Bez Neymara i Cavaniego PSG też może grać kapitalnie. Old Trafford zamilkło
Weszło

Bez Neymara i Cavaniego PSG też może grać kapitalnie. Old Trafford zamilkło

W ciągu dwóch miesięcy wiele się zmieniło. Manchester United po przyjściu Ole Gunnara Solskjaera wygrał dziesięć z jedenastu meczów, zaś PSG straciło ostatnio kontuzjowanych Neymara i Cavaniego. Wydawało się, że oznacza to wyrównanie szans, a może nawet czyni z Anglików lekkiego faworyta jednego ze szlagierów 1/8 finału Ligi Mistrzów. Francuski gigant pokazał jednak wielką klasę i po kapitalnej drugiej połowie bezdyskusyjnie wygrał na Old Trafford 2:0. W pewnym momencie kibice gości śpiewali, że grają u siebie. Trybuny z miejscowymi milczały.

Do przerwy trochę się wynudziliśmy. Jedni i drudzy dobrze się szachowali. Czystych sytuacji nie oglądaliśmy (chyba że ze spalonego), a najgroźniejszy moment to zaskakujący strzał Marcusa Rashforda z ostrego kąta, który sprawdził czujność Gianluigiego Buffona. Trener PSG, Thomas Tuchel chodził coraz bardziej nerwowy, jego zawodnicy ewidentnie go zawodzili. W końcu zrezygnowany na chwilę usiadł na ławce. Najpewniej opracowywał już plan na drugą połowę.

Cokolwiek wymyślił, wyszło świetnie. Paryżanie po przerwie dali show, szczególnie w pierwszych dwudziestu minutach. Zaczęło się od dośrodkowania Daniego Alvesa i główki Kyliana Mbappe, którą efektownie obronił David de Gea. Mistrzowie Francji mieli z tego rzut rożny i kolejnego ostrzeżenia nie było. Angel Di Maria dośrodkował, a zamykający Presnel Kimpembe pewnie trafił do siatki. Dla 23-letniego obrońcy to pierwszy gol w zawodowej karierze. Lepszej chwili na przełamanie nie mógł sobie wybrać.

Objęcie prowadzenia jeszcze bardziej napędziło gości, którzy w obronę MU zaczęli wchodzić jak w masło. Kolejny rzut rożny, piłka wybita, Dani Alves huknął z woleja i po rykoszecie od Paula Pogby piłka przeleciała tuż obok słupka. De Gea byłby bezradny.

Po godzinie udało się zadać drugi cios. Znów asystę zaliczył Di Maria – w pierwszej odsłonie jeden z najsłabszych na placu. PSG kapitanie pograło w środku pola, w końcu piłka przeszła na skrzydło do Argentyńczyka. Ten perfekcyjnie podał do idealnie wbiegającego między dwóch obrońców Mbappe i piłka znów zatrzepotała w siatce. Wspaniała akcja.

Minęło kilka minut, Di Maria z własnej połowy znakomicie zagrywa na wolne pole do Mbappe. Ten lekko się wygonił z piłką, ale nadal miał bardzo dobrą sytuację. Tym razem jednak górą był De Gea. Kolejna akcja – Bernat mocno uderzył w bliższy róg, bramkarz gospodarzy efektownie broni. Przy lepszej skuteczności gości losy rywalizacji mogły zostać od razu przesądzone.

Manchester próbował jakoś odpowiedzieć, ale bił głową w mur, Buffon nie został zmuszony do większego wysiłku. Nawet jakieś próby z dystansu były nieudolne i przeważnie blokowane. Wreszcie sfrustrowany Pogba nie mógł się pogodzić z faktem, że sędzia odgwizdał jego faul na Danim Alvesu i w efekcie wyleciał za dwie żółte kartki. Podsumowanie kiepskiego występu francuskiego pomocnika.

Patrząc na dominację zespołu Tuchela po zmianie stron, rewanż wydaje się formalnością. Futbol jednak nie takie powroty już widział, wystarczy jeden gol, by „Czerwone Diabły” poczuły krew. Nie ulega jednak wątpliwości, że we wtorkowy wieczór niektóre głowy zostały ostudzone. Co innego wygrywać mecz za meczem w Premier League, a co innego przełożyć to na Ligę Mistrzów. Szejkowie tym razem będą ukontentowani?

Manchester United – PSG 0:2 (0:0)
0:1 – Kimpembe 53′
0:2 – Mbappe 60′

Czerwona kartka: Pogba (89′ MU, za dwie żółte).

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (29)