Nowe twarze, to samo Zagłębie
Weszło

Nowe twarze, to samo Zagłębie

Gabedawa obejrzał dwie żółte kartki w przeciągu minuty, Gressak tylko machał łapami, a Toth był takim wsparciem linii obronnej, że aż zmienił go Polczak. Zimowa ofensywa transferowa nie zmieniła nic: Zagłębie Sosnowiec to najsłabszy beniaminek od czasu Zagłębia Sosnowiec.

Sosnowiczanie najlepiej wyglądali przed pierwszym gwizdkiem. W składzie piłkarze, którymi może nie będzie wkrótce interesował się Real Madryt, ale którzy wydawali się na lepszych od tych, w których miejsce przyszli. Ustawienie Valdasa „nie przyjąłem oferty z reprezentacji Litwy, bo mam w Sosnowcu misję do wykonania” Ivanauskasa odważne, w praktyce trzema napastnikami, za nimi Pawłowski na kierownicy, a jeszcze mocno ofensywnie usposobieni boczni obrońcy. Brak zgrania po kadrowej rewolucji? Ivanauskas i na to miał pomysł: Zagłębie wyszło tym samym składem, co w ostatnim sparingu z ŁKS-em, wygranym 2:1.

Niestety dla Sosnowca, potem zaczął się mecz i szybko okazało się, że ustawienie jest nie tyle odważne, co skrajnie naiwne. W defensywie każda wrzutka Śląska wywoływała taką panikę, jakby ktoś w pole karne rzucił granat. Udovicić i Mygas stanowili ruchowe pachołki treningowe, a Grek jeszcze zdążył wywołać salwę śmiechu na trybunach, gdy w dogodnej sytuacji uderzył tak, jak piłkę kopałby facet na szczudłach.

Zresztą, o czym my mówimy, skoro najmocniejszymi punktami tej pożal się Boże formacji był Kudła, który strzelił sobie samobója dupą (ostatecznie nieuznany, ręka Tarasovsa) i wprowadzony w drugiej połowie Polczak, który – cóż – jest Polczakiem, którego transferowy huragan miał wymieść ze składu.

Bramka Piecha na 1:0 w siódmej minucie była naturalną konsekwencją tej defensywnej żenady. W zasadzie nikt nie wie jak to się stało, że w pierwszej połowie dla Śląska nie padło więcej goli: sam Piech w tym meczu powinien schodzić z hat-trickiem. Raz Kudła wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i w beznadziejnej sytuacji zbił piłkę na poprzeczkę, dwa razy – w obu przypadkach słusznie – arbitrzy do spółki z VAR-em nie uznawali gola WKS.

Kandydatów do komediantów meczu było aż nadto, ale nikt nie przebije Gabedawy. Oto król strzelców ligi gruzińskiej, oto facet, który opowiadał, jak to przyszedł się do Ekstraklasy wypromować i spokojnie strzeli koło dziesięciu bramek. Na razie wypromował się najwyżej do MMA, i to raczej takiego pod dyskoteką w Błaszkach – żółta kartka za zagranie łokciem w 29. minucie, druga żółta za kopniak w nogi kilkadziesiąt sekund później. Zjazd do bazy, Zagłębie w dziesiątkę. I tak powinno się cieszyć: gdyby Musiał był skrupulatniejszy, wyleciałby jeszcze Gressak, który obejrzał żółtko po zmianie stron, a wcześniej upiekło mu się ostemplowanie stopy Musondy.

W Zagłębiu grę próbowali robić Możdżeń i Pawłowski. Był taki moment, kiedy faktycznie mogli zrobić różnicę. Po około godzinie gry i kolejnych kilku zmarnowanych okazjach Śląsk się wycofał. Wyglądało na to, że chce przeczekać. Goście mieli sporo stałych fragmentów gry, ale zbyt wiele z nich to kandydaci do antyzagrania kolejki. Jasne, zdarzyło się i takie, po którym Polczak uderzył nieźle głową, ale połowa to zagrania na wiwat lub do nikogo. Zagłębie było wtedy o to jedno wykorzystane zamieszanie po kornerze czy rzucie wolnym od wyrównania, ale okazji nie wykorzystało i wkrótce Śląsk zabił mecz kontrą, którą pewnie wykończył Radecki.

Trudno piać nad grą wrocławian – mierzyli się z ligowym outsiderem, w dodatku przez większość meczu grającym w osłabieniu, a jednak i tak był moment, w którym utracili kontrolę nad meczem. Piech wciąż potrzebuje piętnastu stuprocentowych okazji, by strzelić cokolwiek, a nawet przy bramce uderzył źle, prosto w Kudłę, któremu piłka wpadła po rękach. Dużo więcej zimnej krwi w polu karnym ma Radecki, pozytywny chaos potrafi wprowadzić Musonda, który z miejsca awansuje do miana najszybszych pomocników ligi. Śląsk zaprezentował się solidnie, ale prawdziwą weryfikację przejdzie grając… z kimkolwiek innym.

Zagłębie? Nie chcemy skreślać wszystkich nowych zawodników po jednym meczu, pewnie ktoś tu umie kopnąć prosto piłkę, ale na ten moment wygląda na to, że zamienił stryjek siekierkę na kijek. Ani jeden ze „wzmocnień” nie udowodnił, że można w nim pokładać nadzieję.

Slask_Wroclaw_SA

Śląsk Wrocław

09-02-2019
2
:
0
logo

Zagłębie Sosnowiec

21. kolejka

09.02.2019

15:30

Wrocław

5.0 5.0
A. Piech
5.0 5.0
I. Tarasovs
5.0 5.0
J. Słowik
5.0 6.0
J. Łabojko
5.0 5.0
M. Cholewiak
6.0 6.0
M. Radecki
6.0 6.0
P. Celeban
6.0 6.0
R. Pich
6.0 6.0
W. Golla
5.0 5.0
K. Mączyński
7.0 5.0
L. Musonda
4.0 4.0
M. Cichocki
2.0 2.0
Ż. Udovicić
4.0 4.0
S. Pawłowski
5.0 -
D. Kudła
3.0 3.0
M. Toth
2.0 2.0
L. Gressak
2.0 2.0
G. Mygas
3.0 3.0
O. Nowak
4.0 4.0
M. Możdżeń
1.0 1.0
G. Gabedawa
2.0 2.0
G. Iwaniszwili
4.0 4.0
Tomasz Musiał

Zmiany gospodarzy:

L. Musonda

F. Ahmadzadeh

5.05.0

J. Łabojko

M. Chrapek

--

A. Piech

D. Szczepan

--

Zmiany gości:

Ż. Udovicić

V. Sanogo

4.04.0

G. Iwaniszwili

T. Nawotka

3.04.0

M. Toth

P. Polczak

5.05.0
Nowi w Zagłębiu
Starzy w Zagłębiu
Wykończenie Piecha
Intuicja w szesnastce Radeckiego

Nagroda specjalna*

Melisa dla Gabedawy
Na uspokojenie
* każdy wybrany piłkarz ma prawo skontaktować się z w/w firmą i umówić się na odbiór nagrody.

Legenda:

Gol
Asysta
Kluczowe podanie
Samobój
Gracz meczu
Na minus
Zółta kartka
Dwie żółte kartki
Czerwona kartka

Fot. FotoPyK