawdopodobieństwa, bo choć Flavio jest kozakiem, jednym z najlepszych obcokrajowców w historii Ekstraklasy, […]
31.05.2020