Osobowość Roku 2018 w Radomiu? Sędzia czekający na wyrok za korupcję
Weszło

Osobowość Roku 2018 w Radomiu? Sędzia czekający na wyrok za korupcję

Sędziego Grzegorza Gilewskiego bez wątpienia wszyscy sympatycy polskiego futbolu doskonale pamiętają, nawet jeżeli zaginęło mu kilka lat temu sporo liter z nazwiska w związku z prokuratorskimi zarzutami. W swoim czasie jeden z najprężniejszych polskich arbitrów, w 2007 roku oddelegowany przez przełożonych z FIFA do poprowadzenia spotkań na mistrzostwach świata u-20 w Korei Południowej. To miało być najważniejsze przetarcie przed powierzeniem Polakowi najpoważniejszych zadań sędziowskich w piłce seniorskiej, na czele z wyjazdem na mundial do Republiki Południowej Afryki w 2010 roku. Gilewski gwizdał w Champions League, z wielką piłką zetknął się też podczas Euro 2008, jako arbiter techniczny.

A potem, 9 grudnia 2008 roku, do akcji wkroczyło Centralne Biuro Antykorupcyjne, dokonujące zatrzymań w ramach potężnej akcji wymierzonej w korupcyjną sieć, uwitą w polskim futbolu przez pająka zwanego „Fryzjerem”.

Dlaczego przypominamy tę sylwetkę?

Bynajmniej nie dlatego, że ciągnący się w nieskończoność wrocławski proces „gangu Fryzjera” doczekał się wreszcie finału w postaci wyroków skazujących czy też uniewinniających. Ta ponura melodia, będąca w gruncie rzeczy marszem żałobnym dla polskiej piłki, dalej nie dotarła do ostatniej nuty. Ale niektórzy chyba z tego wszystkiego zapomnieli, że proces w ogóle się odbył. Bez wątpienia wyleciało to z głowy organizatorom radomskiej Gali Mistrzów Sportu. Bo właśnie Grzegorz Gilewski otrzymał tam nagrodę „Osobowość Roku 2018”, przyznawaną przez Urząd Miejski w Radomiu. Sędzia z mocno obciążonym nazwiskiem okazał się zacniejszą osobowością w oczach kapituły niż, dajmy na to, Jerzy Przyborowski – prawie 90-letni staruszek, demolujący konkurentów na turniejach lekkoatletycznych dla weteranów. Przy okazji niezwykle aktywny działacz społeczny. Albo Arkadiusz Borczuch, prezes Radomskiego Stowarzyszenia Sportu i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych „Start”.

Było kogo wyróżnić, tymczasem wskazano akurat na faceta, który od grudnia 2008 roku jest przez PZPN-owską Komisję Dyscyplinarną zawieszony w prawach do wykonywania zawodu sędziego na szczeblu centralnym. Ciąży na nim siedem zarzutów. Dominik Panek (Blog Piłkarska Mafia) informuje: – Adwokaci chcą uniewinnienia swojego klienta. Z kolei prokuratorzy chcą dla Grzegorza G. 2,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności, 90 tysięcy złotych grzywny, przepadku 55 tysięcy złotych osiągniętej korzyści majątkowej, 7-letniego zakazu zajmowania stanowisk związanych z organizacją uczestnictwem w profesjonalnych zawodach sportowych.

A jednak, mimo wszystko, zaszczyt padł akurat na pana G.

Można już chyba napisać, że byłego arbitra, zaś obecnego współwłaściciela klubu RKS Radomiak Radom. – To osoba, która poza wynikami sportowymi wyróżnia się też innymi cechami jak wola walki, charyzma, chęć wspierania innych – zachwalała oskarżonego o przekręcanie meczów (raz nawet w obydwie strony!) jegomościa Joanna Stachurska-Ruszkowska, prowadząca całą galę. Obecni podczas uroczystości byli najważniejsi miejscy oficjele, włącznie z prezydentem Radomia, Radosławem Witkowskim. Sam laureat nie dotarł – wyróżnienie w jego imieniu odebrali rodzice.

Screenshot_2019-02-28 Przedstawiciele Radomiaka wyróżnieni na Gali Mistrzów Sportufot. radomiak.pl

Gilewski nie pojawił na gali – jest poza krajem. Na rozprawie także się nie pokazał, ale, według Dominika Panka, wkrótce nadejdzie kolej na mowę końcową oskarżonego. Jak czytamy na Blogu Piłkarska Mafia: – Akt oskarżenia w sprawie „gangu Fryzjera” trafił do sądu w lipcu 2010 roku. Łącznie prokuratorzy Robert Tomankiewicz i Krzysztof Grzeszczak oskarżyli 113 osób. Do tej pory wyroki zapadły ws. 81 osób (jedna osoba oskarżona zmarła). Wszystkie zostały skazane. Na ławie oskarżonych pozostało 31 osób.

