Co przygotował Totolotek na powrót Ligi Mistrzów? Same rarytasy!
Bukmacherka

Co przygotował Totolotek na powrót Ligi Mistrzów? Same rarytasy!

Hymn, który każdy kibic słyszał co najmniej sto tysięcy razy, a nawet ludzie stroniący od futbolu znają przecież tę melodię na pamięć. Logo pełne gwiazd, no i wielkie gwiazdy na boisku – wreszcie powraca Liga Mistrzów, a wraz z nią pojawiają się oczywiście możliwości, by we wtorki i środy zbijać regularnie większą bądź mniejszą fortunę. Rzuciliśmy okiem, co na pierwsze cztery dwumecze przygotowali nasi koledzy z Totolotka. Cholera, wygląda to obiecująco!

Jutro o 21:00 na murawie Stadio Olimpico w Rzymie swój mecz rozpoczną zawodnicy AS Romy i FC Porto. To trochę niepozorny zestaw drużyn, choć trzeba przecież pamiętać, że rzymianie w poprzedniej edycji Champions League spłatali gigantycznego figla faworytom z Barcelony i awansowali aż do półfinału rozgrywek. Ale Roma z ubiegłego sezonu, a ta z bieżącej kampanii to dwie inne drużyny – ledwie szóste miejsce w Serie A i 25 punktów straty do liderującego Juventusu nie wzięły się przecież z przypadku.

Zgniłą wiśnią na tym paskudnym torcie była niedawna kompromitacja w Pucharze Włoch, czyli porażka 1:7 z Fiorentiną. Totalny blamaż.

Jednak nie ma co się nakręcać na zwycięstwo gości, choć kurs 3.70 wygląda zachęcająco. Porto też ma ostatnio swoje problemy – gubi punkty w lidze i to w takich starciach, które nie powinny przysparzać tej drużynie wielu problemów. Choć za portugalską ekipą bez wątpienia przemawia historia – w 2016 roku udało się Smokom zatriumfować w Wiecznym Mieście i to aż 3:0. Szymon Marciniak wyrzucił wtedy z boiska dwóch piłkarzy Romy, więc pogrom był naturalną koleją rzeczy.

Mimo wszystko – juto najprędzej spodziewalibyśmy się remisu. Niewykluczone, że bezbramkowego. Obie ekipy mają swoje kłopoty z kontuzjami (w Romie z powodu urazów cierpią m. in. Manolas, Perotti, Under, Olsen i Schick, a w Porto choćby Aboubakar, Marega i Corona), co na pewno nie zachęci trenerów do otworzenia się i gry o pełną pulę. Giallorossi w Serie A stracili już 30 goli – to wynik zbliżony do szesnastego w tabeli Udinese. Przewodzące w ligowej tabeli Porto broni natomiast doskonale (tylko 12 straconych goli), ale ostatnio ma poważne kłopoty ze skutecznością pod bramką przeciwnika. Scenariusz może być zatem taki, że goście zaufają w swoje defensywne moce i nastawią się na rozwalcowanie przeciwnika w rewanżu, natomiast gospodarze nie odważą się frontalnie zaatakować, żeby nie stracić przypadkiem bramki przed własną publicznością.

REMIS W MECZU ROMA – PORTO? KURS 3.45 W TOTOLOTKU!

PONIŻEJ 2.5 GOLA NA STADIO OLIMPICO? KURS 1.85 W TOTOLOTKU!

No i teraz mecz-zagadka. Gdyby trenerem Manchesteru United wciąż był Jose Mourinho, byłaby to zagwozdka na niskim poziomie trudności, bo oczywistego faworyta dwumeczu stanowiłaby drużyna Paris Saint-Germain, lecz Ole Gunnar Solskjaer wywrócił sytuację do góry nogami. Facet zasłynął niegdyś z magicznych zdolności na boisku, notorycznie odwracając losy meczów, również tych najważniejszych starć w Champions League, a jako szkoleniowiec poleciał z jeszcze większym rozmachem. I postanowił uratować Czerwonym Diabłom nie jakiś marny mecz, tylko cały sezon. Jedenaście meczów, dziesięć zwycięstw i remis.

Dobrze, że chociaż ten jeden, jedyny raz stracił punkty. Przynajmniej wiadomo, że jego Manchester nie będzie już wygrywać wszystkich spotkań aż do samego końca piłki nożnej.

United są na fali. Odblokowany Paul Pogba bez ciężkiego, taktycznego kagańca wygląda jak młody bóg. Rządzi w środkowej strefie. Strzela i asystuje. Rozgrywa, napędza akcje, pojawia się w rozmaitych sektorach boiska i chce stawiać stempel na każdej akcji swojej drużyny. Jest bestią. Jego kompani też odżyli – Martial przypomniał sobie, że ma być nowym Thierrym Henrym. Marcus Rashford śmiga niczym błyskawica. Duet Herrera – Matić zabezpiecza środek pola, De Gea broni jak w transie, defensywa trzyma fason. Naprawdę trudno uwierzyć, że omawiamy tę samą ekipę, na którą jeszcze kilka tygodni temu po prostu nie dało się patrzeć bez grymasu zniechęcenia na twarzy i zapałek pod powiekami.