Dziennikarz śledczy Szymon Jadczak, który opisał całą sytuację na łamach portalu eurosport.tvn24.pl, poprosił o wyjaśnienia urzędników odpowiedzialnych za przyznanie nagrody i w ogóle organizację hucznej uroczystości. Kierownik Biura Sportu i Turystyki Urzędu Miejskiego, Mirosław Paluch, powiedział tak: – Przyznaję, że nie wzięliśmy pod uwagę tych zarzutów. Nie miałem świadomości, że proces jeszcze się toczy. Nie ma sensu oceniać decyzji, która już zapadła. Mleko się rozlało. Fakt, że niedoinformowanie mogło mieć wpływ na decyzję kapituły.

To nie pierwsze takie wyróżnienie dla Gilewskiego. Obchody czterdziestolecia Radomskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej w lutym 2017 roku uświetniło przyznanie medali osobom szczególnie zasłużonym dla futbolu w tamtym regionie. Oczywiście dla arbitra o takich dokonaniach nie mogło zabraknąć pamiątkowego krążka.

Przedstawiciele Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej umyli wówczas ręce, a ludzie ze związku okręgowego upierali się, że skoro wyrok w sprawie nie zapadł, to w nagrodzie nie ma nic zdrożnego.

Screenshot_2019-02-28 Aktualności - Medale 40 - lecia dla wyjątkowych osób - Oficjalna strona Radomskiego OZPN

fot. rozpn.pl

Warto napomknąć, że tegoroczna Gala Mistrzów Sportu odbyła się w hotelu Aviator, będącym własnością… Grzegorza Gilewskiego. Właściciel przechwalał się jeszcze przed Euro 2012, że jego ośrodek został zakwalifikowany do kategorii UEFA Family, choć – jak donosił wtedy portal echodnia.eu – Radom nie był rekomendowanym centrum pobytowym na finały mistrzostw Europy. – Nasz hotel został wynajęty na cały czas trwania turnieju, nawet kilka dni przed. Goście będą mieli do dyspozycji cały obiekt – mówił zawieszony już wówczas arbiter i obrotny biznesmen.

Screenshot_2019-02-28 NIP AVIATOR SPÓŁKA CYWILNA GILEWSKI GRZEGORZ,STEMPNIEWSKI SŁAWOMIR 796-27-60-999 kod pocztowy 26-600 [...]

fot. money.pl

Jak widać – dwa znajome nazwiska, bo oprócz Gilewskiego pojawia się też jego stary, biznesowy wspólnik. Czyli Sławomir Stempniewski, częściej znany pod pseudonimem artystycznym „pan Sławek”. Najpopularniejszy w tej chwili ekspert od spraw sędziowskich w Polsce, wyjaśniający zawiłości związane z decyzjami arbitrów w cotygodniowym programie Liga+Extra. Zresztą – co będziemy tłumaczyć, pana Sławka wszyscy znają. Również stąd, że od kilku lat jest prezesem zarządu Radomiaka i – jak informuje między innymi wspomniany Jadczak – należy do niego 25% akcji klubu. Takie same udziały ma w Radomiaku również Gilewski.

O przejęciu przez nich klubu pisaliśmy tak:

Za klubem z Radomia stali dotychczas dwaj panowie – Piotr Nowocień, główny akcjonariusz, i Paweł Redestowicz. Ale wraz z awansem na trzeci poziom rozgrywkowy grono zaangażowanych powiększyło się o dwie osoby, dobrze znane w środowisku sportowym, a zwłaszcza sędziowskim. Jedną z nich jest Stempniewski.

– Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że wyzwań się nie lękam, a do wielu tematów lubię podchodzić ofensywnie. Współwłaściciele zadecydowali, że mój wybór na prezesa jest optymalnym rozwiązaniem. Zgodziłem się – opowiada Stempniewski. – Dlaczego Radomiak? Jestem biznesowo związany z Radomiem od ładnych paru lat, to nie powinno dziwić. Dwaj współwłaściciele poszukiwali nowych opcji, chcieli wdrożyć kogoś nowego, podnieść potencjał. Postanowiłem więc pomóc również ja: logistycznie, mentalnie i finansowo. Nie jest tak, że zebrali się obcy sobie ludzie, znamy się na płaszczyźnie biznesowej.