Tymczasem paryżanie mają kłopoty. Znowu w bardzo istotnym momencie sezonu wypada z gry Neymar, na dodatek pechowej kontuzji nabawił się również Edinson Cavani. No i wychodzi na to, że z super-ofensywnego tercetu, który z taką łatwością zamiast kolejnych rywali w Ligue 1, pozostanie do dyspozycji trenera tylko Kylian Mbappe. Thomas Tuchel na pewno ma spory ból głowy, ponieważ najpewniej przyjdzie mu oddelegować do gry na Old Trafford trochę kuriozalnego Erica Maxima Choupo-Motinga. Kameruńczyk dotychczas wystąpił w Lidze Mistrzów dwunastokrotnie, zdobył jednego gola. W 2014 roku. Kibice PSG regularnie go wygwizdują, a angielskie media już robią sobie podśmiechujki, że klub podpięty do tak potężnej finansowej kroplówki zaszarżuje na Manchester United napastnikiem, który nie sprawdził się w Stoke City.

Z drugiej strony – czasami właśnie w takich okolicznościach rodzą się w futbolu bohaterowie. Weźmy choćby inny angielski klub, czyli Chelsea – jednym z najsłynniejszych obrazków w dziejach The Blues jest Fernando Torres, wymijający Victora Valdesa i pogrążający Barcelonę w półfinale LM. A ściągnięcie Hiszpana na Stamford Bridge również było przecież, całościowo rzecz ujmując, transferową wpadką. Ale to też o tyle niecelne porównanie, że Torres przez przejściem do Chelsea był już wielką gwiazdą, a Chupo-Moting to po prostu stuprocentowy średniak.

Oczywiście Czerwone Diabły też mają swoje problemy – zwłaszcza w bocznych sektorach boiska, gdzie hulać będzie przecież niezmordowany Mbappe. Ale – przynajmniej na ten moment – to gospodarze wyglądają na faworytów. Jeżeli nie dwumeczu, to na pewno pierwszego spotkania. Kto wie, być może Teatr Marzeń po jutrzejszym spotkaniu znów zapłonie myślą nie tylko o pokonaniu PSG, ale i o zwycięstwie w całych rozgrywkach?

To by była historia bardzo pasująca do tego klubu i jego aktualnego szkoleniowca. Tak niesłychana, że aż możliwa.

MANCHESTER UNITED POKONA U SIEBIE PSG? KURS 2.30 W TOTOLOTKU!

GOSPODARZE WYGRAJĄ JUTRZEJSZY MECZ DO ZERA? KURS 4.25 W TOTOLOTKU!

Kolejny klub, który w ostatnich dniach i tygodniach zaczyna pomału odzyskiwać rezon to oczywiście Real Madryt. Królewscy pofatygują się w środę do Holandii na spotkanie z tamtejszym Ajaksem. Ekipa z Amsterdamu z kolei się trochę w 2019 roku posypała – niedawno zebrała okrutne baty od Feyenoordu, do tego przydarzyła się jej frajerska wpadka z Heraclesem. Efektem sześciopunktowa strata do PSV, które w tej chwili lideruje w tabeli Eredivisie. Szanse Joden na mistrzostwo kraju kurczą się w oczach, a przecież ta ekipa powinna, przynajmniej na krajowym podwórku, być nie do zdarcia. Bo lada chwila nic z niej nie zostanie, gdy najważniejsi i najbardziej utalentowani zawodnicy ruszą na podbój największych europejskich lig.

Ten proces już się rozpoczął – Frenkie de Jong w Barcelonie, Hakim Ziyech przymierzany do Borussii Dortmund…

Tymczasem Real zdrowieje i rośnie w oczach, jak zwykle wiosną. Dziesięć ostatnich meczów to tylko jedna porażka madrytczyków i to w pucharowym meczu o pietruszkę z Leganes. Poza tym? Całkiem udane, choć koniec końców tylko zremisowane El Clasico, triumf w derbach Madrytu, zwycięstwa z Sevillą czy Betisem. Potwierdza się stara prawda, którą zawsze powtarza Xavi – Real to klub, którego po prostu nie da się wykończyć na amen. Niezależnie od tego, w jakie bagno wpadną, zawsze są w stanie się z niego wydostać i zawsze są groźni. A Liga Mistrzów to naturalne środowisko tej ekipy.

Ofensywa Los Blancos naprawdę może się w ostatnim czasie podobać. Błyszczą młodzi-gniewni, zwłaszcza Vinicius Junior – trochę chaotyczny, ale piekielnie groźny i odważny w swoich boiskowych posunięciach. Stare lisy również powracają do wielkiej dyspozycji. Niekwestionowanym liderem zespołu jest w tej chwili Karim Benzema. – Przykro mi z powodu ludzi, którzy zwątpili w niego. Dziwię się też tym, którzy odkryli go dopiero w poprzednim tygodniu. On zawsze jest świetny – chwali swojego podopiecznego Santiago Solari, który pozostał głuchy na nawoływania, żeby dać Karima w odstawkę i teraz zbiera plony swojej słusznej strategii. Argentyńczyk nie załatał jeszcze wszystkich dziur, nie zażegnał wszelkich kryzysów – relacje z Isco pozostają napięte – ale trzeba mu oddać, że generalnie uspokoił i wygładził sytuację, wyprowadzając Real na prostą.

Pokonanie Holendrów powinno być tego naturalną konsekwencją.

Historia jest oczywiście sojusznikiem Królewskich, którzy w ostatnich latach grali z Ajaksem dość często i gromili przeciwników z nieopisaną skutecznością. Sześć meczów od 2010 roku, sześć zwycięstw, bilans bramek: 20 strzelonych, dwie stracone. Kosmos. Chociaż Ajax jest w tym sezonie mocniejszy niż zwykle i przekonał się o tym choćby Bayern, to trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym rozpędzający się wyraźnie Real wytraca prędkość akurat na amsterdamskim odcinku. Na spekulacje o czwartym z rzędu triumfie w Lidze Mistrzów jeszcze nie pora, ale i na powrót rozważań o klątwie 1/8 finału też jest za wcześnie.

REAL WYGRA W AMSTERDAMIE? KURS 1.90 W TOTOLOTKU!

KRÓLEWSCY WYJDĄ NA PROWADZENIE JUŻ W PIERWSZEJ POŁOWIE? KURS 2.05 W TOTOLOTKU!

No i ostatni dwumecz, po którym – nie ma co ukrywać – oczekujemy po prostu piłkarskich fajerwerków. Bo zmierzą się ze sobą drużyny na dorobku, które lubią i potrafią grać ofensywnie. Tottenham i Borussia Dortmund wciąż pozostają w grze o najwyższe cele w swoich krajowych rozgrywkach, ale nie zanosi się na to, żeby którakolwiek z tych drużyn miała z tego powodu zlekceważyć Ligę Mistrzów. A wręcz przeciwnie – obie ekipy z pewnością zechcą potwierdzić przynależność do europejskiej czołówki jakimś interesującym wynikiem, choćby półfinałem. Zapowiadają się dwa pasjonujące mecze.

Tym bardziej szkoda, że tak wielu zawodników narzeka na problemy ze zdrowiem. Lucien Favre nie będzie miał niestety do dyspozycji wiecznego pechowca, Marco Reusa, niekwestionowanego lidera ofensywy BVB. Pod znakiem zapytania stoi stan zdrowia Piszczka, na uraz narzeka też Akanji. W Tottenhamie wcale nie wygląda to ciekawiej – wciąż kuruje się Harry Kane, problemy mają Alli, Davies, Lamela czy Dier. Istny szpital.

Pochettino kombinuje jak może – przywrócił do świata żywych Fernando Llorente, w środku pola wymyślił kwartet Eriksen – Skipp – Sissoko – Winks. Nie wygląda to źle, drużyna jest mocna swoją stabilizacją, zgraniem i atmosferą, ale Spurs naprawdę dalecy są od swoich najlepszych występów.

Mimo wszystko – to gospodarze jawią się faworytami starcia. Trzymają ostatnimi czasy fason na własnym obiekcie, z czego nie zawsze byli znani, Borussia zaś coraz częściej gubi punkty i pozwala Bayernowi powrócić do gry o mistrzostwo. Zaczęło się od remisu z Frankfurtem, potem przyszło dramatyczne potknięcie w Pucharze Niemiec, a na dokładkę frajerski remis w starciu z Hoffenheim. Favre nie jest specjalistą w dziedzinie wydostawania zespołów z kryzysu formy, więc niewykluczone, że do środy nie uda mu się jeszcze znaleźć sposobu na rozwikłanie piętrzących się problemów.

TOTTENHAM ZWYCIĘŻY Z BVB I PRZYBLIŻY SIĘ DO AWANSU? KURS 2.30 W TOTOLOTKU!

OBIE EKIPY URZĄDZĄ SOBIE OSTRE STRZELANIE? POWYŻEJ 4.5 GOLA PO KURSIE 5.50 W TOTOLOTKU!

fot. newspix.pl

KOMENTARZE (1)

WordPress Lightbox