Oprócz niego, współwłaścicielem Radomiaka został Grzegorz Gilewski, były arbiter, jeden z zamieszanych w aferę korupcyjną. I jego łączyły powiązania biznesowe ze Stempniewskim, ówczesnym szefem Kolegium Sędziów. Obaj do dziś są właścicielami firmy działającej w branży hoteli, wspólnie działają też w branży gastronomicznej.

Sprawa wygląda nieciekawie, zwłaszcza po tej nagrodzie przyznanej w Aviatorze. „Mamy pewien absmak”, jak mawia klasyk z Canal+.

Oczywiście Grzegorz G. może wkrótce zostać uniewinniony i oczyszczony z wszelkich zarzutów, znowu stając się sędzią Grzegorzem Gilewskim, choć pewnie kariera arbitra już definitywnie za nim. Tak czy owak, domniemanie niewinności to fundament naszej cywilizacji i trzeba zawsze zachowywać wstrzemięźliwość w takich sytuacjach, bo łatwo komuś przypiąć łatkę oszusta przed zapadnięciem wyroku, a potem trudno tę łatkę oderwać, nawet jeżeli ostateczne delikwent okaże się bez winy. Zła sława pójdzie w świat. Ale jest to jednak sytuacja cokolwiek dwuznaczna, gdy członek zarządu Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej – prezes klubu Stempniewski figuruje w tym gremium – jest w tak wielkiej zażyłości biznesowej z sędzią, którego z kolei Komisja Dyscyplinarna PZPN w swoim czasie po prostu zawiesiła z powodu oskarżeń o wyjątkowo ordynarne szwindle.

O powiązaniach Gilewskiego ze Stempniewskim wiadomo zresztą nie od dziś i nie od wczoraj – to właśnie po zatrzymaniu tego pierwszego pan Sławek zdecydował się zrezygnować z dowodzenia w Kolegium Sędziów PZPN, choć twierdził nieustępliwie (sport.pl): – Biznes jest biznes, a hobby to hobby. Prowadzę też interesy z innymi sędziami, co w tym złego? Grzegorz był numerem jeden. Nikt nie może mi zarzucić, że go forowałem. O jego zamieszaniu w korupcję nic nie wiem, ale moje prywatne zdanie i tak nie ma tu znaczenia. Został odsunięty.

Blog Piłkarska Mafia: – Prezes Grzegorz Lato już wcześniej zapowiadał zmianę na stanowisku szefa sędziów. To m.in. efekt ostatnich zatrzymań znanych arbitrów Grzegorza G. i Jarosława Ż., którym prokuratura postawiła zarzuty korupcyjne. Stempniewskiego łączyły biznesowe powiązania z Grzegorzem G. Lato, który przyznał, że o tym nie wiedział, uznał to za sprzeczność interesów. Prezes PZPN domagał się też wyjaśnień, dlaczego do tej pory sędziowie nie podpisali oświadczeń antykorupcyjnych i weksli. Miał za to odpowiadać właśnie Stempniewski. „Nie czuję się winny. Uchwała zarządu PZPN w tej sprawie trafiła do Kolegium Sędziów dopiero 11 grudnia” – powiedział Stempniewski. Nowy skład zarządu Kolegium Sędziów i nazwisko szefa tego gremium mogą zostać ogłoszone już 17 grudnia podczas posiedzenia zarządu PZPN.

Po latach dzisiejszy prezes Radomiaka skomentował swoje odejście na łamach Przeglądu Sportowego:

– Został zatrzymany sędzia międzynarodowy, który był też moim wspólnikiem w sprawach biznesowych. Widziałem, że prezes Grzegorz Lato jest w niewygodnej sytuacji. To wszystko gęstniało, a więc ułatwiłem życie nowemu prezesowi i zrezygnowałem z kandydowania. Nie był to dla mnie jakiś kłopot, tym bardziej, że jako szef sędziów pracowałem za friko. (…) Nabrałem przekonania, że bez prokuratury PZPN nie miał szans na samooczyszczenie. Od dziesięcioleci ta gangrena była tak zakorzeniona, że wielu ludzi nie zauważyło nawet, iż po zmianie prawa za takie rzeczy można iść do więzienia. Nie mówię tylko o sędziach, ale o całym środowisku piłkarskim. I właśnie ten brak poczucia rzeczywistości u wielu ludzi dziwił mnie najbardziej.

Tamtą decyzję można tylko pochwalić. Nagrody dla Gilewskiego się nie da.

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (9)